sobota, 16 grudnia 2017

Pretend Idol Rozdział XXIII




- Całe szczęście, że wysłaliśmy zdjęcia Hyun Mina i Seo Hyun do gazety, oni rozwiążą to za nas - stwierdził poważnym tonem ojciec chłopaka.
- Oby jak najszybciej ze sobą zerwali... - dodał.
Nagle drzwi do gabinetu się otworzyły i do środka wbiegł Jun. Po jego wyrazie twarzy jego ojciec od razu się domyślił, że wszystko słyszał.
- Jak to ty wysłałeś te zdjęcia?
- Skąd wiedziałeś o Seo Hyun i Hyun Minie, co tu się dzieję?! Czemu to zrobiłeś?!
- Uspokój się Jun...
- Czemu to zrobiłeś?- powtórzył chłopak.
- Oni po prostu nie mogą być razem... - wyjaśnił spokojnym tonem mężczyzna. - Nie pozwolę na to!
- Nie potrafię cię zrozumieć! Jak możesz być tak okrutny!
- Robię to co powinienem!
- A jakie masz prawo się w ogóle w to mieszać?! - krzyknął Jun.
- Bo to ja zabiłem rodziców tej dziewczyny! - odparł podnosząc głos. - Więc jak mogę pozwolić by mój syn był z nią!

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Jun zaniemówił. Nie wiedział o co powinien pierwsze zapytać. Wszystko wydawało mu się nieprawdopodobne. Jak jego ojciec mógł zabić rodziców Seo Hyun?!
- Co... masz na myśli? - zapytał zdruzgotany. - Jak to ich zabiłeś?
Ojciec chłopaka pokazał sekretarzowi gestem, że może już odejść, wiedział, że będzie musiał opowiedzieć całą jego historię synowi. Mężczyzna nie mając już siły by stać usiadł na fotelu po czym wziął kilka głębokich oddechów na uspokojenie.
- Wszystko zdarzyło się 3 lata temu. Wracałem ze spotkania z prezesem stacji radiowej i akurat podczas jazdy zadzwonił mi telefon. Spadł on mi na ziemię, więc jedną ręką zacząłem szukać go i wtedy przestałem patrzyć na drogę. Nagle po odebraniu spostrzegłem jadące auto wprost na mnie z ogromną szybkością, więc próbowałem skręcić, lecz nie udało mi się... Uderzyłem wprost w ten czarny pojazd. Auto wywróciło się się na bok tucząc wszystkie szyby w środku. Ostatnie co widziałem to dwójka zakrwawionych dorosłych leżących w środku samochodu. Kobieta leżąca na tylnym siedzeniu trzymała kurczowo czarnowłosą dziewczynkę.
- Kiedy poszedłem sprawdzić ich stan wszyscy już nie żyli... - wyjaśnił smutnym głosem prezes.
- Czemu nie zostałeś ukarany? - zapytał niepewnie Jun.
- Byłem przerażony tym co zrobiłem, więc uciekłem z miejsca wypadku, a potem załatwiłem wszystko tak, że nikt nigdy nie odnalazł prawdziwego sprawcę....
- I ty nazywasz siebie człowiekiem! Zostawiłeś tych ludzi na śmierć! - krzyknął oburzony chłopak.
- Oni już nie żyli! Co miałem zrobić czekać na policję i zrujnować przez to naszą rodzinę i firmę?!
- Wolałeś zadbać o siebie niż kierować się sumieniem i to wszystko przez pieniądze, które mogłeś stracić?!
- Jun... to było trzy lata temu, nie ma sensu tego rozpamiętywać... - westchnął  ojciec chłopaka.
- Nie wiem jak mogłeś tak postąpić, to naprawdę okrutne... - odparł wybiegając z gabinetu.
Od razu udał się do swojego pokoju skąd po kilku minutach wyszedł zatrzaskując głośno drzwi.
- Co ty robisz?! - zapytał zdziwiony prezes widząc syna z walizką.
- Nie zostanę z takim tchórzliwym mordercą pod jednym dachem... - powiedział pełny pogardy wobec ojca.
- Człowiek powinien zachowywać się jak człowiek, a nie jak potwór, który dba tylko o siebie nie zwracając uwagi na to co odbiera innym by dotrzeć do swojego celu!
Jun nie chciał być ze swoim ojcem pod jednym dachem ani chwili dłużej, szybko chwycił swoją walizkę i zbiegł po schodach. Czuł w sobie gniew i rozczarowanie. Nigdy nie sądził, że jego tata, ideał biznesmena i ojca może być zwykłym tchórzem bojącym się przyznania do błędu i otrzymania kary.

***

- Co ty tutaj robisz Jun? - zapytał śpiący Hyun Min otwierając drzwi wejściowe.
- Pokłóciłem się z ojcem...
- Mogę u ciebie zostać kilka dni? - zapytał błagalnym głosem.
Hyun Min był początkowo zdziwiony wizytą brata jak i jego powodem. Nigdy wcześniej nie zdarzyło się by pokłóciłby się z ojcem, gdyż był jego ulubieńcem. Piosenkarz nie wiedząc czy powinien o coś pytać zaproponował by porozmawiali rano bo w końcu był środek nocy. Zaprowadził on brata do pokoju gościnnego, gdzie pozwolił mu zostać jak długo chce. Po chwili przyniósł mu jakieś potrzebne rzeczy takie jak nowa pościel czy poduszka.
Jun już trochę bardziej opanowany siadł na skraju łóżka po czym rozglądnął się po pokoju. Sam nie wiedział co tu dokładnie robi. Po wyjściu z domu udał się na uczelnie, a potem wędrował po okolicy myśląc co powinien dalej zrobić. Nie wiedział dokąd pójść jedynie dom Hyun Mina przyszedł mu na myśl, jednak jego związek z Seo Hyun wciąż nie dawał spokoju chłopakowi. Nie chciał widzieć jak dziewczyna którą kocha spędza czas z kimś innym, jednak przez to, że jej chłopakiem jest jego brat wszystko wydawało się zagmatwane.
W końcu wykończony przebrał się i poszedł spać. Miał nadzieję, że jutro wymyśli co dalej zrobić z tym wszystkim co się ostatnio stało.
Z samego rana około godziny siódmej rano w kuchni w domu dziewczyn rozlegały się ciche śpiewy i nucenie Su Ji, która przygotowywała śniadanie dla siebie i przyjaciółki. Zaspana Seo Hyun przyszła do kuchni słysząc wydobywającą się stamtąd muzykę.
- Czemu jesteś w tak dobrym nastroju? Coś się stało? - zapytała licealistka siadając do stołu.
- Wychodzi na to, że od dzisiaj jestem prawdziwą dziewczyną Ha Neula! - zakomunikowała uradowana aktorka podając talerz pełny jedzenia dziewczynie.
Dzisiaj na śniadanie były omlety z małymi kiełbaskami oraz tostami. Wszystko wyglądało naprawdę smacznie, więc obydwie od razu zabrały się do jedzenia. Na wieść o związku przyjaciółki Seo Hyun pogratulowała jej i wypytywała się co takiego się stało wczoraj, że nagle są razem. Po usłyszeniu całej historii licealistka zapiszczała z podekscytowania. Poczuła, że to prawdziwa historia miłosna.
- Co zamierzasz zrobić z tymi artykułami? Nie możesz siedzieć w domu całymi dniami...
- Dzisiaj chce iść do stacji i spotkać się z producentami, bo dzwonili do mnie kilka minut temu.
- Boję się, że mogą mnie wyrzucić z programu po raz kolejny...
- A co z tym banerem, dzwonił ktoś? - zapytała mając nadzieję, że przynajmniej teraz chodź to się udało.
- Niestety nikt...
Kilka godzin później Seo Hyun siedziała już w gabinecie producenta programu Pretend Idol wraz Hyun Minem. Musieli oni wszyscy omówić co dalej zrobić z tym artykułem, gdyż opinia publiczna zaczęła to zbyt komentować.
- Twoja agencja będzie musiała zrobić konferencję prasową i wyjaśnić wszystko w przeciwnym wypadku będziecie musieli opuścić program...
Seo Hytun naprawdę bała się co będzie jeśli jednak wyrzucą ją, słysząc, że jest jeszcze szansa od razu poprosiła Hyun Mina by zorganizować konferencję.
Po wyjściu ze stacji telewizyjnej piosenkarz przeprosił dziewczynę bo nie mógł jej dzisiaj odwieść, ponieważ od razu musi iść do swojej agencji by załatwić sprawę z tymi artykułami. Seo Hyun nie złoszcząc się pożegnała się z gwiazdorem podążając ku centrum Seulu, gdzie chciała pójść do galerii kupić kilka  zimowych ubrań. Ruch na ulicach był dość mały, gdyż większość osób było o tej godzinie w pracy lub w szkole. W galerii też było można zobaczyć pustki pomimo, że trwały tam wielkie przeceny. Po wejściu do środka budynku ujrzała przed sobą czteropiętrowe wnętrze połączone ruchomymi schodami. Wszystko było przyozdobione żółtymi światełkami oraz wielkimi reklamami sklepów obuwniczych.
Seo Hyun do razu udała się schodami na drugie piętro, gdzie miała zamiar pójść do swojego ulubionego sklepu. Nagle jednak jej uwagę przykuła dziwna kolejka uczennic stojących przy wejściu do sklepu obok. Rozglądając się ujrzała po chwili siedzącą przy stole i podpisującą zdjęcia Yeon Hee. Szybko chciała się cofnąć by dziewczyna jej nie zauważyła, jednak było za późno, gdyż jej była przyjaciółka zawołała ją do siebie. Wydawało się to podejrzane licealistce, więc czujna podeszła do Yeon Hee z zapytaniem o co chodzi.
- Dziękuję, że przyszłaś na podpisanie moich zdjęć, dla mojej przyjaciółki specjalna dedykacja - powiedział podając podpisaną fotografie Seo Hyun.
Licealistka spojrzała na dziewczynę zagadkowym spojrzeniem. Nie wiedziała co jej jest, ale zachowywała się dziwnie po chwili jednak Seo Hyun zrozumiała o co chodzi. W koncie sklepu stała grupa reporterów, która nagrywała Yeon Hee jako gwiazdę zespołu Silver G.
Seo Hyun widząc to od razu wyszła ze sklepu biorąc podpisane zdjęcie, by potem nie było kolejnego skandalu z nią co pogorszy i tak złą już sytuację z programem. Skierowała się wprost do windy naprzeciwko niej. Drzwi otworzyły się z charakterystycznym piknięciem i nagraniem mówiącym, które to piętro. W środku stał wysoki mężczyzna około 25 lat ubrany w czarną kurtkę i granatowe spodnie. Najdziwniejsze było to, że kiedy dziewczyna wchodziła do środka nieznajomy przykrył twarz czapką z daszkiem by nikt nie mógł go zobaczyć. Wydawało się to dość dziwne licealistce, jednak chcąc jak najszybciej wydostać się z centrum handlowego nacisnęła guzik parteru. Od razu na widok Yeon Hee straciła chęć zakupów. W windzie była tylko ona sam na sam z tajemniczym chłopakiem, który niedawno rozpoznał ją na telebimie. Nieznajomy miał na imię Sung Yeol i pracował przy budowie wieżowców w Seulu. Nigdy nie lubił stałej pracy, jak i zatrudnienia na umowę. Preferował pracować i od razu dostawać do reki pieniądze bez zbytnych świadków i dokumentów. Kiedy zobaczył obok siebie dziewczynę, którą widział ostatnio na telebimie aż znieruchomiał. Wiedział, że nie może przegapić takiej okazji, jednak to wszystko nie było takie proste, a co jeśli się pomylił i to nie So Yeon... Nie wiedząc dokładnie co ma robić co jakiś czas ukradkiem patrzył na uczennice obok. Te dziwną atmosferę, która się unosiła w powietrzu przerwał nagły trzask.
Winda zaczęła się dziwnie ruszać. Jeden jej koniec wydawał się być niżej niż drugi. Nic tam nie było stabilne. Całe podłoże ruszało się jak chciało. 
- Co się dzieję?! - krzyknęła przerażona Seo Hyun próbując utrzymać równowagę.
Sung Yeol nie mógł uwierzyć w to co się dzieję, trochę jakby miał deja vu. Ten dziwny trzask był znajomy, tak jak i niestabilność podłoża.
- Winda zaraz może spaść! - krzyknął wciąż niedowierzający, że znowu ma przez to przechodzić.
Seo Hyun jak najszybciej próbowała nacisnąć palcem guzik awaryjny by zawiadomić o problemie z windą, jednak nikt się nie zgłaszał.
- To jakieś żarty?!
- Uspokój się,  nie możemy się zbytnio ruszać...bo wtedy całkowicie spadniemy...
- To mamy czekać na śmierć?! - oburzyła się roztrzęsiona licealistka.
Sung Yeol wiedział, że w tym tępię pozostało im niewiele czasu, więc muszą jakoś wydostać się z tej metalowej pułapki. Chłopak szybko rozglądnął się za jakimś włazem na górę. Jeden był wprost nad nimi, jednak za wysoko by mógł go dosięgnąć.
- Podniosę cię, a ty otworzysz ten właz - powiedział Sung Yeol przejęty czy to aby na pewno się uda.
Seo Hyun wiedziała, że już i tak nie ma nic do stracenia skoro w każdej chwili może z nich zostać mokra plama. Szybko wspięła się na plecy chłopaka skąd próbowała otworzyć właz. Było to naprawdę trudne, gdyż Sung Yeol musiał utrzymać równowagę na ruszającym się podłożu. W końcu udało się. Seo Hyun wspięła się na górę windy przez właz po czym podała pomocną rękę chłopakowi. Sung Yeolowi było jednak ciężko się tam dostać, więc musiał pomagać sobie rękami i nogami by odepchnąć się od ścian i podłogi w windzie. Nareszcie obydwoje znaleźli się w pół ciemnym szybie, gdzie funkcjonowała winda.
- Teraz musimy szybko się stąd wydostać, bo jeśli uruchomią windę to zmiażdży nas... - wyjaśnił chłopak pokazując by dziewczyna zaczęła się wspinać po grubych linach przed nią.
- Musimy dostać się do drzwi windy na najbliższym piętrze, bo wkrótce pęknie druga lina i cała konstrukcja spadnie z góry i może nas zabić...
- Czyli innymi słowy zginiemy tak czy tak chyba, że uda nam się dostać do drzwi i je otworzyć? - podsumowała wszystko dziewczyna.
Nie czekając ani chwili dłużej Seo Hyun złapała się najbliższej liny i wspinała się coraz wyżej, a za nią podążał Sung Yeol. Było to naprawdę wykańczające, jednak nie mieli innego wyboru. Nagle nad nimi usłyszeli jakieś nawoływania. Byli to ochroniarze i konserwatorzy windy, którzy otworzyli drzwi w poszukiwaniu osób uwięzionych w środku.
- Tam są! - krzyknął mężczyzna w średnim wieku pokazując palcem na miejsce kilka metrów od nich.
Wspinająca się dwójka nie mogła myśleć o niczym innym tylko o wspinaczce ku górze. Prawa lęka, później na lewej się podciąga ku górze i tak na zmianę tylko to widniało w ich umyślę. Co jakiś czas lekko ruszające się liny po których się wspinali zapierały im dech w piersiach jak i przyzywały do ich umysłu pytanie czy to już ich koniec, czy zaraz spadną...
Na szczęście ochroniarze pomogli wspinającym się podając im rękę. Wyciągnęli jako pierwszą na górę Seo Hyun. Jednak niechcący z jej kieszeni wypadł telefon. Sung Yeol będąc obok szybko go złapał i nie mając na razie jak go oddać wsadził do swojej kurtki. Ochroniarz podał rękę Sung Yeolowi, który wciąż znajdował się w szybie. Nagle z góry spadła lina znajdująca się koło chłopaka i przez jej szybkość zranił się ramię. Nagle odezwał się drugi trzask. Wiedząc, że tylko parę sekund dzieli ich od tragedii szybko z pomocą kolegi obok ochroniarz wciągnął chłopaka na górę. Obydwoje z dziewczyną leżeli na podłodze ciężko oddychając. Było im trudno złapać oddech z tych wszystkich wrażeń. Wokół windy zebrało się całkiem pokaźne zbiorowisko osób, które przyglądało się całemu zajściu. Ochroniarze poradzili Seo Hyun i Sung Yeolowi udać się do szpitala, jednak oni stanowczo odmówili. Seo Hyun nie chciała udać się do lekarza ze względu na swój stan zdrowia, bała się, że mogą tam coś odkryć dziennikarze, którzy i tak czekają na kolejne plotki o niej. Lecz odmowa Sung Yeola zdziwiła dziewczynę. Czemu on nie chce udać się do specjalisty by go opatrzył?
Nagle z tłumu wybiegł wysoki chłopak ubrany w musztardowy płaszcz. Był to Se Joon, który widząc znajomą leżącą na ziemi zmartwił się.
- Wszystko w porządku? - zapytał czule Se Joon pomagając wstać Seo Hyun.
Licealistka tylko przytaknęła, gdyż niezbyt dobrze znała chłopaka, więc jakieś dłuższe rozmowy nie były by dla niej komfortowe. Sung Yeol widząc twarz Se Joona aż zbladł. Szybko zniżył swoją czapkę z daszkiem ukrywając oczy by go nie rozpoznał. Poczuł strach. Chciał jak najszybciej uciec od niego.
Chłopak w musztardowym płaszczy zaproponował Seo Hyun, że ją podrzuci do domu, jednak ona odmówiła. Nie chciała robić kłopotu, a poza tym dziwnie się czuła w obecności chłopaka. Była skrępowana, jakoś nie przepadała za nim... Widząc, że osoba z którą była w windzie skierowała się ku wyjściu z galerii szybko zabrała swoje rzeczy i pobiegła za nią. Dogoniła go dopiero na pobliskim skrzyżowaniu, gdzie Sung Yeol czekał na zielone światło. Biegnąc ku niemu zdyszana w końcu zatrzymała się ze zmęczenia. Znowu zaczęło jej się kręcić w głowię. Zdezorientowana chcąc jakoś chłopaka zatrzymać pomimo, że już nie mogła biec dalej krzyknęła by na nią poczekał. Początkowo Sung Yeol myślał, że to nie o niego chodzi, więc się nie odwracał jednak słysząc drugi raz słowa Seo Hyun zaciekawiony zwrócił się ku osobie krzyczącej.
- To znowu ona... - pomyślał zdziwiony. - Krzyczy do mnie?
Światło zmieniło się na zielone, a ludzie wokół niego zaczynali przechodzić na drugą stronę, jednak on wciąż wpatrzony w dziewczynę stał w miejscu. Widząc jak już ona ledwo idzie ku niemu podszedł do niej i spytał o co chodzi.
- Bardzo... bardzo ci dziękuję! - wydusiła z siebie zdyszana. - Dzięki twojemu planowi wciąż żyję...
Sung Yeol zdziwił się słysząc podziękowanie licealistki, nie sądził, że może mu podziękować za coś tak oczywistego. Jednak ten miły gest sprawił, że Seo Hyun wydała mu się naprawdę miła i opiekuńcza.
- Teraz jest całkiem jak So Yeon... - pomyślał patrząc na rumianą twarz dziewczyny.
- Ah właśnie zapomniałbym!
- To twój telefon, złapałem go jak wypadł ci w windzie... - wyjaśnił podając białą komórkę Seo Hyun.
Kiedy dziewczyna wzięła od chłopaka telefon spostrzegła czerwoną plamę na  ramieniu nieznajomego. Jej zdziwiony wyraz twarzy oraz to, że poprosiła chłopaka by chwilę tutaj poczekał na nią zaskoczyły go.
- Chodź ze mną!- powiedziała Seo Hyun wracając z małą reklamówką.
Licealistka zaprowadziła Sung Yeola na najbliższą ławkę, która była na małym placu koło ogrodu japońskiego w centrum dzielnicy. Kazała jako pierwsze usiąść chłopakowi po czym poprosiła by zdjął swoją czarną kurtkę. Zaskoczony spytał o co chodzi wtedy Seo Hyun pomachała mu reklamówką koło oczów.
- Chce ci opatrzyć ranę
- Naprawdę nie trzeba! - odparł zakłopotany.
- Jak mogę zostawić kogoś bez udzielenia mu pierwszej pomocy... - stwierdziła naburmuszona ponawiając prośbę by zdjął kurtkę.
W końcu wiedząc, że nie odwiedzie dziewczyny od tego pomysłu zrobił o co prosiła. Siedząc do niej przodem przyglądał się jak delikatnie odkaziła ranę i ją zabandażowała. Spod czarnych włosów chłopaka Seo Hyun mogła co jakiś czas zobaczyć śledzący jej ruchy wzrok, który trochę ją krępował, jednak mimo to kontynuowała to co robiła. Po opatrzeniu już wszystkiego wyrzuciła zużyte rzeczy do kosza. Ubierając z powrotem kurtkę chłopak pomyślał, że chyba pora się przedstawić, szczególnie, że chciał zapytać o coś dziewczynę.
- Miło mi cię poznać, mam na imię Sung Yeol
- Ja jestem Seo Hyun - odpowiedziała z uśmiechem.
- Wiem, że to może ci się wydać trochę dziwne, ale czy może imię Kang So Yeon mówi ci coś? - zapytał niepewnie.
- Kang So Yeon? Kto to?
- Nieważne... - stwierdził z myślą, że pewnie się pomylił.
Nagle zadzwonił telefon dziewczyny, więc Seo Hyun przeprosiła chłopaka i widząc, że dzwoni Hyun Min szybko odebrała.
- Możemy się dzisiaj spotkać? - zapytał męski głos.
Na początku nie wiedziała co odpowiedzieć. Po ostatnim artykule nic nie było już dla niej proste. Ostatnio nie chciała iść do szkoły w obawie o opinie znajomych, jednak zrozumiała, że nic już i tak nie zmieni, dlatego wyszła na zewnątrz dzisiejszego dnia. Przez ten artykuł bała się, że przez nią kariera Hyun Mina może legnąć w gruzach, gdyż gwiazdor ze skandalami nie jest już tak szanowany... Jednak pomimo tego chciała go zobaczyć... Umówili się więc niedaleko ich domów.
- Przepraszam, ale będę się już zbierać - powiedziała Seo Hyun do Sung Yeola.
- W porządku, ja też muszę iść już do pracy...
- Pracujesz gdzieś tutaj? - zapytała zaciekawiona.
Chłopak tylko przytaknął i wskazał palcem na nowy budynek, który budował się kilkanaście metrów dalej. Powiedział jej, że pracuje przy jego budowie, więc musi również już iść.
Obydwoje się pożegnali, a chłopak w ramach podziękowań za opatrzenie jego ran zaproponował dziewczynie, że jeśli kiedyś byłaby w okolicy to niech przyjdzie na budowę to wtedy postawi jej jakiś posiłek.


***

Nagle ktoś zadzwonił do drzwi domu Hyun Mina. Jun zmęczony pisaniem referatu na wykłady zaspany poszedł otworzyć. Po uchyleniu drzwi znieruchomiał i zaniemówił. Nie mógł uwierzyć kto właśnie stoi przed nim...
W tym czasie Seo Hyun już pożegnała się dawno z Sung Yeolem, a teraz znajdowała się na osiedlu Sinsan. Idąc po stromym pagórku rozglądała się w poszukiwaniu Hyun Mina, który miał tu na nią gdzieś czekać. W końcu ujrzała go kilka metrów dalej opartego o mur. Było widać, że nad czymś myśli...
- Oh Seo Hyun! - krzyknął spostrzegłszy dziewczynę.
Licealistka podbiegła do chłopaka po czym obydwoje skierowali się w stronę ich domów. Po drodze mieli porozmawiać...
- Wszystko z tobą w porządku? Naprawdę nie chciałem byś cierpiała przeze mnie...
Seo Hyun nie wiedziała co odpowiedzieć. Nie chciała obwiniać Hyun Mina, jednak było jej przykro z powodu tych wszystkich komentarzy. Bała się, że jeśli opinia publiczna tak o niej myśli to trudno będzie jej wygrać program Pretend Idol, gdzie bazuje się na głosach ludzi...
- Nie martw się spróbuję jakoś naprawić tą sprawę... - obiecał dziewczynie piosenkarz po czym pogłaskał ją delikatnie po włosach.
Seo Hyun zatrzymała się i spojrzała Hyun Minowi w oczy, byli już obok drzwi do domu chłopaka, więc Seo Hyun postanowiła się powoli pożegnać, bo chciała odpocząć po tym zwariowanym dniu z windą i Yeon Hee...
- Naprawdę nie chcę cię stracić... - wyszeptała smutnie.
- Ja ciebie też nie chcę zostawiać, więc nie martw się obiecuję, że pomiędzy nami nic się nie zmieni - wyjaśnił całując Seo Hyun delikatnie w czoło odgarniając jej czarne włosy ręką na bok.
Na twarzy dziewczyny pojawił się przelotny uśmiech, gest chłopaka pocieszył ją. Nagle jednak otworzyła się furtka od domu chłopaka z której wybiegła i rzuciła mu się wprost na szyję wysoka dziewczyna o długich, lekko czerwonych włosach. Wprost za nią wybiegł Jun. Na widok przytulonego Hyun Mina pomyślał, że zaczyna się robić naprawdę interesująco. Chwilowo nawet przez myśl mu przeszło, że będzie w stanie odbić mu Seo Hyun.
- Nawet nie wiesz jak za tobą tęskniłam Hyun Min! -krzyknęła czerwonowłosa dziewczyna patrząc na chłopaka. 
- So Rin.... - szepnął zaskoczony widząc twarz swojej byłej dziewczyny z którą zerwał bo wyjechała do Los Angeles na studia.  
Seo Hyun nie rozumiała co się dzieję, dlaczego ta dziewczyna przytula jej chłopaka...
-Wróciłam już na dobre! - poinformowała wszystkich dziewczyna po czym pocałowała piosenkarza w lekko różowe usta. 
Seo Hyun i Jun stali jak wryci, nie spodziewali się czegoś takiego...


Koniec Rozdziału XXIII

Powoli tajemnica zaczyna się rozwiązywać. Wiecie już o co dokładnie chodzi?

wtorek, 5 grudnia 2017

Moja przygoda w Korei Rozdział III




W ostatni rozdziale~

So Ah będąca już zmęczona zachowaniem, jak i towarzystwem piosenkarza zabrała swoją walizkę i poszła ku wyjściu ze szkoły. Ji Min jednak nie chcąc tracić kolejnej szansy szybko pobiegł za nią. Nie miał zamiaru stracić jej z oczu jak to było w Japonii. Szybko złapał ją za bark odwracając ją ku sobie.
- Przepraszam za to i za tamto co było w Japonii, ale aż nie mogłem się powstrzymać, uwielbiam te twoje reakcję - zaśmiał się chłopak.
So Ah zdziwiona nagłymi przeprosinami chłopaka powiedziała tylko jedną rzecz.
- Nie potrzebuję fałszywek, więc daj mi spokój...
Ji Min stał jak wryty, nie wiedział co powiedzieć, jeszcze nigdy nikt nie nazwał go fałszywką.
- Co masz na myśli??
- Twoje przeprosiny nie są szczere... nie obchodzi cię tak naprawdę to jak się zachowałeś, myślisz, że "przepraszam" wszystko załatwi, ale tak nie jest. Naucz się tego, że nie jesteś centrum wszechświata i nie wszyscy muszą cię kochać i od razu padać ci do stóp...
Ji Min poczuł jakby ktoś wbijał mu igłę w serce. Czuł, że w pewnym stopni So Ah ma rację, jednak nie chciał tego przyznać.
- Więc co powiesz na to, że sprawię, że mnie pokochasz? - zapytał z uśmiechem i zalotnym spojrzeniem.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

- Daruj sobie, nie interesujesz mnie - odpowiedziała szybko So Ah idąc z walizką do akademika.
Ji Min poczuł się po raz kolejny odrzucony, jednak najbardziej zastanawiał się nad tym co powiedziała So Ah wcześniej o tym, że nie jest szczery. Coś w tym było, więc wracając do akademika zastanawiał się nad tym. Licealistka trzymając w ręce swój biały telefon wprowadziła lokalizację, gdzie chciała się udać. Stąd jeszcze nie mogła dostrzec akademika, więc mapa naprawdę jej by się przydała. W końcu po sprawdzeniu kierunku podążyła za GPS, który zaprowadził ją na miejsce w ciągu kilku następnych minut. Widząc przed sobą wielki, trzypiętrowy budynek w kolorze liliowym zdziwiła się trochę.
- To miejsce wygląda jak jakaś willa! - pomyślała porównując swój dom do tego.
W końcu jednak uspokoiła się i znalazła wejście. W środku były trzy korytarze prowadzące w inne skrzydła akademika, natomiast na środku znajdowała się recepcja.
- Jak w hotelu... - stwierdziła podchodząc do uczennicy stojącej na recepcji.
Była ona wysoką, brunetką w okularach. Po dostrzeżeniu So Ah od razu ją przywitała i podeszła do niej.
- Ty pewnie jesteś nową uczennicą? Mam na imię Se Ra, jestem przewodniczącą wszystkich dziewczyn mieszkających tutaj.
So Ah również się przedstawiła i wyjaśniła, że szuka swojego pokoju. Se Ra widząc zagubienie dziewczyny uśmiechnęła się i zaprowadziła ją do południowego skrzydła, gdzie znajdował się jej pokój. Korytarze były przystrojone w różnokolorowymi kwiatami i malowidłami. Na każdych białych drzwiach wisiała oprawiona kartka kto mieszka w danym pokoju. So Ah idąc za Se Rą przyglądała się wszystkiemu dookoła co od razu zauważyła przewodnicząca.
- Na jakim jesteś profilu? - zapytała.
Kiedy usłyszała odpowiedź była dość zdziwiona, gdyż naprawdę trudno jest się tam dostać, szczególnie, że klasa została dopiero stworzona w tym roku.
Po chwili obydwie doszły już do pokoju So Ah. Jej oczom ukazały się żółte drzwi z numerem 45 wymalowanym na nich. Po otworzeniu drzwi ujrzała dość dużej wielkości pokój w kolorze miętowym. Na wprost znajdowało się piętrowe łóżko, a obok niego dwie szafy. Symetrycznie do prawej strony znajdowały się biurka oraz szafki w kształcie kół. Meble były w białym kolorze, więc od razu pokój wydawał się jaśniejszy. Wszystkiego dopełniał lekko zielonkawy dywan na samym środku. Na jednym z łóżek siedziała dziewczyna o średnio długich, brązowych włosach. Z wyglądu wydawała się sympatyczna i naprawdę przyjacielska, więc So Ah od razu się przedstawiła domyślając się, że to jej współlokatorka.
- Miło cię poznać, jestem Ra Eun, przyjechałam tutaj z Busan
- To obydwie nie jesteśmy stąd, ja przyjechałam z Japonii - zaśmiała się So Ah odkładając walizkę koło łóżka.
Se Ra postanowiła je zostawić same, lecz powiedziała, że jeśli by czegoś potrzebowały to znajdą ją w recepcji.
- A właśnie pamiętajcie, że za godzinę będzie apel na sali gimnastycznej! - przypomniała Se Ra odchodząc.
 So Ah chcąc zaprzyjaźnić się z współlokatorką próbowała być nadzwyczaj przyjazna. Na początek omówiły gdzie która będzie spać. So Ah przypadło łóżko na dole. Ra Eun podczas rozpakowywania się zaczęła pytać się o to co jest jej specjalnością i kiedy usłyszała, że to pisanie opowiadań zdziwiła się trochę, gdyż jeszcze chyba nikt nie przyszedł do tej szkoły z tego powodu.
- Zdawałaś tutaj egzamin z pisania? - zapytała niepewnie Ra Eun.
- Egzamin? Nie... ktoś po prostu powiedział mi, ze mam się tu przenieść... - wyjaśniła So Ah siadając na łóżku.
Współlokatorka dziewczyny zdziwiła się jeszcze bardziej, gdyż by dostać się do tej szkoły trzeba przejść minimum 5 testów, które dopiero pozwalają na uczęszczanie na zajęcia.
- A ty na jakim jesteś profilu? - przerwała cisze licealistka.
- Muzyczny, chcę zostać piosenkarką - odparła Ra Won.
So Ah poczuła, że to naprawdę wspaniałe, jednak słysząc to poczuła rozczarowanie, gdyż ich profile nie były podobne, więc pewnie zazwyczaj nie będą się dużo widziały w szkole poza akademikiem.
Z dość speszoną miną przybliżyła swoją czarną walizkę do siebie i otworzyła. Nagle jej oczy powiększyły się, miała już krzyknąć, ale powstrzymała się. Przed nią znajdowała się wielka walizka wypełniona po same brzegi pieniędzmi. Zielone banknoty owinięte przeźroczystą folią to był widok, którego So Ah się nie spodziewała dzisiaj zobaczyć.
- Skąd one się tu wzięły? - pomyślała szybko zamykając walizkę by Ra Won nie spostrzegła co było w środku.
Nagle licealistka sobie przypomniała co stało się na lotnisku. Ten chłopak, który na nią wbiegł miał identyczną walizkę...Wyglądało na to, że zamienili się oni nimi przez przypadek. Przypominając sobie jednak, że w swojej walizce miała wszystkie ubrania, jak i zdjęcia oraz kilka ważnych dla niej rzeczy chciała ją odzyskać. Szybko podbiegła do toalety z bagażem. Po zamknięciu drzwi szybko otworzyła ją z powrotem. Zaczęła przeszukiwać wszystkie kieszonki w środku z jakimiś informacjami o właścicielu, jednak nic nie znalazła w końcu jednak postanowiła popatrzyć pod pieniędzmi. Przekładając na łazienkowe płytki zawinięte, zielone banknoty zobaczyła, że coś jest nie tak z dnem walizki. Ręką delikatnie dotknęła jej, lecz w jednym miejscu znajdowało się coś wypukłego. Zdziwiona i z nadzieją na jakąś poszlakę rozerwała podszewkę wyciągając z niej czarny przedmiot. So Ah przyglądnęła się temu ze zdziwionym wzrokiem, jednak dopiero po chwili doszło do niej co to tak naprawdę jest.
- Pistolet?!
Ze zdziwienia dziewczyna aż straciła równowagę podczas klęczenia i upadła do tył trzymając wciąż broń w dłoni.
 - W co ja się wpakowałam... - pomyślała przerażona wyobrażając sobie, ze osoba, którą spotkała to pewnie jakiś gangster, więzień lub nie wiadomo kto jeszcze groźny.
Drżąc cała szybko odłożyła wszystko na miejsce. Po wyjściu z toalety Ra Won spojrzała na nią dość zaniepokojona.
- Wszystko w porządku? - zapytała widząc, że So Ah jest podenerwowana.
- T...ta..tak... - wydukała z siebie dziewczyna udając, że wszystko jest tak jak powinno.
W tym samym czasie nie tylko i So Ah nie wiedziała co teraz zrobić. Chłopak, którego spotkała na lotnisku otwierając walizkę o mało nie dostał zawału widząc, że nie ma pieniędzy. Szybko jednak przypomniał sobie, że najprawdopodobniej wziął nie te walizkę po wpadnięciu na dziewczynę...
- Ale ja jestem głupi! - pomyślał chwytając się za głowę. - Co ja mam teraz zrobić?!
Myślenie Hwan Kiego jednak przerwał chłopak, który rzucił w jego stronę mundurek szkolny.
- Lepiej przebierz się szybko, bo nie zdążymy na apel! - krzyknął Se Gi.
Był to współlokator chłopaka, którego profilem było aktorstwo. Po przebraniu się obydwoje szybko udali się na sale gimnastyczną, gdzie znajdowała się już dość duża grupa uczniów czekających na przemówienie dyrektora. W końcu po około pięciu minutach w sali zapanowała cisza, a wszyscy stanęli w rzędzie widząc, że nauczyciele stanęli przed nimi. Rozpoczęła się mowa dyrektora o nowym roku szkolnym, jak i powitaniu nowych uczniów. Wszyscy byli skupieni na mowie oprócz trójki osób na samym końcu sali.
- Czemu ja muszę mieć takiego pecha... - westchnęła So Ah widząc szczerzącego się obok do niej Ji Mina.
Jednak to nie była jedyna rzecz, która zaprzątała głowę dziewczynie. Wciąż martwiła się o walizkę, bała się, że gangster może zacząć jej szukać by odzyskać zgubę. Była tym przerażona, rozważała nawet pójście na policję, ale bała się, że za to gangster może ją nawet zabić. Już sobie wyobrażała tą scenę. Ciemna uliczka, ona spacerując po parku nagle zostaje zaatakowana od tył przez nieznajomego, który trzyma broń. Zaczął jej grozić by oddała pieniądze, aż w końcu na wieść, że oddała je policji zabija ją ze złości. Na samą myśl o takim scenariuszu aż otrząsnęła się z przerażeniem. Wiedziała, że policja odpada w tej sprawie, nie chciała ryzykować swoim życiem.
-No to co mam zrobić?! - pomyślała trzęsąc się cała. - Nie mogę przecież go znaleźć i oddać walizki, bo nawet nie wiem gdzie on jest...
Nie tylko ona martwiła się tą sprawą, gdyż na sali również Hwan Ki myślał jak odnaleźć swój bagaż.
- Tyle pieniędzy... moje dwa miliony dolarów - westchnął cicho zły na siebie, że je zgubił.
Po apelu wszyscy rozeszli się do swoich akademików, gdyż dostali dzień wolnego na zapoznanie się z okolicą i ze szkołą.
- Co powiesz na wycieczkę po Seulu? - zaproponowała Ra Eun spacerując po parku koło szkoły z So Ah.
Licealistka przyznała koleżance, że to świetny pomysł. Nigdy wcześniej nie była tutaj, więc chciała zobaczyć naprawdę dużo rzeczy. Obydwie zabrały małe plecaki i trochę pieniędzy ze swojego pokoju, po czym udały się metrem do dzielnicy Myeongdong. Było popołudnie, więc było naprawdę tłoczno. Wiele osób wracała z pracy, więc restauracje były naprawdę oblegane. So Ah przyglądała się wszystkiemu czemu tylko mogła, małe sklepiki z ubraniami, pamiątki czy nawet stoiska z jedzeniem przykuwały jej uwagę. Wokół nich było mnóstwo znanych sieciówek oraz firmowych sklepów, które były ikoną Korei. Sklepy kosmetyczne były na każdym rogu, a reklamy i same wystawy zachęcały do wejścia do środka. W końcu Ra Eun widząc zachwyt u koleżanki zaproponowała by weszły do jednego ze sklepów by się rozejrzała. Wybór padł na sklep Etude House. Z zewnątrz przypominał on wyglądem mały zamek, natomiast w środku ściany były przykryte lustrami i podświetlane na różne kolory. Wokół znajdowały się regały pełne kosmetyków i testerów.
- Zrobić ci makijaż? - zapytała Ra Eun z przyjacielskim uśmiechem.
Po chwili So Ah siedział już na fotelu, a jej współlokatora wzięła się do pracy. Podkład, jasne cienie, tusz do rzęs oraz lekko czerwona szminka podkreśliła urodę dziewczyny. Kiedy przejrzała się w lustrze nie mogła uwierzyć, że to naprawdę ona, spodobał jej się ten nowy wygląd, więc postanowiła kupić wszystkie produkty, których użyła Ra Won i robić sobie taki makijaż codziennie. Ich następnym przystankiem była wielka fontanna w centrum Myeongdong, która słynęła z pokazów interaktywnych piosenek kpop. Strumienie fontanny wystrzeliwały w górę zgodnie z rytmem puszczanej na głośnikach muzyki, dlatego było można spotkać tram mnóstwo fanów kpopu, jak i po prostu samych turystów. Obydwie usiadły na jednej z ławek i zajadając się watą cukrową kupioną niedaleko oglądały pokaz. Na początek zagrana została piosenka EXO- Lotto, a potem BTS- Not Today oraz Twice- Cheer Up. Wszystkie światła w różnych kolorach, które towarzyszyły temu pokazowi sprawiały, że wyglądał on magicznie. Każda osoba zapragnęła zrobić sobie zdjęcie obok tej sławnej fontanny, więc So Ah również nie mogła przepuścić takiej okazji skoro już tam jest. Spacerując po najbliższym parku koło rzeki Han usłyszały nagle muzykę i czyjś śpiew. Nie były pewne kto to może być, więc Ra Eun zaproponowała by pójść popatrzeć skoro i tak teraz nic nie robią. Ich oczom ukazał się trzy osobowy zespół chłopaków, którzy puszczali muzykę na głośniku i tańczyli do tego wykonując różne salta i niesamowite triki. Wyglądali naprawdę świetnie podczas tańca. Ich determinacja, jak i sam talent przykuwały uwagę przechodniów.
Nagle jednak jeden z nich podczas przerwy zobaczył licealistki ubrane w szkolny mundurek Resin Star, więc szybko podbiegł do So Ah i Ra Won.
- Chciałybyście z nami zaśpiewać? - zapytał chłopak o farbowanych, czerwonych włosach ubrany w jeansy z dziurami, czarny podkoszulek i białą bluzę.
Z wyglądu wydawał się naprawdę sympatyczny. Jego uśmiech od razu zachęcił Ra Eun do wystąpienia razem z nimi pomimo wcześniejszych namów. Niestety jednak nie udało się namówić So Ah, która wciąż odmawiała mówią, ze śpiew to nie jej działka. Chłopak jednak to rozumiejąc zabrał Ra Eun i przedstawił reszcie znajomych. Wszyscy razem uzgodnili, że dziewczyna zaśpiewa piosenkę Day and Night, a oni do tego zatańczą. So Ah wiedząc, że będzie to ciekawy występ wyjęła swój biały telefon i zaczęła nagrywać. Po usłyszeniu śpiewu Ra Eun zrozumiała, że to właśnie dlatego jest uczennicą Resin, była naprawdę utalentowana i pełna gracji podczas śpiewu.
Po wystąpieniu wszyscy się pożegnali jednak pożegnanie  chłopaka o czerwonych włosach było naprawdę dziwne.
- "Uważajcie co robicie, w Resin naprawdę trudno przeżyć, to prawdziwa szkoła przetrwania... do zobaczenia wkrótce" - przypomniała sobie te słowa So Ah.
Ra Eun była naprawdę szczęśliwa po występie, czuła, że wszystkie brawo, które potem otrzymała od przechodniów dodały jej skrzydeł, więc przez resztę drogi była w naprawdę świetnym humorze.
W tym czasie Lee Jong Suk pełny obaw odebrał telefon. Po usłyszeniu, że spotkanie z prezesem firmy marketingowej jest wcześniej to o mało nie dostał zawału. Szybko zadzwonił do szefa agencji, gdzie zawiadomił o zaistniałej sytuacji.
- Przecież nie znajdę ci tłumacza w pół godziny!  - krzyknął podenerwowany szef słysząc, że chłopak potrzebuje tłumacza koreańsko -japońskiego.
Słysząc, że to niemożliwe dostał migreny, wiedział, że jeśli spotkanie się nie uda to jego szansa na debiut na japońskim rynku filmowym legnie w gruzach. Ze złości aż uderzył ręką w kierownice, przez co niechcący włączył klakson. Wszyscy kierowcy, jak i przechodni spojrzeli na niego. Na szczęście szyby w jego aucie były przyciemniane, więc nie widzieli kto siedzi w środku. Zażenowany szybko ruszył widząc, że światło się zmieniło. Nagle jednak zwolnił i widząc kogoś wpadł na pewien pomysł.
Szybko zatrzymał samochód na poboczu koło dójki idących licealistek, które nie ukryły swojego zdziwienia widząc, że ktoś do nich podjechał. So Ah zaskoczona spojrzała na wychodzącą osobę z auta i nie mogła uwierzyć.
- Lee Jong Suk!  Co ty tu robisz? 
- Leee.... Jonggg Suuk! - wydukała z siebie znieruchomiała Ra Eun widząc gwiazdę hallyu koło siebie. - Chwila... to wy się znacie?!
- Musisz mi pomóc!- powiedział chłopak chwytając So Ah za nadgarstek i prowadząc do swojego czerwonego auta.
Zanim się obejrzała siedziała już na miękkim, pikowanym siedzeniu w aucie gwiazdora. Jong Suk szybko odpalił samochód i w trakcie drogi wyjaśnił, że ma spotkanie z ważnym dla niego prezesem i potrzebny mu tłumacz.
- Ostatnio przetłumaczyłaś tą wiadomość po japońsku i mówiłaś, że znasz ten język, prawda? - dopytał dla pewności.- Możesz mi pomóc?
- Pomyśl o tym jak o zapłacie za ostatnią taksówkę - dodał po chwili.
So Ah nie wiedziała co o tym myśleć, jednak skoro już i tak jest w aucie to pomyślała, że czemu w końcu nie zostać tym tłumaczem.
- W porządku...
Jong Suk od razu odetchnął z ulgą, jednak widząc w co jest ubrana szybko popatrzył na zegarek. Wciąż mieli trochę czasu, więc skręcił do najbliższego centrum handlowego. Zostawiając samochód na podziemnym parkingu szybko pobiegł wraz z licealistką do najbliższego sklepu. So Ah stojąc w swoim mundurku szkolnym nie wiedziała o co chodzi, więc tylko przyglądała się aktorowi jak przebierał w ubraniach. Szybko podał jej granatową sukienkę. kozaki na wysokim obcasie i biały zimowy płaszcz i pokazał gdzie jest przebieralnia. Zniecierpliwiony w oczekiwaniu na to jak się przebierze spoglądał na zegarek, gdyż nie mieli dużo czasu. Po chwili jednak drzwi od przymierzalni się otworzyły i ze środka wyszła wysoka dziewczyna z rozpuszczonymi, brązowymi włosami opuszczonymi na biały płaszcz. Sukienka była poniżej kolan z zakończeniem z falbanek, więc wyglądała naprawdę uroczo, lecz i również dorośle. Jong Suk widząc tak ubraną dziewczynę otworzył lekko buzię z wrażenia. Wyglądała naprawdę pięknie. Szybko jednak wrócił do rzeczywistości i czym prędzej zapłacił wyprowadzając licealistkę ze sklepu.
- Naprzeciwko jest restauracja w której mamy się spotkać z prezesem! - zakomunikował Jong Suk biegnąc ku głównemu wejściu. Zauważył jednak, że dziewczyna została naprawdę z tył przez to, że nie była przyzwyczajona do wysokich obcasów. Zirytowany trochę podbiegł do niej, złapał ją za rękę i pomógł jej dobiec do umówionego miejsca. Szybko widząc, że jeszcze prezes nie dotarł zajęli miejsca. Obydwoje odczuli ulgę, gdyż martwili się, że nie zdążą.
- Czemu kupiłeś mi te ubrania? - zapytała zmieszana dziewczyna.
- Nie mogłaś być tłumaczem ubrana w mundurek szkolny...
- Liczę dzisiaj na ciebie - dodał po chwili.
So Ah popatrzyła na niego pytającym spojrzeniem. Nie sądziła, że usłyszy coś takiego, jednak od razu się uśmiechnęła się i  po przyjściu prezesa dawała z siebie wszystko.
Spotkanie trwało około godziny, więc So Ah naprawdę miała dużo pracy. Tłumaczenie wszystkiego dla dwóch stron nie było łatwe, jednak starała się jak mogła. Zaangażowanie jak i sam ton dziewczyny zaimponował aktorowi, który nie mógł od niej oderwać wzroku. Utalentowana, piękna i naprawdę miła, świetna kombinacja idealnych cech. W końcu obydwoje pożegnali się z prezesem i odetchnęli z ulgą. So Ah oparła się o krzesło ze zmęczenia.
- Dobra robota - powiedział zadowolony Jong Suk.- Chodź podwiozę cię do akademika...
So Ah była dość zdziwiona propozycją chłopka, jednak zgodziła się i z uśmiechem poszła za nim do samochodu. W drodze do akademika dziewczyna przypomniała sobie, że miała zadzwonić do mamy, jak już dojedzie do szkoły. Na myśl o tym, że zapomniała o tym o mało nie dostała zawału. Dobrze wiedziała, że jej mama będzie naprawdę zła. Szybko więc chwyciła za plecak. Zaczęła w nim grzebać w poszukiwaniu urządzenia, kiedy w końcu już się udało zobaczyła, że ma dziesięć nieodebranych połączeń od mamy. 
- Jestem martwa... - westchnęła ze strachem w głosie szatynka. 
- Coś się stało? - zapytał widząc minę dziewczyny Jong Suk. 
- Nie..nic takiego, po prostu zapomniałam o czymś ważnym... - wyjaśniła wybierając już numer mamy na telefonie. 
- Czemu dopiero teraz dzwonisz? Wszystko w porządku? - zapytała od razu mama dziewczyny odbierając telefon. 
- Nie martw się, jadę właśnie do akademika ze spotkania, ze szkołą też już wszystko załatwiłam - opowiedział So Ah rozsiadając się na fotelu. 
- Nie uwierzysz mi nigdy, kto siedzi obok mnie- zaśmiała się licealistka zerkając na Jong Suka. 
Jednym małym gestem pokazała chłopakowi by oddał jej przysługę i powiedział kilka słów do jej mamy, by uwierzyła, że jest prawdziwy. Aktor nie chciał się pierwsze zgodzić bo nie lubiał takich sytuacji, jednak zgodził się na prośbę dziewczyny. 
- Dobry wieczór, mówi Lee Jong Suk. Miło mi panią poznać - powiedział przybliżając się do telefonu dziewczyny. 
Po chwili nastała cisza. Mama dziewczyny nie odzywała się, więc było to dziwne, jednak to co powiedziała po chwili rozśmieszyło wszystkich. 
- Żartujesz sobie, jestem starsza, ale nie głupia! - odparła oburzona kłamstwem ze strony przyjaciela jej córki. 
So Ah pękając ze śmiechu pożegnała się z mamą mówiąc, że już dojechała na miejsce. 
Jong Suk wciąż nie mógł uwierzyć, że ktoś stwierdził, że skłamał. Było to jednocześnie zabawne i nowe dla niego. 
- Dziękuję za podwózkę! 
- To ja ci dziękuję za dzisiejszą pomoc! 
So Ah wzięła swój plecak po czym otworzyła drzwi żeby wyjść z samochodu, kiedy zrozumiała, że ma na sobie rzeczy, które kupił aktor. 
- Kiedy mogę ci oddać te ubrania? - zapytała niepewnie. 
- Po prostu je zatrzymaj, pasują ci - odparł z uśmiechem Jong Suk. 
So Ah jeszcze raz podziękowała chłopakowi po czym wysiadła z samochodu i widząc, że odjeżdża pomachała mu. Trzymała ona w ręce telefon, więc czując, że zaczął wibrować, odblokowała go i sprawdziła dostaną wiadomość. 
- "Spotkajmy się w parku koło rzeki Han, obok mostu. Wymienimy się naszymi bagażami. Właściciel walizki." - czytając to uśmiech powoli schodził z jej twarzy.
Nie wiedziała czy ma się cieszyć, że odzyska swoje rzeczy, czy ma się bać spotkania z właścicielem tej broni ze środka walizki... Bała się tam iść, jednak w swoim bagażu miała coś bardzo ważnego dla niej, więc postanowiła zaryzykować. Szybko pobiegła do swojego pokoju, zabrała walizkę sprawdzając jeszcze, czy wszystko jest. Widząc cała tą sumę pieniędzy wpadła na pewien pomysł. Dla bezpieczeństwa postanowiła zabrać pistolet z walizki i schować go w płaszczu na wszelki wypadek by miała czym się obronić. Kilkanaście minut później znajdowała się już w parku. Z jej twarzy było można wyczytać, że jest podenerwowana. Nie miała zbytnio czasu, więc przyszła w tych samych rzeczach w jakich była na spotkaniu z prezesem i Jong Sukiem. Powoli, krok za krokiem szła ku wyznaczonemu miejscu trzymając kurczowo w ręce bagaż pełny pieniędzy. Z daleka już widziała zakapturzonego mężczyznę opartego o barierkę mostu. Czekał na nią... Był ubrany identycznie jak na lotnisku, więc dziewczyna od razu go rozpoznała. Martwiło ją jednak to, że w okół nie było nikogo. O tej porze zazwyczaj nikt już tu nie chodził, gdyż ta część parku nie była oświetlana. Zdenerwowana spotkaniem z gangsterem ścisnęła kieszeń płaszczu dla sprawdzenia czy aby na pewno jest tam broń. 
- Masz moją walizkę? - zapytała dziewczyna stojącego chłopaka przy moście. 
Nieznajomy jedynie wskazał palcem na bagaż oparty o ławkę obok po czy chwycił swoją walizkę i zaczął przeglądać zawartość, czy aby na pewno wszystko jest. Tak samo zrobiła So Ah. Szperając w swoich rzeczach szukała jako pierwsze swojego naszyjnika, który był dla niej skarbem rodzinnym. Otwarła małą torebeczkę i widząc, że nie ma tam jej skarbu była pewna, że chłopak ją okradł, więc szybko zapięła bagaż i podeszła do niego. 
- Oddaj mi mój wisiorek! - rozkazała wściekła dziewczyna. 
- O czym ty mówisz? - zapytał całkowicie zdziwiony chłopak. 
So Ah była tak wściekła, że przez niego straciła swoją najcenniejszą rzecz, że od razu wyjęła z kieszeni jednym ruchem pistolet i wycelowała nim w nieznajomego. 
- Mam powtórzyć?! Oddawaj go złodzieju!
- Tak mi się właśnie zawało, że czegoś mi tu brakuję... - westchnął patrząc jak dziewczyna mierzy w niego jego bronią. 
- Kto tu kogo nazywa złodziejem, to ty mi ukradłaś broń... - oburzył się Hwan Ki podchodząc bliżej. 
- Nie zbliżaj się, bo strzelę! 
- Strzelaj jeśli chcesz - powiedział chłopak mając głowę koło lufy pistoletu. 

Koniec rozdziału III

Jak wam się podoba? Dzisiaj trochę dłuższy, bo dawno nie było rozdziału ;) 

sobota, 25 listopada 2017

Reunited World


Znalezione obrazy dla zapytania Reunited World

Streszczenie:


Hae Sung odnalazł ciało jednego z uczniów w klasie, więc chce wezwać pomoc. Jednak zostaje potrącony przez auto i umiera, zostawiając swoją najlepszą przyjaciółkę Jung Won z wyrzutami sumienia. 12 lat później chłopak powraca do życia i znów w ciele 19 latka próbuję odnaleźć swoich przyjaciół i rodzinę. Niestety przez te wszystkie lata wiele się wydarzyło, a wszyscy jego znajomi z liceum mają już 31 lat. Jego rodzina natomiast rozsypała się po jego śmierci i każdy poszedł w swoją stronę. Hae Sung o pomoc prosi Jung Won, która jak chłopak zobaczył miała już swojego adoratora, szefa restauracji Min Joona. Hae Sung patrząc na swoją pierwszą miłość i Min Joona czuł, że przegapił swoją szansę, bo w końcu nie powinno go być już na tym świecie. Najbardziej zaskakującą rzeczą jest to, że Hae Sung został mordercą, który uciekł po zabiciu kolegi w klasie, lecz przez nieszczęśliwy wypadek sam zginął kilka metrów od szkoły.... Chłopak zaskoczony takimi zarzutami postanawia znaleźć prawdziwego morderce i naprawić stosunki swojej rodziny...

Czy Hae Sungowi uda się znaleźć morderce? Czy Jung Won również kocha chłopaka? Czy Min Joon będzie w sercu Jung Won?

Znalezione obrazy dla zapytania Reunited World

Kadry z dramy:



Znalezione obrazy dla zapytania Reunited World

Podobny obraz

Znalezione obrazy dla zapytania Reunited World

Znalezione obrazy dla zapytania Reunited World drama action

Podobny obraz

Podobny obraz

Znalezione obrazy dla zapytania Reunited World

Znalezione obrazy dla zapytania Reunited World

Znalezione obrazy dla zapytania Reunited World

Podobny obraz

Podobny obraz

Znalezione obrazy dla zapytania Reunited World

Podobny obraz

Moja opinia:


Dramę zaczęłam oglądać ze względu na Ahn Jae Hyuna, a poza tym słyszałam dużo dobrego o niej . Zacznijmy od tego, że jakoś ostatnio w tym sezonie jest bardzo popularny motyw z czasoprzestrzeniami, z jakimiś teleportacjami i wehikułami czasu. Tutaj sam główny bohater, czyli Hae Sung wraca do żywych by znaleźć prawdziwego morderce. Oczywiście fabuła według mnie jest ciekawa bo pokazuje naprawdę wiele ważnych wartości jakimi są np. rodzina, czy przyjaźń oraz miłość. Jednak po samym początku możemy się domyślić, że dla głównych bohaterów będzie to też dramat, gdyż chyba w żadnej dramie jeszcze osoba, która wróciła z martwych, czy z innego świata rzadko mogła zostać na zawsze na ziemi. A tego właśnie są świadomi główni bohaterowie, więc chcą uporządkować wszystkie sprawy.

Znalezione obrazy dla zapytania reunited world drama  gif

Jeśli chodzi o wątek romantyczny, to szczerze mówiąc byłam za Jung Won i Min Joonem, w końcu Ahn Jae Hyun xD  A tak na serio to postać szefa restauracji wydawała mi się bardzo opiekuńcza i delikatna względem głównej bohaterki.  
Nie raz razem przedstawili nie jedną komedię, więc na pewno ich postacie potrafiły przekonać do siebie widza. 

Podobny obraz

Co do samej fabuły to niezwykle mnie wciągnęła. Oglądałam odcinek za odcinkiem z niecierpliwością co będzie dalej, jednak gdzieś tak w środku serii poczułam, że oglądam to już teraz tylko z przyzwyczajenia. Niektóre wątki dłużyły mi się, więc trochę mnie to irytowało. Dużo też sytuacji wynikło z niedomówień jak i tajemnic, które z czasem zaczynały męczyć widza. Mimo wszystko myślę, że tak jak i muzyka i scenografia drama jest naprawdę dobrze zrobiona. Fabułę dodatkowo nakręca wątek kryminalny z zabójstwem. Poszukiwanie mordercy i odkrywanie tajemnic z przed lat było perfekcyjnie przedstawione. Sama obsada trzyma poziom, więc myślę, że warto oglądnąć tą produkcję. 

Ocena: 8/10
Gatunek: Romans, Komedia, Fantasy
Liczba odcinków: 40 po 30 min
Rok emisji: 2017


Trailer





Muzyka:



"Don't Worry"


"We Will Meet Again"


"Sad Heart"


"You In Front of Me"



W rolach głównych:


Znalezione obrazy dla zapytania Reunited Worlds Hae Sung

Yeo Jin Goo jako Sung Hae Sung 

Znalezione obrazy dla zapytania Reunited Worlds Jung Won

Lee Yeon Hee jako Jung Jung Won

Znalezione obrazy dla zapytania Reunited Worlds Min Joon

Ahn Jae Hyun Cha Min Joon 


piątek, 24 listopada 2017

Moja przygoda w Korei Rozdział II




So Ah nie mogła tego znieść. Jeszcze nigdy nie spotkała kogoś tak zapatrzonego w siebie i bezczelnego. Zła za to co zrobił chwyciła go jedną ręką za ramię, a drugą za jego czarną kurtkę przerzucając go przez siebie na ziemię. Kiedy piosenkarz uderzył o ziemię nie mógł uwierzyć własnym oczom. Pierwszy raz został tak potraktowany...
- Pomyśl o tym jak o karze za bycie bezczelnym! - odpowiedziała z podniesionym głosem So Ah.
Ji Min z otworzonymi szeroko oczami i bolącymi plecami od ciosu patrzył jak nieznajoma dziewczyna znika za rogiem. Przyglądając się jej poczuł coś dziwnego, czego jeszcze nigdy nie czuł. Był zażenowany tym co zrobił, jak i czuł się upokorzony. Szybko wstał z ziemi i pobiegł za dziewczyną by wszystko wyjaśnić, jednak wychodząc zza zakrętu na większą ulicę od razu otoczyły go fanki z prośbą o autografy. Ji Min nie miał jak przepchnąć się miedzy nimi, więc tylko z daleka oglądał jak dziewczyna, a potem zarys jej sylwetki znika w oddali...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Następnego dnia rano ku zdziwieniu licealistki, ktoś przyszedł do jej szkoły i zaczął się o nią wypytywać nauczycieli. So Ah dowiedziała się tego od jednego z kolegów z klasy, który akurat zanosił dokumenty do wychowawcy. 
- O czym rozmawiali? - wypytywała się So Ah. 
- Nie słyszałem dokładnie, ale podobno ta pani chce się z tobą spotkać odnośnie zmiany szkoły... - wyjaśnił chłopak otwierając książkę. 
- Zmiany szkoły?! - przeraziła się Mitsuki. 
So Ah nie wiedziała co o tym myśleć, nie zrobiła nic złego by zostać wyrzucona ze szkoły, więc czemu ktoś rozmawia o tym... Miała nadzieję, że wszystko to pomyłka i nic złego jej nie grozi. Rozmowy w klasie jednak przerwała nauczycielka, która nagle otworzyła drzwi z charakterystycznym skrzypnięciem. 
- So Ah pozwól ze mną, dyrektor chce cię widzieć...- powiedziała stanowczo kobieta ubrana w koszulę i długą spódnicę. 
Licealistka była pełna obaw, więc odruchowo spojrzała na Mitsuki by jakoś dodała jej otuchy. Szybko jednak udała się za nauczycielką aż do gabinetu dyrektora, gdzie siedziała na sofie popijając kawę Koreanka około trzydziestki. Kiedy So Ah weszła do środka od razu skupiła na sobie wzrok obydwojgu w środku pomieszczenia. 
- Kang So Ah? - zapytała odkładając filiżankę z kawą na bok kobieta. 
- Miło mi cię poznać, jestem przedstawicielką Star Entertainment, mój szef przysłał mnie bym zwerbowała cię do szkoły Resin Star... 
- Ma pani na myśli tą sławną szkołę dla piosenkarzy i aktorów w Seulu?! 
- Tak, szef chce byś uczyła się na profilu scenarzysty. Po przeczytaniu twoich opowiadań pozwolił sobie pokazać je producentom, którzy chcą zrobić z nich seriale, więc potrzebują twojej zgody- wytłumaczyła pewnym siebie głosem kobieta. 
- Serial z moich opowiadań?! Ja...oczywiście, że chcę! 
- To świetnie, teraz tylko muszą zgodzić się twoi rodzice na twoją przeprowadzkę do Seulu...
- A czy nie mogę tutaj zostać? - zapytała zaniepokojona zostawieniem wszystkiego co kocha w Japonii. 
- To jak wtedy mamy wydać dramę, skoro nie będziesz obok by przypilnować jej kręcenia? Nie chcesz chodzić też do Resin Star? To jedyna taka szansa w życiu!

~ dwa tygodnie później~

- Mamo nie martw się, jestem już na lotnisku w Seulu - powiedziała So Ah trzymając czarną walizkę w ręce. 
Wokół niej znajdowało się mnóstwo ludzki z walizkami oczekujących lub dopiero co przybyłych z podróży. 
- Pamiętaj, żeby zadzwonić od razu do mnie jak dotrzesz do akademika! - dodała mama dziewczyny rozłączając się. 
So Ah po odłożeniu telefonu do torebki rozejrzała się wokół i nie mogła uwierzyć, że jest krok bliżej sukcesu. Nigdy nawet nie marzyła o tym by przyjechać samej do Seulu i spróbować swoich możliwości jako scenarzystka, a nagle los sam zadecydował za nią. Czuła dumę w sobie jak i zdeterminowanie do dalszej pracy. Odetchnęła pełna nadziei i podekscytowania. Nagle jednak ktoś zza niej potknął się podczas biegu i wpadł w dziewczynę przewracając ją na ziemię. Był to chłopak w tym samym wieku co So Ah, mający czarne włosy i bladą cerę. Miał on ze sobą czarną walizkę, która podczas upadku spadła z dala od niego. 
So Ah siedząc na ziemi nie wiedziała co się stało, jednak nagle przed sobą zobaczyła wyciągniętą dłoń chłopaka, który ją przewrócił. Kiedy spojrzała na niego zobaczyła dziwny wzrok. Mogła w nim wyczuć strach, lecz i współczucie i zażenowanie samym sobą. To wszystko dopełniały długie rzęsy chłopaka oraz lekko różowe usta. 
- Bardzo cię przepraszam... - przerwał ciszę nieznajomy pomagając wstać dziewczynie. 
- W porządku... 
Nagle chłopak słysząc nawoływania "Paniczu! "Paniczu Hwan Ki!" szybko chwycił czarną walizkę i pobiegł w stronę wyjścia z lotniska, gdzie znajdowały się taksówki. Ubrany w czarna bluzę, białą koszulkę i czarne spodnie wsiadł najszybciej jak mógł do środka podając lokalizację kierowcy. W tej samej sekundzie jak odjechał z lotniska, grupka ochroniarzy szukających go wybiegła na parking. Niestety minęli się, co jednak nie zasmuciło chłopaka. So Ah zdziwiona trochę tym jak grupka ochroniarzy nagle przebiegła koło niej szukając jakiegoś panicza Hwan Kiego szybko zebrała myśli i udała się na najbliższy przystanek autobusowy. Po sprawdzeniu rozkładu jazdy stwierdziła, że nic z tego nie wie. Postanowiła wziąć taksówkę, jednak w okolicy nie było żadnej, więc powoli poszła przed siebie. Niestety zaczęło padać i wokół wszyscy chodzili z parasolami. So Ah cała mokra zaczęła żałować, że nie wzięła parasola z domu... Orzeźwiające krople deszczu uderzało o ciało dziewczyny sprawiają, że przemokła do suchej nitki. Po kilku minutach jednak zobaczyła za sobą stojącą czerwoną taksówkę. Szybko podbiegła by nikt jej nie uprzedził i wsiadła z przodu prosząc by kierowca podwiózł ją do Resin Star. Zdziwienie kierowcy było nieopisane, gdy nagle jakaś obca dziewczyna wsiada do jego samochodu z prośbą o podwózkę. So Ah czując, że jeszcze nie odjechali odwróciła się twarzą do kierowcy i aż otworzyła buzie ze zdziwienia. 
- Lee Jong Suk!!- krzyknęła dziewczyna zdziwiona. - Czemu pracujesz jako taksówkarz?!
Chłopak złapał się za głowę, nie wiedział co powiedział na głupotę dziewczyny, więc tylko ręką wskazał by popatrzyła przez tylną szybę. Nie wiedząc o co chodzi popatrzyła do tył, gdzie ujrzała stojącą taksówkę. 
- Musiałaś widzieć znak tej taksówki i przez przypadek wsiadłaś tutaj... - wyjaśnił wciąż nie mogący w to uwierzyć chłopak. 
- Ahh Przepraszam! Już wychodzę! - odpowiedziała zakłopotana otwierając drzwi. Niestety jednak w międzyczasie ktoś inny wsiadł do taksówki. Jong Suk widząc mocny deszcz, jak i stan w jakim jest dziewczyna zatrzymał ją i powiedział by zamknęła drzwi. 
- Co? 
- Zapnij pasy, podwiozę cię już... - odparł chłopak dodając gazu, gdyż zmieniło się światło na zielone. 
Su Ah była zakłopotana tym, lecz nawet nie mając już okazji by wysiąść po prostu zapięła pasy i siedziała w ciszy. 
- Resin Star tak? - dopytał się aktor. 
Dziewczyna tylko przytaknęła. Podczas jazdy co jakiś czas spoglądała na gwiazdora. 
- Jestem aż tak przystojny? - zażartował. 
So Ah jeszcze bardziej się speszyła i odwróciła wzrok. Nagle jednak cisze przerwał sms, który dostał chłopak. Odblokował szybko telefon i sprawdził wiadomość, lecz widząc tekst poczuł irytację. 
- Przecież mówiłem mu, żeby nie pisał po japońsku, bo go nie znam... - westchnął cicho Jong Suk skręcając w prawo autem.
So Ah popatrzyła na niego pytająco po czym zawiesiła swój wzrok na jego telefonie. 
- Ten ktoś piszę... że chce się z tobą spotkać godzinę później... - szepnęła nie będąc pewna czy dobrze zrobiła tłumacząc wiadomość. 
Jong Suk zdziwiony spojrzał na dziewczynę i zapytał czy zna japoński. Po potwierdzeniu tego szybko wykonał telefon do szefa mówiąc by załatwił tłumacza godzinę później. Po kilkunastu minutach byli już na miejscu, dziewczyna nie wiedziała co powiedzieć, jednak chłopak ją uprzedził mówiąc by następnym razem była bardziej uważna. 
Wyszła z auta dziękując aktorowi po czym weszła za bramy szkoły Resin Star. Widok czterech budynków, gdzie znajdowały się wydziały wyglądały dla niej niesamowicie. Były one zbudowane ze szkła i kolorowych ścian. Efekt wyglądał naprawdę nieziemsko, a do tego wielka fontanna i ogród japoński na środku placu był przepiękny. Zapatrzona w to szybko jednak wróciła do rzeczywistości. Udała się w stronę sekretariatu, gdzie miała zostać przydzielona do akademika, jak i miała odebrać swój mundurek. Po kilkunastu minutach dostała już klucz do pokoju, jak i do szafki w szkolę. Sekretarka powiedziała jej jednak by sprawdziła czy klucze na pewno pasują, więc jako pierwsze poszła do budynku, gdzie znajdowały się szafki uczniów. Przeszła przez długi korytarz mijając kilku uczniów, którzy patrząc na nią wymienili ze sobą kilka zdań. W końcu po dotarciu na miejsce, gdzie znajdowały się szafki sprawdziła który numer dostała. 
- 765... - pomyślała zaczynając szukać. - O tutaj!
Każda szafka miała inny kolor, a So Ah akurat przypadła fioletowa. Był to jej ulubiony kolor, więc była naprawdę szczęśliwa. Po otworzeniu szafki postanowiła od raz zostawić książki, które otrzymała u sekretarki. So Ah była tak zajęta rozplanowywaniem, gdzie co będzie u niej w szafce, że nie zauważyła, że ktoś ją obserwuję. Był to chłopak idący prost ku niej.
- Czy to może być ona? - pomyślał. - Ale przecież ona mieszkała w Japonii...
 Kiedy licealistka zamknęła szafkę zobaczyła koło siebie wysokiego chłopaka ubranego w granatowo czerwony mundurek. Miął on rude włosy oraz brązowe oczy, które na widok dziewczyny od razu rozbłysły. 
- Znowu się widzimy! - krzyknął uradowany Ji Min.
- To znowu ty... śledzisz mnie? - zapytała zirytowana. 
- A może to ty mnie śledzisz? Przyjechałaś aż za mną do Korei? Jakie to słodkie! - powiedział zbliżając się do So Ah. 
- Jeszcze nie zwariowałam by coś takiego robić - zaśmiała się po czym miała zamiar już odejść, lecz Ji Min złapał ją za nadgarstek przyciągając do siebie. 
- Przyznaj podobał ci się nasz ostatni pocałunek - powiedział Ji Min robiąc dziobek.
- Nie chcesz powtórki? - dodał zbliżając usta do twarzy dziewczyny
So Ah ku zdziwieniu chłopaka uśmiechnęła się i spojrzała mu prosto w oczy zbliżając swoje usta do jego. W ostatniej sekundzie jednak z całej siły udeptała go w nogę tak mocno, że chłopak aż złapał się za nią. So Ah będąca już zmęczona zachowaniem, jak i towarzystwem piosenkarza zabrała swoją walizkę i poszła ku wyjściu ze szkoły. Ji Min jednak nie chcąc tracić kolejnej szansy szybko pobiegł za nią. Nie miał zamiaru stracić jej z oczu jak to było w Japonii. Szybko złapał ją za bark odwracając ją ku sobie. 
- Przepraszam za to i za tamto co było w Japonii, ale aż nie mogłem się powstrzymać, uwielbiam te twoje reakcję - zaśmiał się chłopak. 
So Ah zdziwiona nagłymi przeprosinami chłopaka powiedziała tylko jedną rzecz. 
- Nie potrzebuję fałszywek, więc daj mi spokój... 
Ji Min stał jak wryty, nie wiedział co powiedzieć, jeszcze nigdy nikt nie nazwał go fałszywką. 
- Co masz na myśli??
- Twoje przeprosiny nie są szczere... nie obchodzi cię tak naprawdę to jak się zachowałeś, myślisz, że "przepraszam" wszystko załatwi, ale tak nie jest. Naucz się tego, że nie jesteś centrum wszechświata i nie wszyscy muszą cię kochać i od razu padać ci do stóp...
Ji Min poczuł jakby ktoś wbijał mu igłę w serce. Czuł, że w pewnym stopni So Ah ma rację, jednak nie chciał tego przyznać. 
- Więc co powiesz na to, że sprawię, że mnie pokochasz? - zapytał z uśmiechem i zalotnym spojrzeniem. 

Koniec Rozdziału II

Jak wam się podoba? 

czwartek, 23 listopada 2017

Moja przygoda w Korei Rozdział I




Był jesienny wieczór. W pewnym domu w dzielnicy Gangnam do ciepłego salonu ogrzewanego kominkiem wszedł wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna o brązowych włosach. Końcówki włosów miał wciąż mokre, więc szybko przetarł je ręcznikiem, który miał na szyi. Wolnym krokiem podszedł do kanapy, wziął srebrnego laptopa i przepatrywał po kolei media społecznościowe. Siedząc w półciemnym pokoju oświetlonym jedynie ogniem z kominka co chwile spoglądał na dolny, lewy róg laptopa. Czekał na coś. Po chwili cisze przerwał krótkotrwały sygnał "Masz wiadomość". Chłopak szybko nacisnął na okienko i przed jego oczami ukazała się strona z jego komentarzem.Widząc, że autorka odpowiedziała na niego od razu się uśmiechnął.
- Dziękuję za twoją wczorajszą poradę. Było to bardzo pomocne...- przeczytał.
- Nie ma za co. Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział! - powiedział jednocześnie odpisując.
W tym czasie kilkaset kilometrów od chłopaka w małym japońskim bloku znajdowała się licealistka, która zawinięta w miękki koc odpisywała na komentarze do swojego opowiadania.
- Znowu odpisał! - stwierdziła szczęśliwa.
Po chwili jednak ich rozmowę przerwała kobieta która gwałtownie otworzyła drzwi do pokoju dziewczyny.
So Ah idź już spać! Masz jutro lekcje z samego rana! - krzyknęła mama dziewczyny z poważnym wyrazem twarzy.
So Ah szybko wyłączyła komputer i przyznając mamie racje położyła się spać. Jednak po tym jak kobieta wyszła So Ah ubrana już w piżamę wyjęła telefon i przyglądała się odpowiedzi od użytkownika kociak 134. Osoba o tej nazwie użytkownika komentowała jej opowiadania od prawie roku, więc dziewczyna zaczynała być ciekawa czy może nie zna tej osoby. Miała nawet podejrzenia, że to może ktoś z jej znajomych, jednak kiedy zapytała się ich o to to oni stanowczo zaprzeczyli. Jeśli to nie jakiś żart jej znajomych to poczuła, że zdobyła swojego pierwszego fana.
- So Ah na co czekasz? Lekcje się już skończyły! - krzyknęła zza drzwi od klasy jej przyjaciółka Mitsuki.
Widząc, że jej koleżanka nie reaguje zdziwiona podeszła do nie. Stała ona na końcu klasy przyglądając się widokom z okna. Dziewczyna nie zauważając koleżanki wciąż była daleko myślami, nagle jednak ktoś złapał ją z bark i lekko odwrócił. Mitsuki pomachała ręką przed oczami przyjaciółki z zapytaniem czy już wróciła na ziemię. Obydwie wybuchły śmiechem, po czym So Ah przeprosiła za nie zauważenie licealistki.
- O co chodzi? -zapytała przyjaciółkę o długich, brązowych włosach Mitsuki.
- Po prostu znowu zobaczyłam komentarz od tej osoby na moim blogu...jestem ciekawa kim jest i czemu podobają mu się moje pracę, wydaje mi się, że w porównaniu z innymi komentarzami jego są jakieś inne...- wyjaśniła So Ah opierając się o ścianę plecami.
- Co masz przez to na myśli?
- Sama nie wiem, ale wydaje mi się, że ta osoba naprawdę zna się na tym, bo chwali aspekty moich opowiadań, których inni nawet nie zauważają... - dodała So Ah.
Obserwując przez chwilę koleżankę Mitsuki wpadła na pewien pomysł, więc poprosiła by dziewczyna pokazała te komentarze. Z podejrzanym uśmiechem szybko wyrwała So Ah biały telefon i zaczęła coś na nim klikać. Przyjaciółka zaniepokojona tym co Mitsuki planuje chciała jak najszybciej odzyskać telefon, jednak zanim zdążyła Japonka nacisnęła ostatni przycisk wysyłają wiadomość do użytkownika kociak134.
- "Cześć, cieszę się, że komentujesz moje opowiadania, czy mogę się spytać które jest twoje ulubione?" - zaczęła czytać So Ah.
- Co zrobiłaś?! Jak mogłaś wysłać tą wiadomość?!- dodała wściekła dziewczyna. - Nawet nie mogę już jej usunąć...
Tym czasem w Seulu w dzielnicy Gangnam młody aktor o brązowych włosach i oczach ubierał czarno białą koszulę z wzorem diamentu z tył. Zaczesane włosy do tył, ostre rysy twarzy i wysoka postura sprawiały, że wyglądał niesamowicie przystojnie. Zakładając już srebrny zegarek na nadgarstek chwycił telefon ze stolika oraz kluczki do samochodu. Zamknął dom i szybkim krokiem udał się do swojego czerwonego, sportowego auta. Będąc już kilka metrów od niego nacisnął guzik otwierający drzwi oraz bramę wjazdową. Siadając w pojeździe na jasnej, pikowanej tapicerce zauważył, że dostał jakąś wiadomość. Zdziwiony odblokował telefon i widząc, że wiadomość nie pochodzi z żadnych aplikacji, lecz ze strony, gdzie czyta opowiadania dziewczyny zdziwił się i to bardzo. Szybko wyświetlił wiadomość. Czytając ją jego humor od razu się poprawił. Zaczął się uśmiechać. Szybko odpisał dziewczynie z nadzieją, że wymienią kolejne wiadomości. Szczerze mówiąc myślał on już wcześniej o napisaniu do niej, jednak był trochę nieśmiały i nie chciał się narzucać obcej osobie. Mając nadzieję, że dostanie kolejną wiadomość odłożył telefon na bok, po czym włączył silnik i wyjechał ze swojej posiadłości. Całe auto, jak i styl bycia oraz mieszkanie pokazywało, że chłopak był naprawdę bogaty i miał wysokie standardy. Po kilkunastu minutach dojechał do swojej agencji, gdzie miał umówione spotkanie z prezesem. Zostawił swój czerwony samochód na podziemnym parkingu, po czym windą udał się na najwyższe piętro. Wszyscy przechodząc koło niego nie mogli oderwać od niego wzroku, był niezmiernie popularną i znana osobą, więc wzbudzał podziw i uznanie. Po chwili zapukał do wielkich drewnianych drzwi gabinetu, po czym wszedł do środka.
- Dobrze, że jesteś Jong Suk, masz tutaj kilka propozycji zagrania w dramach - wyjaśnił prezes podając chłopakowi stos dokumentów.
Chłopak około dwudziestu pięciu lat usiadł wygodnie za poleceniem prezesa na sofie, gdzie przy kawie omawiali kolejne wystąpienie chłopaka w filmie. Wiele producentów, jak i reżyserów chciało by wystąpił on w ich najnowszym dziele, bo jest jednym z najbardziej pożądanych aktorów w Korei ze względu na swój wygląd i niesamowity talent aktorski.
- Słyszałem, że reżyser Seo wrócił do nagrywania...
- To prawda, teraz będzie odpowiedzialny za najnowszą komedie romantyczną, jesteś zainteresowany? - zapytał prezes około czterdziestki o tęgiej posturze.
- Tak, ale wtedy musiałbym zrezygnować z kilku innych propozycji... - odpowiedział Jong Suk popijając kawę.
Chłopak spojrzał uważnie na prezesa by sprawdzić, czy jest w humorze, chciał zacząć pewien temat, lecz jeśli byłby w złym humorze wiedział, że od razu jego starania pójdą na nic. Jednak na szczęście prezes był zadowolony z jego osiągnięć i było widać, że nic go dzisiaj jeszcze nie zdenerwowało.
- Czy widziałeś plik, który ci przesłałem kilka dni temu? - zapytał niepewnie Jong Suk.
- Masz na myśli te opowiadania? Tak, czytałem je... - odparł odkładając filiżankę na bok. - Według mnie osoba, która je pisze ma wielki talent, więc przesłałem je kilku producentom i stwierdzili, że chcą zrobić z nich serial...
- Naprawdę?!
- Tak.. ale jest pewien problem. Z tego co się dowiedzieliśmy to nie ma zgody na to autorki, więc chce wysłać do Japonii moją asystentkę, by sprowadziła ją tutaj... - wyjaśnił mężczyzna. - Łatwiej by było jakby ta dziewczyna mieszkała w Korei, ale po sprawdzeniu jej i namierzeniu dowiedziałem się, że mieszka w Tokyo...
Jong Suk słysząc to zdziwił się, bo nie wiedział, że dziewczyna mieszka w Japonii, chociaż to było dla niego mało ważne, bo bardziej ucieszyło go to, że dzięki jego pomocy świat będzie mógł zobaczyć jej pracę.
- Co masz dzisiaj w planach? - zapytała So Ah Mitsuki w drodze do kawiarni, gdzie miały napić się gorącej czekolady.
- Dzisiaj w nocy jest koncert Ji Mina! Kupiłam sobie bilety, więc razem z siostrą będziemy już czekać przed wejściem od 20.00 - zaśmiała się Japonka.
- Ji Min? Kto to?
- Jak to nie znasz go?! Zadebiutował kilka miesięcy temu, a jego piosenki to hity! Uwielbiam go, jest tak utalentowany i jeszcze przystojny! - wyjaśniła rozważona Mitsuki zaczesując krótkie włosy za ucho.
Nagle jednak ich rozmowę przerwał telefon Mitsuki. Niestety musiały odwołać plany pójścia do kawiarni, mimo że były już w połowie drogi, bo dziewczyna musiała wracać teraz do domu, bo zapomniała posprzątać, a jeśli nie zrobi tego to mama jej nie puści na koncert.
-Przepraszam So Ah! Pójdziemy następnym razem! - krzyknęła dziewczyna znikając za rogiem.
Koreanka jedynie potrząsnęła głową przecząco myśląc, że ta roztrzepana Mitsuki nigdy się nie zmieni. Spacerując do domu wybrała dłuższą drogę, bo uwielbiała chodzić przez centrum miasta oglądając wszystkie wystawy i dekorację. Nagle jednak ktoś ubrany w czapkę z daszkiem i okulary przeciwsłoneczne uderzył barkiem w jej ramię. Szybko jednak ta osoba odwróciła się i przeprosiła po czym zniknęła w ciemnej uliczce.
- Po co mu te okulary, jest wieczór...- westchnęła.
Kilka metrów dalej ujrzała wielki bilbord na którym były zdjęcia wokalisty o imieniu Ji Min. Miał on farbowane, rude włosy, brązowe oczy i dość ostre rysy twarzy. Sądząc po jego uśmiechu i samej postawie na zdjęciu So Ah stwierdziła, że musi być niezłym playboyem. Idąc niedaleko hotelu Atena zobaczyła tłum biegnących dziewczyn. Wydawało jej się to dość dziwne, jednak mimo to poszła dalej nie zwracając na to uwagi, gdyż dużo dziwnych rzeczy już widziała w Tokyo. Jednak kilka metrów dalej zza zakrętu wybiegł chłopak w czapce z daszkiem, którego widziała wcześniej. Ukrył on się przy ścianie budynku i zakrył się stojącym obok małym drzewkiem. Wyglądał on na dość podenerwowanego, gdyż co chwile zaglądał zza budynku, czy ktoś za nim idzie. Po chwili było można usłyszeć z daleka krzyki i nawoływania. So Ah zatrzymała się i spojrzała na ukrywającego się chłopak, który po chwili zauważył ją. Obydwoje patrzyli na siebie aż nieznajomy podbiegł do niej,  złapał ją za rękę i przyciągnął do ściany, gdzie przedtem stał. Licealistka była oparta plecami o ścianę, a on był przodem do niej podpierając się ręką obok jej głowy. Palcem dotknął ust pokazując by była cicho. So Ah z lekko otworzoną buzią przyglądała się brązowym oczom chłopaka zatrzymanych na niej. Poczuła się niekomfortowo, więc już miała krzyknąć na niego, lecz nadbiegający tłum z miejsca, skąd przybiegł chłopak sprawił, że nieznajomy by zapobiec zdradzenia swojej pozycji szybko pocałował licealistkę by zamknąć jej usta. Ten pocałunek w cieniu lampy i w ukryciu skończył się od razu jak cała grupka fanek przebiegła dalej. Wtedy chłopak rozejrzał się wokół czy aby na pewno jest bezpiecznie i puścił dziewczynę, która była czerwona jak burak. Przed chwilą nieznajomy pocałował ją wbrew jej woli. Wściekła na niego szybko zapytała o to ma znaczyć, jednak takiej odpowiedzi się nie spodziewała.
- Nie musisz mi dziękować, wiem ten pocałunek był dla ciebie niesamowitym przeżyciem i jeszcze bardziej mnie za to kochasz - powiedział chłopak zdejmując czapkę.
Oczom dziewczyny ukazał się Ji Min, sławny piosenkarz o którym mówiła Mitsuki, mimo to jednak nie dała się zwieść jego słówką, wręcz poczuła, że jest bezczelny.
- Myślisz, że wszystko ci wolno, bo jesteś gwiazdą? - zapytała wściekła. - Przynajmniej powinieneś mnie przeprosić!
- Za co? Podobało ci się przecież - zaśmiał się chłopak.
- Pomyśl o tym jak o fan serwisie - dodał mrugając do niej jednym okiem.
So Ah nie mogła tego znieść. Jeszcze nigdy nie spotkała kogoś tak zapatrzonego w siebie i bezczelnego. Zła za to co zrobił chwyciła go jedną ręką za ramię, a drugą za jego czarną kurtkę przerzucając go przez siebie na ziemię. Kiedy piosenkarz uderzył o ziemię nie mógł uwierzyć własnym oczom. Pierwszy raz został tak potraktowany...
- Pomyśl o tym jak o karze za bycie bezczelnym! - odpowiedziała z podniesionym głosem So Ah.
Ji Min z otworzonymi szeroko oczami i bolącymi plecami od ciosu patrzył jak nieznajoma dziewczyna znika za rogiem. Przyglądając się jej poczuł coś dziwnego, czego jeszcze nigdy nie czuł. Był zażenowany tym co zrobił, jak i czuł się upokorzony. Szybko wstał z ziemi i pobiegł za dziewczyną by wszystko wyjaśnić, jednak wychodząc zza zakrętu na większą ulicę od razu otoczyły go fanki z prośbą o autografy. Ji Min nie miał jak przepchnąć się miedzy nimi, więc tylko z daleka oglądał jak dziewczyna, a potem zarys jej sylwetki znika w oddali...

Koniec Rozdziału I

Jak wam się podoba pierwszy rozdział? Komentarze przyśpieszają rozdziały ;)