sobota, 1 lipca 2017

Smoczy Tron Rozdział VI



W ostatnim rozdziale~

Hye Ri widząc siostrę tak ubraną próbowała przebić się przez tłum i jakoś jej pomóc, jednak przejście prze setkę osób nie było takie łatwe. W końcu kiedy Hye Ri zauważyła, że na szyję jej siostry jest zakładany sznur z jej oczu polały się łzy, zaczęła przepychać się jeszcze bardziej by pomóc siostrze, jednak kilka metrów przed Ha Na w tłumie Se Hyun zatrzymał Hye Ri nie pozwalając jej iść dalej.
- CO... TY ROBISZ?!- wysyczała przez zęby płacząc Hye Ri dodatkowo
 szarpiąc się na wszystkie strony.
Ha Na czując dwa sznury na swojej szyi z przerażenia chciała krzyknąć "Nie", lecz nie mogła. Po twarzy dziewczyny spłynęły łzy których i tak nikt nie widział, gdyż zasłaniał je worek. Czując, że to jej koniec z nadzieją, że jeszcze może się udać uciec złapała obydwiema dłońmi za sznury i próbowała je rozerwać, lecz szybki rozkaz Meiko "Powiesić ją!" spoglądając zza zasłonki pokrzyżował jej zamiary. Po chwili dziewczyna już wisiała powieszona za te sznury. Jej dłonie opadły na dół, a całe jej ciało lekko kołysało się. Hye Ri widząc te scenę rozpłakała się jeszcze bardziej. Padła na kolana z bezradności. Se Hyun szybko przytrzymał Hye Ri, lecz ona odepchnęła ręce chłopaka.
- Nienawidzę Cię!! Nie pokazuj mi się więcej na oczy! - krzyknęła zdruzgotana śmiercią siostry dziewczyna.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Hye Ri po zobaczeniu wiszącego ciała siostry od razu poszła po swojego konia i ze łzami wróciła do głównej bazy. Ku jej zdziwieniu nie zastała tam Jun Ho, lecz teraz nie było to dla niej zbytnio istotne, skoro kilka minut temu straciła siostrę. W tym czasie Meiko oraz zebrany tłum nadal przypatrywali się wiszącemu ciału byłej cesarzowej. Meiko z satysfakcją patrzyła uważnie na śmierć dziewczyny, lecz jedna rzecz ją zdziwiła, a była to wypływająca krew spod worka. Zdziwiła się trochę, lecz pomyślała, że to przez uduszenie. Kobieta postanowiła udowodnić teraz wszystkim, że to ich ukochana cesarzowa zawisła, więc podeszła do zwisającego ciała i jednym ciosem miecza przecięła worek okrywający głowę nieżyjącej dziewczyny od razu odwracając się ku tłumu przed ujrzeniem twarzy Ha Ny. Se Hyun nadal znajdował się w tłumie i wszystko dokładnie obserwował...
Worek z powieszonej osoby spadł i wśród tłumu zaczęły narastać szepty, a twarze przybrały wyraz zdziwienia co nie ukryło się uwadze Meiko. Nie mogła zrozumieć o co chodzi, więc z niepewnością odwróciła się ku zwłoką cesarzową, gdyż to wszyscy na nie się gapili. Pani premier padła na kolana kiedy zobaczyła to co reszta tłumu. Nie mogła zrozumieć jak to się mogło stać...
Ciało powieszonej osoby wcale nie należało do cesarzowej Ha Ny, lecz do służki i opiekunki Japonki Furiko. Z ust zmarłej Furiko wydobywała się krew. Jak można było się domyślić ktoś odciął jej język, dlatego nie mogła nic powiedzieć w czasie egzekucji. Se Hyun widząc załamanie i za równo zdziwienie u Meiko uśmiechnął się pod nosem po czym zniknął w tłumie myśląc "A jednak ci się udało...". W tym czasie po drugiej stronie pałacu tajemniczy, zamaskowany mężczyzna pomagał iść dziewczynie o długich czarnych włosach. Miała ona na sobie strój rozbójnika z dziurami na plecach od biczowania. Ledwo mogła chodzić przez odniesione rany. Obydwoje bardzo się śpieszyli... Mężczyzna słysząc, że ktoś nadchodzi schował się wraz z dziewczyną za żywopłotem. Była to żyjąca wciąż Ha Na. Kiedy strażnicy przeszli kobieta zapytała jeszcze raz kim jest chłopak i czemu jej pomaga, gdyż za pierwszym razem gdy go spytała nie uzyskała odpowiedzi.
- Cesarzowo nazywam się Jun Ho... - powiedział cicho chłopak kłaniając się dziewczynie.- Ratuję cię bo jesteś władczynią, a ja jako twój sługa jestem gotowy oddać za ciebie życie...
Ha Na uśmiechnęła się do niego po czym zapytała się skąd pochodzi, gdyż nigdy go wcześniej nie widziała. Jednak Jun Ho nie odpowiedział na to pytanie. Przeprosił cesarzową za milczenie w tej sprawie teraz, ale obiecał jej wszystko wyjaśnić jak już będą w bezpiecznym miejscu.
- Chodźmy, zabiorę cię do twojej siostry - zaproponował chłopak nadal pomagając dziewczynie iść. W końcu już ominęli wszystkie straże, które Meiko zebrała by znaleźć uciekinierkę. Jun Ho i Ha Na znajdowali się już niedaleko lasu skąd mieli udać się do bazy głównej. Nagle zza drzew wyłoniły się dwa konie, jeden przywiązany do drugiego, a lejce trzymał Se Hyun.
- W sama porę - powiedział uradowany Jun Ho. -Ale co ty tu robisz? Miałeś pilnować Hye Ri...
- Nie udało się... z jej charakterem to po minucie na wieść o egzekucji zabrała konia, widziała też śmierć "Ha Ny" więc teraz myśli, że jej siostra nie żyje... - wytłumaczył wszystko chłopak.
Ha Na słysząc to wiedziała, że jak najszybciej musi pojechać do siostry. Se Hyun nie wziął konia dla cesarzowej, gdyż po tym co opowiedział Jun Ho to dziewczyna nawet nie byłaby w stanie jechać konno. Jun Ho wsiadł na brązowego konia, którego przyprowadził zdetronizowany książę. Podał rękę Ha Nie, bo miała jechać z nim dla bezpieczeństwa. Cesarzowa podała mu swoją dłoń, po czym po chwili znajdowała się już na koniu. Jednak nagły wysiłek podczas wciągnięcia ją na siodło sprawił, że jej rany zaczęły boleć jeszcze bardziej, więc dziewczyna miała przez chwilę skrzywioną minę z bólu. Se Hyun siedzący na koniu za Ha Ną i Jun Ho mógł świetnie zobaczyć rany dziewczyny. Rany były dość głębokie z których wypływała szkarłatna krew.
- Wybacz cesarzowo...- szepnął Jun Ho po czym zmuszony był ją objąć, żeby mógł trzymać lejce konia.
Cała trójka jak najszybciej udała się do bazy głównej. Mieli nadzieję, że zastaną tam Hye Ri, chodź Ha Na trochę w to wątpiła znając charakter siostry. Cesarzowa doskonale wiedziała, że Hye Ri nie potrafi pogodzić się z czymś co się stało i tak jak ona będzie chciała szukać zemsty, więc w połowie drogi do bazy głównej kazała zatrzymać konie.
- Hye Ri na pewno tam nie będzie... Se Hyun proszę, jedź sprawdzić, czy nie jest w pobliżu pałacu i czy przypadkiem nie poluje na Meiko... - poprosiła Ha Na. - Bądź ostrożny...
- Jun Ho my wróćmy do tej waszej bazy głównej, mam nadzieję, że się mylę i zastaniemy tam Hye Ri.. - dodała.
Se Hyun rozumiał obawy Ha Ny, wiec bez zbędnego gadania przytaknął, w końcu był to również rozkaz cesarzowej. Szybko zawrócił konia i pojechał w stronę pałacu. Podczas jazdy myślał, gdzie mogłaby być Hye Ri i w końcu po kilku minutach zrozumiał, więc przyśpieszył jeszcze bardziej. Pędził niczym wiatr przez leśną ścieżkę która była skrótem do bram pałacu. Przedzierając się przez mrok w myślach błagał, żeby jednak Ha Na się myliła. Chciał by Hye Ri w tej chwili była w bazie i nawet nie myślała o zemście. Jednak kiedy chłopak dojechał do pobliskich drewnianych budynków, niedaleko miejsca, gdzie powieszono Furiko zrozumiał, że siostra Hye Ri miała rację. Ona naprawę chciała się zemścić. Chłopak szybko przywiązał konia do drewnianego ogrodzenia z beli i zakradł się do miejsca, gdzie zauważył sylwetkę Hye Ri. Będąc kilkanaście metrów od niej spostrzegł, że Meiko i jeden z jej japońskich generałów wyszli przed bramy pałacu do miejsca, gdzie była egzekucja. Meiko przystanęła w miejscu, gdzie została powieszona jej służka Furiko. Kobieta posmutniała przypominając sobie widok zwisającego ciała Furiko z kapiącą krwią z jej ust...
- Nie wybaczę tym co zabili moją służkę! - powiedziała do generała. - Masz rozwiesić w całym Joseon listy gończe za cesarzową!
Hye Ri ukrywająca się w mroku pomiędzy budynkami uważnie obserwowała każdy ruch Meiko. Oczy Hye Ri były pełne łez przez co musiała się bardzo skupiać podczas obserwowania, bo przez łzy wszystko było rozmazane. Dziewczyna w końcu przetarła oczy i zobaczyła wszystko wyraźnie. Powoli i cicho wyjęła swój srebrny miecz. Już miała biec ku Meiko celując mieczem prosto w jej gardło, gdy nagle ktoś z prawej strony zza niej wyskoczył na prost wystawionego miecza.
- Hye Ri nie rób tego! - błagał chłopak.
Dziewczyna zaskoczona widokiem Se Hyuna nie wiedziała co robić, gdyż chłopak blokował jej drogę do Meiko.
- A teraz jej bronisz? - zapytała się z irytacją Hye Ri. - Cofnij się, albo zginiesz...
Dziewczyna wycelowała mieczem prosto w brzuch chłopaka i zaczęła biec. W głowie nadal miała egzekucję oraz to jak Se Hyun chciał powstrzymać ją przed uratowaniem siostry. Jednak znając go tyle czasu wiedziała, że chłopak się odsunie, więc pewnie trzymała miecz biegnąc ku niemu.
- Hye Ri, twoja siostra... - zaczął Se Hyun, lecz nie zdążył skończyć, gdyż miecz wbił się w jego ciało.
Dziewczyna widząc, że ostrze miecza wbiło się w brzuch chłopaka nie mogła pojąć czemu tak się stało. Była pewna, że Se Hyun odsunie się. Chłopak poczuł przeszywający ból po czym padł na ziemię. Hye Ri trzymając zakrwawioną końcówkę miecza trzęsła się cała widząc rannego chłopaka. Szybko opuściła broń na ziemię i podeszła do chłopaka. Chwyciła go za ramiona i potrząsnęła mówiąc by się obudził. Hye Ri widząc pół przytomnego Se Hyuna z raną którą mu zadała czuła coś dziwnego w sercu.
- Ha Na żyję...jest w...bazie... - wydusił z siebie chłopak.
Po tych kilku słowach z ust chłopaka polało się trochę krwi.... Hye Ri słysząc, że jej siostra żyję zrozumiałą jaka była głupia. Jak mogła zranić tak jej przyjaciela Se Hyuna...Czuła, że tego sobie nigdy nie wybaczy.


***


Godzinę później Se Hyun leżał już w pokoju medyka z opatrzonymi ranami.
- Rana nie jest dość głęboka, lecz na szczęście miecz nie uszkodził żadnych narządów wewnętrznych...- wytłumaczył medyk Hye Ri, Ha Nie i Jun Ho.
Hye Ri odetchnęła z ulgą, lecz nadal czuła się winna za wszystko... Widząc, że jej siostra również jest ranna podeszła do niej, lecz nie napotkała się z zachwytem z jej strony. Kiedy Hye Ri podeszła to Ha Na uderzyła siostrę z całej siły ręką w policzek.
- Wszystko ma swoje granicę! Jak mogłaś zranić swojego przyjaciela!! - krzyknęła Ha Na.
Hye Ri poczuła się niczym śmieć w tamtym momencie. Wiedziała, że popełniła błąd, ale miała nadzieję na zrozumienie, chodź w głębi serca wiedziała, że nic ją nie usprawiedliwia.
Ha Na podeszła dwa kroki bliżej do siostry po czym przytuliła ją mocno.
- Nawet nie wiesz jak się o ciebie bałam... - dodała Ha Na.
Te wzruszającą chwilę przerwał jednak medyk Kim, który stwierdził, że czas opatrzyć rany cesarzowej. Hye Ri mając okazję bardzo podziękowała Jun Ho, który widząc, że nie ma jej w bazie przyjechał za Se Hyunem, gdy odstawił Ha Nę. Dzięki niemu ranny książę nie musiał umierać na ulicy, gdyż Jun Ho zabrał go szybko do medyka Kima.
- Hye Ri ty też usiądź, twoja rana na pewno też się otworzyła po tym wszystkim co się dzisiaj stało... - powiedział Kim.
Obydwie siostry zajęły łóżka koło Se Hyuna czekając aż ich rany zostaną opatrzone. Rana po strzale na nodze Hye Ri tak jak się spodziewał lekarz wyglądała jeszcze gorzej.
- Jak ty w ogóle mogłaś chodzić...- wyszeptał medyk.
Kim zbadał ją i wszystko inne wydawało się być w porządku. Teraz nadszedł czas na Ha Nę. Medyk jako pierwsze sprawdził jej puls, lecz podczas badań był dość zaskoczony, więc sprawdził dwa razy. Kim kazał cesarzowej obrócić się na brzuch by mógł jej położyć na plecach gorące kamienie, które miały za zadanie zabić wszystkie zarazki z ran. Po kilkunastu minutach mężczyzna zdjął je z niej i oprócz oczyszczenia ran mógł potwierdzić pewną rzecz.
- Gratulację Cesarzowo! Jesteś w ciąży... - powiedział uradowany Kim.
Hye Ri i Ha Na na tą wieść o mało nie spadły z łóżek. Cesarzowa nie mogła w to uwierzyć.
- Jestem... w ciąży...?! - pomyślała zdezorientowana. - W takim momencie...
- Cesarzowo... jednak jest jeszcze coś... - zaczął niepewnie medyk. - To właściwie cud, że jesteś w ciąży...bo z tego co teraz sprawdziłem jesteś bezpłodna. To prawdopodobnie będzie twoje jedyne dziecko...
Ha Na po usłyszeniu tego załamała się całkowicie. Wiedziała, że jeśli ta informacja wpadnie w ręce Meiko to ona już nigdy nie zostanie cesarzową. Dziewczyna wiedziała, że cesarzową nie może być kobieta bezpłodna, władczyni cesarstwa musi urodzić wiele dzieci by kraj był stabilny, a jeśli ona może urodzić tylko jedno to znaczy to, że nie będzie mogła być cesarzową.
- Musimy to jakoś ukryć! Nikt nie może się dowiedzieć o dziecku, ani o tym, że jestem bezpłodna! - zarządziła cesarzowa zaniepokojona.
- Czy dziecko jest bezpieczne skoro zostałam tak ranna w plecy? - zapytała się Ha Na po chwili medyka.
- Nie martw się cesarzowo, dziecko sadząc po pulsie jest bardzo silne...
Ha Na odetchnęła z ulgą, jednak po chwili posmutniała.
- Co się stało?- zapytała Hye Ri widząc smutną siostrę.
- Przed twoim pojawieniem się do pałacu doszły wieści, że Sung San zginął na wojnie...
- O mój boże... to potwierdzone?!
- Ciała nie znaleźli, lecz był świadek, który powiedział, że widział jego śmierć...
Hye Ri zamilkła wtedy. Nie wiedziała jak pocieszyć siostrę, jednak niezręczną cisze przerwał Jun Ho, który usłyszał całą rozmowę dziewczyn oraz diagnozę medyka.
- Sung San żyję... - odparł chłopak z czarnymi włosami.
Ha Na słysząc to poderwała się i podbiegła do niego z wieloma pytaniami typu skąd o tym wie oraz gdzie jest jej narzeczony.
- Chyba czas żebym ci końcu opowiedział coś o sobie cesarzowo... - wytłumaczył Jun Ho.
Chłopak poprosił Ha Nę by położyła się na łóżku by odpoczęła, a w tym czasie on opowie jej o wszystkim. Jun Ho zaczął od tego, że on oraz wszyscy ludzie, którzy są w bazie należą do stowarzyszenia czerwonego pól księżyca, a przynajmniej należeli.
- Po tym jak przejęłaś tron plemię czerwonego księżyca zostało podzielone na dwie części. Jedną cześć, która uznaje ciebie jako władczynie, oraz tą drugą, która twierdzi, że to oni posiadają prawowitego następce tronu Ayushidary.
- Prawowitego następce? - zapytała zzdziwiona Hye Ri i Ha Na jednocześnie.
Wtedy przypomniało się Ha Nie jak jeszcze za czasów, gdy pojmali jedną z członkiń plemienia ona przekazała im podobną wieść.
- Kim jest ta osoba?- dodały
- Nie wiemy, lecz według plemienia to właśnie ta osoba powinna zasiąść na tronie...




Koniec Rozdziału VI


    Komentujcie ^^ 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz