piątek, 11 marca 2016

Nieznana Cesarzowa Ha Na Rozdział V

Cześć~! Przepraszam, że tak późno dodaje piąty rozdział, ale niestety byłam bardzo zajęta i nawet nie miałam kiedy go napisać, mimo iż bardzo chciałam >.< 
Już pod koniec tego rozdziału rozpoczyna się akcja, która będzie przez resztę części tego opowiadania. Jeśli chcecie by rozdziały były dodawane częściej to piszcie kom. :) 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Muzyczka do dzisiejszego rozdziału 




Ha Na była w wielkich tarapatach, ponieważ strażnicy wrócili i bacznie obserwowali bramę cesarską, Dziewczyna przyglądała się całej sytuacji zza pobliskiego budynku. Nagle ku jej zdziwieniu do bram podszedł młody chłopak o czarnych włosach.
- Przecież to Yi Han!- myśli zdezorientowana dziewczyna. 
Chłopak podszedł do strażnika ubranego w czerwone szaty i zamienił z nim kilka słów. Wszystko wydawało się być podejrzane dla Ha Ny. Po chwili chłopak odszedł zostawiając dziewczynie kolejną masę pytań.... Minęło kilka minut i nadarzyła się okazja, by dziewczyna wróciła do pałacu. W stronę bramy nadchodził dyrektor cyrku wraz ze swoją grupą cyrkową. Za nimi podążało kilka osób z wielkimi wozami z zakrytym dachem. Ha Na wpadła na pomysł by się tam zakraść i schować na czas, aż nie przejdą przez bramę, Tak też zrobiła. Kiedy dyrektor był wypytywany przez straż, ona zakradła się od tył i wskoczyła do wozu. Kiedy odwróciła głowę ku wnętrzu pojazdu jej oczy rozszerzyły się ze strachu. Przed nią stał wielki i potężny tygrys. Jego futro miało kolor biało szary, a jego zielone oczy wpatrywały się głęboko w Ha Nę. Zaczął się powoli zbliżać. Dziewczyna ze strachu znieruchomiała. Nie wiedziała co robić, nagle zaczęła szukać wzrokiem po wozie, ale w tym samym czasie tygrys zaczął na nią warczeć.
- Już po mnie.... - myśli rozżalona dziewczyna.
Po chwili z głębi wozu ukazała się dziewczyna w wieku księżniczki. Miała ciemnobrązowe włosy związane u góry w kucyk, różową bluzkę z dłuższymi rękawami i czarne spodnie. 
- Sae spokój- mówi spokojnie nieznajoma.
Tygrys równo z tym poleceniem usiadł i już inaczej patrzył na Ha Nę, bardziej przyjaźnie. Księżniczka poczuła wielką ulgę, że jednak ktoś jej pomógł. 
- Kim jesteś?- pyta dziewczyna w różowej bluzce głaszcząc tygrysa.
- ...Mam na imię Ha Jin..- mówi córka cesarza. 
Ha Na operował tym imieniem kiedy wychodziła z pałacu, by nikt ją nie skojarzył z księżniczką, Nieznajoma uśmiechnęła się i również się przedstawiła. 
- Ja jestem Su Jin- mówi uśmiechnięta. 
Obie usiadły na ławce w wozie i zaczęły rozmawiać, mimo iż na większość pytań Ha Na nie odpowiadała, ponieważ pytanie " Co tu robisz?" niezbyt było dla niej wygodne... 
Su Jin powiedziała dziewczynie, że w cyrku pełni role treserki zwierząt oraz akrobatki. Bardzo to zadziwiło Ha Nę, więc Su Jin od razu zdobyła jej szacunek. Księżniczka chciała zostać jeszcze trochę i porozmawiać, ale śpieszyła się na bankiet, więc, gdy grupa cyrkowa minęła bramę cesarską szybko wysiadła i pobiegła w głąb pałacu. Su Jin zdziwiona całą tą sytuacja tylko obserwowała Ha Nę. 
Za kilka minut księżniczka była już w swojej komnacie przebrana w królewskie szaty. Dokładnie nie było jej godzinę, więc nikt się nawet nie zorientował, ponieważ wszyscy myśleli, że spała. 
Ha Na wyszła z pokoju i powędrowała wprost na dziedziniec, gdzie przywitała się z rodzicami 
i oczekiwała na przyjazd młodszego rodzeństwa. Była to dość słoneczna. lecz wietrzna pogoda. 
Ha Na ubrana w czerwoną szatę z wyszytym smokiem na dolnej części hanboku wyglądała nieziemsko. A tego widoku dopełniał wiatr, który bawił się jej włosami lekko je unosząc. Czekali już wystarczająco długo, ale nikt nie nadjeżdżał co zaczęło niepokoić cesarzową. W końcu jednak z cesarskich bram wyłoniła się lektyka z jej dziećmi. Straż niosąca ją zatrzymała się, a z lektyki wysiadło dwoje dzieci. Byli to dziesięcioletnia dziewczynka o kruczoczarnych włosach ubrana w niebieską szatę oraz chłopiec, który na oko miał 12 lat. Już w pierwszej chwili kiedy zobaczyli rodziców pobiegli by ich uściskać. Przywitali się ze wszystkimi i już kiedy mieli wracać by pokazać przybyłym komnaty nadjechała druga lektyka. Ayushidara i Aruna popatrzyli na siebie poważniejszymi spojrzeniami, a uśmiech wywołany przyjazdem ich młodszych dzieci zniknął. 
Po chwili z lektyki wyszedł w podeszłym wieku mężczyzna o siwych długich włosach i brodzie.
Miał na sobie czerwoną szatę przepasaną niebieskim pasem, która oznaczało, że jest wysoko położonym ministrem, a dokładnie był on najwyżej postawiony w całym pałacu po oczywiście cesarzu i cesarzowej. 
- Witam Wasza Cesarska Mość- mówi kłaniając się minister. 
- Witam ministrze Oh..- mówi równocześnie para cesarska. 
Minister Oh opowiadał im o swojej podróży na Tajwan i o korzyściach jakie ona przyniosła. Wszyscy razem udali się na plac główny, gdzie miał się odbyć bankiet.. Plac był bardzo duży. Otaczały go kolumny z przywiązanymi wiązankami kwiatów. Na środku placu znajdował się wielki kwadratowy dywan na którym miały być występy artystyczne i taneczne. Z każdej strony były schody, które wyprowadzały z placu, ponieważ było on trochę niżej niż reszta pałacu. Na jednym z wyjść stała wielka otwarta loża, gdzie siedziała para cesarska, ich dzieci oraz minister Oh, a w tyle inni mniej ważni ministrowie. Cały plac był okrążony służkami i strażnikami, większość z nich również oglądała występy. Bankiet się zaczął jak na początek wszyscy przywitali cesarza i cesarzową oraz ich dzieci, a potem na środek placu weszła grupa cyrkowa, którą sprowadził Ayushidara dla swoich najmłodszych dzieci. Kiedy na scenę weszła Su Jin była oszołomiona, ponieważ dziewczyna, która przedtem uciekła z jej wozu to córka cesarza, a zarazem przyszła cesarzowa. Po zobaczeniu jej nie mogła się otrząsnąć. Dopiero kiedy dyrektor powiedział, że to jej kolej wróciła do siebie. 
Na tarasie był rozstawiony sznurek przywiązany do dwóch kolumn. Su Jin weszła na owy sznurek 
i zaczęła tańczy na nim wykonując skoki i przewroty w powietrzu. Widok ten był cudowny. Nawet zachwycił Ha Nę , która była dość zakłopotana, ponieważ Su Jin dowiedziała się już kim tak naprawdę jest. Gdy jej występ się zakończył dostała brawa na stojąco nawet od samego cesarza. Dziewczyna była poruszona tym, więc zaczęła się kłaniać z wielkim uśmiechem do publiczności. 
Po występach cyrkowych przyszedł czas na taniec Ha Ny. Była ona dość podenerwowana, ponieważ chciała wypaść równie dobrze jak Su Jin. Stanęła na środku trzymając dwa białe wachlarze w dłoniach. Czekała na akompaniament muzyczny, który przygotowała orkiestra królewska z tradycyjnych instrumentów. Występ się zaczął. Wszystkie oczy były skierowane ku Ha Nie, nawet Sung San obserwował ją, ponieważ przyszedł specjalnie na jej występ, mimo iż miał być teraz w koszarach. Stanął w kącie i patrzył jak dziewczyna z wielką gracją i precyzją wymachiwała rękami. Ten widok był podobny do lotu łabędzia, ponieważ łabędź wzbija się w powietrze z gracją, tak samo na nią opada. Chwile później ludzie kojarzyli jej taniec z wiatrem, ponieważ był on niezwykle delikatny niczym muśnięcie wietrzyku. Ten widok poruszył ponownie serce Sung Sana. Jej występ wypadł równie dobrze jak pokaz Su Jin, więc dostała brawa na stojąco. Po wszystkich występach wszyscy zaczęli jeść. Na stołach, które były dla ministrów i rodziny cesarskiej było mnóstwo jedzenia, ale przeważał przede wszystkim gotowany kurczak. Bankiet szybko się zakończył, a po nim młodsze rodzeństwo księżniczki poszło spotkać się z cyrkowcami, natomiast Ha Na wróciła do swojej komnaty, bo musiała zacząć się szykować na swoje wyjście z Yi Hanem. Dziewczyna szła długimi korytarzami aż w końcu ujrzała swój pokój, a przed nim Sung Sana ubranego w czarny uniform generała. 
- Księżniczko wypadłaś dzisiaj wspaniale- stwierdza chłopak. 
- Dziękuję- odpowiada dziewczyna dość zakłopotana tym komplementem, po czym weszła do komnaty. 
Przystanęła przy zamkniętych drzwiach wewnątrz komnaty i myślała co na siebie włożyć... 
Dopiero po chwili zrozumiała, że nie ma nic więcej oprócz hanboku, którego wcześniej kupiła z rzeczy niższego stanu społecznego. To ją zmartwiło, ponieważ jej poprzedni hanbok był dość zniszczony, a przecież nie pójdzie w swoich królewskich szatach.... Otworzyła okno, bo pomyślała, ze dzięki świeżemu powietrzu przyjdzie jej coś do głowy. Nagle przez okno zobaczyła Su Jin siedzącą na kamyku przy pobliskim małym stawie. Pomyślała, że może ona będzie w stanie jej pomóc, więc wyszła z pokoju i skierowała się w tamtą stronę. Kiedy podeszła do dziewczyny Su Jin z zaskoczenia aż wywróciła się na ziemię, bo Ha Na nie zauważyła, że dziewczyna zasnęła. 
Kiedy cyrkówka zobaczyła Ha Nę była bardzo zakłopotana, ponieważ wcześniej jej nie poznała. 
- Przepraszam księżniczko, że cię wcześniej nie rozpoznałam... - mówi patrząc pod wrażeniem na Ha Nę wystrojoną w piękną szatę. 
Księżniczka w tym czasie kucnęła przy dziewczynie i powiedziała jej by się o to nie martwiła, ponieważ nie chciała, by ktoś jej rozpoznał. Po cichu poprosiła również ją, by nikomu nie mówiła, że widziała ją ubraną jako chłopkę poza pałacem oraz poprosiła, by rozmawiały jak koleżanka z koleżanką, a nie poddana z księżniczką. Dziewczyna na wszystko się zgodziła i na koniec na jej twarzy pokazał się ogromny uśmiech. Ha Na przy okazji poprosiła ją by pożyczyła jej jakiś hanbok, który mogłaby ubrać do miasta, by nikt jej nie rozpoznał. Dziewczyna zgodziła się ucieszona, że może pomóc księżniczce. Po tej krótkiej rozmowie Su Jin zaprowadziła Ha Nę do garderoby, gdzie cyrkowcy trzymali wszystkie swoje ubrania. Przyczepa ta była dość mała w kolorze niebieskim. Kiedy weszły do środka wszędzie walały się ubrania, a cyrkówka przepatrywała je w poszukiwaniu jakiegoś hanboku. Po kilku minutach nareszcie znalazła żółto-zielony. Ha Na schowała go do rękawa i wyszła z wozu, a po chwili jeszcze wychyliła głowę ku Su Jin. 
- Dziękuję, a twój występ był wspaniały, jeśli będziesz miała kiedyś czas proszę naucz mnie kilku sztuczek- mówi uśmiechnięta po czym odeszła ku swojej komnacie. 
- Jasne
Ha Na ubrała owy hanbok, zaczesała włosy w warkocz i nałożyła trochę makijażu. 
Godzina spotkania się już zbliżała, ponieważ była już 17.30, więc Ha Na zdecydowała się już wyjść z pałacu. Po cichu wyszła przez bramę, która była najmniej strzeżona jako służka, która wychodzi zrobić zakupy dla kogoś z rodziny cesarskiej. Po ominięciu bamy powędrowała ku miejscu spotkania. Na miejscu już czekał Yi Han, który przyszedł trochę wcześniej. Kiedy zobaczył Ha Ne zaniemówił z wrażenia, ale po chwili odzyskał zdolność mówienia. 
- Pięknie wyglądasz..- stwierdza chłopak. 
Ha Na dzięki komplementowi Yi Hana zaczerwieniła się, przez co wyglądała w oczach chłopaka jeszcze bardziej uroczo. Rozmawiając razem podążyli w kierunku cyrku, który był rozłożony nieopodal "nawiedzonego lasu". Pokazali strażnikowi przy wejściu bilet i weszli do środka. Wewnątrz było dużo szlachciców, jak i normalnych osób, a w szczególności dzieci. Ha Na i Yi Han usiedli niedaleko wejściu na najwyższej ławce. Spektakl się zaczął, a na scenę weszła grupa cyrkowa. Pierwszym występem była jazda konna z różnymi sztuczkami, drugim rzucanie sztyletami wokół głowy jednego z ochotników z grupy cyrkowej. Wszyscy widzowie bili brawa z całych sił. Yi Han cieszył się, ze występ się podoba dziewczynie, ponieważ kiedy nadszedł czas na akrobację na linię 
Su Jin miała za zadanie udawać, że spada z liny, ale tak naprawdę miała się złapać jej w ostatnim momencie. Kiedy Ha Na myślała, że Su Jin spadnie ze strachu przytuliła się do Yi Hana co sprawiło, że chłopak siedział jak kamień. Po chwili jednak powiedział szeptem do dziewczyny, że nic nie jest Su Jin, więc Ha Na od razu oderwała się od niego cała czerwona, gdy zrozumiała co zrobiła i dalej oglądała występ zakłopotana. Chłopak jedynie się lekko zaśmiał na jej reakcję. Dziewczyna zerkała jedynie kątem oka na niego i w myślach musiała przyznać, że jest naprawdę przystojny, a kiedy się śmieje to już całkowicie. Przed nimi siedziała dwójka dzieci. Chłopczyk ze starszą trochę siostrą. Zaciekawili oni dziewczynę, ponieważ byli niezwykle uroczy jak reagowali na pokazy cyrkowe. Kiedy Su Jin skończyła występ wiele osób rzucało kwiaty w jej stronę. Zebrała kilka i zeszła ze sceny, lecz nagle przez wejście do namiotu cyrkowego wtargnęli bandyci. Wyciągnęli miecze
 i przypatrywali się wszystkim dookoła. Każdy był przerażony, a już szczególnie Ha Na. Yi Han zachował powagę i szukał wzrokiem jak stąd uciec, ponieważ przeczuwał, że to nie jest zwykły napad i kradzież pieniędzy.... Miał rację... Kiedy szlachcice wyjęli swoje pieniądze jakie mieli przy sobie by tylko ujść z życiem bandyci wyjmowali miecze i ich zabijali zostawiając pieniądze. 
W samym centrum skupiska tych ludzi stał mężczyzna w średnim wieku, dość grubawy z jednym okiem. Trzymał w swej dłoni długi metalowy, lśniący miecz. 
- Zabić wszystkich, nie oszczędzić nikogo!- krzyczy podnosząc miecz wódź bandytów.
W namiocie narastały krzyki, a niektóre wyciszyły się zupełnie, ponieważ połowa osób już zginęła. Dwóch bandytów szło w stronę Ha Ny i Yi Hana. Księżniczka i chłopak pomknęli w stronę wyjścia, a za nimi bandyci. niestety koło nich stała owa dwójka uroczych dzieci, którzy zaimponowali Ha Nie. W ich oczach pojawił się strach i łzy, gdy mężczyzna podniósł miecz by zakończyć ich życie... 
Po sekundzie ich ciała padły na ziemię. Ha Na widziała całą scenę zabicia ich i była w szoku, bo przecież oni przed chwilą żyli, a teraz skończyli martwi... Nie mogła tego zrozumieć.
Yi Han widząc wstrząśniętą dziewczynę pociągnął ją za sobą i kazał jej biec, jeśli chce przeżyć. Wybiegli spod namiotu i skierowali się do lasu, ponieważ tam, mogli by łatwiej zgubić morderców, którzy już byli kilkanaście metrów na nimi. Ha Na biegła w ciemności przez las za Yi Hanem, ponieważ przedstawienie trwało dość długo, a noc robiła się jeszcze wcześniej warunki do biegu nie sprzyjały im. W końcu dziewczyna potknęła się o konar drzewa i wywróciła na ziemię. Yi Han zatrzymał się i widząc, że bandyci już prawie ich dogonili złapał Ha Nę za rękę i wraz z nią pobiegł dalej. Mieli ograniczoną widoczność, więc próbowali się ukryć między drzewami, ale nie było to skuteczne. Skierowali się ku wschodniej części lasu myśląc, że tam może łatwiej się ukryją niestety już po kilkunastu minutach zmienili zdanie, ponieważ kiedy wybiegli z lasu przed ich oczami pojawiło się wielkie urwisko, gdzie na dnie była rzeka przypominająca morze. Fale waliły o urwisko tworząc grozę sytuacji. Było za późno już na odwrót, ponieważ z lasu wyłonili się już bandyci, którzy tylko czekali by ich zabić. Mężczyźni robili coraz większe kroki ku tej dwójce, natomiast oni cofali się w tył. Niestety po chwili Ha Na i Yi Han stali już tuż nad przepaścią. Dziewczyna chcąc zobaczyć jak jest wysoko odwróciła się, a ponieważ stała na skraju urwiska ziemia osunęła się, a ona spadła. 
Yi Han był przerażony zaistniałą sytuacją, ponieważ byli w mało dogodnym miejscu, a poza tym nie mieli broni by walczyć. Kiedy zorientował się, że pod dziewczyną obsunęła się ziemia zaczął szukać ją wzrokiem i ujrzał ją pół metra w dół od miejsca gdzie stał. Trzymała się na konarze drzewa. Chłopak wiedział, ze długo tak nie wytrzyma, więc położył się na ziemi i chciał ją wyciągnąć, lecz nie pozwolili mu na to bandyci zbliżając się coraz bliżej. W końcu byli tuż nad nim. Wyciągnęli miecz nad jego głową i już chcieli go zabić, ale chłopak spojrzał na dziewczynę i spytał się. 
- Ufasz mi? 
- Tak...
Po tych słowach chłopak zeskoczył w dół urwiska trzymając rękę dziewczyny unikając przy tym ciosu mieczem. Urwisko miało około 10 metrów, więc chłopak przytulił dziewczynę do siebie. Ha Na była pełna strachu, ale przytulenie się do Yi Hana dodało jej trochę odwagi. Spadali chwilę razem i po chwili zniknęli w głębinach rzeki.....


Koniec Rozdział V


2 komentarze:

  1. Twoje opowiadanie bardzo mnie zaciekawiło. Osobiście sama pracuję nad opowiadaniem bardzo zbliżonym do "Empress Ki". Można powiedzieć, że piszę własną wersję tej historii :)
    A co do rozdziału wstawiaj go jak najszybciej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hana i Yi Han są uroczy:) Ten skok na koniec był taki romantyczny! Swoją drogą, jestem ciekawa kim byli ci bandyci:P

    OdpowiedzUsuń