wtorek, 19 czerwca 2018

Smoczy Tron Rozdział XII




W ostatnim rozdziale~


Nagle dziewczyna kucnęła na ziemi i podniosła parę kamyków oraz patyków. Zamknęła oczy i wypowiedziała parę niezrozumiałych słów po czym rzuciła wszystko na ziemię. Ułożyło się to w dziwne znaki. Była to magia, której używały szamanki. Coś co jeszcze nikt nie potrafił opanować oprócz nich, dlatego wszyscy się ich bali, gdyż władały mocą większą niż normalni ludzie.
Kikyo patrząc na rozrzucone patyki i kamienie wyczytała z nich coś co również i ją zdziwiło.
- Ha Na jest w niebezpieczeństwie...- powiedziała niepewnie.
- Mówiłaś już to wcześniej w lesie! - odparł Se Hyun.
- Nie... tamto się już wydarzyło, jednak teraz nie tylko ona jest w niebezpieczeństwie. Wszyscy którzy są wokół niej mogą zginąć, nawet i jej wrogowie, którzy ją porwali...- wyjaśniła wyjmując małe kryształowe wahadło, które umieściła nad kamieniami.
- Została porwana? - dopytał zaniepokojony Yi Han.
- To najlepsze co stało się biorąc pod uwagę niebezpieczeństwo jakie na nią czyha dzisiejszej nocy...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Podczas gdy znajomi z Plemienia poszli po drewno na opał Ha Na przypomniała sobie, że zawsze ma dwa sztyletu ukryte w jej ubraniach. Jeden na udzie, a drugi na ramieniu. Obróciła swoją głowę lekko w prawą stronę gdzie była Hye Ri. Wzrokiem pokazała jej, żeby spróbowała wyjąć któryś ze sztyletów i przeciąć liny. Niestety podczas prób nie mogła dosięgnąć żadnego z nich. To w jaki sposób były przywiązane do skały zbyt krępowało ich ruchy. Ha Na rozumiejąc, że nie ma to sensu westchnęła i spuściła głowę próbując wymyślić inny plan. Wiedziała, że będzie miała dość dużo czasu, szczególnie, że nadciągał huragan. Po kilkunastu minutach mężczyźni wrócili z drewnem, które poukładali kilka metrów od wejścia do jaskini i dzięki znalezionej kępie suchej trawy rozpalili ognisko. Skwierczenie co chwilę drewna i małe iskry sprawiały, że Ha Na zaczęła wspominać stare czasy, jednak jej rozmyślania przerwał przeraźliwy grzmot. Kiedy spojrzała w stronę wyjścia z jaskini zobaczyła żaluzję wody. Deszcz z niewyobrażalną siłą uderzał o ziemię. Wiatr nagle się zerwał i pod wpływem swojej siły uginał drzewa prawie do ziemi. Wszyscy czuli jakby przechodził ponad nimi jakiś armagedon. Siła wiatru była tak potężna, że zdmuchnęła ognisko rozrzucając wokół gałęzie, które były przedtem w ogniu. Wiatr zmienił kierunek niosąc za sobą deszcz, który uderzał z całej siły o jaskinię. Powoli wlewała się do niej zimna woda, której ziemia nie zdążała absorbować.
- Dae Hwi przesuń konie w głąb jaskini! - rozkazał Seung Ho widząc, że wystraszone zwierzęta zaczęły wierzgać nogami,
- Konie końmi, a co z nami?! - krzyknęła oburzona siostra Ha Ny, która od kilku minut dostawała falami deszczu po twarzy.
- Hye Ri...- westchnęła Ha Na.
- Nie, to dobry plan. mamy idealną okazję, bo nie są uważni i skupili się na huraganie - stwierdził Sung San zaczynając się szarpać.
Inni poszli za jej przykładem. Po chwili jeden z węzłów rozluźnił się pozwalając Hye Ri wyjąć rękę i zabrać Ha Nie sztylet by uwolnić resztę. Jednym cięciem przecięła sznur i wszyscy byli wolni. Jednak nie było czasu na zastanowienia, widząc, że ich wrogowie są kilka metrów przed nimi zajmując się końmi zrozumieli, że ich jedynym wyjściem jest ucieczka w głąb jaskini.
Cesarzowa machnęła na przyjaciół ręką by pokazać gdzie mają się udać. Po chwili ruszyli. Biegli tak szybko jak tylko mogli. Nie oglądali się za siebie, jedynie patrzyli pod nogi by przypadkiem nie stracić równowagi i się nie przewrócić. Su Jin wbiegając w tak ciemną otchłań czuła jak po jej ciele przechodzi zimny dreszcz, w końcu wchodzili do jaskini z której nikt jeszcze nigdy nie wyszedł. Po chwili Seung Ho zauważył jak ich więźniowie uciekają.
- Łapcie ich!
Po tych słowach widząc, że nie śpieszy się im z powodu koni wściekły ruszył sam za zbiegami. Pomimo, że cały był mokry nie poddawał się. Wbiegł w ciemną otchłań. Nie wiedząc co może go tam czekać postanowił zachować jak największą ostrożność. Jednak po kilkunastu minutach w ciemności zaczął ją tracić. Narastała w nim panika. Po wejściu w głąb niezbadanej jaskini poczuł dziwny wiatr dobiegający z wewnątrz. Zlekceważył to jednak gdyż myślał, że to wszystko przez huragan. Nagle usłyszał czyjś pisk. Biegnąc w ciemności z przerażenia nagle zobaczył dziwne światło. Było ono błękitno białe. Sądząc, że jest to wyjście przyśpieszył. Z każdym krokiem zbliżał się coraz bardziej. Powoli mógł usłyszeć jedynie  swój nierównomierny oddech. W końcu kiedy był metr od tajemniczego przejścia rozpędzony wbiegł w to zagadkowe przejście pomiędzy kamiennymi ścianami. Nagle ujrzał przed sobą wielkie pomieszczenie, a pod sobą wielką przepaść. Cały przerażony pomyślał, że to już koniec. Jednak wtedy poczuł czyjś uścisk na ramieniu, kiedy się odwrócił zobaczył zdyszaną Ha Nę trzymającą go by nie spadł. Stał on bowiem na krańcu przepaści. Dziewczyna szybko przyciągnęła go do siebie i mocno przytuliła, co wprawiło w osłupienie Seung Ho. Ze łzami w oczach wtuliła się w jego umięśnione ciało, które stało bez ruchu. Był zbyt zaskoczony tym co właśnie się dzieję.
- Nic... ci nie jest?! - zapytała łamiącym się głosem.
Chłopak lekko złapał ją za ramiona i odepchnął od siebie.
- Dlaczego mnie uratowałaś? - zapytał zszokowany postawą Ha Ny. - Jesteśmy wrogami!
- Myślisz, że mogę siedzieć i patrzeć jak mój brat ginie na moich oczach?!
Te słowa uderzyły prosto do głowy Seung Ho. Ha Na uratowała go pomimo iż mogła w końcu się go pozbyć i uciec z przyjaciółmi. Uratowała go pomimo tego, że wcześniej chciał ją zabić.
- Dlaczego wciąż powtarzasz to samo?! Mam już tego dość, powinnaś wiedzieć, że jesteśmy wrogami!
- Nie no, mam już dość! - krzyknęła oburzona Hye Ri uderzając z całej siły w głowę młodszego brata.
Chłopak krzyknął z bólu po czym popatrzyła na Hye Ri, która stanęła koło cesarzowej.
- Błagam zmień już tą płytę, to ty się powtarzasz i nie możesz nic dopuścić do tego swojego małego móżdżku! - odparła księżniczka piratów pstrykając go w czoło.
Seung Ho cały się aż zagotował. Poczuł, że wcale nie traktują go poważnie. Nagle jednak przed jego oczami pojawił się wielki medalion w kształcie Księżyca, który z tył miał wygrawerowanego smoka. Po chwili obok pojawił się taki sam. Chłopak spojrzał na nie, po czym chwycił je by sprawdzić, czy nie są fałszywe. Jednak po spostrzeżeniu imion ich rodziców zrozumiał, że to prawda.
- To naprawdę ty Ha Na?! - zapytał podnosząc głos z radości.
Cesarzowa jedynie przytaknęła ciesząc się, że w końcu to zrozumiał.
- No widzisz, moja metoda była szybsza - odparła Hye Ri śmiejąc się do siostry.
- Czasem się zastanawiam jak to ty możesz być tą starszą...- westchnęła co spowodowało wybuch śmiechu wśród zebranych.
- Ale jak to się stało, że nie wpadliście do tej otchłani? - zapytał Seung Ho wiedząc, że o sprawy związane z ich rodziną wyjaśnią potem.
- Wpadliśmy... - odparła speszona trochę Hye Ri. - Ale na szczęście Sung San i Jun Ho złapali nas.
Nagle z ciemności z której przybiegli usłyszeli biegnących ludzi z Plemienia. Jeden z nich widząc otchłań nie zdążył zahamować co poskutkowało to tym, że spadł w dół pozostawiając po sobie jednie przeraźliwy krzyk. Po chwili pojawił się Dae Hwi z drugim mężczyzną.
- Co robisz?! Łap ich! - krzyknął na Seung Ho widząc jak stoi bezczynnie.
- Dae Hwi uspokój się, nie są już naszymi wrogami- wyjaśnił długowłosy.
- O czym ty gadasz, nie pamiętasz co mówiłeś jeszcze w obozie?! - warknął wściekły podnosząc miecz na Ha Nę, która szybko odparła atak.
- Kazałem ci przestać! - krzyknął wyprowadzony z równowagi brat dziewczyny atakując Dae Hwiego.
Niestety jego cios nie doszedł do chłopaka, gdyż zablokował go drugi mężczyzna.
- Ty też się przeciwstawiasz?! Co by powiedziała Oh Mi Ran!
Zaczęła toczyć się niebezpieczna walka na skraju przepaści. Seung Ho kilkoma ciosami pokonał starszego mężczyznę. Dae Hwi będąc otoczony wśród przyjaciół Ha Ny trzymających miecze został zagoniony na skraj przepaści. Nie wiedząc już co ma zrobić zobaczył Su Jin. Bezbronną dziewczynę, która nie umiała walczyć. Dziewczyna przeraziła się widząc jego wzrok na sobie, chciała się cofnąć za Jun Ho, jednak Dae Hwi jednym ruchem chwycił ją za nadgarstek przyciągając ku sobie.
- Jeszcze jeden krok, a poderżnę jej gardło! - zakomunikował poważnym tonem kuzyn Jun Ho trzymając miecz tuż przy karku siostry Sung Sana.
Ha Na jak i Sung San wstrzymali się. Nie wiedzieli co zrobić. Była to naprawdę niebezpieczna sytuacja, wiedzieli, że Dae Hwi jest zdolny do zrobienia czegoś takiego jak zabicie kogoś by uciec sądząc po jego wcześniejszej zdradzie.
- Ha Na odłóż miecz i podejdź tutaj! - rozkazał chłopak.
Cesarzowa domyślała się, że jeśli podejdzie to zostanie zabita, jednak z drugiej strony jeśli tego nie zrobi to zginie Su Jin. Reszta jej przyjaciół odradzała to, nawet Su Jin cała zapłakana krzyknęła w jej stronę, żeby się nią nie przejmowała. Ha Na jednak podjęła już decyzję. Nie chciała, żeby jej przyjaciółka, pierwsza jaką zdobyła została zabita przez nią, więc rzuciła broń i wystąpił naprzód. Nie miała zamiaru umierać. Miała przygotowany plan. Na szczęście miała dużo takich sytuacji gdy była rozbójniczką i to ją nauczyło trzymanie sztyletów w dobrze dostępnych miejscach. Miała zamiar podejść do Dae Hwiego odbić jego atak sztyletem, który wyjmie z opaski ukrytej na ramieniu i uratować Su Jin. Niestety cyrkówka nie wiedziała nic o planie cesarzowej i w obawie o zabicie jej przyjaciółki jak i dziecka jej brata postanowiła podjąć decyzję. Stojąc na skraju przepaści z Dae Hwim grożącym jej mieczem nadepnęła butem na jego nogę i z całej siły cofnęła się do tył. Pod wpływem ciężaru napierającego na niego od przodu Dae Hwi nie wytrzymał i spadł w przepaść, a razem z nim Su Jin. Ha Na widząc tą sytuację podbiegła do otchłani i cała we łzach krzyknęła imię swojej przyjaciółki. Chciała rzucić się za nią, jednak Sung San ją powstrzymał. On również cierpiał widząc jak jego siostra ginie na jego oczach. Mocno przytulił Ha Nę wciąż jednak myśląc o Su Jin. Jej zapłakana twarz wciąż towarzyszyła mu w jego umyślę.
- Słyszycie ten szum wody?! - zapytał zaskoczony Jun Ho. - Wydaję mi się, że to wcale nie jest przepaść...
- O czym ty mówisz, ten szum to deszcz z zewnątrz...- westchnęła Hye Ri.
- Nie, to rzeczywiście inny dźwięk. To chyba jest podziemna rzeka! - krzyknął Seung Ho.
- Jeśli tak, to znaczy, że gdzieś musi mieć swój wylot na powierzchnię! Su Jin może wciąż żyć! - wydedukował Jun Ho pocieszając Sung San i Ha Nę.
Parę godzin potem kilka kilometrów od jaskini grupa mężczyzn wybrała się na polowanie. Sądząc po ich strojach byli bardo wysoko postawionymi postaciami w kraju.
- Zejdźmy nad rzekę, żeby konie się napiły! - rozkazał wysoki i młody mężczyzna.
Po dotarciu nad rzekę zszedł z brązowego konia i podprowadził go pod szklistą wodę samemu siadając na kamykach. Z uśmiechem na twarzy przypatrywał się chmurą wędrującym po niebie. Po tak wielkim huraganie, który był na południu pogoda tam wydawała się być całkowicie inna, pomimo iż miejsce to znajdowało się tylko osiem kilometrów dalej.
- Całe szczęście, że ten huragan udał się na wschód - odetchnął z ulgą. - Nie chciałbym przerywać polowania.
Wpatrujący się w niebo chłopak nawet nie spostrzegł, że służące, które towarzyszyły mu cały czas patrzyły w jego stronę. Jego lekko zaostrzone rysy twarzy, jak i smukła sylwetka sprawiały, że wyglądał nadzwyczaj przystojnie. Jego ciemne oczy wędrujące z jednego miejsca do drugiego nagle spostrzegły coś dziwnego na drugim końcu rzeki parę metrów dalej. Zaskoczony tym wpatrzył się w to miejsce, gdy nagle ujrzał czyjąś delikatną twarz. Od razu zerwał się z miejsca i pobiegł w stronę, gdzie leżało kobiece ciało.
- Wasza wysokość, to niebezpieczne! - krzyknął za nim służący.
Po chwili chłopak dobiegł do dziewczyny o ciemnych włosach wyrzuconej przez rzekę. Podszedł do niej i sprawdził czy oddycha. Wyczuł jej puls i oddech, więc schylił się by wziąć ją na ręce. Powolnym krokiem przeszedł przez rzekę, gdzie była najbardziej płytka. Zerknął na bezbronną dziewczynę, której głowa opadła na jego ciało. Z jej sukienki wciąż ciekła woda. Mężczyzna zaniósł ją do medyków, którzy towarzyszyli mu na wypadek zranienia się podczas polowania. Po dwóch godzinach dziewczyna obudziła się. Ku jej zdziwieniu znajdowała się w wielkiej sali, a sama leżała w okrągłym łóżku.
- Oh obudziłaś się! - powiedziała radośnie jedna ze służących.
- Gdzie jestem? - zapytała osłabiona Su Jin.
- W pałacu cesarskim! Przyszły cesarz Jong Min zajął się tobą po tym jak znalazł cię w rzece.
Su Jin słysząc imię Jong Min nie mogła uwierzyć. Była w pałacu Ha Ny i na wyciągnięcie ręki miała brata Se Hyuna, który podpisał sojusz z Meiko.
Po chwili przypomniała również sobie wszystko co stało się w jaskini. Posmutniała wtedy, gdyż wiedziała, że prawdopodobnie jej przyjaciele myślą, że nie żyje. Jednak postanowiła wykorzystać tą szansę gdy już była w pałacu. Nagle jej rozmyślania przerwały otwierające się drzwi. Do komnaty dziewczyny wszedł Jong Min we własnej osobie.
- Lepiej się czujesz? - zapytał.
- Tak, dziękuję, że mnie uratowałeś.
- To mój obowiązek jako przyszłego cesarza- odparł radośnie chłopak.
- Ta jasne...zobaczymy kto tu niby będzie cesarzem - pomyślała lekceważąc bruneta.
- Pamiętasz może co się stało? - zapytał zmartwiony.
- Nie, nie wiem nawet co tam robiłam, wiem tylko, że mam na imię Surin...- wyjaśniła kłamiąc o utracie pamięci.
Wiedziała, że musi pozostać w pałacu i uwieść Jong Mina by zerwał sojusz z Meiko. Miała zamiar postępować według planu Ha Ny i nie dopuścić by ktoś odkrył jej prawdziwe zamiary.

Koniec Rozdziału XII

sobota, 16 czerwca 2018

Smoczy Tron Rozdział XI



W ostatnim rozdziale~

Zdeterminowana dziewczyna wsadziła kwiatka do szaty by nie wypał podczas przeskoku po czym cofnęła się najdalej jak mogła. Wzięła kilka głębokich wdechów po czym skupiła się tylko na miejscu, gdzie stał Seung Ho. Pobiegła. Przy urwisku odepchnęła się nogami najbardziej jak mogła, próbowała nawet jakoś sobie pomóc rękami. Niestety będąc w powietrzu zrozumiała, że nie udało się. Przez wspinaczkę nie miała już tyle sił co przedtem by wylądować po drugiej stronie urwiska. Przerażenie dziewczyny zauważył Seung Ho, który najszybciej jak mógł wystawił ku niej rękę. Ha Na zaczęła spadać jakiś metr od chłopaka. Rozbójnik szybko rzucił się jej na pomoc. Złapał ją za rękę. On leżący nad przepaścią trzymał dłoń dziewczyny wiszącej kilkanaście metrów nad ziemią.
Obydwoje patrzyli na siebie przerażonym wzrokiem.
- Nie martw się, nie puszczę cię... - powiedział poważnym głosem Seung Ho próbując wyciągnąć dziewczynę.
Ha Na wystraszona wiszeniem nad przepaścią próbowała jakoś pomóc sobie nogami, jednak bez skutku. Spojrzała więc na Seung Ho błagalnym spojrzeniem, jednak nagle jej wzrok skupił się nie na jego twarzy, lecz na jego ręce, gdzie była dość duża blizna... Miała ona kształt rąbu. Widząc to oczy Ha Ny otworzyły się jeszcze bardziej, nie mogła uwierzyć w to co widzi. Znała tą bliznę...
- Niemożliwe... - pomyślała dziewczyna. - Nie możesz być nim... przecież on zginął w pożarze 6 lat temu...
Zmieszana blizną chłopaka spojrzała na jego twarz. Te ciemne oczy chłopaka i dziwnie znajomy wzrok.
- Czy to naprawdę ty braciszku? - zapytała sama siebie Ha Na. - Shen to ty?

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Ha Na była zszokowana tym, że nagle przed jej oczami widzi swojego podobno zmarłego brata Shena. Miała całkowity mętlik w głowie. Nagle przypomniała sobie jak chłopak jej opowiadał podczas leczenia Dany, że stracił rodzinę.
- Czemu on tak myśli skoro wróciłam do pałacu i odzyskałam tron? - zapytała samą siebie dziewczyna wstrząśnięta tym.
Seung Ho widząc dość dziwny wyraz twarzy Ha Ny spytał się czy aby na pewno wszystko w porządku po czym pomógł jej wspiąć się na klif. Trzymając jego zimną doń Ha Na poczuła, że skoro jej brat żyję to chce z nim wszystko wyjaśnić. Chce go odzyskać.
- Powiedziałeś wcześniej, że twoja rodzina nie żyję...- zagadnęła. - Co takiego się stało?
Seung Ho nie ukrył swojego zaskoczenia nagłym pytaniem. Z zakłopotania podrapał się po głowie myśląc co powinien odpowiedzieć. Wiedział, że nie może powiedzieć całej prawdy, przynajmniej na razie, chodź wiedząc, że i tak prawie nie zna dziewczyny to mówienie jej szczegółów i tak by nic nie zmieniło, skoro ich znajomość miała się wkrótce zakończyć .
- Pewna zła osoba zabiła moich rodziców, a potem moje rodzeństwo na moich oczach. Teraz ta osoba zapłaciła za to, jednak następna zagarnęła miejsce mojego ojca i próbuję udawać, że należy do niej - wyjawił Seung Ho.
- Kogo masz na myśli? - dopytała chcąc poznać to co wie chłopak.
- Cesarzową Ha Nę, twoją imienniczkę...- odparł.
Ha Na poczuła jakby cały świat zawalił się jej przed oczami. Nie wiedziała kto nagadał takich bzdur jej bratu. Jednak to co usłyszała pozwoliło jej podjąć decyzję o tym by na razie nie mówić mu o tym kim tak naprawdę jest. Domyślała się, że jeśli wyjawi prawdę to obydwoje będą w niebezpieczeństwie.
- Więc co planujesz? - zapytała podejrzliwie Ha Na.
- Jak to co...zabić cesarzową własnymi rękami by zapłaciła za to, że współpracowała z ministrem Ohem i zabiła moją rodzinę!
- Ale z tego co mi się wydaje to nie wiesz nawet jak wygląda...- odparła wiedząc, że tylko służba w pałacu widziała jej twarz.
- Niedługo się dowiem - wyjaśnia chłopak. -  Moi ludzie z Plemienia Czerwonego Półksiężyca mają mi pomoc.
Ha Na spuściła głowę i zarządziła by już wracać do obozu. Nie chciała dłużej ciągnąć tego tematu. Zrozumiała bowiem, że chłopakowi Plemię wpoiło wiele kłamstw, które teraz będzie ciężko wyjaśnić.
Po godzinie wrócili do obozu, gdzie czekali niespodziewani goście. Wychodząc z pomiędzy drzew Ha Na ujrzała przed sobą piątkę mężczyzn na koniach. Kiedy usłyszeli szmery za liśćmi skierowali swe twarze ku nadchodzącej brunetce.
Oczom cesarzowej ukazał się wysoki mężczyzna, którego widok od razu sprawił, że serce dziewczyny zaczęło szybciej bić.
- Sung San...- szepnęła pod nosem.
Generał widząc również ukochaną odetchnął z ulgą, bał się, że już więcej się nie spotkają, jednak biorąc pod uwagę sytuację w jakiej się znaleźli lekko pokiwał głową co Ha Na odebrała jako ostrzeżenie. Zrozumiała, że nie może ujawniać, ze się znają, szczególnie przy ludziach z Plemienia.
Nagle zza jego konia wyszła na przeciw Seung Ho trójka ludzi z przepaskami z narysowanym czerwonym półksiężycem.
- Seung Ho przynosimy wieści z kwatery głównej, Oh Mi Ran zbiera powoli swoich ludzi by zaatakować pałac i wyzwolić go spod wpływów Japończyków.
- A co z Cesarzową? - dopytał długowłosy brunet. - Słyszałem, że uciekła przed egzekucją...
- Nikt jej nie może nigdzie znaleźć, niestety przez to, że jest z rodziny królewskiej nikt z zewnątrz nigdy jej nie widział, a nawet jeśli to nawet nie wiedzieli, że była cesarzową, więc nikt nie może sporządzić portretu pamięciowego- wyjaśnił starszy mężczyzna w przepasce. - Jednak Sung San zna Cesarzową, więc pomoże ją nam odnaleźć.
- Sung San, Dae Hwi co tu robicie? - zapytał zaskoczony widząc nowo nabytych rekrutów do Plemienia.
- Oh Mi Ran kazała nam ich przywieźć by zapoznali się z tym jak działa nasze Plemię, gdyż to oni mają wprowadzić nas do pałacu podczas ataku przez podziemia - wytłumaczył inny mężczyzna.
- Podziemia?!- wzdrygnęłą się Ha Na wiedząc, że tam jest ukryta pieczęć.
Po chwili cesarzowa uświadomiła sobie również, że wspominali również o Oh Mi Ran, matce Yi Hana. Powoli zaczynało jej się to układać w większą całość. Wydedukowała, że najprawdopodobniej upozorowała ona swoją śmierć by odejść od ministra Oha, a potem dołączyła do Plemienia, którym obecnie rządziła.
- A kto to? - zapytał mężczyzna widząc Ha Nę obok Seung Ho.
- Pomagła mi uratować jedno z dzieci, ma na imię Ha Na - przedstawił ją.
Cesarzowa poczuła, że to najgorszy moment na przedstawienie jej szczególnie, że tak gorączkowo ci ludzie jej szukają, Bała się, że po usłyszeniu jej imienia od razu skojarzą fakty, jednak starszy mężczyzna jedynie spojrzał na nią podejrzliwie po czym skupił swój wzrok na chłopaku. Ha Na odetchnęła z ulgą, jednak do czasu aż zza jej pleców wyszli jej przyjaciele. Jun Ho, Hye Ri oraz Su Jin. Dae Hwi widząc swojego kuzyna Jun Ho wzdrygnął się. Przygryzł swoją wargę nie wiedząc co ma zrobić, jednak w końcu wypowiedział dwa słowa:
- To ona...
Po tym mężczyźni okrążyli Ha Nę i od razu związali ją sznurkiem pomimo jej szarpania. Zanim reszta zareagowała Ha Na byłą już związana.
- Co to ma znaczyć?! - krzyknął Seung Ho widząc jak została potraktowana jego znajoma.
- Przepraszam za ten teatrzyk, ale wraz z Dae Hwi podpisaliśmy kontrakt zanim opuścił Plemię z Jun Ho. Miał być naszym tajnym agentem...- zaczął opowiadać gruby mężczyzna.
Sung San słysząc to gwałtownie odwrocił się do wysokiego szatyna i chwycił go za lnianą koszulę.
- Jak mogłeś, nie taki był plan?!- krzyknął generał wiedząc, że został zdradzony przez Dae Hwiego.
- Takie życie, jakoś muszę przeżyć...- burknął łapiąc Sung Sana za nadgarstek i wykręcając mu rękę kładąc go na kolana.
W jednej chwili również i generał jak i Ha Na był związany. Zanim się reszta nie obejrzała, pomimo oporu członkowie Plemienia związali ich najlepiej jak się dało. Jun Ho widząc, że jego kuzyn ich zdradził spojrzał na niego wzrokiem pełnym nienawiści chcąc by się opamiętał, jednak bez skutku.
- Więc to ty byłaś cesarzową?!- krzyknął Seung Ho kiedy wreszcie do niego doszło to co się stało.
- Shen, proszę posłuchaj mnie...- błagała Ha Na klęcząc cała związana.
Seung Ho wzdrygnął się na to imię. Nie wiedział skąd dziewczyna wie jak wcześniej się nazywał, jednak nie chciał niczego od niej słyszeć, natychmiast wyjął swój miecz z pochwy i podniósł ku górze by mógł on odbić światło słoneczne. Wypełniony wściekłością, że zaufał Ha Nie postanowił zakończyć ich przeznaczenie. Już miał machnąć mieczem, gdy Dae Hwi go zatrzymał.
- Sprawy się skąplikowały Seung Ho, nie możesz jej zabić, przynajmniej nie teraz...- wyjaśnił zatrzymując jego miecz swoim.
Obydwie bronie wydały ostry dźwięk, który wystraszył wszystkich zebranych.
- Oh Mi Ran chcę ją przesłuchać, bo zniknęła pieczęć cesarska i tylko cesarzowa wie gdzie ona jest...- dodał.
- Więc mamy być na jej łasce?!- zaprotestował Seung Ho stanowczo ponawiając zamach.
- Liang! - krzyknęła nagle czyjeś imię Ha Na zamykając oczy w obawie, że zaraz nadejdzie cios mieczem.
Seung Ho słysząc to imię gwałtownie zatrzymał swoją broń po czym rzucając ją na ziemię jedną ręką chwycił cesarzową za szatę i podniósł ku górze,
- Kim ty do diabła jesteś?!- wrzasnął Seung Ho pełny gniewu.
- Jestem Ha Na, twoja prawdziwa siostra Shen!
Chłopak chwilowo poczuł niepewność, jednak drastycznie uderzył swoją prawą dłonią o twarz dziewczyny sprawiając, że upadła na ziemię.
- Moja siostra nie żyję!
- To skąd znałabym imię Liang? Imię małego ptaka, którym zajmowaliśmy się razem jako dzieci. Uciekaliśmy z pałacu by iść do lasu i się nim zająć! To był nasz sekret! Nasz! - wytłumaczyła Ha Na.
Seung Ho ponownie zaczął się wahać, było to dla niego dziwne uczucie, gdyż jeszcze nigdy w jego życiu jego wiedza nie była sprzeczna z informacjami jakie odkrywał. Widząc niezdecydowanie chłopaka Dae Hwi wraz z pozostałą trójką członków z Plemienia zdecydowali od razu wyruszać do siedziby głównej. Jednym z grubszych sznurków związali wszystkich więźniów i wsiadając na konie skierowali się do miejsca gdzie mieli spotkać Oh Mi Ran. Seung Ho jechał na swoim koniu na tyłach pilnując ostatniego, przywiązanego więźnia- Ha Nę. Idąc za nią nie odrywał od niej wzroku. Wciąż trapiło go to co powiedziała, jednak to przez co przeszedł po opuszczeniu pałacu sprawiło, że wiedział, że nie może nikomu ufać tylko przez jakieś słowa. Tamtejszy świat był okrutny. Przetrwali tylko najsilniejsi, to również wiedziała i Ha Na, więc domyślała się, że jej brat nie da za wygraną i wciąż będzie widział tylko swoją wersję. Dlatego też postanowiła, że nie będzie dłużej poruszać tego tematu. Wystarczyła jej świadomość, że Shen żyję i chcę walczyć by odzyskać tron. Nie wiedział co stanie się w przyszłości, ani czy jej plan z wysłaniem Su Jin do pałacu wypali, więc chciała by Shen był planem B, na wypadek gdyby poniosła porażkę i zginęła. Teraz będąc w ciąży musiała się ograniczać w wielu rzeczach by nie zagrozić dziecku, jednak nie wiedziała czy zdoła je urodzić w tych czasach, nawet jeśli miałoby to być jej ostatnie dziecko. Teraz gdy musiała walczyć o tron i stawiać swoje życie na szali, dziecko sprawiało, że wahała się. Po tych wszystkich namysłach Ha Na spostrzegła, że całkiem wyłączyła się podczas drogi. Zaskoczona rozejrzała się wokoło i ujrzała ogromne pola z wysoką, zasuszoną trawą oraz zaczynające się góry. Pasma górskie które mogła ujrzeć na wprost siebie zapierały jej dech w piersiach. Jeszcze nigdy nie była w takim miejscu. Wydawało się ona naprawdę piękne, jednak emanowała od niego złowroga aura. Może dlatego, że wkroczyli do zaciemnionego lasu, gdzie nikt z normalnych mieszkańców nie miał na tyle odwagi by wejść do środka. Kiedy spojrzała na szarawe niebo ujrzała jak kilka ciemnych chmur nadciąga z północy. Dzięki wykształceniu w pałacu jak i doświadczeniu z lat kiedy była rozbójniczką Sają wiedziała, że zbliża się huragan. Jednak nie zauważyła tego tylko Hana.
- Dae Hwi, zróbmy postój w tej jaskini na zboczu góry. Nadciąga...- zaczął mówić Seung Ho.
- Huragan z północy - wtrąciła się cesarzowa rzucając ostre spojrzenie bratu.
Seung Ho jedynie zmierzył dziewczynę wyrazistym spojrzeniem po czym nakierował wszystkich na pobliską jaskinię. Po kilkunastu minutach doszli na miejsce. U podnóża góry rzeczywiście znajdowała się wielka dziura. Brunet pomimo wcześniejszych nocować w tym miejscu podczas drogi do kwatery głównej nigdy nie zaszył się w głąb tej dziwnej jaskini. Wiele osób uważała, że jeśli ktoś tam wejdzie to już nigdy nie wróci, dlatego nikt nigdy nie odważył się wejść głębiej. Chłopak pomógł przywiązać resztę do wystającej skały podczas gdy jego znajomi udali się po drewno by rozpalić ognisko.
W tym czasie Se Hyun i Yi Han znajdowali się niedaleko obozu cyrkowego. Jechali na swoich koniach pełni satysfakcji z wypełnionej misji. Se Hyun już od początku drogi powrotnej przemierzał wzrokiem dziwnie zachowującego się Yi Hana w obecności Kikyo. Nawet teraz podczas jazdy na koniu zaoferował jej, żeby pojechała z nim. Teraz jadąc za nimi mógł zobaczyć jak szamanka jest lekko przytulona do Yi Hana żeby nie spaść. Wyobraził sobie wtedy jego i Hye Ri w takiej sytuacji. Od razu się rozmarzył.
- Ile bym dał, żeby coś takiego się stało - pomyślał będąc w siódmym niebie.
- Poczekaj, a wszystko dobrze się skończy też dla ciebie - przerwała ciszę Kikyo zwracając się do Se Hyuna.
- Potrafisz czytać w myślach?! - zapytał przerażony.
- Nie musiałam nawet, można z ciebie czytać jak z otwartej książki...- burknęła. - Dziwię się, że ta dziewczyna jeszcze tego nie zauważyła...
Nagle brunetka poczuła dziwny dreszcz po dojechaniu na miejsce. Zdezorientowana zaczekała koło koni podczas, gdy do Yi Hana wyszedł Ren i inni cyrkowcy.
- Gdzie jest Ha Na i reszta? - zapytał Se Hyun.
- Nie wrócili, prawda? - dopytała patrząc na zachodzące słońce rozumiejąc co takiego wyczuła.
- Zgadza się...- potwierdził Ren.
- Kikyo gdzie oni są? Powinnaś wiedzieć...
Nagle dziewczyna kucnęła na ziemi i podniosła parę kamyków oraz patyków. Zamknęła oczy i wypowiedziała parę niezrozumiałych słów po czym rzuciła wszystko na ziemię. Ułożyło się to w dziwne znaki. Była to magia, której używały szamanki. Coś co jeszcze nikt nie potrafił opanować oprócz nich, dlatego wszyscy się ich bali, gdyż władały mocą większą niż normalni ludzie.
Kikyo patrząc na rozrzucone patyki i kamienie wyczytała z nich coś co również i ją zdziwiło.
- Ha Na jest w niebezpieczeństwie...- powiedziała niepewnie.
- Mówiłaś już to wcześniej w lesie! - odparł Se Hyun.
- Nie... tamto się już wydarzyło, jednak teraz nie tylko ona jest w niebezpieczeństwie. Wszyscy którzy są wokół niej mogą zginąć, nawet i jej wrogowie, którzy ją porwali...- wyjaśniła wyjmując małe kryształowe wahadło, które umieściła nad kamieniami.
- Została porwana? - dopytał zaniepokojony Yi Han.
- To najlepsze co stało się biorąc pod uwagę niebezpieczeństwo jakie na nią czyha dzisiejszej nocy...

Koniec Rozdziału XI

Moja Przygoda W Korei Rozdział VI


Muzyka do rozdziału~



- So Ah mogłabyś przynieść z kantorka na dachu jeszcze jedną ławkę? Zostawiłam tam klucze... - poprosiła blondynka niosąc w rękach krzesło.
- Nie ma sprawy!
Ra Won słysząc to zachowała kilka metrów odstępu i poszła za nimi. Idąc po stromych dość schodach obydwoje mieli powoli już dość, szczególnie po wcześniejszym biegu, jednak nareszcie ujrzeli białe drzwi.
- Pośpieszmy się, bo nie zdążymy na ognisko! - powiedział Jong Suk otwierając drzwi na dach.
Obydwoje po wyjściu mogli poczuć orzeźwiające powietrze oraz lekki wiaterek, który rozproszył włosy So Ah. Było już ciemno, więc mogli nawet ujrzeć parę gwiazd na niebie.
- To chyba ten kantorek!
Obydwoje weszli do środka i po zaświeceniu światła ujrzeli całą stertę krzeseł i ławek. Domyślili się, że pewnie są to stare ławki, które wymieniono ostatnio na nowsze modele. So Ah podeszła do najbliższej i chwyciła ją, jednak Jong Suk nie pozwolił na to i jednym ruchem odebrał jej ławkę. Niósł ją ku wyjściu z dachu.
- Te drzwi przypadkiem nie były otwarte? - zapytała zdezorientowana So Ah patrząc na aktora.
- Były...
So Ah szybko podbiegła i chwyciła za klamkę, jednak nawet jeśli próbowała z całych sił nie mogła ich otworzyć. Tym czasem po drugiej stronie drzwi stała Ra Won, która przekręciła dwukrotnie kluczyk w drzwiach by zamknąć So Ah na dachu.
- Tak kończy ten, kto wchodzi w drogę mi i Ji Minowi... - pomyślała wściekła przypominając sobie jak Ji Min był zafascynowany So Ah.
Po tym schowała kluczyk do kieszeni spodni i zeszła na dół by nie przegapić ogniska.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

 - Gdzie jest So Ah? - zapytała dziewczyna która poprosiła koleżankę o przyniesienie krzeseł widząc że z magazynu wraca Ra Won.
- Poprosiła mnie żebym zaniosła to ostatnie krzesło, powinna być już przy ognisku - skłamała współlokatorka So Ah.
Dziewczyna słysząc to nawet nie podejrzewała że So Ah może być zamknięta na dachu, więc dołączyła do koleżanek z klasy będących przy ognisku.
W tym czasie So Ah bezcelowo próbowała wołać o pomoc, gdyż wszyscy byli na boisku i nikt nie mógł jej usłyszeć. Jong Suk próbował wyważyć drzwi, jednak nie udało się. Próbując wymyślić inne wyjście z tej sytuacji usiedli i oparci o ścianę wpadli na pomysł, żeby do kogoś zadzwonić. So Ah szybko się zerwała w poszukiwaniu telefonu, jednak przypomniała sobie, że swoje rzeczy zostawiła w klasie.
- Akurat teraz musiałam zostawić tam telefon...- odparła zirytowana czochrając obydwoma rękami włosy. - A co z twoim?
- Rozładowała mi się bateria...
Czuli jakby jakiś pech ich prześladował. Pierwsze te drzwi, a teraz to. Nagle coś spadło z góry na twarz dziewczyny. Była to kropla wody. Zapoczątkowała ona wielką ulewę na skutek której ognisko zostało przerwane, a wszyscy uczniowie wrócili do akademików. So Ah od razu pobiegła do kantorka razem z Jong Sukiem po czym szybko zamknęli drzwi, by woda nie dostała się do środka. Będąc w ciemnym pomieszczeniu próbowali odnaleźć włącznik dotykając ścian. Po naciśnięciu czegoś ujrzeli jak żarówka bez żadnej lampy oświetla kantorek. Wyglądało to bardzo ubogo, a w dodatku było mało miejsca ze względu na ławki, więc postanowili trochę je poprzesuwać by zrobić miejsce dla siebie. Wiedzieli, że najprawdopodobniej dopiero jutro ich znajdą, więc całą noc będą musieli tutaj spędzić. Jong Suk od razu wziął się za przestawienie sprzętu szkolnego, co zaimponowało dziewczynie. Wyglądał naprawdę oszałamiająco kiedy ciężko pracował, W końcu po godzinie udało im się wygospodarować trochę wolnego miejsca, gdzie mogli usiąść. W kantorku oprócz krzeseł znajdowały się stare materace i piłki do koszykówki, więc widząc jeden materac oparty o ścianę ze swoją pomocą położyli go na ziemi, żeby nie siedzieć na betonie.
- Mam dość- westchnęła zmęczona dziewczyna.
- Nie tylko ty...- powiedział wykończony Jong Suk kładąc się na plecach na materacu. So Ah spojrzała na położonego chłopaka i patrząc na niego zrozumiała, że jest naprawdę świetnie zbudowany, a czarna koszulka idealnie to wyeksponowała. Najprawdopodobniej musiał dużo ćwiczyć. Przesuwając swoim wzrokiem po jego ciele nagle natrafiła na oczy chłopaka, które przyglądały się jej. Od razu speszona odwróciła wzroki. Szybko wstając przez przypadek kopnęła pobliski regał, gdzie były piłki. Szałka zakiwała się sprawiając, że dwa kartony z samej góry spadły. Jong Suk zauważając to szybko zakrył dziewczynę swoim ciałem by nic jej się nie stało. To na niego spadła zawartość kartonów. So Ah leżąc na ziemi zobaczyła przed sobą twarz Jong Suka z lekkim grymasem bólu. Był on nad nią podtrzymując się rękami, które miał jedną po prawej stronie ciała dziewczyny, a drugą po lewej stronie. Kiedy już kartony opadły Jong Suk z bezradności i bólu stracił panowanie w rękach i upadł na leżącą pod nim So Ah.
- Nic ci nie jest?! - zapytała zaniepokojona.
Jong Suk odwrócił się na plecy i przetoczył się koło dziewczyny. Dostał dość solidnie taką ilością piłek, więc wciąż mógł czuć przeszywający ból, jednak z czasem zaczął przechodzić . So Ah winiła się, że to przez nią aktor został ranny, więc widząc jak lekko drżało jego ciało z zimna postanowiła przepatrzyć regał za czymś do przykrycia się. Szukała na prawie wszystkich półkach, jednak jedyne co znalazła to piłki i rakiety do tenisa. Została szuflada. Kiedy ją otworzyła zobaczyła koc który używali nauczyciele do siedzenia podczas wyścigów na stadionie. Uradowana znaleziskiem szybko pokazała Jong Sukowi co znalazła. Chłopak od razu usiadł i uśmiechnął się. Jednak wciąż było mu bardzo zimno. So Ah jednym ruchem rozłożył koc i przykryła go od tył by mógł zawinąć końce koca z przodu. Jednak zauważyła, że trzymał zawiniętą lewą część koca.
- Owiń się też drugą częścią- powiedziała troskliwie dziewczyna.
- Ty też zaraz zamarzniesz - odparł chłopak patrząc na przemoczony mundurek dziewczyny.
- Chodź tutaj- dodał.
Taka sytuację wyobrażała sobie jedynie w snach. Mieć tak romantyczną scenę z jej ulubionym aktorem było dla niej niczym spełnienie marzeń, więc nie odmawiając usiadła koło niego i chwyciła drugą część koca. Obydwoje opatuleni próbowali się zagrzać. Po dwóch godzinach usnęli. So Ah całkowicie opadła z sił i usnęła na ramieniu chłopaka.
Następnego dnia z samego rana akademik chłopaków został powołany do zajęcia się odnoszeniem ławek i krzeseł do kantorka.
- Rany czemu mam to robić z samego rana - burknął Ji Min do kolegi z którym miał zanieść ławkę.
- Ja też nie jestem tym pomysłem zachwycony - odarł chłopak w okularach wspinając się z krzesłem po schodach.
Kiedy wreszcie doszli na dach Ji Min sięgnął do klamki i ze zdziwieniem popatrzył na kolegę.
- Nie miało być przypadkiem otwarte?
- Hej Hwan Ki, przynieś klucz z pokoju nauczycielskiego! - krzyknął rudowłosy do bruneta będącego na dole.
Sam zaś zmęczony noszeniem tego usiadł na ławce i wyczekiwał na klucz. W tym czasie w kantorku pojawiły się promyki słońca, które rozjaśniły pomieszczenie. So Ah z delikatnym wyrazem twarzy spała wciąż oparta o ramię Jong Suka, który słysząc jakieś dźwięki obudził się. Po przetarciu oczu zobaczył jak brązowowłosa śpi lekko przytulając się do niego. Jeden z kosmyków włosów opadł jej na twarz, więc Jong Suk delikatnym ruchem ręki zaczesał go do tył by odsłonić twarz dziewczyny.
- Dzisiaj się dowiesz, że jestem kociakiem 134 który sprowadził cię do Korei - szepnął do śpiącej So Ah lekko się uśmiechając.
Nagle ktoś otworzył drzwi do kantorka. Ji Min znieruchomiał po tym co, a raczej kogo zobaczył w środku.
- So Ah?! - krzyknął zaskoczony podbiegając do niej.
Słysząc ten krzyk dziewczyna błyskawicznie się obudziła i widząc rudowłosego podziękowała mu za ratunek.
- Co tutaj robiłaś? - zapytał zszokowany pomagając jej wstać. - I to jeszcze z nim?!
- Ktoś chyba przez przypadek zamknął nas tutaj wczoraj jak przyszliśmy po ławkę - odpowiedziała obojętnie dziewczyna nie wiedząc, że był to plan Ra Won.
Po chwili do kantorka wszedł równie zdziwiony co Ji Min Hwan Ki, który po zobaczeniu dziewczyny w środku nie ukrył swojego zdziwienia.
- Wszystko w porządku? - zapytał zmartwiony Hwan Ki.
- Tak, nic mi nie jest, na szczęście był tu ten kantorek to ochronił nas przed deszczem - odparła wychodząc z pomieszczenia na dach.
Za nią podążyła reszta oraz Jong Suk, który sądząc po swojej minie nie czuł się najlepiej. So Ah kątem oka zauważyła jak trzyma się on co jakiś czas za bark co zaczęło ją niepokoić.
- Zranił się, gdy mnie wczoraj uratował?- pomyślała zamartwiając się.
- So Ah, powinnaś iść do dyrektorki i powiedzieć co się stało to wtedy usprawiedliwi ci ten dzień, a ty będziesz mogła iść do lekarza się przebadać - odparł Ji Min.
- Czemu miałabym to robić, nic mi nie jest...-  odpowiedziała po czym nagle kichnęła.
- Przez całą noc byłaś na takim zimnie, jest koniec jesieni na pewno się przeziębiłaś! - wyjaśnił Hwan Ki.
Nie czekając nawet na pozwolenie dziewczyny Ji Min poszedł do dyrektorki i wyjaśnił całą zaistniałą sytuację podczas, gdy reszta czekała w poczekali. Po chwili brązowe drzwi do gabinetu otworzyły się i wyszła z nich dyrektorka, która ze zmartwionym wzrokiem spojrzała na So Ah.
- Ji Min powiedział mi o wszystkim. Powinnaś jak najszybciej iść do lekarza i dostać jakieś lekarstwo na przeziębienie, bo potem może obrócić się to w coś gorszego - powiedziała kobieta równocześnie mówiąc, że usprawiedliwi jej ten dzisiejszy dzień nieobecności na zajęciach.
So Ah była zaskoczona tym jak Ji Min zareagował. Nie sądziła, że może być on tak troskliwy. Zaimponował jej. Za radą znajomych dziewczyna zabrała swoje rzeczy i po wyjściu za bramę szkoły próbował złapać jakąś taksówkę. Machając ręką co jakiś czas czuła, że już ma powoli dość, jednak nagle podjechało do niej czerwone auto, którego szyba uchyliła się koło niej. Kiedy dziewczyna zaskoczona schyliła się by zobaczyć kto to ujrzała Lee Jong Suka. Trzymając kierownicę powiedział jej, że ją podwiezie.
- Dziękuję - podziękowała dziewczyna.
- Jak to możliwe, że zawsze spotykam cię, gdy potrzebuję taksówki - zaśmiała się.
- Wygląda na to, że jest mi już pisane bycie twoim prywatnym taksówkarzem - zawtórował śmiechem dziewczynie.
- Też jadę do szpitala, więc chciałem cię przy okazji podwieźć - wyjaśnił Jong Suk.
Nagle So Ah spojrzała czulę na chłopaka przypominając sobie, że został ranny, miała nadzieję, że to nic poważnego.
- Przepraszam...
Chłopak jednak od razu uśmiechnął się do niej i czule powiedział, że to w cale nie jej wina. Po dojechaniu do szpitala So Ah zerknęła na zegarek, gdyż wiedziała, że miała dzisiaj spotkać się z tajemniczym użytkownikiem- kotek 134. Wyczekiwała tego spotkania już od kilku dni. Po tym jak zatrzymali się na pobliskim parkingu So Ah zabrała swój plecak i wraz z Jong Sukiem udała się do środka szpitala. Zarejestrowali się w recepcji po czym usiedli na krzesłach w poczekalni, Dziewczyna widząc, że jeszcze dużo osób przed nimi westchnęła ze zmęczenia. Była wykończona samym spaniem w zimnym pomieszczeniu, a do tego to czekanie w kolejce sprawiało, że chciało się jej spać. Chcąc się obudzić potrząsnęła głową, po czym postanowiła, że porozmawia chwilę z Jong Sukiem, miała nadzieję, że chociaż to ją obudzi. Kiedy spojrzała swoimi brązowymi oczami na chłopaka ubranego w przeciwsłoneczne okulary i czarną bluzę z kapturem zobaczyła, że wydawał się bardzo blady.
- Wszystko w porządku? - zapytała martwiąc się o stan przyjaciela.
Nie uzyskała jednak odpowiedzi, jedynie zauważyła, że Jong Suk zaczął się trząść. Zaniepokojona lekko odchyliła mu okulary. Widząc zmęczone oczy aktora uświadomiła sobie, że naprawdę cierpiał.
- So Ah? - powiedziała pielęgniarka zapraszając ją do gabinetu lekarza.
- Przepraszam, ale czy może on iść pierwszy? - poprosiła ze zmartwionym wyrazem twarzy.
- Co robisz? Idź...pierwsza...nic mi nie jest - odparł rozpalony Jong Suk chwytając ją lekko za bluzkę.
- Nie ma mowy! Idziesz pierwszy! - odpowiedziała stanowczo.
Po tych słowach pomogła mu wstać i zaprowadziła do gabinetu. Niestety lekarka po zobaczeniu w papierach, że nie jest to nikt z rodziny nie pozwoliła jej zostać, chyba, że aktor wyrazi zgodę. Tak też zrobił. So Ah zaskoczona tym, czemu chłopak pozwolił jej zostać przysiadła na krześle przy ścianie podczas gdy aktor usiadł na kozetce. Starsza brunetka podniosła koszulę chłopaka i przysłuchała się jego sercu, po usłyszeniu od niego wszystkich symptomów stwierdziła, że jest to przeziębienie, ale na tyle poważne, że może doprowadzić nawet do zapalenia płuc jeśli nie będzie leczone. W związku z tym chciała pozostawić Jong Suka w szpitalu na parę dni.
- Nie ma takiej opcji! - odparł lekko zachrypniętym głosem.
- Nie mogę zostać w szpitalu bo zaraz rozniesie się to pomiędzy dziennikarzami i tym bardziej trudniej mi będzie wyzdrowieć - wyjaśnił.
- Proszę przepisać mi leki, które mogę zażywać w domu - poprosił.
Lekarka widząc zdeterminowanie chłopaka nie chciała już go przekonywać skoro i tak to była jego decyzja. Przepisała mu najlepsze leki i zaleciła by przez kilka dni nie wychodził z domu i dużo odpoczywał. Dostał antybiotyk, więc również musiał uważać by się nie odwodnić. A jeśli chodzi o jego bark to okazało się, że jest stłuczony, więc powinien na niego uważać i przez parę dni go oszczędzać.
- Dziękuję...
- A czy może też Pani zbadać ją? - zagadnął bojąc się, że i So Ah złapała przeziębienie.
Po zbadaniu dziewczyny lekarka stwierdziła, że są jakieś minimalne symptomy, jednak nie potrzebuję na nie żadnych lekarstw. Doktorka zaleciła jedynie odpoczynek. Po wyjściu z gabinetu obydwoje skierowali się do wyjścia. So Ah kątem oka spoglądała co jakiś czas na aktora, który naprawdę źle wyglądał. Martwiła się o niego. Trochę podenerwowana miała dwa wyjścia w głowię. Szybko zerknęła na zegarek i postanowiła mimo wszystko przynajmniej dotrzymać chłopakowi towarzystwa aż do dotarcia do jego domu. Czuła się winna, więc czuła, że jeśli to zrobi to przynajmniej chodź trochę będzie w stanie odpłacić chłopakowi za opiekę tamtej nocy.
- Dasz radę prowadzić?- zapytała niepewnie.
Jong Suk spojrzał na nią po czym zerknął na auto przed nim. Sam nie był pewny, czy da radę, więc nie wiedział co powiedzieć.
- W takim razie bierzemy taksówkę! - podjęła decyzję So Ah zakładając chłopakowi kaptur na lekko zmierzwione włosy.
Jong Suk był zaskoczony gestem dziewczyny. Nie sądził, że będzie chciała z nim pojechać.
- Bierzemy? - dopytał.
- Tak, jadę z tobą! - odparła. - Przecież nie zostawię cię samego w takim stanie!
- Dziękuję...- szepnął zakłopotany.
So Ah od razu stanęła na chodniku i wymachiwała ręką na taksówki. W końcu udało jej się jedną złapać, więc otworzyła drzwi auta. Chwyciła chłopaka za ramię i pomogła mu wejść do środka. Kiedy aktor powiedział swój adres od razu taksówkarz skierował się w wyznaczone miejsce. Po kilkunastu minutach obydwoje byli już w Gangnam koło wielkiego domy chłopaka. On trochę pokaszlując otworzył bramkę i zaprosił dziewczynę do środka. Cieszył się, że miał na wszelki wypadek zawsze czarną bluzę w aucie, bo dzięki temu podczas wizyty u lekarza i jazdy tutaj był mniej rozpoznawalny, jak i mniej zmarzł. Po przejściu przez ogród pełny pięknych roślin i altanek weszli po drewnianych schodach na ganek, gdzie znajdowało się wejście.
- Twój dom jest ogromny!- powiedziała bez zastanowienia So Ah.
Po wejściu do środka ujrzała wielki salon  połączony z kuchnią oraz drzwi prowadzące do pokoju aktora. Jong Suk wiedział, że za niespełna pół godziny kociak 134 był umówiony z So Ah, więc żeby się upewnić zadał pytanie dziewczynie, czy aby na pewno może zostać.
- Tylko wyślę jeszcze komuś wiadomość, żeby przełożyć spotkanie - wyjaśniła wyjmując telefon.
- Nie musisz specjalnie ze mną zostawać skoro masz plany...- odparł nalewając sobie wodę.
 - Dam sobie radę...- dodał po czym odczuł przeszywający ból w barku, który sprawił, że wylał wodę poza szklankę
- No właśnie widzę...- odpowiedziała delikatnie odbierając od chłopaka szklankę by nalać mu wodę.
- Teraz ty jesteś ważniejszy, skoro przeze mnie zostałeś ranny... - wyjaśniła czułym głosem podając mu naczynie.
Jong Suk w głębi serca ucieszył się słysząc słowa dziewczyny. Nagle jednak widząc, że wróciła ona do pisania wiadomości zaniepokojony spojrzał na swój telefon w którym miał włączone dostawanie powiadomień ze strony z którą rozmawiał z So Ah. Szatynka wysłała wiadomość i po chwili w pomieszczeniu rozległ się doniosły dźwięk.
- Bo co ja naładowałem telefon w aucie! - pomyślał zły na siebie aktor.
- Oh to dźiwęk powiadomienia z tej strony! - odparła zaskoczona.
- Ale czemu nie mam nowej wiadomości? - dodała. - Powinna być skoro usłyszałam ten dźwięk.
Nagle Jong Suk szybko chwycił za telefon i odwrócił się by go wyciszyć, jednak zaciekawiona tym So Ah podeszła do niego co wyprowadziło go z równowagi i i sprawiło, że upuścił telefon na ziemię.
- Przepraszam! - przeprosiła widząc jak zaskoczony chłopak wypuszcza telefon.
Szybko podniosła go. I przez przypadek spojrzała na wyświetlacz, gdzie była nazwa użytkownika.
- Kotek134? - przeczytała niepewnie.
- Ty nim jesteś?!

Koniec Rozdziału VI

Jak się wam podobał rozdział? Jakieś teorie? ;)

środa, 30 maja 2018

The Watcher Rozdział II


Muzyka do rozdziału: 


W ostatnim rozdziale:

Siedząc za nimi zacisnęłam pięści. Było mi szkoda Eun Woo, że dowiedział się o tym i nawet nie otrzymał przeprosin. Wyprowadziło mnie to również z równowagi, więc chwyciłam swoją tackę, na której była zupa i ruszyłam wprost na nich. Eun Woo puścił Woo Hyuna i już miał odchodzić, gdy zobaczył jak potykam się i upadam na ziemię wylewając zupę na Yu Ri i So Re.
- Ślepa jesteś?! Coś ty zrobiła?! - krzyknęły razem całe oblane zupą.
Szybko wstałam i chwyciłam za serwetki by pomóc się im wytrzeć, jednak udałam, że przez przypadek łokciem zwaliłam na ziemię dzbanek z sokiem podczas brania chusteczek. Wylał się prosto na kolana Woo Hyuna.
- Ohh bardzo przepraszam...- skłamałam udając zmartwioną minę.
 - Chyba dacie sobie z tym radę same...- odparłam idąc do wyjścia.
Po odejściu od ich stołu uśmiechnęłam się kpiąco ciesząc się, że w końcu się odważyłam zrobić im na złość. Byłam pewna, że nikt tego nie zauważy, jednak pomyliłam się, gdyż Eun Woo przez cały czas mi się przyglądał i widząc to moje inne oblicze był zaskoczony.
- To naprawdę ty, ta miła Se Na? - pomyślał widząc jak go mijam wychodząc ze stołówki.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


Następnego dnia po wstaniu z łóżka przeciągnęłam się naśladując mojego rudawego kota leżącego obok. Była siódma rano a co dziwne byłam wyspana. Zazwyczaj śpię do południa jednak dzisiaj obudziłam się wcześniej, nawet bez budzika. Schodząc z łóżka założyłam na siebie satynowy szlafrok i z uśmiechem podeszłam do okna by podnieść rolety. Nagle oślepiło mnie ciepłe światło. Uwielbiałam ten widok słońca w Maju. Od razu nabierałam sił na cały długi dzień w szkole. Otworzyłam okno by poczuć wiatr w swoich brązowych włosach. Zamknęłam oczy i poczułam się jakbym przeniosła się w czasie do czasów, gdy żyli jeszcze drodzy mi ludzie, a w tym i mój tata. Przypominałam sobie ten sam wiaterek który towarzyszył mi podczas każdej wycieczki z rodzicami. W końcu otworzyłam oczy i westchnęłam, gdyż wiedziałam że te błogie czasy już nie wrócą. W końcu podreptałam do kuchni i przyrządziłam sobie śniadanie. Mojej mamy nie było w domy, gdyż pracowała na rannej zmianie więc mogłam poczuć tą pustkę w domu. Byłam całkiem sama. A przepraszam był ze mną kot. Minęła godzina a ja już byłam w szkole.
Widząc te tłumy rozbawionych twarzy pogłośniłam muzykę w słuchawkach i udałam się na pierwsze piętro. Byłam dzisiaj ubrana w czarno fioletową bluzkę i jeansy. Pomimo mojego charaktery zwracałam uwagę na to jak się ubieram. Jeśli miałabym określić mój styl to powiedziałabym że jest to elegancja zmieszana z dziewczęcością. Oczywiście żadne dresy nie wchodziły w grę. Wręcz gdy widziałam kogoś ubranego w to coś czułam wstręt.
W końcu zadzwonił dzwonek, a ja weszłam do klasy. Jak zawsze usiadłam w trzeciej ławce przy Yoonie.
- Cześć- powiedziałam bez żadnych uczuć.
Po chwili podszedł do mnie jeden z chłopaków który siedział zazwyczaj na tyle klasy.
- A ten czego znowu chce- pomyślałam poirytowana.
- Mógłbym usiąść na twoim miejscu, bo chciałem pogadać o czymś z So Rą?
- To niby gdzie ja mam siedzieć?!  Na przerwie sobie z nią pogadaj...- pomyślałam wściekła dlatego, że ktoś chce nawet pozbawić mnie miejsca gdzie zawsze siedzę.
- W porządku...- mruknęłam nie chcąc wyjść na tą złą, jednak w środku gotowało się we mnie.
Wzięłam swój plecak i udałam się do pierwszej ławki która jako jedyna była wolna. Usiadłam z dość ponurą miną gdy zobaczyłam jak drzwi do klasy się otwierają.
- Przepraszam za spóźnienie! - odparł Eun Woo cały zdyszany poprawiają lekko swoje czarne włosy.
 Po tym spojrzał z plecakiem zawieszonym na jednym ramieniu na miejsce gdzie zazwyczaj siedział z Woo Hyunem. Spuścił wzrok i nagle zobaczył mnie siedzącą samą. Z uśmiechem podszedł do mnie i zajął miejsce koło mnie w ławce. Przywitał się  i spytał czemu tu sama siedzę. Trochę speszona nie wiedziałam co powiedzieć.
-  Poprosił mnie żebym się przesiadła...-odparłam.
- Więc pewnie nieźle się wkurzyłaś powiedział patrząc przenikliwym wzrokiem przypominając sobie moje wczorajsze inne oblicze.
Nie miałam pojęcia, że zauważył mój wczorajszy wyraz twarzy, więc jedynie się zaśmiałam po czym zaczęłam przepisywać to co było na tablicy.
Na najbliższej już przerwie mogliśmy zostać w klasie więc nie mając i tak dokąd iść podłączyłam telefon do słuchawek, które założyłam na uszy. Z tego co zauważyłam Eun Woo również nie miał zamiaru wychodzić na przerwę. Oparty o krzesło w swojej lekko za dużej czarnej bluzie poszedł za moim przykładem i zaczął słuchać muzyki. Siedząc założyłam ręce na ramiona i zamknęłam oczy, jednak nie mogłam zaznać spokoju, czułam, że ktoś mnie obserwuje. Po otworzeniu oczu zobaczyłam wpatrzonego we mnie Eun Woo, który po zrozumieniu, że nasze spojrzenia się spotkały odwrócił wzrok. Byłam pewna, że coś jest nie tak, jednak nie interesowało mnie to. Miałam wystarczająco własnych spraw żeby jeszcze zajmować się takimi drobnostkami. Oczywiście pamiętałam co stało się wczoraj na stołówce, jednak co dałoby mi współczucie mu. Byliśmy w tej samej sytuacji i współczucie to najgorsze co można ofiarować takiej osobie. Nagle dostałam wiadomość. Była ona od kobiety, która chciała, żebym udzieliła jej synowi korepetycji z angielskiego. Od dwóch lat uczę innych by zarobić na podróże po świecie. Od razu się zgodziłam i dzisiaj miał być mój pierwszy dzień. Jeszcze przed odstawieniem telefonu postanowiłam sprawdzić facebooka. Na mojej stronie głównej było mnóstwo zdjęć koreańskich piosenkarzy. Przesuwając palcem do góry zauważyłam czyjś post. Należał on do Yu Ri.
- Wszystkiego Najlepszego! - przeczytałam w myślach widząc te serduszka i uśmiechy po tym.
Myślałam, że padnę ze śmiechu. Yu Ri napisała te życzenia osobie, którą najbardziej obgadywała w pierwszej klasie. Koło drzwi do klasy znajdował się taki kujoński kącik, gdzie siedziały dość nietypowe osoby. Jedną z nich był chłopak o imieniu Tae Joon, który zawsze ze wszystkich przedmiotów dostawał piątki, a jedyne o czym rozmawiał to statystyki zdawalności studentów oraz nie raz próbował być śmieszny używając historycznych żartów... Już w pierwszej klasie przez to, że raz nie wytłumaczył Yu Ri zadania zaczęła go obgadywać. Traktowała go z wyższością i zawsze się z niego śmiała razem z So Rą i Yooną. Nie raz będąc obecna przy tych rozmowach współczułam mu i nie rozumiałam czemu tak go nie lubią. Zdarzyło mi się kiedyś z nim porozmawiać, był bardzo miły i wyjaśnił mi nawet zadanie z fizyki, którego nie rozumiałam. Zauważyłam jednak, że stresował się rozmową z innymi, więc wywnioskowałam, że najwyraźniej w gimnazjum nie był za dobrze traktowany. Teraz widząc ten przemiły komentarz Yu Ri przypomniałam sobie jej zachowanie.
- To dopiero dwulicowy pustak  - pomyślałam uśmiechając się z politowania.
Pewnie jesteście ciekawi o co mi chodzi z tym pustakiem. Zaczęło się to na początku drugiej klasy, gdy wykluczyły mnie z ich grona. Zobaczyłam wtedy ich prawdziwe ja i Yu Ri opisałam jako pustą w środku która ukrywa się pod toną makijażu. Całkowicie jak pustak, chodź w środku tego materiału jest powietrze, a w jej przypadku nie wiedziałam czy nawet to tam może być...
Nagle usłyszałam głos Eun Woo, który zdjął słuchawki po zobaczeniu mojej strony głównej na facebooku.
- Lubisz kpop? - zapytał zachwycony.
- Tak...- mruknęłam pod nosem.
- Ja też! - odparł pokazując mi czego obecnie słuchał na telefonie.
Patrząc na wyświetlacz zobaczyłam wiele piosenek od BTS, EXO, czy nawet GOT7. Zaskoczona otworzyłam buzię z wrażenia. Nie sądziłam, że ktoś oprócz mnie słucha w tej klasie kpopu. Ucieszyło mnie to. Od razu spytałam jaki zespół najbardziej lubił. Okazało się, że obydwoje jesteśmy wielkimi fanami BTS i Big Bang. Pierwszy raz poczułam, że mam z kimś coś wspólnego. Przez resztę przerwy rozmawialiśmy o naszych biasach i ulubionych piosenkach. Czułam,że mogłabym tak bez końca. Tak się nakręciłam, że nawet nie zauważyłam zaskoczenia Eun Woo.
- Nie sądziłem, że potrafisz aż tyle mówić, zawsze byłaś taka cicha...-
- To  źle?
- Nie... taka jeszcze bardziej mi się podobasz! - szepnął mi do ucha na co od razu przeszył mnie dreszcz po całym ciele.
Dzisiaj naprawdę dobrze się bawiłam w szkolę. Po wszystkich lekcjach zdecydowałam się pójść do parku w moje ulubione miejsce. Była nim rzeka, gdzie znajdował się wielki kamień niedaleko plaży na którym uwielbiałam przesiadywać. Zostawiając plecak niedaleko wskoczyłam na kamień trzymając telefon. Siedząc po turecku wpatrywałam się w odbijający się zachód słońca w wodzie, gdy nagle poczułam jak coś futrzanego i mokrego dotknęło mojej ręki. Zaskoczona szybko się odwróciłam i zobaczyłam średniej wielkości, białego pieska. Miał długie futro i był naprawdę puchaty. Jego niebieskie ślepka wpatrywały się we mnie, a swoim wywieszonym na bok jęzorem doprowadził mnie do śmiechu.
- Co ty tutaj robisz? - zapytałam głaszcząc go po głowie. - Pewnie pić ci się chce...
Nagle za sobą usłyszałam cichy trzepot liści.
- Yuki, tutaj jesteś! - krzyknął chłopak do białego psa będącego w moich objęciach.
Od razu wiedziałam, że to właściciel pieska, więc odwróciłam się, gdy zobaczyłam kogoś kogo najmniej się spodziewałam. Wszędzie poznam tego blondyna...
- Se Hun! - krzyknęłam zaskoczona.
- Ooo Se Na! - odpowiedział zaskoczony. - Dzięki za złapanie Yukiego!
Po powiedzeniu tego Se Hun podszedł do mnie i przykucnął koło mojego kamienia głaszcząc psa. Widząc jego zmartwioną minę zrozumiałam, że najprawdopodobniej Yuki mu uciekł, a on go wszędzie szukał.
- Ah, jestem taki zmęczony...- odparł siadając na kamieniach. - Co tutaj robisz?
- Miałam zamiar chwilę odpocząć, bo potem mam iść na korki z angielskiego - powiedziałam trochę niepewnym głosem.
- Masz korki? - zapytał zaskoczony.
- Udzielam lekcji, właśnie mam mieć dzisiaj nowego ucznia, więc czekam bo umówiłam się na 18 - wyjaśniłam.
Widziałam lekkie zaskoczenie w jego oczach.
- Może i mnie pouczysz?
 Na szczęście nie wiedział jak szybko biło mi serce przez to co powiedział.
- Czy ja wygrałam w Lotto, że ostatnio go cały czas widuję?! - pomyślałam będąc w siódmym niebie.
- Masz słodkiego psa... - powiedziałam chcąc przerwać ciszę.
- A ty masz jakiegoś zwierzaka? - zapytał zaciekawiony patrząc na Yukiego biegającego koło wody.
- Mam kota...
- Idziesz może na jutrzejszą dyskotekę? - zapytał ni stąd ni zowąd.
Nie ukryłam, że zdziwiło mnie to pytanie. Od razu w mojej głowie pojawiło się mnóstwo pytań dlaczego o to pyta. Może chciałby ze mną zatańczyć?
Odpowiedziałam, że raczej będę.
- W takim razie ja też przyjdę- odparł ledwo słyszalnie.
Od razu wiedziałam, że muszę zadzwonić do mojej przyjaciółki z gimnazjum by pomogła mi w doborze ubrań. Jedyne czego pragnęłam to go jutro zachwycić.
Porozmawialiśmy jeszcze przez chwilę po czym zorientowałam się, że powinnam już iść.
- W takim razie odprowadzę cię - powiedział Se Hun zapinając na smycz Yukiego.
Z lekkim rumieńcem na twarzy podziękowałam. Szliśmy powoli w stronę pobliskiego osiedla . Początkowo panowała pomiędzy nami cisza.
- Powinnam coś powiedzieć... - pomyślałam.
- Co mam powiedzieć?! - pomyślał tak samo Se Hun.
- Wiesz... - zaczęliśmy obydwoje w tym samym czasie po czym parsknęliśmy śmiechem.
- Wow to ta zabawna maszyna do wyciągania zabawek! - powiedziałam chcąc rozluźnić trochę atmosferę.
Zobaczyłam niedaleko sklepiku koło którego szliśmy starą maszynę na której grałam jako dziecko. W środku było mnóstwo zabawek jak i pewna foka, która od razu wpadła mi w oko. Szybko podbiegłam do urządzenia i wsadziłam do środka 500 wonów by zagrać. Z przejęciem trzymałam guzik by nacisnąć w odpowiednim momencie. Se Hun widząc mnie tak bawiącą się jak dziecko podszedł do mnie i zagrzewał do boju. Co co chwile mnie rozpraszało.
- Dalej Se Na! Foka będzie twoja! - krzyknął brązowowłosy za mną.
W końcu nacisnęłam na guzik, jednak przez rozpraszanie Se Huna nie udało mi się złapać wymarzonej foki. Chłopak potrząsnął głową i podszedł do mnie. Stojąc za mną położył swoją prawą rękę na mojej która trzymała guzik. Będąc tak blisko siebie mogłam poczuć jego oddech, który jeszcze bardziej mnie rozpraszał. Nachylił się nade mną tak bardzo, że koło barku mogłam zobaczyć jego przystojną twarz. Szybko odwróciłam wzrok i spojrzałam na fokę, która była już w szczypcach.
- Jesteś w tym naprawdę niezły! - powiedziałam podekscytowana obracając się do tył zapominając całkiem, że stał tak blisko mnie.
Nagle po obróceniu głowy zobaczyłam jego szeroko otwarte oczy ze zdziwienia. To, że był tak blisko to jeszcze nic, gdyż przez moją nieuwagę pocałowałam go w usta! Kiedy zorientowałam się o co chodzi od razu odskoczyłam na bok i z burakiem na twarzy przeprosiłam. Widziałam, że on również był zakłopotany.
- W porządku... - szepnął odwracając twarz na bok.
Patrząc na niego mogłam ujrzeć lekki rumieniec na jego twarzy, który mimo wszystko mnie ucieszył.
- Wygrałeś! - zakomunikowała maszyna przerywając ciszę pomiędzy nami.
Nieśmiało podeszłam do urządzenia i wyjęłam moją fokę. Chodź w tamtym momencie najsłodszą rzeczą jaka mnie spotkała nie była wcale ta zabawka...
- Jeszcze raz dziękuję- odparłam pakując zwierzątko do plecaka po czym pożegnałam się i ruszyłam w stronę miejsca, gdzie miałam dzisiaj pracować.
W moich myślach wciąż pojawiała się ta scena, czułam, że ta foka już zawsze będzie przypominać mi mój pocałunek z Se Hunem.
Za chwilę miałam stawić się w domu, gdzie miałam uczyć jakiegoś młodego chłopaka, więc wyjęłam telefon i jeszcze raz sprawdziłam adres.
- 19 B- przeczytałam na głos patrząc po domach wokół. W końcu znalazłam to miejsce. Był to wielki budynek z białą elewacją i naprawdę ładnym ogrodem. Podeszłam do drzwi i zadzwoniłam dzwonkiem czekając aż ktoś mi otworzy. Nagle drzwi się uchyliły, gdzie ujrzałam wysokiego bruneta, który był zszokowany moim widokiem.
- Eun Woo?!
- Se Na?!
- Co tu robisz? - zapytał mnie zaskoczony.
- Mam tutaj kogoś uczyć... - szepnęłam zdezorientowana.
Nagle w tyle pokoju zobaczyłam młodszego ode mnie chłopaka, który miał około trzynaście lat. Był on bardzo podobny do Eun Woo, szczególnie przez czarne włosy.
- Mamo, dziewczyna Eun Woo przyszła! - krzyknął chłopiec o imieniu Chang Min.
Nagle z pokoju obok wyszła kobieta około czterdziestki, ubrana była w niebieską sukienkę w kwiaty.
- Dzień dobry, przyszłam na korepetycje...- powiedziałam skołowana całą tą sytuacją.
- Ah Se Na, tak? - odpowiedziała kobieta z uśmiechem. - Proszę wejdź!
- Eun Woo nie stój jak kołek i zaprowadź ją do salonu! - poprosiła kobieta widząc brak wyczucia syna.
Chłopak posunął się bym mogła wejść do środka. Grzecznie zdjęłam buty i podążyłam za kobietą do salonu. Usiadłam na kremowej kanapie tak miękkiej, że czułam jakbym siedziała na chmurze. Dyskretnie rozglądnęłam się po salonie podczas gdy właścicielka domu przygotowywała dla mnie herbatę. Cały dom był w świetnym stanie. Był modnie urządzony, jak i wydawał się bardzo przytulny. Eun Woo przyglądał się mi zza drzwi rozmawiając ze swoją mamą o tym co takiego tutaj robię.
- Jak chcesz narzekać, to przynajmniej mógłbyś ciszej, żebym nie słyszała... - pomyślałam poirytowana zakładając nogę na nogę.
Po chwili z kuchni wyszła czterdziestolatka z filiżanką herbaty dla mnie, po czym usiadła naprzeciwko mnie.
- Mam nadzieję, że uda ci się skłonić Chang Mina do nauki angielskiego... - zaczęła.
- Chciałabym, żeby opanował ten język, jednak trudno go czegoś nauczyć...
- Niech się Pani nie martwi, zrobię co w mojej mocy by Pani jak i on byli zadowoleni.
- Cieszę się, w takim razie czy możesz przychodzić do nas dwa razy w tygodniu po szkole? - zapytała łagodnym tonem. - Możesz wracać razem z Eun Woo skoro jesteście kolegami z klasy...
- Oczywiście, nie ma problemu - odpowiedziałam z uśmiechem na ustach.
Dopiero po dopiciu herbaty uświadomiłam sobie co to znaczyło. Dwa razy w tygodniu miałam przychodzić tutaj i widywać Eun Woo poza szkołą... Ten dzień nie mógł być bardziej zwariowany...



Koniec Rozdziału II
Jak wam się podoba? 
Jak myślicie co dalej czeka Se Ne? Macie jakieś teorie? ^^ 

sobota, 26 maja 2018

Baby-faced Beauty


Podobny obraz

Streszczenie:


So Young to trzydziestoletnia kobieta z twarzą dziecka, która nagle zostaje zwolniona z pracy. Postanawia, że w końcu spróbuję spełnić swoje marzenia i dostanie pracę jako projektantka. Jednak będąc świadoma swojego wieku w firmie, która ją zatrudniła użyła danych osobowych swojej siostry. Z trzydziestolatki nagle musi zaczać żyć jak 24 letnia kobieta. W nowej pracy poznaje Jin Wooka od którego pożyczyła pieniądze, a potem uciekła oraz prezesa Seung Ila, który wydaje się nią zainteresowany.




Znalezione obrazy dla zapytania baby faced beauty Seung il


Kadry z dramy:


Znalezione obrazy dla zapytania baby-faced beauty

Znalezione obrazy dla zapytania baby-faced beauty

Znalezione obrazy dla zapytania baby-faced beauty

Znalezione obrazy dla zapytania baby-faced beauty

Podobny obraz

Znalezione obrazy dla zapytania baby-faced beauty

Znalezione obrazy dla zapytania baby-faced beauty

Podobny obraz

Podobny obraz

Znalezione obrazy dla zapytania baby-faced beauty

Podobny obraz

Znalezione obrazy dla zapytania baby-faced beauty

Znalezione obrazy dla zapytania baby-faced beauty

Znalezione obrazy dla zapytania baby-faced beauty

Moja opinia:


Pierwsze odcinki zbytnio mnie nie wciągnęły, jednak potem zrobiło się naprawdę ciekawie. Akcja zaczęła tak nabierać tępa, że włączając odcinek za odcinkiem nie zorientowałam się, że już kończę tą produkcję. Fabuła naprawdę jest dobrze przemyślana, każda sekunda jest tak zaplanowana by utrzymać widza przy ekranie. Jest to też oryginalny pomysł ukazujący kobietę, która podaje się za kogoś innego w firmie by tylko dostać pracę, co oczywiście jak się domyślacie przynosi z odcinka na odcinek coraz więcej zabawnych scen. Poruszony jest też tutaj ciekawy temat o tym by nigdy nie tracić nadziej na spełnione marzenia, co pokazuje sam przypadek So Young, która z czasem zostaje dostrzegana przez ludzi w firmie i każdy ceni jej potencjał i niesamowite umiejętności.
Jednak powiedzmy sobie szczerze, że jest to normalna przeciętna drama: miłość, ciężka praca, rozterki życiowe. Nic dodać nic ująć. 

Znalezione obrazy dla zapytania baby faced beauty gif

Jeśli chodzi o grę aktorską to Jang Na Ra grająca tutaj So Young zagrała naprawdę bardzo dobrze, tak jak i Choi Daniel, jednak w przypadku jego muszę powiedzieć jedną rzecz. Nie znosiłam jego postaci. Sama osobowość, jak i zachowanie Jin Wooka sprawiało, że wnerwiał mnie niemiłosiernie( nawet gorzej niż niektóre byłe dziewczyny pojawiające się w dramach). Sto razy bardziej wolałam Seung Ila, który według mnie bardziej pasował do głównej bohaterki pod każdym względem. Jednak jeśli miałabym podsumować grę aktorską to powiedziałabym, że była dobra, chodź niektóre sceny było można lepiej zagrać i mam tu na myśli Jang Na Re, która według mnie jest zazwyczaj identyczna w każdej dramie.

Znalezione obrazy dla zapytania baby faced beauty gif

Według mnie drama jest naprawdę przyjemna. Bardzo dobrze ją wspominam i szczerze polecam ją każdemu (o ile przebrniecie przez głównego bohatera- czy tylko ja uważam, że z nim jest coś nie tak?) Myślę, że na pewno się wam spodoba, bo najważniejsze jest to, że odcinki sprawiały, że chciało się oglądać kolejne, co świadczy o wszechstronnej fabule i interesujących wątkach. Mam tu na myśli również ten romantyczny, który był bardzo dobrze podkreślony. Całości dopełniała piękna muzyka, która idealnie pasowała do klimatu tej produkcji. Taki sweet romans xD

Ocena: 7/10
Gatunek: Romans, Komedia
Liczba odcinków: 20
Rok emisji: 2011

Trailer:



Muzyka:


"All Right"


"Snowman in May"



W rolach głównych:


Znalezione obrazy dla zapytania baby faced beauty so young

Jang Na Ra jako Lee So Young

Znalezione obrazy dla zapytania baby faced beauty jin wook

Choi Daniel jako Choi Jin Wook

Znalezione obrazy dla zapytania baby faced beauty Seung il

Ryu Jin jako Ji Seung Il

Znalezione obrazy dla zapytania baby faced beauty Seung il

Kim Min Seo jako Kang Yoon Seo

The Watcher Rozdział I

 


Wprowadzenie:

Mam na imię Se Na i mam 18 lat. Dzisiaj mam zamiar opowiedzieć wam moją historię, która tak naprawdę zaczęła się rok temu. W tamtym czasie zaczęłam chodzić do liceum, byłam tym naprawdę podekscytowana i od razu chciałam zawrzeć jakieś nowe znajomości i w końcu mieć prawdziwych i szczerych przyjaciół. Już pierwszego dnia po przyjściu do szkoły zaprzyjaźniłam się z czarnowłosą dziewczyną o imieniu Yoona. Była ona niższa ode mnie, jednak wydawała się naprawdę miła i zabawna. Zgodziłyśmy się razem ze sobą usiąść, jednak już na pierwszej przerwie zaproponowała byśmy dołączyli do dwójki farbowanych blondynek. Zgodziłam się bo myślałam, że to dobry pomysł na zdobycie kolejnych przyjaciół. Żałuję, że tak bardzo się pomyliłam... Z natury jestem trochę nieśmiała szczególnie gdy jestem w grupie. Nie mam siły przebicia podczas rozmowy w czwórkach, szczególnie z dziewczynami. Pierwsze nawet dobrze się dogadywaliśmy i naprawdę mnie to cieszyło. Blondynka o długich prostych włosach nazywała się So Ra, natomiast ta druga miała krótkie, lekko kręcone włosy do ramion. Nazywała się Yu Ri i nie raz podczas rozmów wydawało mi się, że próbuję mnie ośmieszyć lub po prostu wywyższała się, a mnie traktowała jak przeszkodę. We czwórkę stworzyłyśmy chatroom na kakaotalk, gdzie nieustannie pisały one o nic nieznaczących dla mnie rzeczach typu czy to ładna sukienka? Czy po prostu obgadywały innych. Nie brałam udziału w tych rozmowach i jedynie wyświetlałam, gdyż nigdy nie popierałam wyśmiewanie się z innych, jak i nie interesowało mnie pisanie jakiś głupot, gdy byłam zajęta. Nie minął rok, a w drugiej klasie wszystko się zmieniło. Na przerwie zauważyłam, że Yoona wysyła na jakimś chatroomie zdjęcia do Yu Ri i So Ry, więc zaskoczona spojrzałam na to kontem oka. Zorientowałam się, że utworzyły nowy chatroom do którego mnie nie zaprosiły. Kiedy zapytałam o to Yoony nie widziała w tym żadnego problemu. Nie wiedziała nawet jak bardzo mnie tym zraniły. Z czasem mogłam widzieć na różnych mediach społecznościowych zdjęcia z ich wypadów do galerii, czy selfie z imprez na które mnie nie zapraszały. Tak oto straciłam je wszystkie, jednak czy to moja wina? Teraz gdy o tym myślę cieszę się, że tak się stało, gdyż mogłam zobaczyć, że nie były prawdziwymi przyjaciółkami, bo wykluczyły mnie z grupy bez najmniejszych skrupułów...


 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~



- Se Na rozwiąż to zadanie na tablicy! - powiedziała do mnie nauczycielka fizyki z groźną miną widząc, że nie uważam tylko bazgrze coś w swoim zeszycie.
Ze spuszczoną głową podeszłam do tablicy i przyglądając się tym wszystkim znaczkom nie wiedziałam o co chodzi. W gimnazjum byłam najlepsza w klasie z fizyki, jednak teraz przez tą okropną nauczycielkę co nie potrafi uczyć nic nie rozumiałam. Trzymając w dłoni kredę podniosłam rękę, gdy nagle odezwał się dzwonek.
- Uratowana! - pomyślałam szybko zabierając swoje rzeczy i wychodząc z klasy.
Jednak na tym się nie skończyły moje problemy, gdyż zaczęła się przerwa, której wprost nie znosiłam. Siedzenie samej nie jest czymś co może uszczęśliwić, więc zawsze na swojej szyi miałam czerwone słuchawki, które zakładałam na przerwach by szybciej minął mi ten czas. Idąc długim korytarzem, który był zapełniony innymi uczniami patrzyłam na każdego z nich. Przed sobą mogłam zobaczyć śmiejącą się grupkę chłopaków, którzy byli najpopularniejsi w całej szkole. Każdy by oddał wszystko by tylko być z nimi być w klasie, ja właśnie byłam. Pomiędzy nimi była jedna osoba, która przykuwała moją uwagę od dłuższego czasu, a był nim czarnowłosy chłopak o imieniu Eun Woo. Był on tegorocznym wiceprzewodniczącym klasy, pomimo iż rok temu był przewodniczącym. Patrząc na niego zrozumiałam, że mu naprawdę współczuję, gdyż nie wiedział co zrobili ci jego "przyjaciele". Nagle nasze spojrzenia spotkały się, a ja szybko odwróciłam wzrok i z lekko spuszczoną głową podeszłam do okna, gdzie położyłam biały plecak. Widząc, że zaraz będzie lekcja wyłączyłam muzykę, gdy nagle usłyszałam głos Yoony stojącej niedaleko mnie. Rozmawiała ona z Yu Ri i So Rą z którymi nie rozstawała się na krok. Patrząc na nich mój wyraz twarzy całkowicie się zmienił. Czułam nienawiść, a grymas sam nasunął mi się na twarz. Wściekłym wzrokiem patrzyłam na ich uśmiechnięte twarze mając nadzieję, że ktoś je kiedyś tak potraktuje jak zrobiły to ze mną. Moje rozmyślania jednak nad tym przerwał dzwonek, jak i nadchodząca nauczycielka od literatury. Po wejściu do klasy usiadłam w ławce na środku, a miejsce koło mnie zajęła Yoona. Pomimo tego co się stało dalej siedziałyśmy razem, lecz pewnie tylko dlatego, że wszyscy inni mieli już z kim siedzieć i nie było żadnych wolnych ławek. Jednak kiedy którychś z jej znajomych miał koło siebie wolne krzesło ona od razu szła do niego co za każdym razem mnie bolało. Czułam się jak ktoś niewidzialny... Kiedy zaczęła się lekcja pani wzięła do pytania jedną z osób. Miała ona opowiedzieć nasza ostatnią lekturę. Nauczycielka machała myszką po dzienniku elektronicznym, a ja myślałam jaki szczęściarz tym razem pójdzie do tablicy. Wybór padł na zawsze rozgadanego chłopaka, który więcej kombinował niż wiedział, więc od razu domyśliłam się, że pytanie jego zajmie całą lekcję. W związku z tym wyjęłam ze swojego plecaka książkę do angielskiego by powtórzyć sobie lekcję, gdy zobaczyłam jak Yoona odwraca się do Yu Ri i So Ry siedzących za nami. Przypominało mi to scenkę sprzed paru miesięcy, gdzie na następnej lekcji mieliśmy wybierać przewodniczącego. Eun Woo pełny nadziei, że zostanie wybrany nawet się nie spodziewał co planuje ta trójka z jego kolegami. Siedząc tak samo jak dzisiaj oparta o krzesło mogłam usłyszeć kilka miesięcy temu szepty pomiędzy nimi o tym, że nie dopuszczą Eun Woo do bycia przewodniczącym, gdyż za bardzo się rządzi.
- "On wnerwia wszystkich swoim zachowaniem", "Powinien się liczyć z nami"- te oraz inne wypowiedziane wtedy zdania wciąż słyszałam w głowie.
Zaplanowali sobie wszystko tak, by każdy z przyjaciół chłopaka startował do roli przewodniczącego, to wtedy na pewno Eun Woo nie zostanie wybranym. Mieli na to dużo sposobów. Przekonywali innych z klasy do tego by wzięli udział w tym planie. Słysząc to wtedy zrozumiałam, że nie tylko ja miałam nieszczerych przyjaciół, a Eun Woo jest taki jak i ja. On też kiedyś w końcu odkryje prawdę i będzie zraniony...
Jednak aż dotąd ta tajemnica nie wyszła na jaw, a wszystkim się upiekło. Również i mi, gdyż to ja byłam odpowiedzialna za liczenie głosów po lekcjach i żeby zrobić na złość tej grupce podmieniłam parę głosów by Eun Woo został wiceprzewodniczącym. Nie mogłam dodać za dużo, gdyż byłoby to podejrzane. Tylko tyle mogłam dla niego zrobić. Czułam jednak również satysfakcję widząc miny wszystkich tych osób co spiskowali przeciwko niemu, gdy okazało się, że został wiceprzewodniczącym. Po minionej lekcji nadeszła przerwa, na której mogliśmy zostać w klasie, więc większość osób zostało, jednak ja wyszłam, bo musiałam coś załatwić z wychowawcą odnośnie projektu na koniec roku. Idąc schodami na górę zobaczyłam jedną z moich koleżanek z gimnazjum, więc przystanęłam i chwilę z nią porozmawiałam. Była to jedyna osoba do której odzywałam się swobodnie w tej szkolę, jednak nawet i jej nie potrafiłam w pełni zaufać. Miała na imię So Min i była dość pulchną dziewczyną, jednak była dość miła. Widząc jednak, że przerwa za niedługo się kończy przeprosiłam ją i udałam się do pokoju nauczycielskiego, gdzie zobaczyłam moją wychowawczynie. Po zawołaniu jej z uśmiechem do mnie podeszła i podała mi plik papierów do mojego projektu. Widząc ile tego jest domyśliłam się, że chyba zarwę nockę. Z lekkim smutkiem na twarzy z powodu takiej ilości pracy zeszłam po schodach, gdy nagle parę uczniów przebiegło koło mnie i przez przypadek wywróciło moje papiery na ziemię. Udając, że nic się nie stało poszli dalej, a ja jedynie rzuciłam im wściekłe spojrzenie, którego nikt nie dostrzegł. Przykucnęłam i zaczęłam zbierać rozrzucone papiery, gdy nagle zauważyłam czyjąś rękę podającą mi kilka z nich. Kiedy podniosłam wzrok i zaczesałam włosy do tył zobaczyłam wysokiego chłopaka o jasno brązowych włosach.
- Dz..Dziękuję - wymamrotałam zakłopotana patrząc na niego.
Miał on lekko zaczesane włosy na bok, więc idealnie widoczne były jego brązowe oczy. Delikatny uśmiech jakim mnie obnażył sprawił, że poczułam jakby wszystkie moje zmartwienia nagle zniknęły. Może dlatego, że zawsze marzyłam by z nim porozmawiać, gdyż od pierwszej klasy patrzyłam na niego z daleka jak na mój ideał chłopaka. Postanowiłam wykorzystać okazję i powiedzieć coś jeszcze, jednak on mnie uprzedził.
- Jesteś z klasy 2-B? - zapytał się mnie.
- Tak... skąd wiesz? - zapytałam zaskoczona.
- Nie raz widziałem cię na korytarzu i na różnych wydarzeniach szkolnych - wyjaśnił. - Jak masz na imię?
- Yoon Se Na
- Ja jestem z klasy 2-D i mam na imię Se Hun
Widać było, że chciał coś jeszcze powiedzieć, jednak przerwał mu dzwonek. Pierwszy raz znienawidziłam dźwięk dzwonka szkolnego.
- Muszę już lecieć na geografie, do zobaczenia- odparł wchodząc po schodach na drugie piętro.
Byłam w siódmym niebie. W końcu po prawie dwóch latach udało mi się z nim porozmawiać.
- To najlepszy dzień w całym moim życiu jako licealistki!- pomyślałam wchodząc do klasy.
Po otworzeniu drzwi zobaczyłam jak Eun Woo siedzi w mojej ławce  obrócony do Yu Ri i So Ry. Stojąc obok nie zauważył mnie, więc lekko krząknęłam by zorientował się, że chce usiąść. Szybko odwrócił się i po przeproszeniu za zajęcie mojego miejsca udał się do swojej ławki, która była po prawej stronie. Można powiedzieć, że siedział niedaleko mnie bo dzieliło nas mniej niż metr.
Przez całą następną lekcję nie myślałam o niczym innym jak o Se Hunie. Cały czas odtwarzałam w pamięci to co się stało na korytarzu, więc co jakiś czas się uśmiechałam, co zauważyła Yoona.
- Coś dobrego się stało? - szepnęła do mnie.
- Nic takiego - burknęłam myśląc, że nic jej do tego.
Bałam się, że jeśli dowie się o tym, że lubię Se Huna to opowie o tym reszcie, czego bym nie zniosła, więc przestałam o nim myśleć i skupiłam się na lekcji. Bardzo zgłodniałam, więc widząc, że jest już dwunasta ucieszyłam się, gdyż przyszła pora na przerwę na lunch. Kiedy poszłam do stołówki ujrzałam przed sobą wielką kolejkę, więc od razu zajęłam miejsce. Podczas czekania przyglądałam się osobą przy stołach. Każdy z nich należał do innych grupek w szkole. Ci popularni, ich świta, kluby sportowe, komputerowi maniacy i mogłabym tak wyliczać do jutra. Na końcu stołówki zauważyłam siedzącą Yoone wraz z tymi dwoma niedoszłymi blondynkami. Najbardziej chyba w całej tej trójce bawiło mnie to, że podobnie się ubierają. Z tego co zauważyłam to zawsze idą na zakupy razem i kończy się to tym, że kupują te same rzeczy. Dzisiaj był czwartek, więc z tego co widziałam nadszedł czas na spódnice i różowe koszulki z różą na plecach.
- Normalnie kopiują siebie nawzajem. Myślą,że to fajnie ubierać się tak samo - pomyślałam z lekkim uśmieszkiem pogardy. - Wyglądają jak jakieś nieudane klony z masą tapety na sobie...
Koło nich siedziała również grupka najpopularniejszych chłopaków których mijałam przedtem na korytarzu. Brakowało jednak Eun Woo.
Zdziwiło mnie to, gdyż zawsze chodzili wszędzie razem, jednak wiedząc, że to nie moja sprawa wzięłam swoje danie i usiadłam przy stole za nimi, tylko dlatego, że wszystkie inne były zajęte. Nagle do stołówki wbiegł Eun Woo, który był ubrany w czarne dziurawe spodnie na kolanach oraz niebieską koszulkę, która uwydatniała jego budowę. Cały zdyszany ze złością w oczach podbiegł do przyjaciół i rzucił im na stół czyjś telefon przerywając im posiłek.
- Możecie mi to wytłumaczyć?!
Yu Ri kątem oka spojrzała na telefon po czym szybko chwyciła go do rąk. Siedzący koło niej obecny przewodniczący naszej klasy przysunął się by zobaczyć o co chodzi. Jak się okazało telefon należał do niego.
- Skąd masz mój telefon?! - krzyknął Woo Hyun.
-Zostawiłeś go w klasie, ale teraz to nie ważne- odparł całkowicie wkurzony.
- Jak mogliście mi to zrobić?! - dodał pokazując ręką na telefon, gdzie widniała konwersacja pomiędzy nimi wszystkimi z planem na pozbycie się go ze stanowiska przewodniczącego.
- Myśmy to pisali no i co z tego? - odpowiedziała So Ra.
- Do teraz nie wiemy jakim cudem w ogóle udało ci się zostać wiceprzewodniczącym, bo w końcu nasz plan był idealny, co nie? - skończyła Yu Ri, na co reszta pokiwała głową.
Z tego co zaobserwowałam Eun Woo najchętniej by ich wszystkich pozabijał, jednak wstrzymywał się. Nie sądził, że usłyszy coś takiego zamiast przeprosin. W końcu nerwy mu puściły i chwycił Woo Hyuna za koszulę podnosząc do góry.
- Jesteś prawdziwą kanalią skoro zaplanowałeś to razem z nimi - powiedział przez zęby Eun Woo do swojego przyjaciela, wiedząc, że nie może i tak nic zrobić Yu Ri, ani So Rze co go jeszcze bardziej irytowało.
Siedząc za nimi zacisnęłam pięści. Było mi szkoda Eun Woo, że dowiedział się o tym i nawet nie otrzymał przeprosin. Wyprowadziło mnie to również z równowagi, więc chwyciłam swoją tackę, na której była zupa i ruszyłam wprost na nich. Eun Woo puścił Woo Hyuna i już miał odchodzić, gdy zobaczył jak potykam się i upadam na ziemię wylewając zupę na Yu Ri i So Re.
- Ślepa jesteś?! Coś ty zrobiła?! - krzyknęły razem całe oblane zupą.
Szybko wstałam i chwyciłam za serwetki by pomóc się im wytrzeć, jednak udałam, że przez przypadek łokciem zwaliłam na ziemię dzbanek z sokiem podczas brania chusteczek. Wylał się prosto na kolana Woo Hyuna.
- Ohh bardzo przepraszam...- skłamałam udając zmartwioną minę.
 - Chyba dacie sobie z tym radę same...- odparłam idąc do wyjścia.
Po odejściu od ich stołu uśmiechnęłam się kpiąco ciesząc się, że w końcu się odważyłam zrobić im na złość. Byłam pewna, że nikt tego nie zauważy, jednak pomyliłam się, gdyż Eun Woo przez cały czas mi się przyglądał i widząc to moje inne oblicze był zaskoczony.
- To naprawdę ty, ta miła Se Na? - pomyślał widząc jak go mijam wychodząc ze stołówki.



Koniec Rozdziału I

Jak wam się podobało? Podzielcie się opiniami w komentarzach ;) Komy przyśpieszają następne rozdziały, bo zawsze mnie motywują do pracy ^^

czwartek, 3 maja 2018

Jakie istnieją schematy koreańskich dram??


Cześć~! Dzisiaj trochę nietypowy post, gdyż spróbuję wam przybliżyć tematykę dram od całkiem innej strony. Jestem pewna, że większość z was oglądała już na tyle dram, że zauważyliście kopiujące się wątki, które wręcz stały się ikoną koreańskich dram. W ostatnich latach mogliśmy zobaczyć wiele etapów ewolucji tych schematów. Jestem pewna, że każdy z was pamięta dramy, gdzie w co drugiej pojawiał się wątek dziewczyny udającej chłopaka, lub schemat kopciuszka, który jest najbardziej popularny aż do teraz. 


1. Schemat kopciuszka:



Znalezione obrazy dla zapytania The Heirs drama

Jedną z najlepiej ukazujących ten schemat dram jest "The Heirs", gdzie fabuła skupia się na biednej dziewczynie i bogatym chłopaku, którzy się w sobie zakochują. Jak możecie się domyślać w tego typu dram, gdzie główny bohater jest bogaty możemy spodziewać się nieziemskich posiadłości, aut i niesamowitych prezentów dla głównej bohaterki. Ten typ produkcji jest niezmiernie uwielbiany przez fanów romansów, gdyż jednak historia kopciuszka każdego potrafi poruszyć i raczej się nie nudzi. 


2." Ile chcesz pieniędzy by zerwać z moim synem?!" - wredne matki głównych bohaterów. 


Znalezione obrazy dla zapytania Boy over flower meeting with gu jun pyo mom

Kiedy już pojawia się motyw kopciuszka to w większości produkcji obowiązkowe jest też wystąpienie sceny, gdzie matka chłopaka spotyka się z wybranką syna i żąda ich rozstania i proponuje ogromne sumy pieniędzy jeśli tylko zerwą ze sobą. Jedną z przykładowych dram może być "Boy over Flower" który również opiera się na motywie kopciuszka. Kiedy już matka chłopaka zazwyczaj dowiaduje się prawdy jest gotowa zniszczyć wszystkim życie by tylko pozbyć się nieodpowiedniej kandydatki co wbrew pozorom nakręca widzów jeszcze bardziej. Zastanawiają się oni jak główni bohaterowie rozwiążą ten problem i co dalej z nimi będzie. Pojawienie się tego dodatku w schemacie zawsze podnosi oglądalność. 

3.Powrót byłej dziewczyny lub po prostu rozpuszczona panna której się należy główny bohater


Podobny obraz

Ten schemat jest pewnie znienawidzony przez wszystkich fanów kdram. Również i przeze mnie. Zawsze kiedy wszystko dobrze się układa pomiędzy bohaterami to musi do kraju wrócić z zagranicy była chłopaka i jak na złość próbuję odbić go głównej bohaterce, przez co jej knucia doprowadzają do załamania emocjonalnego u głównej bohaterki, która jednak pomimo trudnego przeciwnika walczy o miłość. Niestety nie rozumiem czemu zamiast byłej dziewczyny nie może się pojawić były chłopak i walczyć z głównym bohaterem T.T  Dla przykładu "You're Beautiful", "The Heirs", "Shining Inheritance"

4.Dziewczyna udaj chłopaka


Znalezione obrazy dla zapytania Kpop extreme survival

Ten schemat jest akurat miłą odmianą, gdyż tam, gdzie dziewczyna jest przebrana za chłopaka znajdzie się masę komedii i śmiesznych sytuacji. Jednak najgorsze w tym jest to, że główny bohater nie wiedząc, że jest ona dziewczyną wariuje bo myśli, że zakochał się w facecie xD Według mnie jest to fajny schemat i raczej mi się nie znudzi, szczególnie, że powoli już od niego odchodzą na rzecz nowszych motywów. Jednak jeśli komuś się podoba to polecam oglądnąć "You're Beautiful", Kpop extreme survival", 

5.Chwyt za nadgarstek i tulenie od tył


Znalezione obrazy dla zapytania korean drama wrist grab

Znalezione obrazy dla zapytania korean drama back hug

Te dwie rzeczy to najczęściej występujące w koreańskich dramach ruchy, które mają za zadanie poruszyć serce widza. " Może już jej powie" "O rany co teraz" Scenarzyści dzięki temu chcą wprowadzić widzów do romansu i nie pozwolić im przegapić kolejnych odcinków. 

6.Przypadkowe spanie w tym samym pomieszczeniu


Znalezione obrazy dla zapytania fated to love you sleep

Chyba tutaj nie muszę tłumaczyć :D Zazwyczaj para zostaje gdzieś zamknięta i zmuszona jest spędzić tam noc podczas której ich uczucia wychodzą na światło dzienne. Najlepszy sposób na pogodzenie się xD Przykładową dramą może być Fated to Love You lub Boy Over Flower (dwa razy pojawiła się tam ta scena )


7.Spotkanie po latach


Znalezione obrazy dla zapytania She was pretty

Większość dram tego typu zaczyna się w przeszłości, gdzie główni bohaterowie mieli po 10 lat i obiecali sobie pomimo rozstania spotkać się w przyszłości. Niestety te ich spotkania odbywają się dopiero jak są dorośli, więc można powiedzieć,  że po prostu spotykają swoją pierwszą miłość co sprawia, że zaczynają ze sobą chodzić. Przykłady: "She was Pretty", "Doctor Stranger"

8.Trójkąt miłosny


Podobny obraz

To jeden z moich ulubionych motywów. Tam gdzie jest dwóch chłopaków i jedna dziewczyna to zawsze się coś dzieję. Niestety większości wypadków wygrywa główny bohater, przez co zawsze mi szkoda tego drugiego. Chodź ostatnio byłam szczęśliwa, bo w kilku japońskich dramach mogłam zobaczyć jak po raz pierwszy ten drugi wygrywa i jest z główną bohaterką. Większość z was ma pewnie Second Lead Syndrome (co oznacza, że wolicie tego drugiego) Mam nadzieję, że doczekam się takiej koreańskiej dramy, gdzie w końcu ten miły wygra. 


9.Ten niemiły zawsze wygrywa


Znalezione obrazy dla zapytania You're beautiful shin woo

Kiedy już pojawia się trójkąt romantyczny to możemy zauważyć, że główny bohater ma okropną osobowość. Jest niemiły i źle traktuje główną bohaterkę, natomiast second lead jest kochany i opiekuńczy. Do teraz płaczę przez Shin Woo z You're Beautiful.  Nie zasłużył na to ;/
Świetnie opisuje ten motyw to mv. 



10. Przeznaczenie


Znalezione obrazy dla zapytania because it is my first life drama surprise

Absurdalne przeznaczenie pomiędzy bohaterami. Dla przykładu główna bohaterka wpada w kłopoty i niszczy coś głównemu bohaterowi, ale nie przejmuje się tym bo przecież i tak już się nie spotkają. A tu nagle następnego dnia dostaje pracę i co najlepsze jej szefem jest właśnie ten chłopak. Albo przypadkowo nagle zostają współlokatorami xD Np "Because this is my first life"

11. Podróże w czasie


Znalezione obrazy dla zapytania uee manhole

Ten schemat zaczął się pojawiać dopiero od niedana, jednak już teraz wkurza wielką ilość fanów dram. Dlaczego? Bo co druga drama tamtego roku była o tym! No sorry ale ile można oglądać jak główni bohaterowie sobie latają w przeszłość i naprawiają własne życie. Ja już też mam szczerze dość tych wątków i unikam tego typu dram szerokim łukiem. ( Manhole)


12. Zakochany robot


Znalezione obrazy dla zapytania 109 Strange Things

Tutaj scenarzyści już zaszaleli, gdyż wprowadzają ciekawy motyw robotów, które zamieszkują z główną bohaterką. Potem ona zakochuje się w tym robocie i odrzuca prawdziwego faceta który do niej zarywa. Trochę śmieszne nie uważacie? Według mnie jest to dość głupkowaty temat i mam nadzieję, że ten wątek zakończy się jak najszybciej. Już wolę, żeby główni bohaterowie mi latali i mieli super moce niż żeby zakochiwali się w robotach ;/ Chodź szczerze mówiąc jedna drama z tej tematyki mnie zaciekawiła, a jest nią " Are you human too? " Jest to produkcja, która dopiero będzie emitowana i szczerze mówiąc mam nadzieję na coś więcej niż tylko romans z robotem. A co do przykładów to jednym z nich jest web drama "109 Strange Things" lub nawet japońska drama "Zettai Kareshi", czy "Q10"



Znacie jeszcze jakieś motywy? Co o nich myślicie?