sobota, 30 grudnia 2017

Pretend Idol Rozdział XXV





W ostatnim rozdziale~

- Po uderzeniu w samochód mężczyzna, który spowodował ten wypadek wyszedł i popatrzył na ranne osoby w aucie po czym odjechał najszybciej jak mógł... - wyjaśniła spuszczając wzrok. - Po chwili paliwo zapaliło się wysadzając auto w powietrze.
- Nigdy nie zapomnę twarzy tego mężczyzny, wyrażała ona smutek pomieszany z żalem, lecz mimo to on i tak uciekł... - dodała.
- Wiesz kim on jest?
Kobieta wahała się z powiedzeniem prawdy, jednak sądząc po tym znała sprawce wypadku. Seo Hyun nalegała i prosiła jak mogła i w końcu udało się. Kobieta otworzyła usta.
- Po wypadku wyjechałam na studia za granicą, jednak do teraz mam poczucie winy, że nie zgłosiłam się jako świadek, mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe... - powiedziała smutnym głosem. - Jeśli chodzi o prawdziwego sprawcę to jest nim prezes firmy jubilerskiej Artemis...
- Co?! - krzyknęła zdziwiona licealistka nie wierząc w to co słyszy.
- Jak sprawcą może być ojciec Hyun Mina... - pomyślała przerażona


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Seo Hyun poczuła pustkę w środku. Nie dała nawet rady przełknąć śliny. Wszystko wydawało jej się absurdalne. Miała tyle pytań, jednak dała rade tylko wydusić z siebie czy aby na pewno kobieta jest tego pewna. Po potwierdzeniu licealistka pożegnała się, jednak jej wzrok był nieobecny. Myślami była daleko stamtąd. Po wyjściu z kafeterii poczuła zimny wiatr, który rozproszył jej włosy na boki. To zimno, które poczuła było niczym w porównaniu z żarem w jej sercu. Miała nogi jak z waty. Krok za krokiem szła na przód, ten marsz zamieniał się powoli w trucht potem stał się coraz szybszy aż w końcu dziewczyna biegła z całych sił do kwatery głównej firmy Artemis. Chciała spotkać się z prezesem i sama zapytać o to co się stało. Siedziba główna firmy znajdowała się w samym centrum Gangnam, więc dotarcie tam zajęło trochę licealistce. Musiała zmieniać dwa razy autobus i raz jechać metrem. W końcu jednak się udało. Cała zdyszana z wściekłością w oczach stała przed firmą Artemis. Obrotowe drzwi w których przechodziło mnóstwo ludzi obracały się przez cały czas. Pracownicy w środku robili tam naprawdę wielkie tłumy, jednak nawet to nie speszyło Seo Hyun. Pewnym krokiem i zdecydowana na poznanie prawdy weszła do środka i podeszła do recepcji. Poprosiła recepcjonistkę o spotkanie z prezesem, kobieta po przejechaniu po niej wzrokiem wyśmiała ją i powiedziała by przestała się wygłupiać i wróciła do szkoły. Seo Hyun mając dość takiego traktowania zobaczyła jak grupka kobiet szła w stronę wejścia do działu marketingu, gdzie miały odbić swoje identyfikatory by móc wejść. Seo Hyun szybko zapięła swój długi płaszcz by nikt nie mógł ujrzeć jej szkolnego mundurka po czym podbiegła do grupki kobiet i wmieszała się w tłum. Sprawy zaczęły się komplikować, jak napotkała na swojej drodze bramkę i ochroniarza kilka metrów dalej. Zła zacisnęła pięści i z myślą, że nie ma już nic do stracenia przeskoczyła przez bramkę i pobiegła najprędzej jak mogła by uciec ochroniarzowi, który spostrzegł jej wybryk. Parkiet w środku był niezwykle śliski szczególnie jeśli przyszło komuś biegać, więc dziewczyna musiała bardzo uważać w końcu jednak na zakręcie nie wyhamowała i wpadła w mężczyznę, który akurat wychodził z pomieszczenia. Zdziwiony tym szybko złapał licealistkę by nie straciła równowagi.
- Seo Hyu co ty tu robisz? - zapytał zaskoczony Jun, który zaniósł ojcu przed chwilą rezygnację pracy w firmie.
- Jun?! - pomyślała zmieszana. - Co ja mam mu powiedzieć...
- Dziękuję, że ją Pan złapał, przeskoczyła przez bramki i narobiła zamieszania - opowiedział nadbiegający ochroniarz chcąc wyprowadzić ją na zewnątrz.
Jun jednak szybko przysunął ją ku sobie i powiedział, że weźmie na siebie odpowiedzialność, za jej wizytę w firmie, gdyż sądził, że jeśli tu przyszła z taką determinacją by aż uciekać ochroniarzowi to musi chodzić o coś ważnego.
Seo Hyun będąc w objęciach chłopaka trochę się uspokoiła, zakłopotana poprosiła, żeby zaprowadził ją do biura prezesa.
- Czemu chcesz go widzieć? - zapytał zaskoczony.
- Musi mi wyjaśnić parę rzeczy... - odpowiedziała spuszczając wzrok.
Jun nie wiedział czy robi dobrze, jednak zaprowadził dziewczynę do biura swojego ojca. Prezes jak zawsze siedział w czarnym fotelu i przeglądał papiery. Nagle rozległo się stukanie do drzwi i do środka weszła Seo Hyun, a Jun został na zewnątrz tak jak prosiła licealistka.
Prezes spojrzał w stronę wejścia i kiedy zobaczył dziewczynę wszystkie dokumenty, które trzymał wypadły mu z ręki. Był zaskoczony jej widokiem. Zmieszany zapytał o co chodzi.
- Czy to Pan spowodował wypadek dwa lata temu zabijając trójkę osób? - zapytała podnosząc głos.
Mężczyzna aż zaniemówiła. Nie wiedział jak to możliwe, że dowiedziała się o tym, przecież wszystko było tak dobrze ukryte. Przypominając jednak sobie słowa Juna o tym, że jest tchórzem, który nie zasługuje na nic co obecnie posiada zmarszczył czoło. Przypominając sobie jeszcze raz cały ten wypadek. Strach, trzask, dym, wybuch i obawę przed złapaniem jak i wyrzuty sumienia za to co zrobił oraz wynagradzanie dziewczyny ofiarowaniem jej domu w którym obecnie mieszka, jak i przesyłanie jej co miesiąc pieniędzy, to wszystko pojawiło się w jego umyślę. W końcu spojrzał delikatnym wzrokiem na Seo Hyun i poprosił by usiadła. Miał zamiar wyjawić jej całą tajemnicę, nie chciał więcej kłamać, skoro i tak dziewczyna już zna prawdę. Lekko podenerwowany ujawnieniem wszystkich szczegółów usiadł na czarnym fotelu, a naprzeciw niego usiadła Seo Hyun. Opowiedział on całą historię, która pokrywała się w 100% z historią, którą usłyszała licealistka od świadka.
- Przecież oni mogli jeszcze żyć, jak Pan im pomógł to teraz może byli by tu ze mną! - podniosła głos Seo Hyun.
- Wiem, dlatego do dzisiaj żałuję tego co zrobiłem...
- To niech Pan idzie ze mną w tej chwili na policję i powie tam prawdę! - zażądała wstając na równe nogi.
Nagle obraz w jej oczach zamazał się i powoli stawał się biały. Skołowana czując, że jej ciało nie jest jej posłuszne opadła na ziemię z braku sił.
- Seo Hyun! - krzyknął zaniepokojony prezes.
Drzwi do gabinetu szybko się otworzyły i Jun wbiegł do środka słysząc wcześniej krzyk ojca. Po zobaczeniu leżącej na granatowym dywanie Seo Hyun szybko przysiadł przy niej i wystraszony sprawdził jej puls prosząc w między czasie sekretarkę ojca by zadzwoniła na pogotowie. Ratownicy przybyli najszybciej jak się dało, przez widok karetki przed firmą wiele pracowników zaczęło rozsiewać plotki, że coś się stało z prezesem. Kilka minut później Jun wraz z ojcem siedzieli w karetce obok nieprzytomnej dziewczyny. Jun trzymał ją kurczowo za rękę i przerażony tym co się stało prosił w duszy by szybko się obudziła. Prezes dopiero teraz mógł porozmawiać z synem o tym co się stało w jego gabinecie, więc zaskoczony spytał się skąd zna Seo Hyun.
- Jesteśmy przyjaciółmi... - burknął obrażony wciąż chłopak.
W tym czasie Su Ji skończyła już kręcenie filmu, więc udała się na miejsce spotkania z Ha Neulem. Już z daleka wypatrzyła go opartego o słup. Był ubrany w szary płaszcz oraz niebieski sweter. Sądząc po ukrytych rękach w kieszeniach i małych rumieńcach musiał już czekać przez dłuższą chwilę na dziewczynę. W końcu Su Ji podbiegła do niego z uśmiechem i przeprosiła za spóźnienie.
 Chłopak natychmiastowo odwzajemnił uśmiech po czym obydwoje weszli do środka galerii. Na zewnątrz było już zimno, więc czując ciepłą atmosferę w środku budynku postanowili pójść do kina, które było na drugim piętrze. Jadąc po ruchomych schodach podziwiali piękne ozdoby świąteczne oraz przyglądali się wielkiemu tłumowi ludzi na każdym z pięter. Wszyscy prawdopodobnie kupowali już powoli prezenty na święta, które miały być za trzy tygodnie. Teraz właśnie pojawił się najnowszy towar, więc wszystkie marki odzieżowe, jak i inne pokazywały swoje nowe kolekcje, które przyciągały uwagę wielu osób. Po wejściu na drugie piętro Ha Neul widząc wielkie tłumy złapał Su Ji delikatnie za jej lekko różową dłoń by nie rozdzielili się. Dziewczyna czując ciepło, które emanowały dłonie chłopaka od razu czuła, że jej serce zaczęło szybciej bić. W drodze do kina obydwoje rozmawiali o swoim dzisiejszym dniu wciąż jednak byli dość zakłopotani tym wszystkim, bo wydawało im się to nowe. Dopiero niedawno wyznali sobie co czują, więc nagle dziwne jest dla nich zachowywanie się jak para, jednak było widać, że Ha Neul próbował przejmować inicjatywę i nawet mu to wychodziło nie patrząc, że to był jego pierwszy związek. Obydwoje mieli dwadzieścia dwa lata, więc to na pewno nie było przeszkodą. W końcu po dotarciu do kina Ha Neul kupił dwa bilety i poprosił Su Ji by zajęła miejsca, gdyż on jeszcze chciał pójść kupić dla nich popcorn. Po chwili dołączył już do niej na sali, gdzie powoli gasły światła. Większa część sali była wypełniona parami, więc całujące się osoby, czy przytulające nie było tam niczym dziwnym. Chłopak podał Su Ji popcorn po czym zaczął oglądać film trzymając delikatnie jej rękę. Wybrali się na komedię romantyczną, która stała się ostatnio hitem w Korei, jak i w Azji. Zapatrzona w obraz przed sobą Su Ji zajadała się popcornem, aż wreszcie chcąc chwycić popcorn ręką musnęła jakąś czerwoną karteczkę w środku. 
- Dziękuję za bycie moją dziewczyną - przeczytała w myślach dziewczyna widząc, że na końcu jest dopisane serduszko.
Spojrzała z rumieńcami na twarzy na zapatrzonego Ha Neula, który po chwili zauważył, że aktorka znalazła karteczkę. Speszony trochę uśmiechną się do niej  po czym oglądał dalej film. Su Ji złożyła ją z powrotem i niepostrzeżenie wsadziła do torebki po czym spojrzała w stronę chłopaka i przybliżyła się do niego całując go. Ha Neul czując usta dziewczyny na swoim policzku otworzył szerzej oczy ze zdziwienia. Był naprawdę szczęśliwy.
W tym czasie Seo Hyun leżała już na ostrym dyżurze po zrobieniu wszystkich badań, a jej opiekunowie udali się do lekarza, który przyjął licealistkę. Siedząc na krzesłach na wprost mężczyzny prezes i Jun słysząc to co mówił lekarz nie mogli uwierzyć. Myśleli, że śnią...
- Niewydolność serca?! - zapytał by potwierdzić czy na pewno dobrze usłyszał prezes.
- Zgadza się, pacjentka była już tutaj z tego co widzę jakiś czas temu i jej lekarz wytłumaczył jej, że potrzebny jest przeszczep serca - wyjaśnił lekarz. - Teraz niestety jej stan się pogorszył...
- Co to znaczy? - zapytał skołowany Jun. - Co z nią teraz będzie?
- Zostało jej jakieś półtora miesiąca życia... - odpowiedział ze smutkiem w głosie lekarz patrząc na prezesa i jego syna.
Po wyjściu z gabinetu ojciec Juna poczuł, że kręci mu się w głowię, więc przysiadł na krześle w korytarzu. Nie mógł uwierzyć jak Seo Hyun może żyć jeszcze tylko półtora miesiąca.
- Pierwsze odebrałem jej rodziców i całe ciepło rodzinne, a teraz ona umiera w samotności... - wyszeptał załamany tym wszystkim mężczyzna.
Jun wciąż nie pozwalał do siebie dopuścić tej myśli, że za niedługo straci Seo Hyun. Ze łzami w oczach poszedł do miejsca, gdzie leżała dziewczyna, jednak ku jego zdziwieniu zastał zaścielone łóżko. Zaniepokojony spytał przechodzącej pielęgniarki, gdzie jest pacjentka, która tam leżała. Po usłyszeniu, że wypisała się na żądanie chwilę temu zmartwiony wybiegł na zewnątrz. Będąc przy wejściu do szpitala krzyczał imię dziewczyny by jak najszybciej ją znaleźć. W końcu ujrzał ją kilka metrów od parkingu. Szybko pobiegł ku niej i będąc już metr od niej chwycił ją za nadgarstek i obrócił ku sobie. Cały zdyszany z przerażeniem w oczach po zobaczeniu twarzy Seo Hyun zaczął się uspokajać.
- Jun? - zapytała nieśmiało dziewczyna widząc minę chłopaka.
- Lepiej się czujesz? Jak mogłaś się wypisać tak od razu ze szpitala?!
- To nic takiego...
Po usłyszeniu tego chłopak zrozumiał, że Seo Hyun nie chciała zdradzić mu swojej tajemnicy. Widząc to odwrócił wzrok i patrząc w przestrzeń podjął decyzję, by nie przyznawać się jej, że wie o wszystkim. Uważał, że to ona powinna pierwsze powiedzieć mu o jej stanie. Jeśli nie jest jeszcze na to gotowa to postanowił, że poczeka.
- Musisz na siebie uważać, co bym zrobił jakby moja cenna przyjaciółka się rozchorowała... - odparł gładząc Seo Hyun delikatnie po włosach z lekkim, wymuszonym uśmiechem.
Licealistka zdziwiona spojrzała na twarz chłopaka i zrozumiała, że coś tu nie gra, jednak nie wiedziała co.
- Dokąd idziesz? - zapytał by podwieźć ją do domu.
- W porządku, umówiłam się z Hyun Minem niedaleko - wyjaśniła dziewczyna po czym przeszła na drugą stronę ulicy i zniknęła za budynkami.
Po straceniu Seo Hyun z oczu Jun poczuł, że coś stanęło mu w gardle. Nie wiedział czy to żal, czy chęć płaczu. Zrozumiał dopiero wtedy, że może już nigdy nie zobaczyć jej uśmiechu, pięknych oczu, ani nie usłyszeć jej głosu.... Obiecał sobie wtedy, że sprawi, że ostatnie dni życia dziewczyny będą dla niej najszczęśliwsze, by nie musiała już więcej płakać, ani się smucić.



***

Hyun Min w tym czasie przygotowywał się do wyjścia z domu by spotkać się z Seo Hyun. mieli dzisiaj udać się na randkę, więc był naprawdę szczęśliwy. Chwilę przed wyjściem zadzwonił do niego telefon. Zabiegany od kilku minut podszedł ubierając płaszcz w między czasie. Widząc, że dzwoni So Rin szybko odebrał, jakoś wciąż coś sprawiało, że nie mógł ot tak nie odebrać od niej połączenia.
- Hyun... Min... - wyszeptała łamiącym się głosem.
Chłopak od razu spoważniał i zapytał co się dzieję, bał się, że coś złego mogło się stać, bo So Rin jeszcze nigdy się tak nie zachowywała. Po usłyszeniu od niej miejsca w którym się znajduje szybko zabrał czarne kluczyki ze stołu w kuchni po czym wsiadł do swojego auta i pojechał w miejsce, gdzie była jego była dziewczyna. Znajdowała się ona na posterunku policji w Gangnam. Po gwałtownym otworzeniu drzwi posterunku szybko rozejrzał się w poszukiwaniu dziewczyny. Ujrzał ją skuloną w kącie na jednym z krzeseł, była roztrzęsiona. Po usłyszeniu głosu Hyun Mina delikatnie spojrzała na niego swoimi zapłakanymi oczami. 
- Co się stało? - zapytał siadając obok niej zaskoczony. 
Niestety dziewczyna nie mogła nic powiedzieć przez łamiący się głos, więc widząc to podszedł do nich jeden z policjantów, który przedtem odebrał zgłoszenie od poszkodowanej. 
- Nastąpiło włamanie do mieszkania... - wyjaśnił patrząc na Hyun Mina. 
Piosenkarz słysząc to od razu zmartwił się i zaczął się pytać So Rin czy nic się jej nie stało, czy nie jest ranna. W końcu po załatwieniu papierkowej roboty chłopak trzymając dziewczynę by nie zasłabła zaprowadził ją do swojego auta. Cały czas przestraszona próbowała jakoś opanować drżące ręce. Hyun Min zauważył to i odruchowo położył swoją rękę na jej i powiedział by się już uspokoiła bo nie jest sama.
- Zabiorę cię teraz do domu... - powiedział Hyun Min odpalając samochód. 
Nagle So Rin złapała go za ramię błagalnie i poprosiła by tego nie robił. Bała się zostać tam sama po tym włamaniu. Cały czas czuła, że włamywacz może wrócić. Piosenkarz Nie wiedząc już co robić spojrzał na zegarek myśląc o czekającej Seo Hyun. W końcu postanowił zabrać So Rin do siebie do domu, miał nadzieję, że będąc tam poczuje się lepiej. Myślał, że Seo Hyun nie będzie miała nic przeciwko temu, więc od razu jak dojechali do domu  Hyun Min zadzwonił do licealistki tłumacząc co się stało. Zmarznięta Seo Hyun siedząca na ławce na placu koło fontanny słysząc historię So Rin nie złościła się na Hyun Mina za to jak postąpił. 
- Zaraz do ciebie przyjadę! - powiedział piosenkarz zostawiając telefon w salonie na stoliku. 
So Rin siedząc na kanapie przyglądała się całej rozmowie chłopaka, a po ty jak zostawił telefon i zniknął w kuchni szybko przetarła łzy z podejrzanym uśmiechem. Zabrała telefon i chowając go za poduszką wyszukała numer Seo Hyun po czym włączyła połączenie wideo. Położyła telefon na szklanym stoliku tak by nagrywał salon. W końcu widząc, że Hyun Min miał już wychodzić szybko podbiegła do niego i przytuliła go od tył znowu ze łzami w oczach. 
- Czy... nie możesz... zostać...dzisiaj ze...ze mną...?- zapytała udając łamiący się głos.
Piosenkarz czując na sobie uścisk dziewczyny jak i jej rozpaczliwy głos stał jak wryty. W tym momencie wszystko co miał zrobić, gdzie szedł, a nawet gdzie teraz jest zniknęło z jego umysłu. Czuł jedynie ten uścisk.  
- Boję się zostać sama.... - szepnęła So Rin. 
Nagle serce chłopaka zaczęło bić szybciej, nie wiedział, czy to dawne uczucia odżyły, czy może wciąż kocha So Rin, a Seo Hyun jedynie postrzega jako jej zmienniczkę. Wiedział, że jest to okrutne, jednak nie wiedział teraz już co naprawdę czuje. Osoba, którą kochał przez tyle lat nagle wróciła, a teraz tuli się do niego... Chłopak nie wiedział jednak, że to wszystko może oglądać Seo Hyun dzięki połączeniu wideo, które wykonała So Rin parę chwil wcześniej. Obserwując ich licealistka płakała, a w jej głowie jedynie widniało jedno zdanie " Błagam Hyun Min nie wracaj do niej" Jednak pomimo powtarzaniu tego w kółko dziewczyna zaczęła wątpić  jeszcze bardziej w uczucie, które darzył ją piosenkarz. 

Koniec Rozdziału XXV

wtorek, 26 grudnia 2017

Pretend Idol Rozdział XXIV




W ostatnim rozdziale~

Nagle jednak otworzyła się furtka od domu chłopaka z której wybiegła i rzuciła mu się wprost na szyję wysoka dziewczyna o długich, lekko czerwonych włosach. Wprost za nią wybiegł Jun. Na widok przytulonego Hyun Mina pomyślał, że zaczyna się robić naprawdę interesująco. Chwilowo nawet przez myśl mu przeszło, że będzie w stanie odbić mu Seo Hyun.
- Nawet nie wiesz jak za tobą tęskniłam Hyun Min! -krzyknęła czerwonowłosa dziewczyna patrząc na chłopaka. 
- So Rin.... - szepnął zaskoczony widząc twarz swojej byłej dziewczyny z którą zerwał bo wyjechała do Los Angeles na studia.  
Seo Hyun nie rozumiała co się dzieję, dlaczego ta dziewczyna przytula jej chłopaka...
-Wróciłam już na dobre! - poinformowała wszystkich dziewczyna po czym pocałowała piosenkarza w lekko różowe usta. 
Seo Hyun i Jun stali jak wryci, nie spodziewali się czegoś takiego...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Po całym tym niespodziewanym wydarzeniu wszyscy zebrali się w domu Hyun Mina. Atmosfera tam była dość nieprzyjemna, gdyż So Rin przytulała kurczowo piosenkarza przez cały czas nie zwracając uwagi nawet na to, że inni na nią patrzą. Seo Hyun widząc ich powoli zaciskała pięści. Nie wiedziała co właściwie się tutaj wyprawia. Jak na razie domyśliła się tylko, że była dziewczyna Hyun Mina wróciła... Teraz dopiero licealistka mogła zobaczyć jaką pięknością jest nieznajoma. Jej długie czarne włosy z lekkimi brązowymi pasemkami zakręconymi w luźne loki oraz długie rzęsy i głębokie piwne oczy dopełniał delikatny makijaż i ubiór dziewczyny. Miała na sobie czerwone obcisłe spodnie oraz białą satynową bluzkę i futrzaną kamizelkę. Hyun Min czuł się dość niekomfortowo z przytuloną do siebie So Rin, wciąż nie doszło jednak do niego, że wróciła. Patrząc na Seo Hyun zabijającą wzrokiem dziewczynę od razu szybko odsunął się od niej. Zazdrość licealistki było można wyczuć już od kilkunastu minut. Jun siedząc koło uczennicy przyglądał się całej tej sytuacji i był ciekawy jak dalej się to potoczy, jak na razie uważał, że byłby z tego niezły kabaret. Oparty wygodnie o kanapę zbliżył się do całej czerwonej Seo Hyun i szepnął jej na ucho kilka słów. 
- Teraz musisz uważać, So Rin jeszcze z nikim nie przegrała o chłopaka - drażnił się z dziewczyną Jun. 
W odpowiedzi otrzymał jedynie piorunujące spojrzenie, które sprawiło, że od razu cofnął się do tył. W końcu So Rin oprzytomniała z tego zapatrzenia w Hyun Mina i dostrzegła Seo Hyun. 
- Miło mi cię poznać! - powiedziała dziewczyna podając rękę Seo Hyun na przywitanie. 
Nagle ich uścisk dłoni zmienił się z miłego gestu w to kto mocniej zaciśnie dłoń rywalki. Ich mięśnie tak się napięły, że widać było prześwitujące żyły. 
- To ty byłaś z moim Hyun Minem wcześniej... - dodała So Rin. 
- Raczej to ty całowałaś mojego chłopaka wcześniej... - odparła Se Hyun jeszcze bardziej zaciskając dłoń. 
Jun widząc co się dzieję szybko rozdzielił je i w obawie, że zaraz wybuchnie tu między nimi walka wyprowadził Seo Hyun z mieszkania. 
- Co robisz? - zapytała dziewczyna odpychając lekko Juna. - Czemu mnie stamtąd wziąłeś?
- Byście się tam pozabijały... - wyjaśnił chłopak. 
Seo Hyun westchnęła, na samą myśl o tej dziewczynie coś się w niej gotowało. 
Jun do końca nie był pewny co powinien powiedzieć na pocieszenie licealistce w głębi serca wierzył, że jeśli Hyun Min wróci do So Rin to on dostanie swoją szansę, lecz z drugiej strony wiedział, że byłoby to zbyt samolubne. 
- Co powiesz na ciepłą czekoladę? - zapytał ni stąd ni zowąd. - Jest dość zimno, a spacer pomoże ci się trochę wyluzować. 
Seo Hyun po chwili namysłu zgodziła się. Kilka minut później obydwoje spacerowali już po parku świateł, który znajdował się kilkanaście metrów od osiedla dziewczyny. Był on zbudowany w ten sposób, że każda dróżka była niczym magiczna kraina. Wiele kolorowych światełek i ozdób. Obydwoje szli akurat przez długi tunel złożony z niebieskich lampek w kształcie gwiazd zwisających z góry. Ten widok był naprawdę piękny. Jednak powoli zimny wiatr dawał o sobie znać, gdyż co jakiś czas robiło się zimniej. Pijąc gorącą czekoladę ogrzewali się w ten zimny wieczór. Obydwoje przysiadli na pobliskiej ławce by popodziwiać jeszcze widoki przez jakiś czas. Jun widząc, że dziewczyna zaczęła trzeć rękami o siebie i zniżyła ramiona by kurtka ogrzała również jej szyję szybko zdjął z siebie biały szalik i założył go delikatnie jej na szyję. 
- Będzie ci zimno... - stwierdziła Seo Hyun patrząc na niego zmarznięta. 
-W porządku ty tutaj jesteś ważniejsza - odparł dopijając gorącą czekoladę. 
Seo Hyun nie spodziewała się czegoś takiego usłyszeć. Zazwyczaj Jun mówił jej jakieś miłe słówka, ale dopiero to sprawiło, że zrobiło jej się ciepło w sercu.
- Nie musisz się martwić o Hyun Mina, on naprawdę cię kocha... - wyjaśnił patrząc na licealistkę. 
- Boję się trochę, że może wrócić do So Rin... - westchnęła smutna. 
- Z takim podejściem to na pewno... - zaśmiał się. - Musisz trochę uwierzyć w siebie!
Seo Hyun odruchowo się uśmiechnęła. Jun miał rację by zmienić nastawienie. 
- Pamiętaj, że możesz zawsze na mnie liczyć... - powiedział Jun patrząc delikatnym spojrzeniem w brązowe oczy dziewczynie, które wyglądały jeszcze piękniej z odbiciami kolorowych świateł. 
- Dziękuję, cieszę się, że jesteśmy przyjaciółmi - odparła z uśmiechem. 
To słowo "przyjaciele" wciąż odbijało się w uszach chłopaka. Bolało go to, że dziewczyna nie widzi, że ją kocha i jest dla niego ważna, jednak mimo to wciąż milczał, wolał cierpieć wewnątrz niż zdradzić brata i wyznać jej uczucia.  
Następnego dnia rano Su Ji wyszła z domu znacznie wcześniej, gdyż musiała udać się na spotkanie z byłą właścicielką jej mieszkania. Podobno miała jej coś ważnego do powiedzenia. Siedząc w kawiarni czekała na kobietę wyglądając przez okno co jakiś czas. W końcu drzwi się otworzyły i do środka weszła starsza pani ubrana w luźne ubrania oraz czarną kurtkę. Widząc Su Ji od razu pomachała do niej po czym zajęła miejsce.
- Czemu Pani mnie szukała? - zapytała zaniepokojona aktorka.
- Ostatnio ktoś dziwny przyszedł i pytał się o ciebie...
- Ktoś dziwny? Co ma Pani na myśli?
- Był to chłopak około trzydziestki, który przyniósł twoje zdjęcie i pytał się czy mam z tobą kontakt - wyjaśniła kobieta zamawiając gorącą herbatę.
Su Ji zdziwiła się na wieść, że ktoś taki jej szukał. Nie wydawało się, że byli to ci gangsterzy co wcześniej ją ścigali przez długi. Nagle jednak na myśl przyszła jej pewna osoba. Nie wierzyła, że może to być on, jednak szybko zapytała kobietę czy ta osoba miała ranę na prawej ręce.
- Nie jestem pewna...- odparła. - Nie przyglądałam się aż tak...
Kobieta próbowała sobie przypomnieć, jednak wszystko było dla niej zamazane. Całe spotkanie z chłopakiem odbyło się zeszłego wieczora, więc nie dość, że było ciemno to jeszcze przez jej słabą pamięć mało już z tego pamiętała. Su Ji westchnęła z myślą, że może się nie dowiedzieć kto to był, jednak mimo wszystko poprosiła kobietę by dała jej znać, jeśli coś sobie przypomni. Swoim głosem podkreśliła, że jest to dla niej naprawdę ważne.
Po wyjściu z kawiarni w jej głowie jedynie pojawiła się myśl o jej bracie, który uciekł z pieniędzmi zostawiając jej długi. Chciała go jak najszybciej spotkać by wyrównać rachunki. Przez niego naprawdę dużo wycierpiała, musiała zawsze żyć w strachu, ze znikąd pojawią się ci gangsterzy by wziąć od niej pieniądze. Przemyślenia dziewczyny przerwał jej dzwoniący telefon. Cicha muzyka wydobywająca się z jej kieszeni od razu ją przywróciła do rzeczywistości.
- Cześć Ha Neul! - przywitała się odbierając połączenie.
- Masz dzisiaj trochę czasu po południu? - zapytał miękkim głosem.
Obydwoje umówili się na spotkanie po nakręceniu dzisiejszych scen do filmu dziewczyny. Mieli się spotkać obok galerii w centrum miasta. Su Ji aż dostała skrzydeł po rozmowie z chłopakiem. Czuła, że od razu wszystkie jej smutki zniknęły. Teraz już nie myślała o swoim bracie tylko o późniejszym spotkaniu. Tym czasem w szkolę trwała przerwa obiadowa. Korytarze były naprawdę zatłoczone, gdyż uczniowie dopiero co wyszli na zewnątrz. Seo Hyun była jeszcze w klasie i wycierała tablicę jako klasowa dyżurna. Nagle ktoś z tył przytulił się do niej jedną ręką. Licealistka o mało nie podskoczyła ze zdziwienia. Naprawdę ją to zaskoczyło, niepewna spojrzała na twarz osoby koło niej i kiedy zobaczyła Kang Woo odepchnęła go lekko mówiąc by przestał się wygłupiać. Ubrana w swój czerwono czarny mundurek spojrzała na chłopaka tak by w końcu spoważniał.
- No dobrze, dobrze niech ci będzie - zaśmiał się. - Dawno się nie widzieliśmy, zawsze uciekasz od razu po lekcjach, czy coś się stało?
- Nie... po prostu jestem zajęta programem - wyjaśniła kończąc mazać tablicę.
- To może chciałabyś dzisiaj gdzieś pójść? Chciałem pogadać o nas... - zakłopotał się Kang Woo, który niezbyt lubił mówić o uczuciach.
- Przepraszam, ale potem od razu wracam bo mam spotkanie...możemy porozmawiać teraz - odparła odwracając się ku koledze.
- Zrozumiałem, że jesteś dla mnie bardzo ważna i chce być z tobą!
Seo Hyun spuściła wzrok. Zawsze czekała na te słowa, jednak teraz było za późno, bo miała już Hyun Mina, którego szczerze kochała.
- Kang Woo ja... chodzę z Hyun Minem - wyjaśniła wszystko lekko przyciszonym głosem.
Z twarzy chłopaka było można odczytać, że jest naprawdę smutny, ale nie zaskoczony. Musiał i tak wcześniej wiedzieć o tych plotkach, więc to, że tylko teraz dziewczyna to potwierdziła nie zaskoczyło go. Miał jednak w głębi serca nadzieję, że może jeszcze gdzieś jest dla niego miejsce w jej sercu. Niestety nie było, na pewno nie jako chłopaka. Ich rozmowę przerwał dzwoniący telefon Seo Hyun, która słysząc melodię od razu odebrała. Słuchając rozmówcy jej twarz stawała się coraz bardziej skołowana, ale i zarazem szczęśliwa.
- Naprawdę jest pani światkiem tego wypadku?! - chciała być pewna czy dobrze usłyszała.
- Proszę spotkajmy się zaraz! - dodała.
Nie minęła ani minuta, a Seo Hyun wzięła swój plecak i wybiegła z klasy. W końcu natrafiła na jakiś trop, miała nadzieję, że to nie żaden żart tylko prawdziwa poszlaka, która doprowadzi ją do mordercy jej rodziców. Obydwie umówiły się na spotkanie w kafeteri w firmie Pandora. Świadek tego zdarzenia tam pracował, więc to najszybszy sposób by się razem spotkały i porozmawiały. Seo Hyun biegła aż do najbliższego przystanku autobusowego, przejechawszy kilka przystanków wysiadła pod kwaterą główną firmy. Budynek był cały ze szkła, przyozdobiony wielkimi reklamami kosmetyków. Po wejściu do środka zapytała w recepcji jak dostać się do kafeterii, nie czekając już dłużej poszła w wyznaczone miejsce i zadzwoniła znowu do kobiety. Seo Hyun w oczekiwaniu na nią zajęła miejsce przy oknie i rozglądając się wokół wypatrywała świadka. Na horyzoncie pojawiła się młoda sekretarka, która na oko była jakieś dziesięć lat starsza od dziewczyny. Po przywitaniu się przeszły od razu do rzeczy.
- Proszę opowiedz mi wszystko co wiesz... - poprosiła błagalnie.
Kobieta o lekko rudawych włosach spiętych w kucyk spojrzała na nią zagadkowo.
- Czemu tak cię interesuje ten wypadek?
- Zginęli w nim moi rodzice...- odparła przygnębiona.
Widząc szczere oczy Seo Hyun postanowiła powiedzieć wszystko co widziała tamtego dnia.
- Wracałam wtedy z uczelni, kiedy minął mnie jadący naprawdę szybko samochód, zdziwiona aż oglądałam się za nim i wtedy ujrzałam jak jakaś osoba z naprzeciwka nagle zjechała ze swojego pasu i skierowała się czołowo na auto twoich rodziców... - zaczęła opowiadać kobieta.
- Nagle obydwa samochody uderzyły o siebie przewracając się nawzajem. W jednym z nich były trzy osoby. Kobieta, mężczyzna i mała dziewczynka, którą tuliła z całych sił jej mama. Pewnie to była twoja siostra... - opowiadała dalej.
Seo Hyun po usłyszeniu tego zrozumiała, że coś tu nie gra. Nie miała siostry, a dziewczynką, którą wieźli jej rodzice była jej kuzynka, która wracała z nimi do domu. Zaskoczona tym przypuszczeniem spytała się kobiety skąd wywnioskowała to. Zdziwiła się tym bardziej, jak otrzymała odpowiedź, że na drugi dzień w wiadomościach ukazała się informacja, że lekarka i policjant wraz ze swoją młodą córką zginęli piętnastego grudnia. Seo Hyun zrozumiała, że najwyraźniej reporterzy musieli się pomylić i wzięli jej zmarłą kuzynkę za nią.
Wszystko wydawało się nieprawdopodobne dla niej. Nie wiedząc już co o tym myśleć poprosiła o końcówkę historii.
- Po uderzeniu w samochód mężczyzna, który spowodował ten wypadek wyszedł i popatrzył na ranne osoby w aucie po czym odjechał najszybciej jak mógł... - wyjaśniła spuszczając wzrok. - Po chwili paliwo zapaliło się wysadzając auto w powietrze.
- Nigdy nie zapomnę twarzy tego mężczyzny, wyrażała ona smutek pomieszany z żalem, lecz mimo to on i tak uciekł... - dodała.
- Wiesz kim on jest?
Kobieta wahała się z powiedzeniem prawdy, jednak sądząc po tym znała sprawce wypadku. Seo Hyun nalegała i prosiła jak mogła i w końcu udało się. Kobieta otworzyła usta.
- Po wypadku wyjechałam na studia za granicą, jednak do teraz mam poczucie winy, że nie zgłosiłam się jako świadek, mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe... - powiedziała smutnym głosem. - Jeśli chodzi o prawdziwego sprawcę to jest nim prezes firmy jubilerskiej Artemis...
- Co?! - krzyknęła zdziwiona licealistka nie wierząc w to co słyszy.
- Jak sprawcą może być ojciec Hyun Mina... - pomyślała przerażona.


Koniec Rozdziału XXIV

Jak wam się podoba? ^^

poniedziałek, 25 grudnia 2017

While you were sleeping


Znalezione obrazy dla zapytania while you were sleeping

Streszczenie:


Hong Joo to dziewczyna, która potrafi zobaczyć przyszłość w swoich snach. Przez to, że jej ojciec nie posłuchał jej zginął z ręki zbiegłego żołnierza tak jak i ojciec Jae Chana. Chłopak jest prokuratorem, który na swojej drodze spotyka dziewczynę nie wiedząc, że przeznaczone im było się spotkać. Nie wierzy on w nic czego nie może zobaczyć, więc gdy dowiaduje się o mocy Hong Joo bierze to za absurd, jednak kiedy i jego sny zaczynają się spełniać zaczyna wierzyć, że rzeczy niewyjaśnione mogą również mieć miejsce. Obydwoje ze swoją mocą rozwiązują sprawy sądowe, które dostaje Jae Chan. Chcą również zmienić przyszłość, jednak nigdy nie wiedzą, czy zmienią ją na lepsze czy na gorszę. Sprawy komplikują się jednak, gdy mają sen w który Hong Joo zostaje zamordowana.... 

Czy uda im się zmienić przyszłość i sprawić by dziewczyna przeżyła? Czy Jae Chan poczuje coś do Hong Joo? Jak potoczą się ich zagmatwane losy?


Znalezione obrazy dla zapytania while you were sleeping

Kadry z dramy:


Znalezione obrazy dla zapytania while you were sleeping

Podobny obraz

Znalezione obrazy dla zapytania while you were sleeping drama blood

Podobny obraz

Znalezione obrazy dla zapytania while you were sleeping

Podobny obraz

Podobny obraz

Podobny obraz

Znalezione obrazy dla zapytania while you were sleeping drama

Znalezione obrazy dla zapytania while you were sleeping drama

Znalezione obrazy dla zapytania while you were sleeping

Znalezione obrazy dla zapytania while you were sleeping drama

Podobny obraz

Znalezione obrazy dla zapytania while you were sleeping drama action

Znalezione obrazy dla zapytania while you were sleeping drama blood

Moja opinia:


Kolejna recenzja dramy, która już od jakiegoś czasu stała się produkcją o którą wiele osób pyta. While you were sleeping jest według mnie naprawdę dobrą i ciekawą dramą. Zacznijmy od tego, że fabuła opowiada o osobach, które w snach potrafią zobaczyć przyszłość, więc potem chcąc uniknąć tego co się stanie zmieniają ją. Niestety nigdy nie wiedzą czy na lepsze czy na gorsze... Główni bohaterowie byli już ze sobą połączeni od dzieciństwa, gdy ich rodzice zostali zabici przez uciekającego żołnierza. Przeznaczenie sprawiło, że po latach spotykają się znowu i jak pewnie się domyślacie skoro to komedia romantyczna to zbliżają się do siebie. Myślę, że sam pomysł na dramę jest naprawdę innowacyjny i bardzo interesujący. Oglądałam już poprzednią dramę tej scenarzystki Girl Who Sees Smeels i powiem, że są do siebie bardzo podobne. Tam dziewczyna widziała zapachy i rozwiązywała zagadki kryminalne, a tu główna bohaterka widzi przyszłość. 

 Znalezione obrazy dla zapytania while you were sleeping gif

Jeśli chodzi o aktorstwo to dużo osób zarzuca Su Ji, że jej gra aktorska jest koszmarna szczególnie po beznadziejnym zagraniu w Uncontrollably Fond, gdzie sam reżyser stwierdził no, że nie wyszło. Tutaj Su Ji wybiła się trochę z tego dna, gdyż według mnie zagrała o wiele lepiej, naprawdę ciekawie i bez zarzutów. Jej smutne sceny sprawiały, że płakałam razem z nią. Dramat ukazany tutaj potrafił poruszyć widzem, który w wyczekiwaniu na ciąg dalszy oglądał odcinek za odcinkiem. Co do Lee Jong Suka, który grał tutaj Jae Chana to na pewno zdobył serca widzów. Był niezwykle uroczy i charyzmatyczny. Na dodatek w dramie pojawiło się wielu przystojniaków, przez co fanki aż oszalały. Sam Second Lead sprawił, że większość osób głosowała za jego związkiem z Hong Joo. 

Znalezione obrazy dla zapytania while you were sleeping gif

Podsumowując myślę, że dramę warto obejrzeć. W tym sezonie wyszło naprawdę wiele ciekawych produkcji, więc tylko siedzieć i oglądać :D Myślę, że mogę ją polecić w 100 % każdemu fanowi romansów połączonych z odrobiną akcji. Do tego wszystkiego dochodzi przepiękna sceneria oraz genialne OST!


Ocena: 9/10
Gatunek: Romans, Komedia, Fantasy
Ilość odcinków: 32 po 30 min
Rok emisji: 2017

Trailer:



lub


Muzyka:


"Lucid dream"


"Today I Miss You"


"It's You"


"I Love You Boy"



W rolach głównych:


Znalezione obrazy dla zapytania while you were sleeping  Jae Chan

Lee Jong Suk jako Jung Jae Chan

Znalezione obrazy dla zapytania while you were sleeping hong joo

Bae Su Ji jako Nam Hong Joo

Podobny obraz

Jung Hae In jako Han Woo Tak

Znalezione obrazy dla zapytania while you were sleeping yoo bum

Lee Sang Yeob jako Lee Yoo Bum








Hospital Ship


Znaleziony obraz

Streszczenie:


Song Eun Jae to młoda pani chirurg, która była bardzo cenionym specjalistą. Dąży ona do zostania ordynatorem jednak pewnego dnia jej zaufana osoba wbiła jej nóż w plecy i postanowiła ją wysłać na służbę na szpitalnym statku. Załoga tam składa się z czterech lekarzy, którzy niezbyt pragną być tam, gdyż według wszystkich to najgorsze na co mogli trafić, jednak z czasem zaczynają rozumieć powagę ich zadania. Eun Jae spotyka na pokładzie młodego doktora Kwak Hyuna, który swoją dobrocią i niewinnością będzie potrafił ją zauroczyć. 

Co może ich spotkać w pracy w terenie? Czy Hyun odwzajemni uczucia, czy może nigdy się nie dowie co czuję Eun Jae? Jak potoczą się losy bohaterów?

Podobny obraz

Kadry z dramy:


Znalezione obrazy dla zapytania hospital ship drama

Podobny obraz

Znalezione obrazy dla zapytania hospital ship drama

Znalezione obrazy dla zapytania hospital ship drama

Podobny obraz

Znalezione obrazy dla zapytania hospital ship drama

Znalezione obrazy dla zapytania hospital ship drama

Znalezione obrazy dla zapytania hospital ship jae geol

Znalezione obrazy dla zapytania hospital ship drama

Znalezione obrazy dla zapytania hospital ship jae geol

Podobny obraz

Podobny obraz

Znalezione obrazy dla zapytania hospital ship jae geol

Znalezione obrazy dla zapytania hospital ship drama

Znalezione obrazy dla zapytania hospital ship jae geol

Podobny obraz


Moja opinia:


Na dramę czekałam już od dłuższego czasu i oglądałam ją równo z emisją. W końcu Ha Ji Won w roli głównej to naprawdę wielka zachęta by oglądnąć produkcję. Szczerze powiem, że nie zawiodłam się, myślę, że drama ma potencjał i została naprawdę świetnie zaplanowana. Fabuła niesamowicie wciąga, zwroty akcji jak i same wątki które się pojawiały zaskakiwały widza w każdy odcinku. Oczywiście jest to drama medyczna, więc operacje, jak i ratowanie życia było czymś normalnym w każdym odcinku. Według mnie jednak jest to dość oryginalne, gdyż lekarze pracują na statku, a nie w szpitalu jak to zazwyczaj bywa w tego rodzaju serialach. 

Znalezione obrazy dla zapytania hospital ship gif

Bohaterowie musieli sami dotrzeć do pacjentów w najdalszych zakątkach kraju, więc scenarzyści mieli otwarte pole manewru, gdyż mogli wykorzystać w fabule prawie wszystko. Jeśli chodzi o postaci to myślę, że zostały one naprawdę dobrze odegrane. Aktorstwo było na wysokim poziomie, więc to jeszcze dopełniało świetną fabułę. Jest to również romans, więc jak się domyślacie ktoś tu się musiał zakochać :D. Trójkąt miłosny, jak i sama chemia ukazana pomiędzy Hyunem,a  Eun Jae potrafiła przykuć uwagę. Byli oni naprawdę cudowną parką ^^. 

Znalezione obrazy dla zapytania hospital ship gif

Jeśli miałabym to podsumować to myślę, że jest to naprawdę godna uwagi produkcja z świetną fabułą i aktorami. Co do zakończenia myślę, że było do przewidzenia, jednak mimo to potrafiło chwycić za serce. Kiedy oglądałam każdy odcinek mijał mi on zanim się obejrzałam, a wyczekiwanie na następny było jakąś męką. ( Mądra ja oglądać dramy przed wydaniem całości T.T)
Bardzo polecam wszystkim, szczególnie teraz na przerwie świątecznej skoro macie wolny czas ^^ 

Ocena: 9/10
Gatunek: Romans, Dramat, Medyczna
Rok emisji: 2017
Liczba odcinków: 40 po 30min



Trailer:



Muzyka:


"I Feel Love"


"A Strange Day"


"Stain"


W rolach głównych:


Znalezione obrazy dla zapytania Hospital Ship eun jae

Ha Ji Won jako Song Eun Jae

Podobny obraz

Kang Min Hyuk jako Kwak Hyun

Podobny obraz

Lee Seo Won jako Kim Jae Gul

sobota, 16 grudnia 2017

Pretend Idol Rozdział XXIII




- Całe szczęście, że wysłaliśmy zdjęcia Hyun Mina i Seo Hyun do gazety, oni rozwiążą to za nas - stwierdził poważnym tonem ojciec chłopaka.
- Oby jak najszybciej ze sobą zerwali... - dodał.
Nagle drzwi do gabinetu się otworzyły i do środka wbiegł Jun. Po jego wyrazie twarzy jego ojciec od razu się domyślił, że wszystko słyszał.
- Jak to ty wysłałeś te zdjęcia?
- Skąd wiedziałeś o Seo Hyun i Hyun Minie, co tu się dzieję?! Czemu to zrobiłeś?!
- Uspokój się Jun...
- Czemu to zrobiłeś?- powtórzył chłopak.
- Oni po prostu nie mogą być razem... - wyjaśnił spokojnym tonem mężczyzna. - Nie pozwolę na to!
- Nie potrafię cię zrozumieć! Jak możesz być tak okrutny!
- Robię to co powinienem!
- A jakie masz prawo się w ogóle w to mieszać?! - krzyknął Jun.
- Bo to ja zabiłem rodziców tej dziewczyny! - odparł podnosząc głos. - Więc jak mogę pozwolić by mój syn był z nią!

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Jun zaniemówił. Nie wiedział o co powinien pierwsze zapytać. Wszystko wydawało mu się nieprawdopodobne. Jak jego ojciec mógł zabić rodziców Seo Hyun?!
- Co... masz na myśli? - zapytał zdruzgotany. - Jak to ich zabiłeś?
Ojciec chłopaka pokazał sekretarzowi gestem, że może już odejść, wiedział, że będzie musiał opowiedzieć całą jego historię synowi. Mężczyzna nie mając już siły by stać usiadł na fotelu po czym wziął kilka głębokich oddechów na uspokojenie.
- Wszystko zdarzyło się 3 lata temu. Wracałem ze spotkania z prezesem stacji radiowej i akurat podczas jazdy zadzwonił mi telefon. Spadł on mi na ziemię, więc jedną ręką zacząłem szukać go i wtedy przestałem patrzyć na drogę. Nagle po odebraniu spostrzegłem jadące auto wprost na mnie z ogromną szybkością, więc próbowałem skręcić, lecz nie udało mi się... Uderzyłem wprost w ten czarny pojazd. Auto wywróciło się się na bok tucząc wszystkie szyby w środku. Ostatnie co widziałem to dwójka zakrwawionych dorosłych leżących w środku samochodu. Kobieta leżąca na tylnym siedzeniu trzymała kurczowo czarnowłosą dziewczynkę.
- Kiedy poszedłem sprawdzić ich stan wszyscy już nie żyli... - wyjaśnił smutnym głosem prezes.
- Czemu nie zostałeś ukarany? - zapytał niepewnie Jun.
- Byłem przerażony tym co zrobiłem, więc uciekłem z miejsca wypadku, a potem załatwiłem wszystko tak, że nikt nigdy nie odnalazł prawdziwego sprawcę....
- I ty nazywasz siebie człowiekiem! Zostawiłeś tych ludzi na śmierć! - krzyknął oburzony chłopak.
- Oni już nie żyli! Co miałem zrobić czekać na policję i zrujnować przez to naszą rodzinę i firmę?!
- Wolałeś zadbać o siebie niż kierować się sumieniem i to wszystko przez pieniądze, które mogłeś stracić?!
- Jun... to było trzy lata temu, nie ma sensu tego rozpamiętywać... - westchnął  ojciec chłopaka.
- Nie wiem jak mogłeś tak postąpić, to naprawdę okrutne... - odparł wybiegając z gabinetu.
Od razu udał się do swojego pokoju skąd po kilku minutach wyszedł zatrzaskując głośno drzwi.
- Co ty robisz?! - zapytał zdziwiony prezes widząc syna z walizką.
- Nie zostanę z takim tchórzliwym mordercą pod jednym dachem... - powiedział pełny pogardy wobec ojca.
- Człowiek powinien zachowywać się jak człowiek, a nie jak potwór, który dba tylko o siebie nie zwracając uwagi na to co odbiera innym by dotrzeć do swojego celu!
Jun nie chciał być ze swoim ojcem pod jednym dachem ani chwili dłużej, szybko chwycił swoją walizkę i zbiegł po schodach. Czuł w sobie gniew i rozczarowanie. Nigdy nie sądził, że jego tata, ideał biznesmena i ojca może być zwykłym tchórzem bojącym się przyznania do błędu i otrzymania kary.

***

- Co ty tutaj robisz Jun? - zapytał śpiący Hyun Min otwierając drzwi wejściowe.
- Pokłóciłem się z ojcem...
- Mogę u ciebie zostać kilka dni? - zapytał błagalnym głosem.
Hyun Min był początkowo zdziwiony wizytą brata jak i jego powodem. Nigdy wcześniej nie zdarzyło się by pokłóciłby się z ojcem, gdyż był jego ulubieńcem. Piosenkarz nie wiedząc czy powinien o coś pytać zaproponował by porozmawiali rano bo w końcu był środek nocy. Zaprowadził on brata do pokoju gościnnego, gdzie pozwolił mu zostać jak długo chce. Po chwili przyniósł mu jakieś potrzebne rzeczy takie jak nowa pościel czy poduszka.
Jun już trochę bardziej opanowany siadł na skraju łóżka po czym rozglądnął się po pokoju. Sam nie wiedział co tu dokładnie robi. Po wyjściu z domu udał się na uczelnie, a potem wędrował po okolicy myśląc co powinien dalej zrobić. Nie wiedział dokąd pójść jedynie dom Hyun Mina przyszedł mu na myśl, jednak jego związek z Seo Hyun wciąż nie dawał spokoju chłopakowi. Nie chciał widzieć jak dziewczyna którą kocha spędza czas z kimś innym, jednak przez to, że jej chłopakiem jest jego brat wszystko wydawało się zagmatwane.
W końcu wykończony przebrał się i poszedł spać. Miał nadzieję, że jutro wymyśli co dalej zrobić z tym wszystkim co się ostatnio stało.
Z samego rana około godziny siódmej rano w kuchni w domu dziewczyn rozlegały się ciche śpiewy i nucenie Su Ji, która przygotowywała śniadanie dla siebie i przyjaciółki. Zaspana Seo Hyun przyszła do kuchni słysząc wydobywającą się stamtąd muzykę.
- Czemu jesteś w tak dobrym nastroju? Coś się stało? - zapytała licealistka siadając do stołu.
- Wychodzi na to, że od dzisiaj jestem prawdziwą dziewczyną Ha Neula! - zakomunikowała uradowana aktorka podając talerz pełny jedzenia dziewczynie.
Dzisiaj na śniadanie były omlety z małymi kiełbaskami oraz tostami. Wszystko wyglądało naprawdę smacznie, więc obydwie od razu zabrały się do jedzenia. Na wieść o związku przyjaciółki Seo Hyun pogratulowała jej i wypytywała się co takiego się stało wczoraj, że nagle są razem. Po usłyszeniu całej historii licealistka zapiszczała z podekscytowania. Poczuła, że to prawdziwa historia miłosna.
- Co zamierzasz zrobić z tymi artykułami? Nie możesz siedzieć w domu całymi dniami...
- Dzisiaj chce iść do stacji i spotkać się z producentami, bo dzwonili do mnie kilka minut temu.
- Boję się, że mogą mnie wyrzucić z programu po raz kolejny...
- A co z tym banerem, dzwonił ktoś? - zapytała mając nadzieję, że przynajmniej teraz chodź to się udało.
- Niestety nikt...
Kilka godzin później Seo Hyun siedziała już w gabinecie producenta programu Pretend Idol wraz Hyun Minem. Musieli oni wszyscy omówić co dalej zrobić z tym artykułem, gdyż opinia publiczna zaczęła to zbyt komentować.
- Twoja agencja będzie musiała zrobić konferencję prasową i wyjaśnić wszystko w przeciwnym wypadku będziecie musieli opuścić program...
Seo Hytun naprawdę bała się co będzie jeśli jednak wyrzucą ją, słysząc, że jest jeszcze szansa od razu poprosiła Hyun Mina by zorganizować konferencję.
Po wyjściu ze stacji telewizyjnej piosenkarz przeprosił dziewczynę bo nie mógł jej dzisiaj odwieść, ponieważ od razu musi iść do swojej agencji by załatwić sprawę z tymi artykułami. Seo Hyun nie złoszcząc się pożegnała się z gwiazdorem podążając ku centrum Seulu, gdzie chciała pójść do galerii kupić kilka  zimowych ubrań. Ruch na ulicach był dość mały, gdyż większość osób było o tej godzinie w pracy lub w szkole. W galerii też było można zobaczyć pustki pomimo, że trwały tam wielkie przeceny. Po wejściu do środka budynku ujrzała przed sobą czteropiętrowe wnętrze połączone ruchomymi schodami. Wszystko było przyozdobione żółtymi światełkami oraz wielkimi reklamami sklepów obuwniczych.
Seo Hyun do razu udała się schodami na drugie piętro, gdzie miała zamiar pójść do swojego ulubionego sklepu. Nagle jednak jej uwagę przykuła dziwna kolejka uczennic stojących przy wejściu do sklepu obok. Rozglądając się ujrzała po chwili siedzącą przy stole i podpisującą zdjęcia Yeon Hee. Szybko chciała się cofnąć by dziewczyna jej nie zauważyła, jednak było za późno, gdyż jej była przyjaciółka zawołała ją do siebie. Wydawało się to podejrzane licealistce, więc czujna podeszła do Yeon Hee z zapytaniem o co chodzi.
- Dziękuję, że przyszłaś na podpisanie moich zdjęć, dla mojej przyjaciółki specjalna dedykacja - powiedział podając podpisaną fotografie Seo Hyun.
Licealistka spojrzała na dziewczynę zagadkowym spojrzeniem. Nie wiedziała co jej jest, ale zachowywała się dziwnie po chwili jednak Seo Hyun zrozumiała o co chodzi. W koncie sklepu stała grupa reporterów, która nagrywała Yeon Hee jako gwiazdę zespołu Silver G.
Seo Hyun widząc to od razu wyszła ze sklepu biorąc podpisane zdjęcie, by potem nie było kolejnego skandalu z nią co pogorszy i tak złą już sytuację z programem. Skierowała się wprost do windy naprzeciwko niej. Drzwi otworzyły się z charakterystycznym piknięciem i nagraniem mówiącym, które to piętro. W środku stał wysoki mężczyzna około 25 lat ubrany w czarną kurtkę i granatowe spodnie. Najdziwniejsze było to, że kiedy dziewczyna wchodziła do środka nieznajomy przykrył twarz czapką z daszkiem by nikt nie mógł go zobaczyć. Wydawało się to dość dziwne licealistce, jednak chcąc jak najszybciej wydostać się z centrum handlowego nacisnęła guzik parteru. Od razu na widok Yeon Hee straciła chęć zakupów. W windzie była tylko ona sam na sam z tajemniczym chłopakiem, który niedawno rozpoznał ją na telebimie. Nieznajomy miał na imię Sung Yeol i pracował przy budowie wieżowców w Seulu. Nigdy nie lubił stałej pracy, jak i zatrudnienia na umowę. Preferował pracować i od razu dostawać do reki pieniądze bez zbytnych świadków i dokumentów. Kiedy zobaczył obok siebie dziewczynę, którą widział ostatnio na telebimie aż znieruchomiał. Wiedział, że nie może przegapić takiej okazji, jednak to wszystko nie było takie proste, a co jeśli się pomylił i to nie So Yeon... Nie wiedząc dokładnie co ma robić co jakiś czas ukradkiem patrzył na uczennice obok. Te dziwną atmosferę, która się unosiła w powietrzu przerwał nagły trzask.
Winda zaczęła się dziwnie ruszać. Jeden jej koniec wydawał się być niżej niż drugi. Nic tam nie było stabilne. Całe podłoże ruszało się jak chciało. 
- Co się dzieję?! - krzyknęła przerażona Seo Hyun próbując utrzymać równowagę.
Sung Yeol nie mógł uwierzyć w to co się dzieję, trochę jakby miał deja vu. Ten dziwny trzask był znajomy, tak jak i niestabilność podłoża.
- Winda zaraz może spaść! - krzyknął wciąż niedowierzający, że znowu ma przez to przechodzić.
Seo Hyun jak najszybciej próbowała nacisnąć palcem guzik awaryjny by zawiadomić o problemie z windą, jednak nikt się nie zgłaszał.
- To jakieś żarty?!
- Uspokój się,  nie możemy się zbytnio ruszać...bo wtedy całkowicie spadniemy...
- To mamy czekać na śmierć?! - oburzyła się roztrzęsiona licealistka.
Sung Yeol wiedział, że w tym tępię pozostało im niewiele czasu, więc muszą jakoś wydostać się z tej metalowej pułapki. Chłopak szybko rozglądnął się za jakimś włazem na górę. Jeden był wprost nad nimi, jednak za wysoko by mógł go dosięgnąć.
- Podniosę cię, a ty otworzysz ten właz - powiedział Sung Yeol przejęty czy to aby na pewno się uda.
Seo Hyun wiedziała, że już i tak nie ma nic do stracenia skoro w każdej chwili może z nich zostać mokra plama. Szybko wspięła się na plecy chłopaka skąd próbowała otworzyć właz. Było to naprawdę trudne, gdyż Sung Yeol musiał utrzymać równowagę na ruszającym się podłożu. W końcu udało się. Seo Hyun wspięła się na górę windy przez właz po czym podała pomocną rękę chłopakowi. Sung Yeolowi było jednak ciężko się tam dostać, więc musiał pomagać sobie rękami i nogami by odepchnąć się od ścian i podłogi w windzie. Nareszcie obydwoje znaleźli się w pół ciemnym szybie, gdzie funkcjonowała winda.
- Teraz musimy szybko się stąd wydostać, bo jeśli uruchomią windę to zmiażdży nas... - wyjaśnił chłopak pokazując by dziewczyna zaczęła się wspinać po grubych linach przed nią.
- Musimy dostać się do drzwi windy na najbliższym piętrze, bo wkrótce pęknie druga lina i cała konstrukcja spadnie z góry i może nas zabić...
- Czyli innymi słowy zginiemy tak czy tak chyba, że uda nam się dostać do drzwi i je otworzyć? - podsumowała wszystko dziewczyna.
Nie czekając ani chwili dłużej Seo Hyun złapała się najbliższej liny i wspinała się coraz wyżej, a za nią podążał Sung Yeol. Było to naprawdę wykańczające, jednak nie mieli innego wyboru. Nagle nad nimi usłyszeli jakieś nawoływania. Byli to ochroniarze i konserwatorzy windy, którzy otworzyli drzwi w poszukiwaniu osób uwięzionych w środku.
- Tam są! - krzyknął mężczyzna w średnim wieku pokazując palcem na miejsce kilka metrów od nich.
Wspinająca się dwójka nie mogła myśleć o niczym innym tylko o wspinaczce ku górze. Prawa lęka, później na lewej się podciąga ku górze i tak na zmianę tylko to widniało w ich umyślę. Co jakiś czas lekko ruszające się liny po których się wspinali zapierały im dech w piersiach jak i przyzywały do ich umysłu pytanie czy to już ich koniec, czy zaraz spadną...
Na szczęście ochroniarze pomogli wspinającym się podając im rękę. Wyciągnęli jako pierwszą na górę Seo Hyun. Jednak niechcący z jej kieszeni wypadł telefon. Sung Yeol będąc obok szybko go złapał i nie mając na razie jak go oddać wsadził do swojej kurtki. Ochroniarz podał rękę Sung Yeolowi, który wciąż znajdował się w szybie. Nagle z góry spadła lina znajdująca się koło chłopaka i przez jej szybkość zranił się ramię. Nagle odezwał się drugi trzask. Wiedząc, że tylko parę sekund dzieli ich od tragedii szybko z pomocą kolegi obok ochroniarz wciągnął chłopaka na górę. Obydwoje z dziewczyną leżeli na podłodze ciężko oddychając. Było im trudno złapać oddech z tych wszystkich wrażeń. Wokół windy zebrało się całkiem pokaźne zbiorowisko osób, które przyglądało się całemu zajściu. Ochroniarze poradzili Seo Hyun i Sung Yeolowi udać się do szpitala, jednak oni stanowczo odmówili. Seo Hyun nie chciała udać się do lekarza ze względu na swój stan zdrowia, bała się, że mogą tam coś odkryć dziennikarze, którzy i tak czekają na kolejne plotki o niej. Lecz odmowa Sung Yeola zdziwiła dziewczynę. Czemu on nie chce udać się do specjalisty by go opatrzył?
Nagle z tłumu wybiegł wysoki chłopak ubrany w musztardowy płaszcz. Był to Se Joon, który widząc znajomą leżącą na ziemi zmartwił się.
- Wszystko w porządku? - zapytał czule Se Joon pomagając wstać Seo Hyun.
Licealistka tylko przytaknęła, gdyż niezbyt dobrze znała chłopaka, więc jakieś dłuższe rozmowy nie były by dla niej komfortowe. Sung Yeol widząc twarz Se Joona aż zbladł. Szybko zniżył swoją czapkę z daszkiem ukrywając oczy by go nie rozpoznał. Poczuł strach. Chciał jak najszybciej uciec od niego.
Chłopak w musztardowym płaszczy zaproponował Seo Hyun, że ją podrzuci do domu, jednak ona odmówiła. Nie chciała robić kłopotu, a poza tym dziwnie się czuła w obecności chłopaka. Była skrępowana, jakoś nie przepadała za nim... Widząc, że osoba z którą była w windzie skierowała się ku wyjściu z galerii szybko zabrała swoje rzeczy i pobiegła za nią. Dogoniła go dopiero na pobliskim skrzyżowaniu, gdzie Sung Yeol czekał na zielone światło. Biegnąc ku niemu zdyszana w końcu zatrzymała się ze zmęczenia. Znowu zaczęło jej się kręcić w głowię. Zdezorientowana chcąc jakoś chłopaka zatrzymać pomimo, że już nie mogła biec dalej krzyknęła by na nią poczekał. Początkowo Sung Yeol myślał, że to nie o niego chodzi, więc się nie odwracał jednak słysząc drugi raz słowa Seo Hyun zaciekawiony zwrócił się ku osobie krzyczącej.
- To znowu ona... - pomyślał zdziwiony. - Krzyczy do mnie?
Światło zmieniło się na zielone, a ludzie wokół niego zaczynali przechodzić na drugą stronę, jednak on wciąż wpatrzony w dziewczynę stał w miejscu. Widząc jak już ona ledwo idzie ku niemu podszedł do niej i spytał o co chodzi.
- Bardzo... bardzo ci dziękuję! - wydusiła z siebie zdyszana. - Dzięki twojemu planowi wciąż żyję...
Sung Yeol zdziwił się słysząc podziękowanie licealistki, nie sądził, że może mu podziękować za coś tak oczywistego. Jednak ten miły gest sprawił, że Seo Hyun wydała mu się naprawdę miła i opiekuńcza.
- Teraz jest całkiem jak So Yeon... - pomyślał patrząc na rumianą twarz dziewczyny.
- Ah właśnie zapomniałbym!
- To twój telefon, złapałem go jak wypadł ci w windzie... - wyjaśnił podając białą komórkę Seo Hyun.
Kiedy dziewczyna wzięła od chłopaka telefon spostrzegła czerwoną plamę na  ramieniu nieznajomego. Jej zdziwiony wyraz twarzy oraz to, że poprosiła chłopaka by chwilę tutaj poczekał na nią zaskoczyły go.
- Chodź ze mną!- powiedziała Seo Hyun wracając z małą reklamówką.
Licealistka zaprowadziła Sung Yeola na najbliższą ławkę, która była na małym placu koło ogrodu japońskiego w centrum dzielnicy. Kazała jako pierwsze usiąść chłopakowi po czym poprosiła by zdjął swoją czarną kurtkę. Zaskoczony spytał o co chodzi wtedy Seo Hyun pomachała mu reklamówką koło oczów.
- Chce ci opatrzyć ranę
- Naprawdę nie trzeba! - odparł zakłopotany.
- Jak mogę zostawić kogoś bez udzielenia mu pierwszej pomocy... - stwierdziła naburmuszona ponawiając prośbę by zdjął kurtkę.
W końcu wiedząc, że nie odwiedzie dziewczyny od tego pomysłu zrobił o co prosiła. Siedząc do niej przodem przyglądał się jak delikatnie odkaziła ranę i ją zabandażowała. Spod czarnych włosów chłopaka Seo Hyun mogła co jakiś czas zobaczyć śledzący jej ruchy wzrok, który trochę ją krępował, jednak mimo to kontynuowała to co robiła. Po opatrzeniu już wszystkiego wyrzuciła zużyte rzeczy do kosza. Ubierając z powrotem kurtkę chłopak pomyślał, że chyba pora się przedstawić, szczególnie, że chciał zapytać o coś dziewczynę.
- Miło mi cię poznać, mam na imię Sung Yeol
- Ja jestem Seo Hyun - odpowiedziała z uśmiechem.
- Wiem, że to może ci się wydać trochę dziwne, ale czy może imię Kang So Yeon mówi ci coś? - zapytał niepewnie.
- Kang So Yeon? Kto to?
- Nieważne... - stwierdził z myślą, że pewnie się pomylił.
Nagle zadzwonił telefon dziewczyny, więc Seo Hyun przeprosiła chłopaka i widząc, że dzwoni Hyun Min szybko odebrała.
- Możemy się dzisiaj spotkać? - zapytał męski głos.
Na początku nie wiedziała co odpowiedzieć. Po ostatnim artykule nic nie było już dla niej proste. Ostatnio nie chciała iść do szkoły w obawie o opinie znajomych, jednak zrozumiała, że nic już i tak nie zmieni, dlatego wyszła na zewnątrz dzisiejszego dnia. Przez ten artykuł bała się, że przez nią kariera Hyun Mina może legnąć w gruzach, gdyż gwiazdor ze skandalami nie jest już tak szanowany... Jednak pomimo tego chciała go zobaczyć... Umówili się więc niedaleko ich domów.
- Przepraszam, ale będę się już zbierać - powiedziała Seo Hyun do Sung Yeola.
- W porządku, ja też muszę iść już do pracy...
- Pracujesz gdzieś tutaj? - zapytała zaciekawiona.
Chłopak tylko przytaknął i wskazał palcem na nowy budynek, który budował się kilkanaście metrów dalej. Powiedział jej, że pracuje przy jego budowie, więc musi również już iść.
Obydwoje się pożegnali, a chłopak w ramach podziękowań za opatrzenie jego ran zaproponował dziewczynie, że jeśli kiedyś byłaby w okolicy to niech przyjdzie na budowę to wtedy postawi jej jakiś posiłek.


***

Nagle ktoś zadzwonił do drzwi domu Hyun Mina. Jun zmęczony pisaniem referatu na wykłady zaspany poszedł otworzyć. Po uchyleniu drzwi znieruchomiał i zaniemówił. Nie mógł uwierzyć kto właśnie stoi przed nim...
W tym czasie Seo Hyun już pożegnała się dawno z Sung Yeolem, a teraz znajdowała się na osiedlu Sinsan. Idąc po stromym pagórku rozglądała się w poszukiwaniu Hyun Mina, który miał tu na nią gdzieś czekać. W końcu ujrzała go kilka metrów dalej opartego o mur. Było widać, że nad czymś myśli...
- Oh Seo Hyun! - krzyknął spostrzegłszy dziewczynę.
Licealistka podbiegła do chłopaka po czym obydwoje skierowali się w stronę ich domów. Po drodze mieli porozmawiać...
- Wszystko z tobą w porządku? Naprawdę nie chciałem byś cierpiała przeze mnie...
Seo Hyun nie wiedziała co odpowiedzieć. Nie chciała obwiniać Hyun Mina, jednak było jej przykro z powodu tych wszystkich komentarzy. Bała się, że jeśli opinia publiczna tak o niej myśli to trudno będzie jej wygrać program Pretend Idol, gdzie bazuje się na głosach ludzi...
- Nie martw się spróbuję jakoś naprawić tą sprawę... - obiecał dziewczynie piosenkarz po czym pogłaskał ją delikatnie po włosach.
Seo Hyun zatrzymała się i spojrzała Hyun Minowi w oczy, byli już obok drzwi do domu chłopaka, więc Seo Hyun postanowiła się powoli pożegnać, bo chciała odpocząć po tym zwariowanym dniu z windą i Yeon Hee...
- Naprawdę nie chcę cię stracić... - wyszeptała smutnie.
- Ja ciebie też nie chcę zostawiać, więc nie martw się obiecuję, że pomiędzy nami nic się nie zmieni - wyjaśnił całując Seo Hyun delikatnie w czoło odgarniając jej czarne włosy ręką na bok.
Na twarzy dziewczyny pojawił się przelotny uśmiech, gest chłopaka pocieszył ją. Nagle jednak otworzyła się furtka od domu chłopaka z której wybiegła i rzuciła mu się wprost na szyję wysoka dziewczyna o długich, lekko czerwonych włosach. Wprost za nią wybiegł Jun. Na widok przytulonego Hyun Mina pomyślał, że zaczyna się robić naprawdę interesująco. Chwilowo nawet przez myśl mu przeszło, że będzie w stanie odbić mu Seo Hyun.
- Nawet nie wiesz jak za tobą tęskniłam Hyun Min! -krzyknęła czerwonowłosa dziewczyna patrząc na chłopaka. 
- So Rin.... - szepnął zaskoczony widząc twarz swojej byłej dziewczyny z którą zerwał bo wyjechała do Los Angeles na studia.  
Seo Hyun nie rozumiała co się dzieję, dlaczego ta dziewczyna przytula jej chłopaka...
-Wróciłam już na dobre! - poinformowała wszystkich dziewczyna po czym pocałowała piosenkarza w lekko różowe usta. 
Seo Hyun i Jun stali jak wryci, nie spodziewali się czegoś takiego...


Koniec Rozdziału XXIII

Powoli tajemnica zaczyna się rozwiązywać. Wiecie już o co dokładnie chodzi?

wtorek, 5 grudnia 2017

Moja przygoda w Korei Rozdział III




W ostatni rozdziale~

So Ah będąca już zmęczona zachowaniem, jak i towarzystwem piosenkarza zabrała swoją walizkę i poszła ku wyjściu ze szkoły. Ji Min jednak nie chcąc tracić kolejnej szansy szybko pobiegł za nią. Nie miał zamiaru stracić jej z oczu jak to było w Japonii. Szybko złapał ją za bark odwracając ją ku sobie.
- Przepraszam za to i za tamto co było w Japonii, ale aż nie mogłem się powstrzymać, uwielbiam te twoje reakcję - zaśmiał się chłopak.
So Ah zdziwiona nagłymi przeprosinami chłopaka powiedziała tylko jedną rzecz.
- Nie potrzebuję fałszywek, więc daj mi spokój...
Ji Min stał jak wryty, nie wiedział co powiedzieć, jeszcze nigdy nikt nie nazwał go fałszywką.
- Co masz na myśli??
- Twoje przeprosiny nie są szczere... nie obchodzi cię tak naprawdę to jak się zachowałeś, myślisz, że "przepraszam" wszystko załatwi, ale tak nie jest. Naucz się tego, że nie jesteś centrum wszechświata i nie wszyscy muszą cię kochać i od razu padać ci do stóp...
Ji Min poczuł jakby ktoś wbijał mu igłę w serce. Czuł, że w pewnym stopni So Ah ma rację, jednak nie chciał tego przyznać.
- Więc co powiesz na to, że sprawię, że mnie pokochasz? - zapytał z uśmiechem i zalotnym spojrzeniem.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

- Daruj sobie, nie interesujesz mnie - odpowiedziała szybko So Ah idąc z walizką do akademika.
Ji Min poczuł się po raz kolejny odrzucony, jednak najbardziej zastanawiał się nad tym co powiedziała So Ah wcześniej o tym, że nie jest szczery. Coś w tym było, więc wracając do akademika zastanawiał się nad tym. Licealistka trzymając w ręce swój biały telefon wprowadziła lokalizację, gdzie chciała się udać. Stąd jeszcze nie mogła dostrzec akademika, więc mapa naprawdę jej by się przydała. W końcu po sprawdzeniu kierunku podążyła za GPS, który zaprowadził ją na miejsce w ciągu kilku następnych minut. Widząc przed sobą wielki, trzypiętrowy budynek w kolorze liliowym zdziwiła się trochę.
- To miejsce wygląda jak jakaś willa! - pomyślała porównując swój dom do tego.
W końcu jednak uspokoiła się i znalazła wejście. W środku były trzy korytarze prowadzące w inne skrzydła akademika, natomiast na środku znajdowała się recepcja.
- Jak w hotelu... - stwierdziła podchodząc do uczennicy stojącej na recepcji.
Była ona wysoką, brunetką w okularach. Po dostrzeżeniu So Ah od razu ją przywitała i podeszła do niej.
- Ty pewnie jesteś nową uczennicą? Mam na imię Se Ra, jestem przewodniczącą wszystkich dziewczyn mieszkających tutaj.
So Ah również się przedstawiła i wyjaśniła, że szuka swojego pokoju. Se Ra widząc zagubienie dziewczyny uśmiechnęła się i zaprowadziła ją do południowego skrzydła, gdzie znajdował się jej pokój. Korytarze były przystrojone w różnokolorowymi kwiatami i malowidłami. Na każdych białych drzwiach wisiała oprawiona kartka kto mieszka w danym pokoju. So Ah idąc za Se Rą przyglądała się wszystkiemu dookoła co od razu zauważyła przewodnicząca.
- Na jakim jesteś profilu? - zapytała.
Kiedy usłyszała odpowiedź była dość zdziwiona, gdyż naprawdę trudno jest się tam dostać, szczególnie, że klasa została dopiero stworzona w tym roku.
Po chwili obydwie doszły już do pokoju So Ah. Jej oczom ukazały się żółte drzwi z numerem 45 wymalowanym na nich. Po otworzeniu drzwi ujrzała dość dużej wielkości pokój w kolorze miętowym. Na wprost znajdowało się piętrowe łóżko, a obok niego dwie szafy. Symetrycznie do prawej strony znajdowały się biurka oraz szafki w kształcie kół. Meble były w białym kolorze, więc od razu pokój wydawał się jaśniejszy. Wszystkiego dopełniał lekko zielonkawy dywan na samym środku. Na jednym z łóżek siedziała dziewczyna o średnio długich, brązowych włosach. Z wyglądu wydawała się sympatyczna i naprawdę przyjacielska, więc So Ah od razu się przedstawiła domyślając się, że to jej współlokatorka.
- Miło cię poznać, jestem Ra Eun, przyjechałam tutaj z Busan
- To obydwie nie jesteśmy stąd, ja przyjechałam z Japonii - zaśmiała się So Ah odkładając walizkę koło łóżka.
Se Ra postanowiła je zostawić same, lecz powiedziała, że jeśli by czegoś potrzebowały to znajdą ją w recepcji.
- A właśnie pamiętajcie, że za godzinę będzie apel na sali gimnastycznej! - przypomniała Se Ra odchodząc.
 So Ah chcąc zaprzyjaźnić się z współlokatorką próbowała być nadzwyczaj przyjazna. Na początek omówiły gdzie która będzie spać. So Ah przypadło łóżko na dole. Ra Eun podczas rozpakowywania się zaczęła pytać się o to co jest jej specjalnością i kiedy usłyszała, że to pisanie opowiadań zdziwiła się trochę, gdyż jeszcze chyba nikt nie przyszedł do tej szkoły z tego powodu.
- Zdawałaś tutaj egzamin z pisania? - zapytała niepewnie Ra Eun.
- Egzamin? Nie... ktoś po prostu powiedział mi, ze mam się tu przenieść... - wyjaśniła So Ah siadając na łóżku.
Współlokatorka dziewczyny zdziwiła się jeszcze bardziej, gdyż by dostać się do tej szkoły trzeba przejść minimum 5 testów, które dopiero pozwalają na uczęszczanie na zajęcia.
- A ty na jakim jesteś profilu? - przerwała cisze licealistka.
- Muzyczny, chcę zostać piosenkarką - odparła Ra Won.
So Ah poczuła, że to naprawdę wspaniałe, jednak słysząc to poczuła rozczarowanie, gdyż ich profile nie były podobne, więc pewnie zazwyczaj nie będą się dużo widziały w szkole poza akademikiem.
Z dość speszoną miną przybliżyła swoją czarną walizkę do siebie i otworzyła. Nagle jej oczy powiększyły się, miała już krzyknąć, ale powstrzymała się. Przed nią znajdowała się wielka walizka wypełniona po same brzegi pieniędzmi. Zielone banknoty owinięte przeźroczystą folią to był widok, którego So Ah się nie spodziewała dzisiaj zobaczyć.
- Skąd one się tu wzięły? - pomyślała szybko zamykając walizkę by Ra Won nie spostrzegła co było w środku.
Nagle licealistka sobie przypomniała co stało się na lotnisku. Ten chłopak, który na nią wbiegł miał identyczną walizkę...Wyglądało na to, że zamienili się oni nimi przez przypadek. Przypominając sobie jednak, że w swojej walizce miała wszystkie ubrania, jak i zdjęcia oraz kilka ważnych dla niej rzeczy chciała ją odzyskać. Szybko podbiegła do toalety z bagażem. Po zamknięciu drzwi szybko otworzyła ją z powrotem. Zaczęła przeszukiwać wszystkie kieszonki w środku z jakimiś informacjami o właścicielu, jednak nic nie znalazła w końcu jednak postanowiła popatrzyć pod pieniędzmi. Przekładając na łazienkowe płytki zawinięte, zielone banknoty zobaczyła, że coś jest nie tak z dnem walizki. Ręką delikatnie dotknęła jej, lecz w jednym miejscu znajdowało się coś wypukłego. Zdziwiona i z nadzieją na jakąś poszlakę rozerwała podszewkę wyciągając z niej czarny przedmiot. So Ah przyglądnęła się temu ze zdziwionym wzrokiem, jednak dopiero po chwili doszło do niej co to tak naprawdę jest.
- Pistolet?!
Ze zdziwienia dziewczyna aż straciła równowagę podczas klęczenia i upadła do tył trzymając wciąż broń w dłoni.
 - W co ja się wpakowałam... - pomyślała przerażona wyobrażając sobie, ze osoba, którą spotkała to pewnie jakiś gangster, więzień lub nie wiadomo kto jeszcze groźny.
Drżąc cała szybko odłożyła wszystko na miejsce. Po wyjściu z toalety Ra Won spojrzała na nią dość zaniepokojona.
- Wszystko w porządku? - zapytała widząc, że So Ah jest podenerwowana.
- T...ta..tak... - wydukała z siebie dziewczyna udając, że wszystko jest tak jak powinno.
W tym samym czasie nie tylko i So Ah nie wiedziała co teraz zrobić. Chłopak, którego spotkała na lotnisku otwierając walizkę o mało nie dostał zawału widząc, że nie ma pieniędzy. Szybko jednak przypomniał sobie, że najprawdopodobniej wziął nie te walizkę po wpadnięciu na dziewczynę...
- Ale ja jestem głupi! - pomyślał chwytając się za głowę. - Co ja mam teraz zrobić?!
Myślenie Hwan Kiego jednak przerwał chłopak, który rzucił w jego stronę mundurek szkolny.
- Lepiej przebierz się szybko, bo nie zdążymy na apel! - krzyknął Se Gi.
Był to współlokator chłopaka, którego profilem było aktorstwo. Po przebraniu się obydwoje szybko udali się na sale gimnastyczną, gdzie znajdowała się już dość duża grupa uczniów czekających na przemówienie dyrektora. W końcu po około pięciu minutach w sali zapanowała cisza, a wszyscy stanęli w rzędzie widząc, że nauczyciele stanęli przed nimi. Rozpoczęła się mowa dyrektora o nowym roku szkolnym, jak i powitaniu nowych uczniów. Wszyscy byli skupieni na mowie oprócz trójki osób na samym końcu sali.
- Czemu ja muszę mieć takiego pecha... - westchnęła So Ah widząc szczerzącego się obok do niej Ji Mina.
Jednak to nie była jedyna rzecz, która zaprzątała głowę dziewczynie. Wciąż martwiła się o walizkę, bała się, że gangster może zacząć jej szukać by odzyskać zgubę. Była tym przerażona, rozważała nawet pójście na policję, ale bała się, że za to gangster może ją nawet zabić. Już sobie wyobrażała tą scenę. Ciemna uliczka, ona spacerując po parku nagle zostaje zaatakowana od tył przez nieznajomego, który trzyma broń. Zaczął jej grozić by oddała pieniądze, aż w końcu na wieść, że oddała je policji zabija ją ze złości. Na samą myśl o takim scenariuszu aż otrząsnęła się z przerażeniem. Wiedziała, że policja odpada w tej sprawie, nie chciała ryzykować swoim życiem.
-No to co mam zrobić?! - pomyślała trzęsąc się cała. - Nie mogę przecież go znaleźć i oddać walizki, bo nawet nie wiem gdzie on jest...
Nie tylko ona martwiła się tą sprawą, gdyż na sali również Hwan Ki myślał jak odnaleźć swój bagaż.
- Tyle pieniędzy... moje dwa miliony dolarów - westchnął cicho zły na siebie, że je zgubił.
Po apelu wszyscy rozeszli się do swoich akademików, gdyż dostali dzień wolnego na zapoznanie się z okolicą i ze szkołą.
- Co powiesz na wycieczkę po Seulu? - zaproponowała Ra Eun spacerując po parku koło szkoły z So Ah.
Licealistka przyznała koleżance, że to świetny pomysł. Nigdy wcześniej nie była tutaj, więc chciała zobaczyć naprawdę dużo rzeczy. Obydwie zabrały małe plecaki i trochę pieniędzy ze swojego pokoju, po czym udały się metrem do dzielnicy Myeongdong. Było popołudnie, więc było naprawdę tłoczno. Wiele osób wracała z pracy, więc restauracje były naprawdę oblegane. So Ah przyglądała się wszystkiemu czemu tylko mogła, małe sklepiki z ubraniami, pamiątki czy nawet stoiska z jedzeniem przykuwały jej uwagę. Wokół nich było mnóstwo znanych sieciówek oraz firmowych sklepów, które były ikoną Korei. Sklepy kosmetyczne były na każdym rogu, a reklamy i same wystawy zachęcały do wejścia do środka. W końcu Ra Eun widząc zachwyt u koleżanki zaproponowała by weszły do jednego ze sklepów by się rozejrzała. Wybór padł na sklep Etude House. Z zewnątrz przypominał on wyglądem mały zamek, natomiast w środku ściany były przykryte lustrami i podświetlane na różne kolory. Wokół znajdowały się regały pełne kosmetyków i testerów.
- Zrobić ci makijaż? - zapytała Ra Eun z przyjacielskim uśmiechem.
Po chwili So Ah siedział już na fotelu, a jej współlokatora wzięła się do pracy. Podkład, jasne cienie, tusz do rzęs oraz lekko czerwona szminka podkreśliła urodę dziewczyny. Kiedy przejrzała się w lustrze nie mogła uwierzyć, że to naprawdę ona, spodobał jej się ten nowy wygląd, więc postanowiła kupić wszystkie produkty, których użyła Ra Won i robić sobie taki makijaż codziennie. Ich następnym przystankiem była wielka fontanna w centrum Myeongdong, która słynęła z pokazów interaktywnych piosenek kpop. Strumienie fontanny wystrzeliwały w górę zgodnie z rytmem puszczanej na głośnikach muzyki, dlatego było można spotkać tram mnóstwo fanów kpopu, jak i po prostu samych turystów. Obydwie usiadły na jednej z ławek i zajadając się watą cukrową kupioną niedaleko oglądały pokaz. Na początek zagrana została piosenka EXO- Lotto, a potem BTS- Not Today oraz Twice- Cheer Up. Wszystkie światła w różnych kolorach, które towarzyszyły temu pokazowi sprawiały, że wyglądał on magicznie. Każda osoba zapragnęła zrobić sobie zdjęcie obok tej sławnej fontanny, więc So Ah również nie mogła przepuścić takiej okazji skoro już tam jest. Spacerując po najbliższym parku koło rzeki Han usłyszały nagle muzykę i czyjś śpiew. Nie były pewne kto to może być, więc Ra Eun zaproponowała by pójść popatrzeć skoro i tak teraz nic nie robią. Ich oczom ukazał się trzy osobowy zespół chłopaków, którzy puszczali muzykę na głośniku i tańczyli do tego wykonując różne salta i niesamowite triki. Wyglądali naprawdę świetnie podczas tańca. Ich determinacja, jak i sam talent przykuwały uwagę przechodniów.
Nagle jednak jeden z nich podczas przerwy zobaczył licealistki ubrane w szkolny mundurek Resin Star, więc szybko podbiegł do So Ah i Ra Won.
- Chciałybyście z nami zaśpiewać? - zapytał chłopak o farbowanych, czerwonych włosach ubrany w jeansy z dziurami, czarny podkoszulek i białą bluzę.
Z wyglądu wydawał się naprawdę sympatyczny. Jego uśmiech od razu zachęcił Ra Eun do wystąpienia razem z nimi pomimo wcześniejszych namów. Niestety jednak nie udało się namówić So Ah, która wciąż odmawiała mówią, ze śpiew to nie jej działka. Chłopak jednak to rozumiejąc zabrał Ra Eun i przedstawił reszcie znajomych. Wszyscy razem uzgodnili, że dziewczyna zaśpiewa piosenkę Day and Night, a oni do tego zatańczą. So Ah wiedząc, że będzie to ciekawy występ wyjęła swój biały telefon i zaczęła nagrywać. Po usłyszeniu śpiewu Ra Eun zrozumiała, że to właśnie dlatego jest uczennicą Resin, była naprawdę utalentowana i pełna gracji podczas śpiewu.
Po wystąpieniu wszyscy się pożegnali jednak pożegnanie  chłopaka o czerwonych włosach było naprawdę dziwne.
- "Uważajcie co robicie, w Resin naprawdę trudno przeżyć, to prawdziwa szkoła przetrwania... do zobaczenia wkrótce" - przypomniała sobie te słowa So Ah.
Ra Eun była naprawdę szczęśliwa po występie, czuła, że wszystkie brawo, które potem otrzymała od przechodniów dodały jej skrzydeł, więc przez resztę drogi była w naprawdę świetnym humorze.
W tym czasie Lee Jong Suk pełny obaw odebrał telefon. Po usłyszeniu, że spotkanie z prezesem firmy marketingowej jest wcześniej to o mało nie dostał zawału. Szybko zadzwonił do szefa agencji, gdzie zawiadomił o zaistniałej sytuacji.
- Przecież nie znajdę ci tłumacza w pół godziny!  - krzyknął podenerwowany szef słysząc, że chłopak potrzebuje tłumacza koreańsko -japońskiego.
Słysząc, że to niemożliwe dostał migreny, wiedział, że jeśli spotkanie się nie uda to jego szansa na debiut na japońskim rynku filmowym legnie w gruzach. Ze złości aż uderzył ręką w kierownice, przez co niechcący włączył klakson. Wszyscy kierowcy, jak i przechodni spojrzeli na niego. Na szczęście szyby w jego aucie były przyciemniane, więc nie widzieli kto siedzi w środku. Zażenowany szybko ruszył widząc, że światło się zmieniło. Nagle jednak zwolnił i widząc kogoś wpadł na pewien pomysł.
Szybko zatrzymał samochód na poboczu koło dójki idących licealistek, które nie ukryły swojego zdziwienia widząc, że ktoś do nich podjechał. So Ah zaskoczona spojrzała na wychodzącą osobę z auta i nie mogła uwierzyć.
- Lee Jong Suk!  Co ty tu robisz? 
- Leee.... Jonggg Suuk! - wydukała z siebie znieruchomiała Ra Eun widząc gwiazdę hallyu koło siebie. - Chwila... to wy się znacie?!
- Musisz mi pomóc!- powiedział chłopak chwytając So Ah za nadgarstek i prowadząc do swojego czerwonego auta.
Zanim się obejrzała siedziała już na miękkim, pikowanym siedzeniu w aucie gwiazdora. Jong Suk szybko odpalił samochód i w trakcie drogi wyjaśnił, że ma spotkanie z ważnym dla niego prezesem i potrzebny mu tłumacz.
- Ostatnio przetłumaczyłaś tą wiadomość po japońsku i mówiłaś, że znasz ten język, prawda? - dopytał dla pewności.- Możesz mi pomóc?
- Pomyśl o tym jak o zapłacie za ostatnią taksówkę - dodał po chwili.
So Ah nie wiedziała co o tym myśleć, jednak skoro już i tak jest w aucie to pomyślała, że czemu w końcu nie zostać tym tłumaczem.
- W porządku...
Jong Suk od razu odetchnął z ulgą, jednak widząc w co jest ubrana szybko popatrzył na zegarek. Wciąż mieli trochę czasu, więc skręcił do najbliższego centrum handlowego. Zostawiając samochód na podziemnym parkingu szybko pobiegł wraz z licealistką do najbliższego sklepu. So Ah stojąc w swoim mundurku szkolnym nie wiedziała o co chodzi, więc tylko przyglądała się aktorowi jak przebierał w ubraniach. Szybko podał jej granatową sukienkę. kozaki na wysokim obcasie i biały zimowy płaszcz i pokazał gdzie jest przebieralnia. Zniecierpliwiony w oczekiwaniu na to jak się przebierze spoglądał na zegarek, gdyż nie mieli dużo czasu. Po chwili jednak drzwi od przymierzalni się otworzyły i ze środka wyszła wysoka dziewczyna z rozpuszczonymi, brązowymi włosami opuszczonymi na biały płaszcz. Sukienka była poniżej kolan z zakończeniem z falbanek, więc wyglądała naprawdę uroczo, lecz i również dorośle. Jong Suk widząc tak ubraną dziewczynę otworzył lekko buzię z wrażenia. Wyglądała naprawdę pięknie. Szybko jednak wrócił do rzeczywistości i czym prędzej zapłacił wyprowadzając licealistkę ze sklepu.
- Naprzeciwko jest restauracja w której mamy się spotkać z prezesem! - zakomunikował Jong Suk biegnąc ku głównemu wejściu. Zauważył jednak, że dziewczyna została naprawdę z tył przez to, że nie była przyzwyczajona do wysokich obcasów. Zirytowany trochę podbiegł do niej, złapał ją za rękę i pomógł jej dobiec do umówionego miejsca. Szybko widząc, że jeszcze prezes nie dotarł zajęli miejsca. Obydwoje odczuli ulgę, gdyż martwili się, że nie zdążą.
- Czemu kupiłeś mi te ubrania? - zapytała zmieszana dziewczyna.
- Nie mogłaś być tłumaczem ubrana w mundurek szkolny...
- Liczę dzisiaj na ciebie - dodał po chwili.
So Ah popatrzyła na niego pytającym spojrzeniem. Nie sądziła, że usłyszy coś takiego, jednak od razu się uśmiechnęła się i  po przyjściu prezesa dawała z siebie wszystko.
Spotkanie trwało około godziny, więc So Ah naprawdę miała dużo pracy. Tłumaczenie wszystkiego dla dwóch stron nie było łatwe, jednak starała się jak mogła. Zaangażowanie jak i sam ton dziewczyny zaimponował aktorowi, który nie mógł od niej oderwać wzroku. Utalentowana, piękna i naprawdę miła, świetna kombinacja idealnych cech. W końcu obydwoje pożegnali się z prezesem i odetchnęli z ulgą. So Ah oparła się o krzesło ze zmęczenia.
- Dobra robota - powiedział zadowolony Jong Suk.- Chodź podwiozę cię do akademika...
So Ah była dość zdziwiona propozycją chłopka, jednak zgodziła się i z uśmiechem poszła za nim do samochodu. W drodze do akademika dziewczyna przypomniała sobie, że miała zadzwonić do mamy, jak już dojedzie do szkoły. Na myśl o tym, że zapomniała o tym o mało nie dostała zawału. Dobrze wiedziała, że jej mama będzie naprawdę zła. Szybko więc chwyciła za plecak. Zaczęła w nim grzebać w poszukiwaniu urządzenia, kiedy w końcu już się udało zobaczyła, że ma dziesięć nieodebranych połączeń od mamy. 
- Jestem martwa... - westchnęła ze strachem w głosie szatynka. 
- Coś się stało? - zapytał widząc minę dziewczyny Jong Suk. 
- Nie..nic takiego, po prostu zapomniałam o czymś ważnym... - wyjaśniła wybierając już numer mamy na telefonie. 
- Czemu dopiero teraz dzwonisz? Wszystko w porządku? - zapytała od razu mama dziewczyny odbierając telefon. 
- Nie martw się, jadę właśnie do akademika ze spotkania, ze szkołą też już wszystko załatwiłam - opowiedział So Ah rozsiadając się na fotelu. 
- Nie uwierzysz mi nigdy, kto siedzi obok mnie- zaśmiała się licealistka zerkając na Jong Suka. 
Jednym małym gestem pokazała chłopakowi by oddał jej przysługę i powiedział kilka słów do jej mamy, by uwierzyła, że jest prawdziwy. Aktor nie chciał się pierwsze zgodzić bo nie lubiał takich sytuacji, jednak zgodził się na prośbę dziewczyny. 
- Dobry wieczór, mówi Lee Jong Suk. Miło mi panią poznać - powiedział przybliżając się do telefonu dziewczyny. 
Po chwili nastała cisza. Mama dziewczyny nie odzywała się, więc było to dziwne, jednak to co powiedziała po chwili rozśmieszyło wszystkich. 
- Żartujesz sobie, jestem starsza, ale nie głupia! - odparła oburzona kłamstwem ze strony przyjaciela jej córki. 
So Ah pękając ze śmiechu pożegnała się z mamą mówiąc, że już dojechała na miejsce. 
Jong Suk wciąż nie mógł uwierzyć, że ktoś stwierdził, że skłamał. Było to jednocześnie zabawne i nowe dla niego. 
- Dziękuję za podwózkę! 
- To ja ci dziękuję za dzisiejszą pomoc! 
So Ah wzięła swój plecak po czym otworzyła drzwi żeby wyjść z samochodu, kiedy zrozumiała, że ma na sobie rzeczy, które kupił aktor. 
- Kiedy mogę ci oddać te ubrania? - zapytała niepewnie. 
- Po prostu je zatrzymaj, pasują ci - odparł z uśmiechem Jong Suk. 
So Ah jeszcze raz podziękowała chłopakowi po czym wysiadła z samochodu i widząc, że odjeżdża pomachała mu. Trzymała ona w ręce telefon, więc czując, że zaczął wibrować, odblokowała go i sprawdziła dostaną wiadomość. 
- "Spotkajmy się w parku koło rzeki Han, obok mostu. Wymienimy się naszymi bagażami. Właściciel walizki." - czytając to uśmiech powoli schodził z jej twarzy.
Nie wiedziała czy ma się cieszyć, że odzyska swoje rzeczy, czy ma się bać spotkania z właścicielem tej broni ze środka walizki... Bała się tam iść, jednak w swoim bagażu miała coś bardzo ważnego dla niej, więc postanowiła zaryzykować. Szybko pobiegła do swojego pokoju, zabrała walizkę sprawdzając jeszcze, czy wszystko jest. Widząc cała tą sumę pieniędzy wpadła na pewien pomysł. Dla bezpieczeństwa postanowiła zabrać pistolet z walizki i schować go w płaszczu na wszelki wypadek by miała czym się obronić. Kilkanaście minut później znajdowała się już w parku. Z jej twarzy było można wyczytać, że jest podenerwowana. Nie miała zbytnio czasu, więc przyszła w tych samych rzeczach w jakich była na spotkaniu z prezesem i Jong Sukiem. Powoli, krok za krokiem szła ku wyznaczonemu miejscu trzymając kurczowo w ręce bagaż pełny pieniędzy. Z daleka już widziała zakapturzonego mężczyznę opartego o barierkę mostu. Czekał na nią... Był ubrany identycznie jak na lotnisku, więc dziewczyna od razu go rozpoznała. Martwiło ją jednak to, że w okół nie było nikogo. O tej porze zazwyczaj nikt już tu nie chodził, gdyż ta część parku nie była oświetlana. Zdenerwowana spotkaniem z gangsterem ścisnęła kieszeń płaszczu dla sprawdzenia czy aby na pewno jest tam broń. 
- Masz moją walizkę? - zapytała dziewczyna stojącego chłopaka przy moście. 
Nieznajomy jedynie wskazał palcem na bagaż oparty o ławkę obok po czy chwycił swoją walizkę i zaczął przeglądać zawartość, czy aby na pewno wszystko jest. Tak samo zrobiła So Ah. Szperając w swoich rzeczach szukała jako pierwsze swojego naszyjnika, który był dla niej skarbem rodzinnym. Otwarła małą torebeczkę i widząc, że nie ma tam jej skarbu była pewna, że chłopak ją okradł, więc szybko zapięła bagaż i podeszła do niego. 
- Oddaj mi mój wisiorek! - rozkazała wściekła dziewczyna. 
- O czym ty mówisz? - zapytał całkowicie zdziwiony chłopak. 
So Ah była tak wściekła, że przez niego straciła swoją najcenniejszą rzecz, że od razu wyjęła z kieszeni jednym ruchem pistolet i wycelowała nim w nieznajomego. 
- Mam powtórzyć?! Oddawaj go złodzieju!
- Tak mi się właśnie zawało, że czegoś mi tu brakuję... - westchnął patrząc jak dziewczyna mierzy w niego jego bronią. 
- Kto tu kogo nazywa złodziejem, to ty mi ukradłaś broń... - oburzył się Hwan Ki podchodząc bliżej. 
- Nie zbliżaj się, bo strzelę! 
- Strzelaj jeśli chcesz - powiedział chłopak mając głowę koło lufy pistoletu. 

Koniec rozdziału III

Jak wam się podoba? Dzisiaj trochę dłuższy, bo dawno nie było rozdziału ;)