sobota, 16 czerwca 2018

Smoczy Tron Rozdział XI



W ostatnim rozdziale~

Zdeterminowana dziewczyna wsadziła kwiatka do szaty by nie wypał podczas przeskoku po czym cofnęła się najdalej jak mogła. Wzięła kilka głębokich wdechów po czym skupiła się tylko na miejscu, gdzie stał Seung Ho. Pobiegła. Przy urwisku odepchnęła się nogami najbardziej jak mogła, próbowała nawet jakoś sobie pomóc rękami. Niestety będąc w powietrzu zrozumiała, że nie udało się. Przez wspinaczkę nie miała już tyle sił co przedtem by wylądować po drugiej stronie urwiska. Przerażenie dziewczyny zauważył Seung Ho, który najszybciej jak mógł wystawił ku niej rękę. Ha Na zaczęła spadać jakiś metr od chłopaka. Rozbójnik szybko rzucił się jej na pomoc. Złapał ją za rękę. On leżący nad przepaścią trzymał dłoń dziewczyny wiszącej kilkanaście metrów nad ziemią.
Obydwoje patrzyli na siebie przerażonym wzrokiem.
- Nie martw się, nie puszczę cię... - powiedział poważnym głosem Seung Ho próbując wyciągnąć dziewczynę.
Ha Na wystraszona wiszeniem nad przepaścią próbowała jakoś pomóc sobie nogami, jednak bez skutku. Spojrzała więc na Seung Ho błagalnym spojrzeniem, jednak nagle jej wzrok skupił się nie na jego twarzy, lecz na jego ręce, gdzie była dość duża blizna... Miała ona kształt rąbu. Widząc to oczy Ha Ny otworzyły się jeszcze bardziej, nie mogła uwierzyć w to co widzi. Znała tą bliznę...
- Niemożliwe... - pomyślała dziewczyna. - Nie możesz być nim... przecież on zginął w pożarze 6 lat temu...
Zmieszana blizną chłopaka spojrzała na jego twarz. Te ciemne oczy chłopaka i dziwnie znajomy wzrok.
- Czy to naprawdę ty braciszku? - zapytała sama siebie Ha Na. - Shen to ty?

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Ha Na była zszokowana tym, że nagle przed jej oczami widzi swojego podobno zmarłego brata Shena. Miała całkowity mętlik w głowie. Nagle przypomniała sobie jak chłopak jej opowiadał podczas leczenia Dany, że stracił rodzinę.
- Czemu on tak myśli skoro wróciłam do pałacu i odzyskałam tron? - zapytała samą siebie dziewczyna wstrząśnięta tym.
Seung Ho widząc dość dziwny wyraz twarzy Ha Ny spytał się czy aby na pewno wszystko w porządku po czym pomógł jej wspiąć się na klif. Trzymając jego zimną doń Ha Na poczuła, że skoro jej brat żyję to chce z nim wszystko wyjaśnić. Chce go odzyskać.
- Powiedziałeś wcześniej, że twoja rodzina nie żyję...- zagadnęła. - Co takiego się stało?
Seung Ho nie ukrył swojego zaskoczenia nagłym pytaniem. Z zakłopotania podrapał się po głowie myśląc co powinien odpowiedzieć. Wiedział, że nie może powiedzieć całej prawdy, przynajmniej na razie, chodź wiedząc, że i tak prawie nie zna dziewczyny to mówienie jej szczegółów i tak by nic nie zmieniło, skoro ich znajomość miała się wkrótce zakończyć .
- Pewna zła osoba zabiła moich rodziców, a potem moje rodzeństwo na moich oczach. Teraz ta osoba zapłaciła za to, jednak następna zagarnęła miejsce mojego ojca i próbuję udawać, że należy do niej - wyjawił Seung Ho.
- Kogo masz na myśli? - dopytała chcąc poznać to co wie chłopak.
- Cesarzową Ha Nę, twoją imienniczkę...- odparł.
Ha Na poczuła jakby cały świat zawalił się jej przed oczami. Nie wiedziała kto nagadał takich bzdur jej bratu. Jednak to co usłyszała pozwoliło jej podjąć decyzję o tym by na razie nie mówić mu o tym kim tak naprawdę jest. Domyślała się, że jeśli wyjawi prawdę to obydwoje będą w niebezpieczeństwie.
- Więc co planujesz? - zapytała podejrzliwie Ha Na.
- Jak to co...zabić cesarzową własnymi rękami by zapłaciła za to, że współpracowała z ministrem Ohem i zabiła moją rodzinę!
- Ale z tego co mi się wydaje to nie wiesz nawet jak wygląda...- odparła wiedząc, że tylko służba w pałacu widziała jej twarz.
- Niedługo się dowiem - wyjaśnia chłopak. -  Moi ludzie z Plemienia Czerwonego Półksiężyca mają mi pomoc.
Ha Na spuściła głowę i zarządziła by już wracać do obozu. Nie chciała dłużej ciągnąć tego tematu. Zrozumiała bowiem, że chłopakowi Plemię wpoiło wiele kłamstw, które teraz będzie ciężko wyjaśnić.
Po godzinie wrócili do obozu, gdzie czekali niespodziewani goście. Wychodząc z pomiędzy drzew Ha Na ujrzała przed sobą piątkę mężczyzn na koniach. Kiedy usłyszeli szmery za liśćmi skierowali swe twarze ku nadchodzącej brunetce.
Oczom cesarzowej ukazał się wysoki mężczyzna, którego widok od razu sprawił, że serce dziewczyny zaczęło szybciej bić.
- Sung San...- szepnęła pod nosem.
Generał widząc również ukochaną odetchnął z ulgą, bał się, że już więcej się nie spotkają, jednak biorąc pod uwagę sytuację w jakiej się znaleźli lekko pokiwał głową co Ha Na odebrała jako ostrzeżenie. Zrozumiała, że nie może ujawniać, ze się znają, szczególnie przy ludziach z Plemienia.
Nagle zza jego konia wyszła na przeciw Seung Ho trójka ludzi z przepaskami z narysowanym czerwonym półksiężycem.
- Seung Ho przynosimy wieści z kwatery głównej, Oh Mi Ran zbiera powoli swoich ludzi by zaatakować pałac i wyzwolić go spod wpływów Japończyków.
- A co z Cesarzową? - dopytał długowłosy brunet. - Słyszałem, że uciekła przed egzekucją...
- Nikt jej nie może nigdzie znaleźć, niestety przez to, że jest z rodziny królewskiej nikt z zewnątrz nigdy jej nie widział, a nawet jeśli to nawet nie wiedzieli, że była cesarzową, więc nikt nie może sporządzić portretu pamięciowego- wyjaśnił starszy mężczyzna w przepasce. - Jednak Sung San zna Cesarzową, więc pomoże ją nam odnaleźć.
- Sung San, Dae Hwi co tu robicie? - zapytał zaskoczony widząc nowo nabytych rekrutów do Plemienia.
- Oh Mi Ran kazała nam ich przywieźć by zapoznali się z tym jak działa nasze Plemię, gdyż to oni mają wprowadzić nas do pałacu podczas ataku przez podziemia - wytłumaczył inny mężczyzna.
- Podziemia?!- wzdrygnęłą się Ha Na wiedząc, że tam jest ukryta pieczęć.
Po chwili cesarzowa uświadomiła sobie również, że wspominali również o Oh Mi Ran, matce Yi Hana. Powoli zaczynało jej się to układać w większą całość. Wydedukowała, że najprawdopodobniej upozorowała ona swoją śmierć by odejść od ministra Oha, a potem dołączyła do Plemienia, którym obecnie rządziła.
- A kto to? - zapytał mężczyzna widząc Ha Nę obok Seung Ho.
- Pomagła mi uratować jedno z dzieci, ma na imię Ha Na - przedstawił ją.
Cesarzowa poczuła, że to najgorszy moment na przedstawienie jej szczególnie, że tak gorączkowo ci ludzie jej szukają, Bała się, że po usłyszeniu jej imienia od razu skojarzą fakty, jednak starszy mężczyzna jedynie spojrzał na nią podejrzliwie po czym skupił swój wzrok na chłopaku. Ha Na odetchnęła z ulgą, jednak do czasu aż zza jej pleców wyszli jej przyjaciele. Jun Ho, Hye Ri oraz Su Jin. Dae Hwi widząc swojego kuzyna Jun Ho wzdrygnął się. Przygryzł swoją wargę nie wiedząc co ma zrobić, jednak w końcu wypowiedział dwa słowa:
- To ona...
Po tym mężczyźni okrążyli Ha Nę i od razu związali ją sznurkiem pomimo jej szarpania. Zanim reszta zareagowała Ha Na byłą już związana.
- Co to ma znaczyć?! - krzyknął Seung Ho widząc jak została potraktowana jego znajoma.
- Przepraszam za ten teatrzyk, ale wraz z Dae Hwi podpisaliśmy kontrakt zanim opuścił Plemię z Jun Ho. Miał być naszym tajnym agentem...- zaczął opowiadać gruby mężczyzna.
Sung San słysząc to gwałtownie odwrocił się do wysokiego szatyna i chwycił go za lnianą koszulę.
- Jak mogłeś, nie taki był plan?!- krzyknął generał wiedząc, że został zdradzony przez Dae Hwiego.
- Takie życie, jakoś muszę przeżyć...- burknął łapiąc Sung Sana za nadgarstek i wykręcając mu rękę kładąc go na kolana.
W jednej chwili również i generał jak i Ha Na był związany. Zanim się reszta nie obejrzała, pomimo oporu członkowie Plemienia związali ich najlepiej jak się dało. Jun Ho widząc, że jego kuzyn ich zdradził spojrzał na niego wzrokiem pełnym nienawiści chcąc by się opamiętał, jednak bez skutku.
- Więc to ty byłaś cesarzową?!- krzyknął Seung Ho kiedy wreszcie do niego doszło to co się stało.
- Shen, proszę posłuchaj mnie...- błagała Ha Na klęcząc cała związana.
Seung Ho wzdrygnął się na to imię. Nie wiedział skąd dziewczyna wie jak wcześniej się nazywał, jednak nie chciał niczego od niej słyszeć, natychmiast wyjął swój miecz z pochwy i podniósł ku górze by mógł on odbić światło słoneczne. Wypełniony wściekłością, że zaufał Ha Nie postanowił zakończyć ich przeznaczenie. Już miał machnąć mieczem, gdy Dae Hwi go zatrzymał.
- Sprawy się skąplikowały Seung Ho, nie możesz jej zabić, przynajmniej nie teraz...- wyjaśnił zatrzymując jego miecz swoim.
Obydwie bronie wydały ostry dźwięk, który wystraszył wszystkich zebranych.
- Oh Mi Ran chcę ją przesłuchać, bo zniknęła pieczęć cesarska i tylko cesarzowa wie gdzie ona jest...- dodał.
- Więc mamy być na jej łasce?!- zaprotestował Seung Ho stanowczo ponawiając zamach.
- Liang! - krzyknęła nagle czyjeś imię Ha Na zamykając oczy w obawie, że zaraz nadejdzie cios mieczem.
Seung Ho słysząc to imię gwałtownie zatrzymał swoją broń po czym rzucając ją na ziemię jedną ręką chwycił cesarzową za szatę i podniósł ku górze,
- Kim ty do diabła jesteś?!- wrzasnął Seung Ho pełny gniewu.
- Jestem Ha Na, twoja prawdziwa siostra Shen!
Chłopak chwilowo poczuł niepewność, jednak drastycznie uderzył swoją prawą dłonią o twarz dziewczyny sprawiając, że upadła na ziemię.
- Moja siostra nie żyję!
- To skąd znałabym imię Liang? Imię małego ptaka, którym zajmowaliśmy się razem jako dzieci. Uciekaliśmy z pałacu by iść do lasu i się nim zająć! To był nasz sekret! Nasz! - wytłumaczyła Ha Na.
Seung Ho ponownie zaczął się wahać, było to dla niego dziwne uczucie, gdyż jeszcze nigdy w jego życiu jego wiedza nie była sprzeczna z informacjami jakie odkrywał. Widząc niezdecydowanie chłopaka Dae Hwi wraz z pozostałą trójką członków z Plemienia zdecydowali od razu wyruszać do siedziby głównej. Jednym z grubszych sznurków związali wszystkich więźniów i wsiadając na konie skierowali się do miejsca gdzie mieli spotkać Oh Mi Ran. Seung Ho jechał na swoim koniu na tyłach pilnując ostatniego, przywiązanego więźnia- Ha Nę. Idąc za nią nie odrywał od niej wzroku. Wciąż trapiło go to co powiedziała, jednak to przez co przeszedł po opuszczeniu pałacu sprawiło, że wiedział, że nie może nikomu ufać tylko przez jakieś słowa. Tamtejszy świat był okrutny. Przetrwali tylko najsilniejsi, to również wiedziała i Ha Na, więc domyślała się, że jej brat nie da za wygraną i wciąż będzie widział tylko swoją wersję. Dlatego też postanowiła, że nie będzie dłużej poruszać tego tematu. Wystarczyła jej świadomość, że Shen żyję i chcę walczyć by odzyskać tron. Nie wiedział co stanie się w przyszłości, ani czy jej plan z wysłaniem Su Jin do pałacu wypali, więc chciała by Shen był planem B, na wypadek gdyby poniosła porażkę i zginęła. Teraz będąc w ciąży musiała się ograniczać w wielu rzeczach by nie zagrozić dziecku, jednak nie wiedziała czy zdoła je urodzić w tych czasach, nawet jeśli miałoby to być jej ostatnie dziecko. Teraz gdy musiała walczyć o tron i stawiać swoje życie na szali, dziecko sprawiało, że wahała się. Po tych wszystkich namysłach Ha Na spostrzegła, że całkiem wyłączyła się podczas drogi. Zaskoczona rozejrzała się wokoło i ujrzała ogromne pola z wysoką, zasuszoną trawą oraz zaczynające się góry. Pasma górskie które mogła ujrzeć na wprost siebie zapierały jej dech w piersiach. Jeszcze nigdy nie była w takim miejscu. Wydawało się ona naprawdę piękne, jednak emanowała od niego złowroga aura. Może dlatego, że wkroczyli do zaciemnionego lasu, gdzie nikt z normalnych mieszkańców nie miał na tyle odwagi by wejść do środka. Kiedy spojrzała na szarawe niebo ujrzała jak kilka ciemnych chmur nadciąga z północy. Dzięki wykształceniu w pałacu jak i doświadczeniu z lat kiedy była rozbójniczką Sają wiedziała, że zbliża się huragan. Jednak nie zauważyła tego tylko Hana.
- Dae Hwi, zróbmy postój w tej jaskini na zboczu góry. Nadciąga...- zaczął mówić Seung Ho.
- Huragan z północy - wtrąciła się cesarzowa rzucając ostre spojrzenie bratu.
Seung Ho jedynie zmierzył dziewczynę wyrazistym spojrzeniem po czym nakierował wszystkich na pobliską jaskinię. Po kilkunastu minutach doszli na miejsce. U podnóża góry rzeczywiście znajdowała się wielka dziura. Brunet pomimo wcześniejszych nocować w tym miejscu podczas drogi do kwatery głównej nigdy nie zaszył się w głąb tej dziwnej jaskini. Wiele osób uważała, że jeśli ktoś tam wejdzie to już nigdy nie wróci, dlatego nikt nigdy nie odważył się wejść głębiej. Chłopak pomógł przywiązać resztę do wystającej skały podczas gdy jego znajomi udali się po drewno by rozpalić ognisko.
W tym czasie Se Hyun i Yi Han znajdowali się niedaleko obozu cyrkowego. Jechali na swoich koniach pełni satysfakcji z wypełnionej misji. Se Hyun już od początku drogi powrotnej przemierzał wzrokiem dziwnie zachowującego się Yi Hana w obecności Kikyo. Nawet teraz podczas jazdy na koniu zaoferował jej, żeby pojechała z nim. Teraz jadąc za nimi mógł zobaczyć jak szamanka jest lekko przytulona do Yi Hana żeby nie spaść. Wyobraził sobie wtedy jego i Hye Ri w takiej sytuacji. Od razu się rozmarzył.
- Ile bym dał, żeby coś takiego się stało - pomyślał będąc w siódmym niebie.
- Poczekaj, a wszystko dobrze się skończy też dla ciebie - przerwała ciszę Kikyo zwracając się do Se Hyuna.
- Potrafisz czytać w myślach?! - zapytał przerażony.
- Nie musiałam nawet, można z ciebie czytać jak z otwartej książki...- burknęła. - Dziwię się, że ta dziewczyna jeszcze tego nie zauważyła...
Nagle brunetka poczuła dziwny dreszcz po dojechaniu na miejsce. Zdezorientowana zaczekała koło koni podczas, gdy do Yi Hana wyszedł Ren i inni cyrkowcy.
- Gdzie jest Ha Na i reszta? - zapytał Se Hyun.
- Nie wrócili, prawda? - dopytała patrząc na zachodzące słońce rozumiejąc co takiego wyczuła.
- Zgadza się...- potwierdził Ren.
- Kikyo gdzie oni są? Powinnaś wiedzieć...
Nagle dziewczyna kucnęła na ziemi i podniosła parę kamyków oraz patyków. Zamknęła oczy i wypowiedziała parę niezrozumiałych słów po czym rzuciła wszystko na ziemię. Ułożyło się to w dziwne znaki. Była to magia, której używały szamanki. Coś co jeszcze nikt nie potrafił opanować oprócz nich, dlatego wszyscy się ich bali, gdyż władały mocą większą niż normalni ludzie.
Kikyo patrząc na rozrzucone patyki i kamienie wyczytała z nich coś co również i ją zdziwiło.
- Ha Na jest w niebezpieczeństwie...- powiedziała niepewnie.
- Mówiłaś już to wcześniej w lesie! - odparł Se Hyun.
- Nie... tamto się już wydarzyło, jednak teraz nie tylko ona jest w niebezpieczeństwie. Wszyscy którzy są wokół niej mogą zginąć, nawet i jej wrogowie, którzy ją porwali...- wyjaśniła wyjmując małe kryształowe wahadło, które umieściła nad kamieniami.
- Została porwana? - dopytał zaniepokojony Yi Han.
- To najlepsze co stało się biorąc pod uwagę niebezpieczeństwo jakie na nią czyha dzisiejszej nocy...

Koniec Rozdziału XI

Moja Przygoda W Korei Rozdział VI


Muzyka do rozdziału~



- So Ah mogłabyś przynieść z kantorka na dachu jeszcze jedną ławkę? Zostawiłam tam klucze... - poprosiła blondynka niosąc w rękach krzesło.
- Nie ma sprawy!
Ra Won słysząc to zachowała kilka metrów odstępu i poszła za nimi. Idąc po stromych dość schodach obydwoje mieli powoli już dość, szczególnie po wcześniejszym biegu, jednak nareszcie ujrzeli białe drzwi.
- Pośpieszmy się, bo nie zdążymy na ognisko! - powiedział Jong Suk otwierając drzwi na dach.
Obydwoje po wyjściu mogli poczuć orzeźwiające powietrze oraz lekki wiaterek, który rozproszył włosy So Ah. Było już ciemno, więc mogli nawet ujrzeć parę gwiazd na niebie.
- To chyba ten kantorek!
Obydwoje weszli do środka i po zaświeceniu światła ujrzeli całą stertę krzeseł i ławek. Domyślili się, że pewnie są to stare ławki, które wymieniono ostatnio na nowsze modele. So Ah podeszła do najbliższej i chwyciła ją, jednak Jong Suk nie pozwolił na to i jednym ruchem odebrał jej ławkę. Niósł ją ku wyjściu z dachu.
- Te drzwi przypadkiem nie były otwarte? - zapytała zdezorientowana So Ah patrząc na aktora.
- Były...
So Ah szybko podbiegła i chwyciła za klamkę, jednak nawet jeśli próbowała z całych sił nie mogła ich otworzyć. Tym czasem po drugiej stronie drzwi stała Ra Won, która przekręciła dwukrotnie kluczyk w drzwiach by zamknąć So Ah na dachu.
- Tak kończy ten, kto wchodzi w drogę mi i Ji Minowi... - pomyślała wściekła przypominając sobie jak Ji Min był zafascynowany So Ah.
Po tym schowała kluczyk do kieszeni spodni i zeszła na dół by nie przegapić ogniska.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

 - Gdzie jest So Ah? - zapytała dziewczyna która poprosiła koleżankę o przyniesienie krzeseł widząc że z magazynu wraca Ra Won.
- Poprosiła mnie żebym zaniosła to ostatnie krzesło, powinna być już przy ognisku - skłamała współlokatorka So Ah.
Dziewczyna słysząc to nawet nie podejrzewała że So Ah może być zamknięta na dachu, więc dołączyła do koleżanek z klasy będących przy ognisku.
W tym czasie So Ah bezcelowo próbowała wołać o pomoc, gdyż wszyscy byli na boisku i nikt nie mógł jej usłyszeć. Jong Suk próbował wyważyć drzwi, jednak nie udało się. Próbując wymyślić inne wyjście z tej sytuacji usiedli i oparci o ścianę wpadli na pomysł, żeby do kogoś zadzwonić. So Ah szybko się zerwała w poszukiwaniu telefonu, jednak przypomniała sobie, że swoje rzeczy zostawiła w klasie.
- Akurat teraz musiałam zostawić tam telefon...- odparła zirytowana czochrając obydwoma rękami włosy. - A co z twoim?
- Rozładowała mi się bateria...
Czuli jakby jakiś pech ich prześladował. Pierwsze te drzwi, a teraz to. Nagle coś spadło z góry na twarz dziewczyny. Była to kropla wody. Zapoczątkowała ona wielką ulewę na skutek której ognisko zostało przerwane, a wszyscy uczniowie wrócili do akademików. So Ah od razu pobiegła do kantorka razem z Jong Sukiem po czym szybko zamknęli drzwi, by woda nie dostała się do środka. Będąc w ciemnym pomieszczeniu próbowali odnaleźć włącznik dotykając ścian. Po naciśnięciu czegoś ujrzeli jak żarówka bez żadnej lampy oświetla kantorek. Wyglądało to bardzo ubogo, a w dodatku było mało miejsca ze względu na ławki, więc postanowili trochę je poprzesuwać by zrobić miejsce dla siebie. Wiedzieli, że najprawdopodobniej dopiero jutro ich znajdą, więc całą noc będą musieli tutaj spędzić. Jong Suk od razu wziął się za przestawienie sprzętu szkolnego, co zaimponowało dziewczynie. Wyglądał naprawdę oszałamiająco kiedy ciężko pracował, W końcu po godzinie udało im się wygospodarować trochę wolnego miejsca, gdzie mogli usiąść. W kantorku oprócz krzeseł znajdowały się stare materace i piłki do koszykówki, więc widząc jeden materac oparty o ścianę ze swoją pomocą położyli go na ziemi, żeby nie siedzieć na betonie.
- Mam dość- westchnęła zmęczona dziewczyna.
- Nie tylko ty...- powiedział wykończony Jong Suk kładąc się na plecach na materacu. So Ah spojrzała na położonego chłopaka i patrząc na niego zrozumiała, że jest naprawdę świetnie zbudowany, a czarna koszulka idealnie to wyeksponowała. Najprawdopodobniej musiał dużo ćwiczyć. Przesuwając swoim wzrokiem po jego ciele nagle natrafiła na oczy chłopaka, które przyglądały się jej. Od razu speszona odwróciła wzroki. Szybko wstając przez przypadek kopnęła pobliski regał, gdzie były piłki. Szałka zakiwała się sprawiając, że dwa kartony z samej góry spadły. Jong Suk zauważając to szybko zakrył dziewczynę swoim ciałem by nic jej się nie stało. To na niego spadła zawartość kartonów. So Ah leżąc na ziemi zobaczyła przed sobą twarz Jong Suka z lekkim grymasem bólu. Był on nad nią podtrzymując się rękami, które miał jedną po prawej stronie ciała dziewczyny, a drugą po lewej stronie. Kiedy już kartony opadły Jong Suk z bezradności i bólu stracił panowanie w rękach i upadł na leżącą pod nim So Ah.
- Nic ci nie jest?! - zapytała zaniepokojona.
Jong Suk odwrócił się na plecy i przetoczył się koło dziewczyny. Dostał dość solidnie taką ilością piłek, więc wciąż mógł czuć przeszywający ból, jednak z czasem zaczął przechodzić . So Ah winiła się, że to przez nią aktor został ranny, więc widząc jak lekko drżało jego ciało z zimna postanowiła przepatrzyć regał za czymś do przykrycia się. Szukała na prawie wszystkich półkach, jednak jedyne co znalazła to piłki i rakiety do tenisa. Została szuflada. Kiedy ją otworzyła zobaczyła koc który używali nauczyciele do siedzenia podczas wyścigów na stadionie. Uradowana znaleziskiem szybko pokazała Jong Sukowi co znalazła. Chłopak od razu usiadł i uśmiechnął się. Jednak wciąż było mu bardzo zimno. So Ah jednym ruchem rozłożył koc i przykryła go od tył by mógł zawinąć końce koca z przodu. Jednak zauważyła, że trzymał zawiniętą lewą część koca.
- Owiń się też drugą częścią- powiedziała troskliwie dziewczyna.
- Ty też zaraz zamarzniesz - odparł chłopak patrząc na przemoczony mundurek dziewczyny.
- Chodź tutaj- dodał.
Taka sytuację wyobrażała sobie jedynie w snach. Mieć tak romantyczną scenę z jej ulubionym aktorem było dla niej niczym spełnienie marzeń, więc nie odmawiając usiadła koło niego i chwyciła drugą część koca. Obydwoje opatuleni próbowali się zagrzać. Po dwóch godzinach usnęli. So Ah całkowicie opadła z sił i usnęła na ramieniu chłopaka.
Następnego dnia z samego rana akademik chłopaków został powołany do zajęcia się odnoszeniem ławek i krzeseł do kantorka.
- Rany czemu mam to robić z samego rana - burknął Ji Min do kolegi z którym miał zanieść ławkę.
- Ja też nie jestem tym pomysłem zachwycony - odarł chłopak w okularach wspinając się z krzesłem po schodach.
Kiedy wreszcie doszli na dach Ji Min sięgnął do klamki i ze zdziwieniem popatrzył na kolegę.
- Nie miało być przypadkiem otwarte?
- Hej Hwan Ki, przynieś klucz z pokoju nauczycielskiego! - krzyknął rudowłosy do bruneta będącego na dole.
Sam zaś zmęczony noszeniem tego usiadł na ławce i wyczekiwał na klucz. W tym czasie w kantorku pojawiły się promyki słońca, które rozjaśniły pomieszczenie. So Ah z delikatnym wyrazem twarzy spała wciąż oparta o ramię Jong Suka, który słysząc jakieś dźwięki obudził się. Po przetarciu oczu zobaczył jak brązowowłosa śpi lekko przytulając się do niego. Jeden z kosmyków włosów opadł jej na twarz, więc Jong Suk delikatnym ruchem ręki zaczesał go do tył by odsłonić twarz dziewczyny.
- Dzisiaj się dowiesz, że jestem kociakiem 134 który sprowadził cię do Korei - szepnął do śpiącej So Ah lekko się uśmiechając.
Nagle ktoś otworzył drzwi do kantorka. Ji Min znieruchomiał po tym co, a raczej kogo zobaczył w środku.
- So Ah?! - krzyknął zaskoczony podbiegając do niej.
Słysząc ten krzyk dziewczyna błyskawicznie się obudziła i widząc rudowłosego podziękowała mu za ratunek.
- Co tutaj robiłaś? - zapytał zszokowany pomagając jej wstać. - I to jeszcze z nim?!
- Ktoś chyba przez przypadek zamknął nas tutaj wczoraj jak przyszliśmy po ławkę - odpowiedziała obojętnie dziewczyna nie wiedząc, że był to plan Ra Won.
Po chwili do kantorka wszedł równie zdziwiony co Ji Min Hwan Ki, który po zobaczeniu dziewczyny w środku nie ukrył swojego zdziwienia.
- Wszystko w porządku? - zapytał zmartwiony Hwan Ki.
- Tak, nic mi nie jest, na szczęście był tu ten kantorek to ochronił nas przed deszczem - odparła wychodząc z pomieszczenia na dach.
Za nią podążyła reszta oraz Jong Suk, który sądząc po swojej minie nie czuł się najlepiej. So Ah kątem oka zauważyła jak trzyma się on co jakiś czas za bark co zaczęło ją niepokoić.
- Zranił się, gdy mnie wczoraj uratował?- pomyślała zamartwiając się.
- So Ah, powinnaś iść do dyrektorki i powiedzieć co się stało to wtedy usprawiedliwi ci ten dzień, a ty będziesz mogła iść do lekarza się przebadać - odparł Ji Min.
- Czemu miałabym to robić, nic mi nie jest...-  odpowiedziała po czym nagle kichnęła.
- Przez całą noc byłaś na takim zimnie, jest koniec jesieni na pewno się przeziębiłaś! - wyjaśnił Hwan Ki.
Nie czekając nawet na pozwolenie dziewczyny Ji Min poszedł do dyrektorki i wyjaśnił całą zaistniałą sytuację podczas, gdy reszta czekała w poczekali. Po chwili brązowe drzwi do gabinetu otworzyły się i wyszła z nich dyrektorka, która ze zmartwionym wzrokiem spojrzała na So Ah.
- Ji Min powiedział mi o wszystkim. Powinnaś jak najszybciej iść do lekarza i dostać jakieś lekarstwo na przeziębienie, bo potem może obrócić się to w coś gorszego - powiedziała kobieta równocześnie mówiąc, że usprawiedliwi jej ten dzisiejszy dzień nieobecności na zajęciach.
So Ah była zaskoczona tym jak Ji Min zareagował. Nie sądziła, że może być on tak troskliwy. Zaimponował jej. Za radą znajomych dziewczyna zabrała swoje rzeczy i po wyjściu za bramę szkoły próbował złapać jakąś taksówkę. Machając ręką co jakiś czas czuła, że już ma powoli dość, jednak nagle podjechało do niej czerwone auto, którego szyba uchyliła się koło niej. Kiedy dziewczyna zaskoczona schyliła się by zobaczyć kto to ujrzała Lee Jong Suka. Trzymając kierownicę powiedział jej, że ją podwiezie.
- Dziękuję - podziękowała dziewczyna.
- Jak to możliwe, że zawsze spotykam cię, gdy potrzebuję taksówki - zaśmiała się.
- Wygląda na to, że jest mi już pisane bycie twoim prywatnym taksówkarzem - zawtórował śmiechem dziewczynie.
- Też jadę do szpitala, więc chciałem cię przy okazji podwieźć - wyjaśnił Jong Suk.
Nagle So Ah spojrzała czulę na chłopaka przypominając sobie, że został ranny, miała nadzieję, że to nic poważnego.
- Przepraszam...
Chłopak jednak od razu uśmiechnął się do niej i czule powiedział, że to w cale nie jej wina. Po dojechaniu do szpitala So Ah zerknęła na zegarek, gdyż wiedziała, że miała dzisiaj spotkać się z tajemniczym użytkownikiem- kotek 134. Wyczekiwała tego spotkania już od kilku dni. Po tym jak zatrzymali się na pobliskim parkingu So Ah zabrała swój plecak i wraz z Jong Sukiem udała się do środka szpitala. Zarejestrowali się w recepcji po czym usiedli na krzesłach w poczekalni, Dziewczyna widząc, że jeszcze dużo osób przed nimi westchnęła ze zmęczenia. Była wykończona samym spaniem w zimnym pomieszczeniu, a do tego to czekanie w kolejce sprawiało, że chciało się jej spać. Chcąc się obudzić potrząsnęła głową, po czym postanowiła, że porozmawia chwilę z Jong Sukiem, miała nadzieję, że chociaż to ją obudzi. Kiedy spojrzała swoimi brązowymi oczami na chłopaka ubranego w przeciwsłoneczne okulary i czarną bluzę z kapturem zobaczyła, że wydawał się bardzo blady.
- Wszystko w porządku? - zapytała martwiąc się o stan przyjaciela.
Nie uzyskała jednak odpowiedzi, jedynie zauważyła, że Jong Suk zaczął się trząść. Zaniepokojona lekko odchyliła mu okulary. Widząc zmęczone oczy aktora uświadomiła sobie, że naprawdę cierpiał.
- So Ah? - powiedziała pielęgniarka zapraszając ją do gabinetu lekarza.
- Przepraszam, ale czy może on iść pierwszy? - poprosiła ze zmartwionym wyrazem twarzy.
- Co robisz? Idź...pierwsza...nic mi nie jest - odparł rozpalony Jong Suk chwytając ją lekko za bluzkę.
- Nie ma mowy! Idziesz pierwszy! - odpowiedziała stanowczo.
Po tych słowach pomogła mu wstać i zaprowadziła do gabinetu. Niestety lekarka po zobaczeniu w papierach, że nie jest to nikt z rodziny nie pozwoliła jej zostać, chyba, że aktor wyrazi zgodę. Tak też zrobił. So Ah zaskoczona tym, czemu chłopak pozwolił jej zostać przysiadła na krześle przy ścianie podczas gdy aktor usiadł na kozetce. Starsza brunetka podniosła koszulę chłopaka i przysłuchała się jego sercu, po usłyszeniu od niego wszystkich symptomów stwierdziła, że jest to przeziębienie, ale na tyle poważne, że może doprowadzić nawet do zapalenia płuc jeśli nie będzie leczone. W związku z tym chciała pozostawić Jong Suka w szpitalu na parę dni.
- Nie ma takiej opcji! - odparł lekko zachrypniętym głosem.
- Nie mogę zostać w szpitalu bo zaraz rozniesie się to pomiędzy dziennikarzami i tym bardziej trudniej mi będzie wyzdrowieć - wyjaśnił.
- Proszę przepisać mi leki, które mogę zażywać w domu - poprosił.
Lekarka widząc zdeterminowanie chłopaka nie chciała już go przekonywać skoro i tak to była jego decyzja. Przepisała mu najlepsze leki i zaleciła by przez kilka dni nie wychodził z domu i dużo odpoczywał. Dostał antybiotyk, więc również musiał uważać by się nie odwodnić. A jeśli chodzi o jego bark to okazało się, że jest stłuczony, więc powinien na niego uważać i przez parę dni go oszczędzać.
- Dziękuję...
- A czy może też Pani zbadać ją? - zagadnął bojąc się, że i So Ah złapała przeziębienie.
Po zbadaniu dziewczyny lekarka stwierdziła, że są jakieś minimalne symptomy, jednak nie potrzebuję na nie żadnych lekarstw. Doktorka zaleciła jedynie odpoczynek. Po wyjściu z gabinetu obydwoje skierowali się do wyjścia. So Ah kątem oka spoglądała co jakiś czas na aktora, który naprawdę źle wyglądał. Martwiła się o niego. Trochę podenerwowana miała dwa wyjścia w głowię. Szybko zerknęła na zegarek i postanowiła mimo wszystko przynajmniej dotrzymać chłopakowi towarzystwa aż do dotarcia do jego domu. Czuła się winna, więc czuła, że jeśli to zrobi to przynajmniej chodź trochę będzie w stanie odpłacić chłopakowi za opiekę tamtej nocy.
- Dasz radę prowadzić?- zapytała niepewnie.
Jong Suk spojrzał na nią po czym zerknął na auto przed nim. Sam nie był pewny, czy da radę, więc nie wiedział co powiedzieć.
- W takim razie bierzemy taksówkę! - podjęła decyzję So Ah zakładając chłopakowi kaptur na lekko zmierzwione włosy.
Jong Suk był zaskoczony gestem dziewczyny. Nie sądził, że będzie chciała z nim pojechać.
- Bierzemy? - dopytał.
- Tak, jadę z tobą! - odparła. - Przecież nie zostawię cię samego w takim stanie!
- Dziękuję...- szepnął zakłopotany.
So Ah od razu stanęła na chodniku i wymachiwała ręką na taksówki. W końcu udało jej się jedną złapać, więc otworzyła drzwi auta. Chwyciła chłopaka za ramię i pomogła mu wejść do środka. Kiedy aktor powiedział swój adres od razu taksówkarz skierował się w wyznaczone miejsce. Po kilkunastu minutach obydwoje byli już w Gangnam koło wielkiego domy chłopaka. On trochę pokaszlując otworzył bramkę i zaprosił dziewczynę do środka. Cieszył się, że miał na wszelki wypadek zawsze czarną bluzę w aucie, bo dzięki temu podczas wizyty u lekarza i jazdy tutaj był mniej rozpoznawalny, jak i mniej zmarzł. Po przejściu przez ogród pełny pięknych roślin i altanek weszli po drewnianych schodach na ganek, gdzie znajdowało się wejście.
- Twój dom jest ogromny!- powiedziała bez zastanowienia So Ah.
Po wejściu do środka ujrzała wielki salon  połączony z kuchnią oraz drzwi prowadzące do pokoju aktora. Jong Suk wiedział, że za niespełna pół godziny kociak 134 był umówiony z So Ah, więc żeby się upewnić zadał pytanie dziewczynie, czy aby na pewno może zostać.
- Tylko wyślę jeszcze komuś wiadomość, żeby przełożyć spotkanie - wyjaśniła wyjmując telefon.
- Nie musisz specjalnie ze mną zostawać skoro masz plany...- odparł nalewając sobie wodę.
 - Dam sobie radę...- dodał po czym odczuł przeszywający ból w barku, który sprawił, że wylał wodę poza szklankę
- No właśnie widzę...- odpowiedziała delikatnie odbierając od chłopaka szklankę by nalać mu wodę.
- Teraz ty jesteś ważniejszy, skoro przeze mnie zostałeś ranny... - wyjaśniła czułym głosem podając mu naczynie.
Jong Suk w głębi serca ucieszył się słysząc słowa dziewczyny. Nagle jednak widząc, że wróciła ona do pisania wiadomości zaniepokojony spojrzał na swój telefon w którym miał włączone dostawanie powiadomień ze strony z którą rozmawiał z So Ah. Szatynka wysłała wiadomość i po chwili w pomieszczeniu rozległ się doniosły dźwięk.
- Bo co ja naładowałem telefon w aucie! - pomyślał zły na siebie aktor.
- Oh to dźiwęk powiadomienia z tej strony! - odparła zaskoczona.
- Ale czemu nie mam nowej wiadomości? - dodała. - Powinna być skoro usłyszałam ten dźwięk.
Nagle Jong Suk szybko chwycił za telefon i odwrócił się by go wyciszyć, jednak zaciekawiona tym So Ah podeszła do niego co wyprowadziło go z równowagi i i sprawiło, że upuścił telefon na ziemię.
- Przepraszam! - przeprosiła widząc jak zaskoczony chłopak wypuszcza telefon.
Szybko podniosła go. I przez przypadek spojrzała na wyświetlacz, gdzie była nazwa użytkownika.
- Kotek134? - przeczytała niepewnie.
- Ty nim jesteś?!

Koniec Rozdziału VI

Jak się wam podobał rozdział? Jakieś teorie? ;)

środa, 30 maja 2018

The Watcher Rozdział II


Muzyka do rozdziału: 


W ostatnim rozdziale:

Siedząc za nimi zacisnęłam pięści. Było mi szkoda Eun Woo, że dowiedział się o tym i nawet nie otrzymał przeprosin. Wyprowadziło mnie to również z równowagi, więc chwyciłam swoją tackę, na której była zupa i ruszyłam wprost na nich. Eun Woo puścił Woo Hyuna i już miał odchodzić, gdy zobaczył jak potykam się i upadam na ziemię wylewając zupę na Yu Ri i So Re.
- Ślepa jesteś?! Coś ty zrobiła?! - krzyknęły razem całe oblane zupą.
Szybko wstałam i chwyciłam za serwetki by pomóc się im wytrzeć, jednak udałam, że przez przypadek łokciem zwaliłam na ziemię dzbanek z sokiem podczas brania chusteczek. Wylał się prosto na kolana Woo Hyuna.
- Ohh bardzo przepraszam...- skłamałam udając zmartwioną minę.
 - Chyba dacie sobie z tym radę same...- odparłam idąc do wyjścia.
Po odejściu od ich stołu uśmiechnęłam się kpiąco ciesząc się, że w końcu się odważyłam zrobić im na złość. Byłam pewna, że nikt tego nie zauważy, jednak pomyliłam się, gdyż Eun Woo przez cały czas mi się przyglądał i widząc to moje inne oblicze był zaskoczony.
- To naprawdę ty, ta miła Se Na? - pomyślał widząc jak go mijam wychodząc ze stołówki.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


Następnego dnia po wstaniu z łóżka przeciągnęłam się naśladując mojego rudawego kota leżącego obok. Była siódma rano a co dziwne byłam wyspana. Zazwyczaj śpię do południa jednak dzisiaj obudziłam się wcześniej, nawet bez budzika. Schodząc z łóżka założyłam na siebie satynowy szlafrok i z uśmiechem podeszłam do okna by podnieść rolety. Nagle oślepiło mnie ciepłe światło. Uwielbiałam ten widok słońca w Maju. Od razu nabierałam sił na cały długi dzień w szkole. Otworzyłam okno by poczuć wiatr w swoich brązowych włosach. Zamknęłam oczy i poczułam się jakbym przeniosła się w czasie do czasów, gdy żyli jeszcze drodzy mi ludzie, a w tym i mój tata. Przypominałam sobie ten sam wiaterek który towarzyszył mi podczas każdej wycieczki z rodzicami. W końcu otworzyłam oczy i westchnęłam, gdyż wiedziałam że te błogie czasy już nie wrócą. W końcu podreptałam do kuchni i przyrządziłam sobie śniadanie. Mojej mamy nie było w domy, gdyż pracowała na rannej zmianie więc mogłam poczuć tą pustkę w domu. Byłam całkiem sama. A przepraszam był ze mną kot. Minęła godzina a ja już byłam w szkole.
Widząc te tłumy rozbawionych twarzy pogłośniłam muzykę w słuchawkach i udałam się na pierwsze piętro. Byłam dzisiaj ubrana w czarno fioletową bluzkę i jeansy. Pomimo mojego charaktery zwracałam uwagę na to jak się ubieram. Jeśli miałabym określić mój styl to powiedziałabym że jest to elegancja zmieszana z dziewczęcością. Oczywiście żadne dresy nie wchodziły w grę. Wręcz gdy widziałam kogoś ubranego w to coś czułam wstręt.
W końcu zadzwonił dzwonek, a ja weszłam do klasy. Jak zawsze usiadłam w trzeciej ławce przy Yoonie.
- Cześć- powiedziałam bez żadnych uczuć.
Po chwili podszedł do mnie jeden z chłopaków który siedział zazwyczaj na tyle klasy.
- A ten czego znowu chce- pomyślałam poirytowana.
- Mógłbym usiąść na twoim miejscu, bo chciałem pogadać o czymś z So Rą?
- To niby gdzie ja mam siedzieć?!  Na przerwie sobie z nią pogadaj...- pomyślałam wściekła dlatego, że ktoś chce nawet pozbawić mnie miejsca gdzie zawsze siedzę.
- W porządku...- mruknęłam nie chcąc wyjść na tą złą, jednak w środku gotowało się we mnie.
Wzięłam swój plecak i udałam się do pierwszej ławki która jako jedyna była wolna. Usiadłam z dość ponurą miną gdy zobaczyłam jak drzwi do klasy się otwierają.
- Przepraszam za spóźnienie! - odparł Eun Woo cały zdyszany poprawiają lekko swoje czarne włosy.
 Po tym spojrzał z plecakiem zawieszonym na jednym ramieniu na miejsce gdzie zazwyczaj siedział z Woo Hyunem. Spuścił wzrok i nagle zobaczył mnie siedzącą samą. Z uśmiechem podszedł do mnie i zajął miejsce koło mnie w ławce. Przywitał się  i spytał czemu tu sama siedzę. Trochę speszona nie wiedziałam co powiedzieć.
-  Poprosił mnie żebym się przesiadła...-odparłam.
- Więc pewnie nieźle się wkurzyłaś powiedział patrząc przenikliwym wzrokiem przypominając sobie moje wczorajsze inne oblicze.
Nie miałam pojęcia, że zauważył mój wczorajszy wyraz twarzy, więc jedynie się zaśmiałam po czym zaczęłam przepisywać to co było na tablicy.
Na najbliższej już przerwie mogliśmy zostać w klasie więc nie mając i tak dokąd iść podłączyłam telefon do słuchawek, które założyłam na uszy. Z tego co zauważyłam Eun Woo również nie miał zamiaru wychodzić na przerwę. Oparty o krzesło w swojej lekko za dużej czarnej bluzie poszedł za moim przykładem i zaczął słuchać muzyki. Siedząc założyłam ręce na ramiona i zamknęłam oczy, jednak nie mogłam zaznać spokoju, czułam, że ktoś mnie obserwuje. Po otworzeniu oczu zobaczyłam wpatrzonego we mnie Eun Woo, który po zrozumieniu, że nasze spojrzenia się spotkały odwrócił wzrok. Byłam pewna, że coś jest nie tak, jednak nie interesowało mnie to. Miałam wystarczająco własnych spraw żeby jeszcze zajmować się takimi drobnostkami. Oczywiście pamiętałam co stało się wczoraj na stołówce, jednak co dałoby mi współczucie mu. Byliśmy w tej samej sytuacji i współczucie to najgorsze co można ofiarować takiej osobie. Nagle dostałam wiadomość. Była ona od kobiety, która chciała, żebym udzieliła jej synowi korepetycji z angielskiego. Od dwóch lat uczę innych by zarobić na podróże po świecie. Od razu się zgodziłam i dzisiaj miał być mój pierwszy dzień. Jeszcze przed odstawieniem telefonu postanowiłam sprawdzić facebooka. Na mojej stronie głównej było mnóstwo zdjęć koreańskich piosenkarzy. Przesuwając palcem do góry zauważyłam czyjś post. Należał on do Yu Ri.
- Wszystkiego Najlepszego! - przeczytałam w myślach widząc te serduszka i uśmiechy po tym.
Myślałam, że padnę ze śmiechu. Yu Ri napisała te życzenia osobie, którą najbardziej obgadywała w pierwszej klasie. Koło drzwi do klasy znajdował się taki kujoński kącik, gdzie siedziały dość nietypowe osoby. Jedną z nich był chłopak o imieniu Tae Joon, który zawsze ze wszystkich przedmiotów dostawał piątki, a jedyne o czym rozmawiał to statystyki zdawalności studentów oraz nie raz próbował być śmieszny używając historycznych żartów... Już w pierwszej klasie przez to, że raz nie wytłumaczył Yu Ri zadania zaczęła go obgadywać. Traktowała go z wyższością i zawsze się z niego śmiała razem z So Rą i Yooną. Nie raz będąc obecna przy tych rozmowach współczułam mu i nie rozumiałam czemu tak go nie lubią. Zdarzyło mi się kiedyś z nim porozmawiać, był bardzo miły i wyjaśnił mi nawet zadanie z fizyki, którego nie rozumiałam. Zauważyłam jednak, że stresował się rozmową z innymi, więc wywnioskowałam, że najwyraźniej w gimnazjum nie był za dobrze traktowany. Teraz widząc ten przemiły komentarz Yu Ri przypomniałam sobie jej zachowanie.
- To dopiero dwulicowy pustak  - pomyślałam uśmiechając się z politowania.
Pewnie jesteście ciekawi o co mi chodzi z tym pustakiem. Zaczęło się to na początku drugiej klasy, gdy wykluczyły mnie z ich grona. Zobaczyłam wtedy ich prawdziwe ja i Yu Ri opisałam jako pustą w środku która ukrywa się pod toną makijażu. Całkowicie jak pustak, chodź w środku tego materiału jest powietrze, a w jej przypadku nie wiedziałam czy nawet to tam może być...
Nagle usłyszałam głos Eun Woo, który zdjął słuchawki po zobaczeniu mojej strony głównej na facebooku.
- Lubisz kpop? - zapytał zachwycony.
- Tak...- mruknęłam pod nosem.
- Ja też! - odparł pokazując mi czego obecnie słuchał na telefonie.
Patrząc na wyświetlacz zobaczyłam wiele piosenek od BTS, EXO, czy nawet GOT7. Zaskoczona otworzyłam buzię z wrażenia. Nie sądziłam, że ktoś oprócz mnie słucha w tej klasie kpopu. Ucieszyło mnie to. Od razu spytałam jaki zespół najbardziej lubił. Okazało się, że obydwoje jesteśmy wielkimi fanami BTS i Big Bang. Pierwszy raz poczułam, że mam z kimś coś wspólnego. Przez resztę przerwy rozmawialiśmy o naszych biasach i ulubionych piosenkach. Czułam,że mogłabym tak bez końca. Tak się nakręciłam, że nawet nie zauważyłam zaskoczenia Eun Woo.
- Nie sądziłem, że potrafisz aż tyle mówić, zawsze byłaś taka cicha...-
- To  źle?
- Nie... taka jeszcze bardziej mi się podobasz! - szepnął mi do ucha na co od razu przeszył mnie dreszcz po całym ciele.
Dzisiaj naprawdę dobrze się bawiłam w szkolę. Po wszystkich lekcjach zdecydowałam się pójść do parku w moje ulubione miejsce. Była nim rzeka, gdzie znajdował się wielki kamień niedaleko plaży na którym uwielbiałam przesiadywać. Zostawiając plecak niedaleko wskoczyłam na kamień trzymając telefon. Siedząc po turecku wpatrywałam się w odbijający się zachód słońca w wodzie, gdy nagle poczułam jak coś futrzanego i mokrego dotknęło mojej ręki. Zaskoczona szybko się odwróciłam i zobaczyłam średniej wielkości, białego pieska. Miał długie futro i był naprawdę puchaty. Jego niebieskie ślepka wpatrywały się we mnie, a swoim wywieszonym na bok jęzorem doprowadził mnie do śmiechu.
- Co ty tutaj robisz? - zapytałam głaszcząc go po głowie. - Pewnie pić ci się chce...
Nagle za sobą usłyszałam cichy trzepot liści.
- Yuki, tutaj jesteś! - krzyknął chłopak do białego psa będącego w moich objęciach.
Od razu wiedziałam, że to właściciel pieska, więc odwróciłam się, gdy zobaczyłam kogoś kogo najmniej się spodziewałam. Wszędzie poznam tego blondyna...
- Se Hun! - krzyknęłam zaskoczona.
- Ooo Se Na! - odpowiedział zaskoczony. - Dzięki za złapanie Yukiego!
Po powiedzeniu tego Se Hun podszedł do mnie i przykucnął koło mojego kamienia głaszcząc psa. Widząc jego zmartwioną minę zrozumiałam, że najprawdopodobniej Yuki mu uciekł, a on go wszędzie szukał.
- Ah, jestem taki zmęczony...- odparł siadając na kamieniach. - Co tutaj robisz?
- Miałam zamiar chwilę odpocząć, bo potem mam iść na korki z angielskiego - powiedziałam trochę niepewnym głosem.
- Masz korki? - zapytał zaskoczony.
- Udzielam lekcji, właśnie mam mieć dzisiaj nowego ucznia, więc czekam bo umówiłam się na 18 - wyjaśniłam.
Widziałam lekkie zaskoczenie w jego oczach.
- Może i mnie pouczysz?
 Na szczęście nie wiedział jak szybko biło mi serce przez to co powiedział.
- Czy ja wygrałam w Lotto, że ostatnio go cały czas widuję?! - pomyślałam będąc w siódmym niebie.
- Masz słodkiego psa... - powiedziałam chcąc przerwać ciszę.
- A ty masz jakiegoś zwierzaka? - zapytał zaciekawiony patrząc na Yukiego biegającego koło wody.
- Mam kota...
- Idziesz może na jutrzejszą dyskotekę? - zapytał ni stąd ni zowąd.
Nie ukryłam, że zdziwiło mnie to pytanie. Od razu w mojej głowie pojawiło się mnóstwo pytań dlaczego o to pyta. Może chciałby ze mną zatańczyć?
Odpowiedziałam, że raczej będę.
- W takim razie ja też przyjdę- odparł ledwo słyszalnie.
Od razu wiedziałam, że muszę zadzwonić do mojej przyjaciółki z gimnazjum by pomogła mi w doborze ubrań. Jedyne czego pragnęłam to go jutro zachwycić.
Porozmawialiśmy jeszcze przez chwilę po czym zorientowałam się, że powinnam już iść.
- W takim razie odprowadzę cię - powiedział Se Hun zapinając na smycz Yukiego.
Z lekkim rumieńcem na twarzy podziękowałam. Szliśmy powoli w stronę pobliskiego osiedla . Początkowo panowała pomiędzy nami cisza.
- Powinnam coś powiedzieć... - pomyślałam.
- Co mam powiedzieć?! - pomyślał tak samo Se Hun.
- Wiesz... - zaczęliśmy obydwoje w tym samym czasie po czym parsknęliśmy śmiechem.
- Wow to ta zabawna maszyna do wyciągania zabawek! - powiedziałam chcąc rozluźnić trochę atmosferę.
Zobaczyłam niedaleko sklepiku koło którego szliśmy starą maszynę na której grałam jako dziecko. W środku było mnóstwo zabawek jak i pewna foka, która od razu wpadła mi w oko. Szybko podbiegłam do urządzenia i wsadziłam do środka 500 wonów by zagrać. Z przejęciem trzymałam guzik by nacisnąć w odpowiednim momencie. Se Hun widząc mnie tak bawiącą się jak dziecko podszedł do mnie i zagrzewał do boju. Co co chwile mnie rozpraszało.
- Dalej Se Na! Foka będzie twoja! - krzyknął brązowowłosy za mną.
W końcu nacisnęłam na guzik, jednak przez rozpraszanie Se Huna nie udało mi się złapać wymarzonej foki. Chłopak potrząsnął głową i podszedł do mnie. Stojąc za mną położył swoją prawą rękę na mojej która trzymała guzik. Będąc tak blisko siebie mogłam poczuć jego oddech, który jeszcze bardziej mnie rozpraszał. Nachylił się nade mną tak bardzo, że koło barku mogłam zobaczyć jego przystojną twarz. Szybko odwróciłam wzrok i spojrzałam na fokę, która była już w szczypcach.
- Jesteś w tym naprawdę niezły! - powiedziałam podekscytowana obracając się do tył zapominając całkiem, że stał tak blisko mnie.
Nagle po obróceniu głowy zobaczyłam jego szeroko otwarte oczy ze zdziwienia. To, że był tak blisko to jeszcze nic, gdyż przez moją nieuwagę pocałowałam go w usta! Kiedy zorientowałam się o co chodzi od razu odskoczyłam na bok i z burakiem na twarzy przeprosiłam. Widziałam, że on również był zakłopotany.
- W porządku... - szepnął odwracając twarz na bok.
Patrząc na niego mogłam ujrzeć lekki rumieniec na jego twarzy, który mimo wszystko mnie ucieszył.
- Wygrałeś! - zakomunikowała maszyna przerywając ciszę pomiędzy nami.
Nieśmiało podeszłam do urządzenia i wyjęłam moją fokę. Chodź w tamtym momencie najsłodszą rzeczą jaka mnie spotkała nie była wcale ta zabawka...
- Jeszcze raz dziękuję- odparłam pakując zwierzątko do plecaka po czym pożegnałam się i ruszyłam w stronę miejsca, gdzie miałam dzisiaj pracować.
W moich myślach wciąż pojawiała się ta scena, czułam, że ta foka już zawsze będzie przypominać mi mój pocałunek z Se Hunem.
Za chwilę miałam stawić się w domu, gdzie miałam uczyć jakiegoś młodego chłopaka, więc wyjęłam telefon i jeszcze raz sprawdziłam adres.
- 19 B- przeczytałam na głos patrząc po domach wokół. W końcu znalazłam to miejsce. Był to wielki budynek z białą elewacją i naprawdę ładnym ogrodem. Podeszłam do drzwi i zadzwoniłam dzwonkiem czekając aż ktoś mi otworzy. Nagle drzwi się uchyliły, gdzie ujrzałam wysokiego bruneta, który był zszokowany moim widokiem.
- Eun Woo?!
- Se Na?!
- Co tu robisz? - zapytał mnie zaskoczony.
- Mam tutaj kogoś uczyć... - szepnęłam zdezorientowana.
Nagle w tyle pokoju zobaczyłam młodszego ode mnie chłopaka, który miał około trzynaście lat. Był on bardzo podobny do Eun Woo, szczególnie przez czarne włosy.
- Mamo, dziewczyna Eun Woo przyszła! - krzyknął chłopiec o imieniu Chang Min.
Nagle z pokoju obok wyszła kobieta około czterdziestki, ubrana była w niebieską sukienkę w kwiaty.
- Dzień dobry, przyszłam na korepetycje...- powiedziałam skołowana całą tą sytuacją.
- Ah Se Na, tak? - odpowiedziała kobieta z uśmiechem. - Proszę wejdź!
- Eun Woo nie stój jak kołek i zaprowadź ją do salonu! - poprosiła kobieta widząc brak wyczucia syna.
Chłopak posunął się bym mogła wejść do środka. Grzecznie zdjęłam buty i podążyłam za kobietą do salonu. Usiadłam na kremowej kanapie tak miękkiej, że czułam jakbym siedziała na chmurze. Dyskretnie rozglądnęłam się po salonie podczas gdy właścicielka domu przygotowywała dla mnie herbatę. Cały dom był w świetnym stanie. Był modnie urządzony, jak i wydawał się bardzo przytulny. Eun Woo przyglądał się mi zza drzwi rozmawiając ze swoją mamą o tym co takiego tutaj robię.
- Jak chcesz narzekać, to przynajmniej mógłbyś ciszej, żebym nie słyszała... - pomyślałam poirytowana zakładając nogę na nogę.
Po chwili z kuchni wyszła czterdziestolatka z filiżanką herbaty dla mnie, po czym usiadła naprzeciwko mnie.
- Mam nadzieję, że uda ci się skłonić Chang Mina do nauki angielskiego... - zaczęła.
- Chciałabym, żeby opanował ten język, jednak trudno go czegoś nauczyć...
- Niech się Pani nie martwi, zrobię co w mojej mocy by Pani jak i on byli zadowoleni.
- Cieszę się, w takim razie czy możesz przychodzić do nas dwa razy w tygodniu po szkole? - zapytała łagodnym tonem. - Możesz wracać razem z Eun Woo skoro jesteście kolegami z klasy...
- Oczywiście, nie ma problemu - odpowiedziałam z uśmiechem na ustach.
Dopiero po dopiciu herbaty uświadomiłam sobie co to znaczyło. Dwa razy w tygodniu miałam przychodzić tutaj i widywać Eun Woo poza szkołą... Ten dzień nie mógł być bardziej zwariowany...



Koniec Rozdziału II
Jak wam się podoba? 
Jak myślicie co dalej czeka Se Ne? Macie jakieś teorie? ^^ 

sobota, 26 maja 2018

Baby-faced Beauty


Podobny obraz

Streszczenie:


So Young to trzydziestoletnia kobieta z twarzą dziecka, która nagle zostaje zwolniona z pracy. Postanawia, że w końcu spróbuję spełnić swoje marzenia i dostanie pracę jako projektantka. Jednak będąc świadoma swojego wieku w firmie, która ją zatrudniła użyła danych osobowych swojej siostry. Z trzydziestolatki nagle musi zaczać żyć jak 24 letnia kobieta. W nowej pracy poznaje Jin Wooka od którego pożyczyła pieniądze, a potem uciekła oraz prezesa Seung Ila, który wydaje się nią zainteresowany.




Znalezione obrazy dla zapytania baby faced beauty Seung il


Kadry z dramy:


Znalezione obrazy dla zapytania baby-faced beauty

Znalezione obrazy dla zapytania baby-faced beauty

Znalezione obrazy dla zapytania baby-faced beauty

Znalezione obrazy dla zapytania baby-faced beauty

Podobny obraz

Znalezione obrazy dla zapytania baby-faced beauty

Znalezione obrazy dla zapytania baby-faced beauty

Podobny obraz

Podobny obraz

Znalezione obrazy dla zapytania baby-faced beauty

Podobny obraz

Znalezione obrazy dla zapytania baby-faced beauty

Znalezione obrazy dla zapytania baby-faced beauty

Znalezione obrazy dla zapytania baby-faced beauty

Moja opinia:


Pierwsze odcinki zbytnio mnie nie wciągnęły, jednak potem zrobiło się naprawdę ciekawie. Akcja zaczęła tak nabierać tępa, że włączając odcinek za odcinkiem nie zorientowałam się, że już kończę tą produkcję. Fabuła naprawdę jest dobrze przemyślana, każda sekunda jest tak zaplanowana by utrzymać widza przy ekranie. Jest to też oryginalny pomysł ukazujący kobietę, która podaje się za kogoś innego w firmie by tylko dostać pracę, co oczywiście jak się domyślacie przynosi z odcinka na odcinek coraz więcej zabawnych scen. Poruszony jest też tutaj ciekawy temat o tym by nigdy nie tracić nadziej na spełnione marzenia, co pokazuje sam przypadek So Young, która z czasem zostaje dostrzegana przez ludzi w firmie i każdy ceni jej potencjał i niesamowite umiejętności.
Jednak powiedzmy sobie szczerze, że jest to normalna przeciętna drama: miłość, ciężka praca, rozterki życiowe. Nic dodać nic ująć. 

Znalezione obrazy dla zapytania baby faced beauty gif

Jeśli chodzi o grę aktorską to Jang Na Ra grająca tutaj So Young zagrała naprawdę bardzo dobrze, tak jak i Choi Daniel, jednak w przypadku jego muszę powiedzieć jedną rzecz. Nie znosiłam jego postaci. Sama osobowość, jak i zachowanie Jin Wooka sprawiało, że wnerwiał mnie niemiłosiernie( nawet gorzej niż niektóre byłe dziewczyny pojawiające się w dramach). Sto razy bardziej wolałam Seung Ila, który według mnie bardziej pasował do głównej bohaterki pod każdym względem. Jednak jeśli miałabym podsumować grę aktorską to powiedziałabym, że była dobra, chodź niektóre sceny było można lepiej zagrać i mam tu na myśli Jang Na Re, która według mnie jest zazwyczaj identyczna w każdej dramie.

Znalezione obrazy dla zapytania baby faced beauty gif

Według mnie drama jest naprawdę przyjemna. Bardzo dobrze ją wspominam i szczerze polecam ją każdemu (o ile przebrniecie przez głównego bohatera- czy tylko ja uważam, że z nim jest coś nie tak?) Myślę, że na pewno się wam spodoba, bo najważniejsze jest to, że odcinki sprawiały, że chciało się oglądać kolejne, co świadczy o wszechstronnej fabule i interesujących wątkach. Mam tu na myśli również ten romantyczny, który był bardzo dobrze podkreślony. Całości dopełniała piękna muzyka, która idealnie pasowała do klimatu tej produkcji. Taki sweet romans xD

Ocena: 7/10
Gatunek: Romans, Komedia
Liczba odcinków: 20
Rok emisji: 2011

Trailer:



Muzyka:


"All Right"


"Snowman in May"



W rolach głównych:


Znalezione obrazy dla zapytania baby faced beauty so young

Jang Na Ra jako Lee So Young

Znalezione obrazy dla zapytania baby faced beauty jin wook

Choi Daniel jako Choi Jin Wook

Znalezione obrazy dla zapytania baby faced beauty Seung il

Ryu Jin jako Ji Seung Il

Znalezione obrazy dla zapytania baby faced beauty Seung il

Kim Min Seo jako Kang Yoon Seo

The Watcher Rozdział I

 


Wprowadzenie:

Mam na imię Se Na i mam 18 lat. Dzisiaj mam zamiar opowiedzieć wam moją historię, która tak naprawdę zaczęła się rok temu. W tamtym czasie zaczęłam chodzić do liceum, byłam tym naprawdę podekscytowana i od razu chciałam zawrzeć jakieś nowe znajomości i w końcu mieć prawdziwych i szczerych przyjaciół. Już pierwszego dnia po przyjściu do szkoły zaprzyjaźniłam się z czarnowłosą dziewczyną o imieniu Yoona. Była ona niższa ode mnie, jednak wydawała się naprawdę miła i zabawna. Zgodziłyśmy się razem ze sobą usiąść, jednak już na pierwszej przerwie zaproponowała byśmy dołączyli do dwójki farbowanych blondynek. Zgodziłam się bo myślałam, że to dobry pomysł na zdobycie kolejnych przyjaciół. Żałuję, że tak bardzo się pomyliłam... Z natury jestem trochę nieśmiała szczególnie gdy jestem w grupie. Nie mam siły przebicia podczas rozmowy w czwórkach, szczególnie z dziewczynami. Pierwsze nawet dobrze się dogadywaliśmy i naprawdę mnie to cieszyło. Blondynka o długich prostych włosach nazywała się So Ra, natomiast ta druga miała krótkie, lekko kręcone włosy do ramion. Nazywała się Yu Ri i nie raz podczas rozmów wydawało mi się, że próbuję mnie ośmieszyć lub po prostu wywyższała się, a mnie traktowała jak przeszkodę. We czwórkę stworzyłyśmy chatroom na kakaotalk, gdzie nieustannie pisały one o nic nieznaczących dla mnie rzeczach typu czy to ładna sukienka? Czy po prostu obgadywały innych. Nie brałam udziału w tych rozmowach i jedynie wyświetlałam, gdyż nigdy nie popierałam wyśmiewanie się z innych, jak i nie interesowało mnie pisanie jakiś głupot, gdy byłam zajęta. Nie minął rok, a w drugiej klasie wszystko się zmieniło. Na przerwie zauważyłam, że Yoona wysyła na jakimś chatroomie zdjęcia do Yu Ri i So Ry, więc zaskoczona spojrzałam na to kontem oka. Zorientowałam się, że utworzyły nowy chatroom do którego mnie nie zaprosiły. Kiedy zapytałam o to Yoony nie widziała w tym żadnego problemu. Nie wiedziała nawet jak bardzo mnie tym zraniły. Z czasem mogłam widzieć na różnych mediach społecznościowych zdjęcia z ich wypadów do galerii, czy selfie z imprez na które mnie nie zapraszały. Tak oto straciłam je wszystkie, jednak czy to moja wina? Teraz gdy o tym myślę cieszę się, że tak się stało, gdyż mogłam zobaczyć, że nie były prawdziwymi przyjaciółkami, bo wykluczyły mnie z grupy bez najmniejszych skrupułów...


 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~



- Se Na rozwiąż to zadanie na tablicy! - powiedziała do mnie nauczycielka fizyki z groźną miną widząc, że nie uważam tylko bazgrze coś w swoim zeszycie.
Ze spuszczoną głową podeszłam do tablicy i przyglądając się tym wszystkim znaczkom nie wiedziałam o co chodzi. W gimnazjum byłam najlepsza w klasie z fizyki, jednak teraz przez tą okropną nauczycielkę co nie potrafi uczyć nic nie rozumiałam. Trzymając w dłoni kredę podniosłam rękę, gdy nagle odezwał się dzwonek.
- Uratowana! - pomyślałam szybko zabierając swoje rzeczy i wychodząc z klasy.
Jednak na tym się nie skończyły moje problemy, gdyż zaczęła się przerwa, której wprost nie znosiłam. Siedzenie samej nie jest czymś co może uszczęśliwić, więc zawsze na swojej szyi miałam czerwone słuchawki, które zakładałam na przerwach by szybciej minął mi ten czas. Idąc długim korytarzem, który był zapełniony innymi uczniami patrzyłam na każdego z nich. Przed sobą mogłam zobaczyć śmiejącą się grupkę chłopaków, którzy byli najpopularniejsi w całej szkole. Każdy by oddał wszystko by tylko być z nimi być w klasie, ja właśnie byłam. Pomiędzy nimi była jedna osoba, która przykuwała moją uwagę od dłuższego czasu, a był nim czarnowłosy chłopak o imieniu Eun Woo. Był on tegorocznym wiceprzewodniczącym klasy, pomimo iż rok temu był przewodniczącym. Patrząc na niego zrozumiałam, że mu naprawdę współczuję, gdyż nie wiedział co zrobili ci jego "przyjaciele". Nagle nasze spojrzenia spotkały się, a ja szybko odwróciłam wzrok i z lekko spuszczoną głową podeszłam do okna, gdzie położyłam biały plecak. Widząc, że zaraz będzie lekcja wyłączyłam muzykę, gdy nagle usłyszałam głos Yoony stojącej niedaleko mnie. Rozmawiała ona z Yu Ri i So Rą z którymi nie rozstawała się na krok. Patrząc na nich mój wyraz twarzy całkowicie się zmienił. Czułam nienawiść, a grymas sam nasunął mi się na twarz. Wściekłym wzrokiem patrzyłam na ich uśmiechnięte twarze mając nadzieję, że ktoś je kiedyś tak potraktuje jak zrobiły to ze mną. Moje rozmyślania jednak nad tym przerwał dzwonek, jak i nadchodząca nauczycielka od literatury. Po wejściu do klasy usiadłam w ławce na środku, a miejsce koło mnie zajęła Yoona. Pomimo tego co się stało dalej siedziałyśmy razem, lecz pewnie tylko dlatego, że wszyscy inni mieli już z kim siedzieć i nie było żadnych wolnych ławek. Jednak kiedy którychś z jej znajomych miał koło siebie wolne krzesło ona od razu szła do niego co za każdym razem mnie bolało. Czułam się jak ktoś niewidzialny... Kiedy zaczęła się lekcja pani wzięła do pytania jedną z osób. Miała ona opowiedzieć nasza ostatnią lekturę. Nauczycielka machała myszką po dzienniku elektronicznym, a ja myślałam jaki szczęściarz tym razem pójdzie do tablicy. Wybór padł na zawsze rozgadanego chłopaka, który więcej kombinował niż wiedział, więc od razu domyśliłam się, że pytanie jego zajmie całą lekcję. W związku z tym wyjęłam ze swojego plecaka książkę do angielskiego by powtórzyć sobie lekcję, gdy zobaczyłam jak Yoona odwraca się do Yu Ri i So Ry siedzących za nami. Przypominało mi to scenkę sprzed paru miesięcy, gdzie na następnej lekcji mieliśmy wybierać przewodniczącego. Eun Woo pełny nadziei, że zostanie wybrany nawet się nie spodziewał co planuje ta trójka z jego kolegami. Siedząc tak samo jak dzisiaj oparta o krzesło mogłam usłyszeć kilka miesięcy temu szepty pomiędzy nimi o tym, że nie dopuszczą Eun Woo do bycia przewodniczącym, gdyż za bardzo się rządzi.
- "On wnerwia wszystkich swoim zachowaniem", "Powinien się liczyć z nami"- te oraz inne wypowiedziane wtedy zdania wciąż słyszałam w głowie.
Zaplanowali sobie wszystko tak, by każdy z przyjaciół chłopaka startował do roli przewodniczącego, to wtedy na pewno Eun Woo nie zostanie wybranym. Mieli na to dużo sposobów. Przekonywali innych z klasy do tego by wzięli udział w tym planie. Słysząc to wtedy zrozumiałam, że nie tylko ja miałam nieszczerych przyjaciół, a Eun Woo jest taki jak i ja. On też kiedyś w końcu odkryje prawdę i będzie zraniony...
Jednak aż dotąd ta tajemnica nie wyszła na jaw, a wszystkim się upiekło. Również i mi, gdyż to ja byłam odpowiedzialna za liczenie głosów po lekcjach i żeby zrobić na złość tej grupce podmieniłam parę głosów by Eun Woo został wiceprzewodniczącym. Nie mogłam dodać za dużo, gdyż byłoby to podejrzane. Tylko tyle mogłam dla niego zrobić. Czułam jednak również satysfakcję widząc miny wszystkich tych osób co spiskowali przeciwko niemu, gdy okazało się, że został wiceprzewodniczącym. Po minionej lekcji nadeszła przerwa, na której mogliśmy zostać w klasie, więc większość osób zostało, jednak ja wyszłam, bo musiałam coś załatwić z wychowawcą odnośnie projektu na koniec roku. Idąc schodami na górę zobaczyłam jedną z moich koleżanek z gimnazjum, więc przystanęłam i chwilę z nią porozmawiałam. Była to jedyna osoba do której odzywałam się swobodnie w tej szkolę, jednak nawet i jej nie potrafiłam w pełni zaufać. Miała na imię So Min i była dość pulchną dziewczyną, jednak była dość miła. Widząc jednak, że przerwa za niedługo się kończy przeprosiłam ją i udałam się do pokoju nauczycielskiego, gdzie zobaczyłam moją wychowawczynie. Po zawołaniu jej z uśmiechem do mnie podeszła i podała mi plik papierów do mojego projektu. Widząc ile tego jest domyśliłam się, że chyba zarwę nockę. Z lekkim smutkiem na twarzy z powodu takiej ilości pracy zeszłam po schodach, gdy nagle parę uczniów przebiegło koło mnie i przez przypadek wywróciło moje papiery na ziemię. Udając, że nic się nie stało poszli dalej, a ja jedynie rzuciłam im wściekłe spojrzenie, którego nikt nie dostrzegł. Przykucnęłam i zaczęłam zbierać rozrzucone papiery, gdy nagle zauważyłam czyjąś rękę podającą mi kilka z nich. Kiedy podniosłam wzrok i zaczesałam włosy do tył zobaczyłam wysokiego chłopaka o jasno brązowych włosach.
- Dz..Dziękuję - wymamrotałam zakłopotana patrząc na niego.
Miał on lekko zaczesane włosy na bok, więc idealnie widoczne były jego brązowe oczy. Delikatny uśmiech jakim mnie obnażył sprawił, że poczułam jakby wszystkie moje zmartwienia nagle zniknęły. Może dlatego, że zawsze marzyłam by z nim porozmawiać, gdyż od pierwszej klasy patrzyłam na niego z daleka jak na mój ideał chłopaka. Postanowiłam wykorzystać okazję i powiedzieć coś jeszcze, jednak on mnie uprzedził.
- Jesteś z klasy 2-B? - zapytał się mnie.
- Tak... skąd wiesz? - zapytałam zaskoczona.
- Nie raz widziałem cię na korytarzu i na różnych wydarzeniach szkolnych - wyjaśnił. - Jak masz na imię?
- Yoon Se Na
- Ja jestem z klasy 2-D i mam na imię Se Hun
Widać było, że chciał coś jeszcze powiedzieć, jednak przerwał mu dzwonek. Pierwszy raz znienawidziłam dźwięk dzwonka szkolnego.
- Muszę już lecieć na geografie, do zobaczenia- odparł wchodząc po schodach na drugie piętro.
Byłam w siódmym niebie. W końcu po prawie dwóch latach udało mi się z nim porozmawiać.
- To najlepszy dzień w całym moim życiu jako licealistki!- pomyślałam wchodząc do klasy.
Po otworzeniu drzwi zobaczyłam jak Eun Woo siedzi w mojej ławce  obrócony do Yu Ri i So Ry. Stojąc obok nie zauważył mnie, więc lekko krząknęłam by zorientował się, że chce usiąść. Szybko odwrócił się i po przeproszeniu za zajęcie mojego miejsca udał się do swojej ławki, która była po prawej stronie. Można powiedzieć, że siedział niedaleko mnie bo dzieliło nas mniej niż metr.
Przez całą następną lekcję nie myślałam o niczym innym jak o Se Hunie. Cały czas odtwarzałam w pamięci to co się stało na korytarzu, więc co jakiś czas się uśmiechałam, co zauważyła Yoona.
- Coś dobrego się stało? - szepnęła do mnie.
- Nic takiego - burknęłam myśląc, że nic jej do tego.
Bałam się, że jeśli dowie się o tym, że lubię Se Huna to opowie o tym reszcie, czego bym nie zniosła, więc przestałam o nim myśleć i skupiłam się na lekcji. Bardzo zgłodniałam, więc widząc, że jest już dwunasta ucieszyłam się, gdyż przyszła pora na przerwę na lunch. Kiedy poszłam do stołówki ujrzałam przed sobą wielką kolejkę, więc od razu zajęłam miejsce. Podczas czekania przyglądałam się osobą przy stołach. Każdy z nich należał do innych grupek w szkole. Ci popularni, ich świta, kluby sportowe, komputerowi maniacy i mogłabym tak wyliczać do jutra. Na końcu stołówki zauważyłam siedzącą Yoone wraz z tymi dwoma niedoszłymi blondynkami. Najbardziej chyba w całej tej trójce bawiło mnie to, że podobnie się ubierają. Z tego co zauważyłam to zawsze idą na zakupy razem i kończy się to tym, że kupują te same rzeczy. Dzisiaj był czwartek, więc z tego co widziałam nadszedł czas na spódnice i różowe koszulki z różą na plecach.
- Normalnie kopiują siebie nawzajem. Myślą,że to fajnie ubierać się tak samo - pomyślałam z lekkim uśmieszkiem pogardy. - Wyglądają jak jakieś nieudane klony z masą tapety na sobie...
Koło nich siedziała również grupka najpopularniejszych chłopaków których mijałam przedtem na korytarzu. Brakowało jednak Eun Woo.
Zdziwiło mnie to, gdyż zawsze chodzili wszędzie razem, jednak wiedząc, że to nie moja sprawa wzięłam swoje danie i usiadłam przy stole za nimi, tylko dlatego, że wszystkie inne były zajęte. Nagle do stołówki wbiegł Eun Woo, który był ubrany w czarne dziurawe spodnie na kolanach oraz niebieską koszulkę, która uwydatniała jego budowę. Cały zdyszany ze złością w oczach podbiegł do przyjaciół i rzucił im na stół czyjś telefon przerywając im posiłek.
- Możecie mi to wytłumaczyć?!
Yu Ri kątem oka spojrzała na telefon po czym szybko chwyciła go do rąk. Siedzący koło niej obecny przewodniczący naszej klasy przysunął się by zobaczyć o co chodzi. Jak się okazało telefon należał do niego.
- Skąd masz mój telefon?! - krzyknął Woo Hyun.
-Zostawiłeś go w klasie, ale teraz to nie ważne- odparł całkowicie wkurzony.
- Jak mogliście mi to zrobić?! - dodał pokazując ręką na telefon, gdzie widniała konwersacja pomiędzy nimi wszystkimi z planem na pozbycie się go ze stanowiska przewodniczącego.
- Myśmy to pisali no i co z tego? - odpowiedziała So Ra.
- Do teraz nie wiemy jakim cudem w ogóle udało ci się zostać wiceprzewodniczącym, bo w końcu nasz plan był idealny, co nie? - skończyła Yu Ri, na co reszta pokiwała głową.
Z tego co zaobserwowałam Eun Woo najchętniej by ich wszystkich pozabijał, jednak wstrzymywał się. Nie sądził, że usłyszy coś takiego zamiast przeprosin. W końcu nerwy mu puściły i chwycił Woo Hyuna za koszulę podnosząc do góry.
- Jesteś prawdziwą kanalią skoro zaplanowałeś to razem z nimi - powiedział przez zęby Eun Woo do swojego przyjaciela, wiedząc, że nie może i tak nic zrobić Yu Ri, ani So Rze co go jeszcze bardziej irytowało.
Siedząc za nimi zacisnęłam pięści. Było mi szkoda Eun Woo, że dowiedział się o tym i nawet nie otrzymał przeprosin. Wyprowadziło mnie to również z równowagi, więc chwyciłam swoją tackę, na której była zupa i ruszyłam wprost na nich. Eun Woo puścił Woo Hyuna i już miał odchodzić, gdy zobaczył jak potykam się i upadam na ziemię wylewając zupę na Yu Ri i So Re.
- Ślepa jesteś?! Coś ty zrobiła?! - krzyknęły razem całe oblane zupą.
Szybko wstałam i chwyciłam za serwetki by pomóc się im wytrzeć, jednak udałam, że przez przypadek łokciem zwaliłam na ziemię dzbanek z sokiem podczas brania chusteczek. Wylał się prosto na kolana Woo Hyuna.
- Ohh bardzo przepraszam...- skłamałam udając zmartwioną minę.
 - Chyba dacie sobie z tym radę same...- odparłam idąc do wyjścia.
Po odejściu od ich stołu uśmiechnęłam się kpiąco ciesząc się, że w końcu się odważyłam zrobić im na złość. Byłam pewna, że nikt tego nie zauważy, jednak pomyliłam się, gdyż Eun Woo przez cały czas mi się przyglądał i widząc to moje inne oblicze był zaskoczony.
- To naprawdę ty, ta miła Se Na? - pomyślał widząc jak go mijam wychodząc ze stołówki.



Koniec Rozdziału I

Jak wam się podobało? Podzielcie się opiniami w komentarzach ;) Komy przyśpieszają następne rozdziały, bo zawsze mnie motywują do pracy ^^

sobota, 12 maja 2018

Pretend Idol Rozdział XXXI KONIEC






W ostatnim rozdziale~


Se Joon natomiast który wcześniej stracił z oczu dziewczynę po cichu czekał na ulicy aż się pojawi, gdy nagle zobaczył zbiegającą z góry licealistkę. Z uśmieszkiem na twarzy zapalił auto i nadepnął na pedał gazu. Pomimo, że było już bardzo ciemno to mężczyzna nie włączył świateł, gdyż chciał zaskoczyć Seo Hyun. Kiedy dziewczyna zbiegła już na sam dół widząc, że nie widać żadnych świateł aut wbiegła na ulicę. Nagle Se Joon włączył światła oślepiając ją. Stojąc jak wryta z przerażenia nie mogła się ani odrobinę ruszyć. Widziała jedynie jak dwa światła nacierają wprost na nią. Po chwili poczuła niewyobrażalną siłę uderzającą w jej ciało, która sprawiła, że odrzuciło ją na kilka metrów do przodu. Bez ruchu leżała na zimnej jezdni z lekko otwartymi oczami. Z jej głowy lała się szkarłatna krew, która powoli ściekała z jej bladego ciała...Niczego nieświadomy Jun czekał w parku tracąc nadzieję, że Seo Hyun do niego wróci...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


Seo Hyun leżąc na zimnej jezdni poczuła jak dreszcz przeszedł po całym jej ciele. Nagle usłyszała pisk opon. Se Joon będąc wciąż w aucie ominął dziewczynę i pojechał dalej, jednak kątem oka licealistka zauważyła jego twarz. Seo Hyun poczuła jak mały płatek śniegu rozpływa się jej na policzku. Był to pierwszy śnieg w tym roku... Jun czekając na dziewczynę od dłuższego czasu zrozumiał, że najwyraźniej nie wróci już, więc wstał z drewnianej ławki, kiedy usłyszał jadące pogotowie. Zatrzymało się ono gdzieś niedaleko, bo emanujące światła było widać nawet w parku. Jun zdziwiony tym poszedł za głosem wrzawy. Na ulicy obok parku zobaczył tłum przechodniów patrzących na leżącą osobę przed sobą której udzielano pomocy.
- Biedna dziewczyna, coś takiego się jej przytrafiło...- powiedziała jedna z kobiet do drugiej.
- Mam nadzieję,  że przeżyje...
- O czym ty mówisz, jest tak poturbowana, że byłby to cud jeśli by przeżyła...- wymamrotała kolejna.
Zdezorientowany chłopak podszedł bliżej, gdy zobaczył czarne buty dziewczyny leżącej na ulicy, zorientował się wtedy, że kojarzy je. Należały do Seo Hyun. Po uświadomieniu sobie tego szybko przebił się przez zebrany tłum, aż będąc w pierwszym rzędzie ujrzał zakrwawioną twarz dziewczyny.
W tym czasie kilka kilometrów dalej czarne auto, które należało do Se Joona stało nieopodal zamkniętej fabryki. Sam Se Joon wszedł do środka, pomimo złowrogiej atmosfery nie był ani trochę wystraszony. Nagle za swoim plecami usłyszał głos mężczyzny.
- A więc przyszedłeś?
- Załatwiłem już wszystko co chciałem, więc chce mieć dzisiaj operacje - wyjaśnił podchodząc do pulchnego mężczyzny ubranego w biały fartuch.
-  O kogo ja widzę, nasz Se Joon się zjawił! - powiedział mężczyzna wychodzący z małego pomieszczenia obok.
W przeciwieństwie do osoby ubranej w fartuch miał on na sobie garnitur oraz lekko rozpiętą koszule. Był on gangsterem powiązanym z handlem narządami.
- Wszystko przygotowane? - zapytał Se Joon.
- W szpitalu już czeka podstawiona od nas pielęgniarka, która przyniesie serce jakby było legalnie zdobyte. Już zawiadomiliśmy szpital o dawcy, więc dzisiaj ma być operacja twojego brata.
- Świetnie, więc zaczynajmy
Po tych słowach mężczyzna z fartuchem zaprowadził Se Joona do laboratorium,  gdzie miała się odbyć operacja. Kiedy weszli do pomieszczenia obok poczuli silny zapach chemicznych płynów używanych podczas operacji. Na środku był ustawiony wielki blat, a obok lampa, która miała go oświetlać podczas zabiegów. Se Joon pewny tego co chce zrobić poprosił mężczyznę w garniturze, żeby powiedział jego bratu, że zginął w wypadku. Nie chcial by dowiedział się, że poświęca siebie dla niego.
- Czemu właściwie to robisz? - zapytał mężczyzna w podobnym wieku do Se Joona.
-  San pamiętasz jak w liceum robiłem wszystko żeby ocalić brata? - zapytał. - Włamałem się do domu Tae Hee by ukraść pieniądze, jednak okazało się, że nakryła mnie w ogrodzie i musiałem ją zabić żeby nie ujawniła tego nikomu.
- Żeby zakryć swoją zbrodnie podpaliłem jej dom by nikt nie dowiedział się że pieniądze zniknęły. Stałem się mordercą który zabijał po kolei ludzi by chronić prawdę i mojego brata. Chce żeby zapamiętał mnie on takim jakim bylem w przeszłości, a nie jako morderce gotowego na wszystko...
San który chodził do szkoły wraz z Se Joonem, Sung Yeolem oraz Tae Hee przypomniał sobie co stało się z bratem chłopaka. Tak naprawdę przed erą mordercy See Joon miał na imię Lee Sung i był niegroźną osobą kochająca swoją rodzinę, jednak podczas jednej kłótni z bratem przez przypadek go popchnął na ostry przedmiot który wbił się w ramię chłopaka. Od razy przyjechała wtedy karetka. Walczył on o życie, a Lee Sung winił się za to co zrobił i nigdy sobie nie wybaczył. Przez ten wypadek i wielką ilość leków serce brata Sunga zaczęło źle funkcjonować aż doszło do jego niewydolności.San doskonale wiedział o kryminalnej przeszłości Sunga, gdyż sam pomagał mu potem pozbyć się prawdziwego Se Joona w Hiszpanii. Traktował on Sunga jak swojego brata, więc wiedząc że chłopak chce się poświęcić nie mógł nic zrobić oprócz tego by mu obiecać że dopilnuje żeby wszystko po jego śmierci było tak jak powinno. Chciał zając się młodszym bratem chłopaka po wypisania go ze szpitala. Po pożegnaniu się z innymi San podszedł do leżącego na macie Sunga.
- Nie ważne co wciąż będziesz moim przyjacielem- powiedział San po czym chwycił rękę chłopaka tak jak do zapasów na rękę. 
To miało być ich ostatnie pożegnanie. Po chwili pulchny mężczyzna wyprosił Sana z pomieszczenia gdyż nadszedł czas rozpocząć operację. Po uśpieniu chłopaka mężczyzna chwycił do ręki skalpel i naciął linie wzdłuż klatki piersiowej Sunga. Po kilkunastu minutach serce zostało przeniesione do przenośnej lodówki, którą zabrał San jadąc prosto do szpitala. Na miejscu byli już obecni wszyscy najbliżsi Seo Hyun, którzy zostali zawiadomieni o wypadku. Zdenerwowana i zapłakana matka dziewczyny w obawie o kolejną stratę córki czuła, że zaraz zemdleje. Jun i Sung Yeol byli w szpitalu jako pierwsi. Siedzieli teraz na ławce w poczekalni aż lekarz zgodzi się im coś powiedzieć o stanie Seo Hyun. Na sali było obecnych dwóch lekarzy. Trwała prawdziwa wrzawa wokół dziewczyny,  gdyż nie dość że miała wypadek to jeszcze niewydolność serca. Nagle drzwi do sali się otworzyły i do rodziny wyszła lekarka.
- Stan pacjentki jest poważny. Umrze jeśli nie przejdzie operacji i przeszczepu- wyjaśniła pani doktor.
- Proszę podpisać te papiery pozwalające na te dwie operacje - dodała podając pozwolenia.
Rodzice Seo Hyun od razu podpisali papiery,  jednak wiedzieli że stan Seo Hyun nie jest dobry. Najbardziej zdziwiło ich jednak to, że potrzebuje ona przeszczepu, gdyż nie wiedzieli nic wcześniej  o stanie dziewczyny... Nie minęło dwadzieścia minut, gdy z sali została wywieziona na sale operacyjną. Całkowicie nieprzytomna nie mogła nawet zobaczyć twarzy zapłakanych bliskich.
W tym czasie do szpitala dojechał już San wraz ze sercem Sunga. Widząc pielęgniarkę, która miała się zająć sercem szybko podał jej przenośną lodówkę.
- Dopilnuj, żeby nic się temu nie stało! - rozkazał po czym patrzył jak kobieta wbiegła do szpitala.
Seo Hyun i brat Sunga mieli mieć operację w tym samym czasie, więc kobieta musiała się pośpieszyć, gdyż zostało tylko kilka minut. Podbiegła do recepcji i kazała pielęgniarce przekazać, że serce już dotarło dla pacjenta. Chcąc by podpisała dokument postawiła lodówkę obok siebie. Nagle z drugiej strony pojawił się mężczyzna, który tak samo jak i ona doniósł serce dla Seo Hyun. Podpisując papier przekazania narządu szpitalowi położył srebrną lodówkę koło identycznej należącej do pielęgniarki. Po skończeniu wypełniania formularza kobieta chwyciła lodówkę i pobiegła na sale operacyjną. Niestety nie wiedziała, że pomyliła lodówki i wzięła serce przeznaczone dla Seo Hyun z grupą krwi zero. Po kilku minutach licealistka była na sali operacyjnej. Wokół niej było trzech lekarzy oraz dwie pielęgniarki. Po wprowadzeniu dziewczynę w narkozę zaczęto przeszczep. Skalpelem nacięli na jej klatce piersiowej linie z której wylała się krew. Kiedy już doszli do serca wstrzymali oddech.
- Serce przestało bić - zakomunikował anestezjolog.
Serce dziewczyny zostało wyjęte i po dostarczeniu nowego lekarz wyjął je z lodówki i przeszczepił do ciała dziewczyny, jednak nie wiedział, że grupa krwi dawcy to B, a nie tak jak go poinformowano 0. Przez podmianę serc Seo Hyun dostała narząd który mógł odrzucić przeszczep. Jednak wszystko było w porządku, aż do zaszycia, jednak po kilku minutach coś zaczęło się dziać. Kiedy jej krew AB napłynęła do nowego serca to zaszła reakcja z istniejącymi we krwi przeszczepionego serca antygenami i doszło do zakrzepów co poskutkowało natychmiastowym zwolnieniem akcji serca.
- Serce się zatrzymało!
Lekarze nie mogli w to uwierzyć, nie wiedzieli dlaczego tak się stało w końcu wszystko szło przedtem idealnie.


~ 8 miesięcy później~

Był środek lata, grupka ludzi ubranych w całości na czarno stało przy małym nagrobku na Seulskim cmentarzu. Wśród będących tam osób było można dostrzec rodzinę, jak i znajomych Seo Hyun. Wszyscy ze smutnymi minami trzymali w ręce białe róże. Kiedy rodzice Seo Hyun pomodlili się przy grobie i umieścili swoje bukiety nadszedł czas na przyjaciół. Jun jako pierwszy podszedł do nagrobka spuszczając głowę. Lekko drżącym ruchem ręki położył na kamiennej płycie piękny bukiet. Za jego przykładem poszli i jego przyjaciele i brat. Po kilkunastu minutach wszyscy opuścili już cmentarz oprócz Juna i Su Ji. Wracali oni razem ze smutnymi minami. 
- To już osiem miesięcy...- powiedział Jun. 
- Dzisiaj jest rocznica śmierci Tae Hee, byłaby szczęśliwa gdyby jej siostra mogła przyjść...- dodał po chwili. 
- Kto by pomyślał, że tak się wszystko skomplikuję... - stwierdziła przygnębiona Su Ji. 
- Idziesz teraz do szpitala? - zapytała. 
- Tak, a co z tobą? Widziałem, że ty też często tam chodzisz...
- To w końcu moja najlepsza przyjaciółka - odparła Su Ji. - Byłam z samego rana się z nią zobaczyć. Chciałabym, żeby odpowiedziała chociaż raz.
Jun miał takie samo pragnienie. Nie ważne, że od 8 miesięcy codziennie przychodził do szpitala odwiedzać Seo Hyun to wciąż nie mógł uwierzyć, że z powodu błędu podczas operacji dziewczyna jest w śpiączce i to tak długo. Po pożegnaniu się przy bramie cmentarza Jun od razu skierował się do szpitala przy okazji kupując bukiet herbacianych róż w kwiaciarni. Podczas spaceru do szpitala zerknął jeszcze raz na kwiaty. Myślał, że może dzięki codziennym odwiedzinom Seo Hyun w końcu wróci do nich i wybudzi się ze śpiączki. Miał taką nadzieję, jednak z każdym dniem tracił ją. Widząc bladą twarz śpiącej dziewczyny czuł ból w sercu. Cały czas przypominał sobie tamten dzień, gdy zdarzył się ten wypadek. Pomimo iż sprawcy jeszcze nie złapano, to wiadomo z kamer umieszczonych na ulicach, że sprawcą jest osoba podszywająca się za Se Joona, czyli Lee Sung. Będąc już niedaleko wejścia do pokoju dziewczyny zobaczył kilku lekarzy wychodzących stamtąd. Zaniepokojony spytał o co chodzi. 
- Pacjentka się wybudziła - wyjaśnił mężczyzna w kitlu. 
- To naprawdę cud, przecież dostała serce z inną grupą krwi... - dodał drugi. 
Jun słysząc te wieści wbiegł do pokoju Seo Hyun, gdzie zobaczył ją leżącą w łóżku z lekko otwartymi oczami. 
- Seo Hyun! - powiedział uradowany chłopak siadając na krześle obok. - Nareszcie się obudziłaś! 
Widząc Juna od razu otworzyła szerzej oczy, jednak przez jej stan nie mogła nic powiedzieć. Powoli przypominało jej się to co stało się w dniu, gdy miała wyznać uczucia Junowi. Wiedziała, że nie zdążyła mu powiedzieć co czuję, więc nie mogła tak po prostu odejść, jednak reflektory, które widziała chwile przed wypadkiem cały czas do niej wracały, przez co wciąż się bała. 
Minęły trzy tygodnie, a Seo Hyun wracała już do zdrowia. Mogła już normalnie jeść i dzięki rehabilitacji poruszała się powoli po szpitalu. Będąc całkowicie zmotywowaną wizytami przyjaciół jak i fachową pomocą lekarzy powoli wracała do dawnego życia, jednak wiedziała, że jeszcze długa droga przed nią. Rodzice przychodzili do niej codziennie i siedzieli po kilka godzin. Na szczęście z jej pamięcią nic się nie stało, więc nie musiała przeżywać szoku nie wiedząc kim jest, ani gdzie się znajduje. Siedząc na łóżku szpitalnym nagle usłyszała ciche pukanie do drzwi. Była to Su Ji i Ha Neul wraz z Hyun Minem i Junem. Cała czwórka postanowiła zrobić niespodziankę dziewczynie i przynieść jej ciasto czekoladowe, oczywiście za pozwoleniem lekarza. Su Ji widząc przyjaciółkę od razu pobiegła się przytulić. 
- Udusisz mnie! - odparła przygnieciona Seo Hyun. 
Cała czwórka zaczęła się śmiać. Byli tak szczęśliwi tym, że dziewczyna do nich wróciła, że  sami nie wiedzieli co powiedzieć. Nagle Seo Hyun zauważyła pierścionek na palcu Su Ji. Znajdował się na nim duży diament. Był przepiękny. Seo Hyun szybko chwyciła dłoń koleżanki i obejrzała pierścionek. 
- Ha Neul, czy ja o czymś nie wiem? - zapytała z podejrzeniem Seo Hyun. 
Jun i Hyun Min również na niego spojrzeli zaskoczeni, co speszyło trochę chłopaka. 
- Tobie nic nie umknę Seo Hyun. Oświadczyłem się Su Ji - odparł Ha Neul z rumieńcem na twarzy. 
- Gratulację!  
Po powiedzeniu tego Seo Hyun przybliżyła się do siedzącej na jej łóżku Su Ji i szturchając ją ramieniem szepnęła do niej żeby przypadkiem nie pozwoliła mu uciec. Obydwie się roześmiały pozostawiając Ha Neula ze znakiem zapytania o co takiego chodziło. 
- Właśnie, proszę - powiedział Hyun Min podając Seo Hyun czekoladowe ciasto. 
- Dziękuję! Nawet nie wiecie jak bym zjadła coś słodkiego! 
Po chwili do pokoju dziewczyny otworzyły się drzwi i weszła dwójka policjantów. 
- Jesteśmy z komendy głównej policji, chcielibyśmy przesłuchać panią Seo Hyun - wyjaśnili. 
Przyjaciele dziewczyny chcieli się wtrącić, że to jeszcze za wcześnie, jednak licealistka chciała mieć już to z głowy, więc zgodziła się złożyć zeznania. W związku z tym wszyscy zostali poproszeni o wyjście na korytarz. 
- Czy zna pani tego człowieka? - zapytał starszy mężczyzna siadając na krześle pokazując jej zdjęcie Se Joona. 
- Tak, wydaję mi się, że to jego widziałam tamtej nocy, gdy zostałam potrącona- odparła. - Czy został już złapany?
Policjanci popatrzyli po sobie i powiedzieli dziewczynie, że parę dni temu odnaleźli jego zwłoki. 
- Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że pomimo iż wszystkie inne jego narządy znajdowały się w ciele to brakowało serca. 
- Co?! - pomyślała zaskoczona dziewczyna. 
- Ostatnio aresztowaliśmy gang, który zajmował się handlem narządami i lekarz, który dokonywał operacji zakomunikował, że to on wyjął serce Lee Sunga, znanego jako Se Joon- wyjaśnił młodszy policjant. - Podobno miało być dla brata Lee Sunga, którego operowano 8 miesięcy temu, wtedy kiedy ciebie...
Seo Hyun nie mogła w to uwierzyć, odpowiedziała na resztę pytań policjantów po czym mężczyźni wyszli z pokoju zostawiając dziewczynę z mętlikiem w głowie. Do środka wrócili jej przyjaciele. Su Ji znowu usiadła na łóżku dziewczyny, a chłopaki zajęli krzesła obok. 
- A właśnie, przeglądałaś może po tym jak się obudziłaś media społecznościowe? - zapytała Su Ji. 
- Nie... - zdziwiła się dziewczyna. 
Aktorka słysząc to tajemniczo się uśmiechnęła i wyjęła telefon z brązowej torebki by pokazać przyjaciółce filmik. Na pierwszych miejscach w wyszukiwarce znajdowało się imię Seo Hyun, co bardzo ją zaskoczyło, gdyż nie wiedziała o co chodzi. Su Ji włączyła filmik pozwalając go oglądnąć licealistce. 
- Jakieś uczennice nagrały cię 8 miesięcy temu jak śpiewałaś w parku swoją piosenkę, od tamtego czasu stała się ona hitem! - wyjaśniła Su Ji. - Nawet nie wiesz ile stron fanowskich powstało dla ciebie i ile agencji muzycznych chce z tobą współpracować! Jesteś sławna!
- Przed szpitalem na wieść, że się obudziłaś zebrało się mnóstwo twoich fanów! 
- Ona ma rację, ledwo mogliśmy przejść - dodał Hyun Min. 
Seo Hyun nie mogła temu uwierzyć. Stała się prawdziwą piosenkarką, a jej kariera wcale nie została przerwana, gdyż dopiero się zaczyna. Po porozmawianiu jeszcze przez chwilę postanowili już wrócić do domu, żeby Seo Hyun odpoczęła. Zapominalska Su Ji zapomniała swojego telefonu, który zakopał się pod pościel pacjentki. Po ich wyjściu Seo Hyun postanowiła trochę potrenować chodzenie. Przez to, że była w śpiączce jej mięśnie powoli zaczęły zanikać, więc musiała często ćwiczyć by wrócić do dawnej formy. Chodząc po korytarzu zobaczyła jak jej rodzice i brat wchodzą do gabinetu doktora. Ucieszona ich wizytą podeszła pod uchylone drzwi chcąc poczekać aż wyjdą, jednak przez przypadek usłyszała coś czego nie powinna. 
- Tak jak państwu mówiłem od razu po operacji, doszło do zamiany serca dla Seo Hyun i dla innego pacjenta, który miał operację w tym samym czasie. On na szczęście dostał serce z grupą krwi zero, więc przeszczep nie został odrzucony, jak w przypadku pańskiej córki, jednak wciąż musimy być ostrożni. Moja przyjaciółka, która prowadziła eksperyment z lekiem w którym brała udział pańska córka powiedziała mi, ze po zbadaniu przypadku Seo Hyun okazało się, że to dzięki temu lekowi udało jej się przeżyć...- wyjaśnił wszystko lekarz. 
- Czyli czyje serce dostała Seo Hyun? - zapytali zasmuceni rodzice. 
- Przykro mi, ale nie możemy ujawnić takich informacji...- odpowiedział mężczyzna. 
- Jedyne co mogę powiedzieć to, że mi przykro z powodu tego co się stało, wszystkie osoby odpowiedzialne za ten błąd zostały już ukarane... - dodał. 
Pomimo iż rodzice dziewczyny nie wiedzieli do kogo należało serce, które teraz jest w ciele licealistki to Seo Hyun od razu skojarzyła fakty. 
- Mam serce Lee Sunga?! - szepnęła zdezorientowana. - Mam serce osoby, która zabiła tyle drogich mi osób?! 
- Jak ja mam z tym czymś żyć..., przecież wiem co im zrobił, co zrobił mi...- pomyślała cała zapłakana. 
W tym czasie kilka metrów za parkingiem Su Ji zauważyła, że nie ma telefonu, wiec postanowiła wrócić do szpitala i go poszukać. Miała nadzieję, że tam go zostawiła. Ha Neul śpiesząc się na zajęcia pożegnał się z narzeczoną po czym pojechał w stronę uczelni zostawiając Hyun Mina i Juna samych. Od 8 miesięcy było trudno im ze sobą rozmawiać przez to co się stało. Jun był pewny, że Seo Hyun wybrała Hyun Mina i to dlatego do niego pobiegła tamtego dnia, jednak Hyun Min postanowił opowiedzieć bratu co tak naprawdę się stało. Nie chciał bowiem, żeby przez całe życie żyli w takich zimnych relacjach. 
 - Tamtego dnia Seo Hyun odrzuciła moje uczucia - wyjaśnił piosenkarz. 
Jun szybko się odwrócił i spojrzał na brata. 
- Tamtego dnia, biegła do ciebie, chciała ci powiedzieć co czuje - dodał Hyun Min uśmiechając się lekko do Juna. 
Chłopak od razu bez namysłu pobiegł do szpitala porozmawiać z Seo Hyun mijając po drodze wielką ilość zebranych fanów z banerami, gdzie była twarz dziewczyny. 
Su Ji, która dotarła jako pierwsza do pokoju przyjaciółki otworzyła drzwi, jednak nie ujrzała tam Seo Hyun. Zdziwiona postanowiła jej poszukać, jednak nigdzie na korytarzu nie mogła jej znaleźć. Po chwili spotkała jej rodziców i Sung Yeola, którzy tak jak i ona szukali dziewczyny. Po chwili usłyszeli od pielęgniarki, że młoda pacjentka stoi na dachu budynku po drugiej stronie barierki i najprawdopodobniej chce skoczyć. 
Od razu zostały zawiadomione odpowiednie służby. Słysząc to Su Ji i rodzina Seo Hyun z przerażeniem w oczach wybiegli na dach, gdzie ujrzeli brunetkę spoglądającą w dół. Stała ona za drabinką oddzielającą dach i przepaść. Kilka centymetrów przed nią mogła zobaczyć jak 10 metrów pod nią jest parking szpitalny. Cała zapłakana słysząc, że ktoś otworzył drzwi spojrzała w tamtą stronę. Widząc rodzinę i Su Ji zaczęła jeszcze bardziej płakać. Jun słysząc co się dzieję w szpitalu od razu pobiegł na dach. 
- Seo Hyun... błagam... chodzą tutaj! - poprosił łamiącym głosem. 
- Jak mam żyć ze świadomością, że częścią mnie jest teraz coś co należało do mordercy Tae Hee!
- O czym ty mówisz? - zapytali zaskoczeni. 
- Serce, które mi przeszczepiono należy do Se Joona! Tego samego Se Joona, który próbował zabić mojego brata, jak i na moich oczach zamordował Tae Hee! 
Nie mogli uwierzyć w to co słyszą. Uświadomili sobie wtedy, że los Seo Hyun naprawdę jest dramatyczny. Nie mogli wyobrazić sobie tego co czuje, jednak mimo to próbowali ją powstrzymać, bo szczerze ją kochali. 
- Myślisz, że Tae Hee chciałaby żebyś umarła? - zapytał Sung Yeol. 
- W końcu cię odnaleźliśmy, możemy być razem, możemy w końcu być rodziną, nawet już nie jesteś chora, a ty teraz chcesz to wszystko poświęcić? - dodał. 
- Seo Hyun, naprawdę cię kochamy i nie chcemy cię stracić! - powiedziała płacząca już Su Ji. - Nie pamiętasz jak żałowałaś, że musisz umrzeć po tym jak znalazłaś szczęście i miłość?!
- Seo Hyun chciałaś mi coś powiedzieć tamtego dnia przed wypadkiem, nie jest już to dla ciebie ważne? - zapytał Jun. 
- Jeśli naprawdę chcesz zakończyć swoje życie to pozwól mi umrzeć razem z tobą. Nie zniosę jak znowu cię stracę! - powiedział pewnym głosem Jun przeskakując przez drabinkę gdzie stała Seo Hyun. 
Teraz obydwoje stali nad przepaścią patrząc sobie w oczy. Seo Hyun była już cała zapłakana. Łzy spływały jej strumieniem po policzkach widząc jak Jun dla niej ryzykuje, gdyż w końcu w każdej chwili mógł spaść. 
- Naprawdę chcesz poświęcić wszystko?! - ponowił pytanie Jun do Seo Hyun, która była obrócona plecami do przepaści. 
Nie wiedząca już co zrobić pokiwała głową, że nie chce umierać. To ucieszyło Juna, więc podał jej rękę, by mogła przejść z powrotem na drugą stronę ogrodzenia, żeby już była bezpieczna. Trzymając jedną ręką dłoń chłopaka z pomocą Su Ji przeszła na drugą stronę. Teraz nadeszła kolej, żeby Jun przeskoczył przez około półtorametrową drabinkę. Obrócił się plecami do przepaści i już miał podeprzeć się na rękach i przedostać się do Seo Hyun, gdy pośliznął się na barierce co spowodowało, że spadł w dół. Przerażona Seo Hyun widząc spadającego chłopaka załamała się tym, że o przez nią umarł Jun. Padła na kolana z rozpaczy. Su Ji nie mogła uwierzyć do czego tutaj doszło. Spojrzała za barierkę i nagle ujrzała coś pomarańczowego co uradowało ją. Szybko przykucnęła przy Seo Hyun i potrząsnęła nią. 
- Junowi nic nie jest! Spadł na wielką poduszkę powietrzną, którą rozłożyli za ten czas strażacy! 
- Szybko idź do niego!- dodała.
 Seo Hyun podeszła do barierki i tak jak mówiła Su Ji ujrzała poduszkę powietrzną. Szybko zbiegła po schodach na dół, ból który jej towarzyszył w nogach wcale jej nie przeszkadzał, gdyż wiadomość, że Jun przeżył tak ją ucieszyła, że nawet bieg po igłach nie dałby jej żadnego bólu. Po wyjściu na parking zobaczyła jak strażacy pomagają zejść Junowi z powietrznej poduszki. Seo Hyun widząc go całego i zdrowego od razu rzuciła mu się na szyję co zaskoczyło chłopaka. 
- Przepraszam, to moja wina!
- Dla ciebie nie boję się zeskoczyć z dachu - odparł chłopak przytulając mocno dziewczynę. 
Po chwili Seo Hyun wycofała się krok do tył i patrząc na Juna powiedziała to co od dawna chciała. 
- Przepraszam, że dopiero teraz to mówię, ale tamtego dnia chciałam ci powiedzieć, że naprawdę cię kocham Jun! 
Po tych słowach pocałowała go. Pomimo iż pocałunek był dość słony ze względu na łzy dziewczyny to zaskoczony reakcją Seo Hyun, Jun od razu odwzajemnił pocałunek. 


Epilog

Rok później~

- W dzisiejszym programie jestem zaszczycona, gdyż mogę przeprowadzić wywiad z najpopularniejszą piosenkarką w Korei Południowej Seo Hyun! Powitajmy ją głośnymi brawami- powiedziała prezenterka o krótkich włosach. 
Na środek weszła wysoka brunetka o pięknych brązowych oczach, która była ubrana w wiśniową sukienkę i czarne szpilki. 
- Bardzo się cieszę, że przyjęłaś nasze zaproszenie do programu, pomimo twoje napiętego grafiku - powiedziała kobieta o krótkich włosach. 
- Moim pierwszym pytaniem do ciebie jest jak powstała twoja pierwsza piosenka, którą wszyscy pewnie pamiętamy z widea nakręconego rok temu. 
- Piosenka "Let me be your butterfly" szczerze mówiąc została napisana przez przypadek. Po przegraniu Pretend Idol byłam w rozsypce, gdyż moje marzenia legły w gruzach jak i moja dość skomplikowana przeszłość dała mi się we znaki. Nie wiedziałam do końca co czuję i myśląc o tym wszystkim zaczęłam śpiewać tą piosenkę, gdyż to były moje prawdziwe uczucia w tamtej chwili - wyjaśniła Seo Hyun z uśmiechem. 
- Skoro już mówimy o przeszłości to jeśli miałabyś wybór to chciałabyś, żebyś nigdy nie zachorowała i nie musiała się martwić, że pozostało ci kilka miesięcy życia? - zapytała reporterka. 
- Nie. Szczerze mówiąc, dzięki mojej chorobie poznałam wspaniałe osoby, które są teraz moimi drogimi przyjaciółmi, odnalazłam rodzinę, jak i znalazłam miłość. 
- Masz na myśli Song Juna? - dopytała reporterka. 
- Tak. Zawsze był przy mnie i to on sprawił, że jestem kim jestem teraz. Przez to, że byłam chora mogłam go poznać i teraz dzięki temu jesteśmy zaręczeni i za miesiąc bierzemy ślub. 
- Gratulację! 
- Na koniec chciałabyś coś powiedzieć naszym widzą? 
- Nie ważne jak trudne będzie wasze życie nie wątpcie w siebie i starajcie się czerpać radość z każdej rzeczy. Nigdy nie traćcie nadziei na lepsze jutro...



Koniec 

Mam nadzieję, że podobało wam się i nie żałujecie czasu spędzonego z Seo Hyun i jej przygodami. Powiedźcie mi co myślicie o tej historii i czy według was dobrze ją zaplanowałam. Zapraszam również do innych moich opowiadań. Teraz skupię się na Smoczym Tronie, Alternatywie, jak i Mojej Przygodzie w Korei.