niedziela, 11 czerwca 2017

Alternatywa Rozdział III



W ostatnim rozdziale~

Matka chłopaka była dosyć wstrząśnięta tym co obydwoje powiedzieli, więc grzecznie zmieniła zdanie i poprosiła o pokazanie jej nagrania z kamer. W tym czasie Se Kyung już biegła po chodniku szukając Min Hyuka, jednak nigdzie nie mogła go dostrzec. Skręciła do pobliskiego parku już zrezygnowana, lecz nagle zauważyła go na huśtawce na placu zabaw.
- Min Hyuk?
Chłopak podniósł opuszczoną głowę i zobaczył zdyszaną Se Kyung przed sobą. W tamtym momencie poczuł, że chodź jedna osoba się o niego martwiła, wiec lekko się do niej uśmiechnął i wstał z huśtawki, więc obydwoje przespacerowali się wzdłuż parku.
- Przykro mi, nie wiedziałam, że masz aż takie problemy z rodziną... - powiedziała po chwili ciszy.
- Jak widziałaś, to najlepiej nie jest...- odpowiedział smutnie chłopak.
Podczas gdy oni spacerowali to ochroniarze włączyli nagranie ze sklepu. Dokładnie było można zobaczyć, że Min Hyuk zostawił plecak koło regału, a wysoki mężczyzna ubrany w czarną bluzę i czapkę z daszkiem wsadził mu do plecaka album podczas oglądania poduszki. Matka licealisty widząc to poczuła się winna, teraz słowa które mówił jej syn wracały do niej. 
Wiedziała, że się myliła...


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Min Hyuk natomiast nadal spacerował z Se Kyung, aż wreszcie wyszli z parku i szli chodnikiem wzdłuż głównej ulicy. Było już ciemno, lecz lampy oświetlały im drogę. Chłopak niespodziewanie spytał się o jej relacje z rodzicami.
- W sumie to bardzo dobrze się ze sobą dogadujemy. Poza tym bardzo podziwiam mojego tatę, bo jest prawnikiem, więc w przyszłości chce być taka jak on. Nieustraszona i szukająca prawdziwych sprawców. - wytłumaczyła z dumną na twarzy Se Kyung.
Min Hyuk zazdrościł dziewczynie takich relacji. Nagle dziewczyna zauważyła mały sklep spożywczy naprzeciwko, więc nie mówiąc nic więcej poprosiła chłopaka by tutaj sekundę poczekał. Se Kyung przebiegła przez ulicę na pasach i poszła w stronę sklepu. Po kilku minutach Se Kyung wyszła ze sklepu, a Min Hyuk mógł zobaczyć ją stojącą wraz z dwoma lodami przed przejściem dla pieszych. Licealistka uśmiechnęła się do niego i widząc, że zmieniło się światło na zielone wbiegła na ulicę patrząc na zaskoczenie Min Hyuka jej niespodzianką. Jednak po chwili usłyszał on niepokojący dźwięk jadącego auta. Szybko spojrzał w stronę skąd dobiega ten dźwięk i miał rację. Czarne auto jechała wprost na Se Kyung. Dziewczyna również to zauważyła, lecz przerażenie sprawiło, że nie mogła drgnąć i bezbronnie stała na jezdni, a jej oczy otwierały się coraz szerzej z przerażenia.
Min Hyuk nie czekając ani chwili pobiegł pomóc dziewczynie, która jako pierwsza zainteresowała się nim i martwiła o niego. Chłopak biegł najszybciej jak mógł i będąc już koło nastolatki popchnął ją obydwiema rękami z całych sił w kierunku chodnika. Udało mu się uratować ją w ostatniej sekundzie. Dziewczyna odrzucona na chodnik cały czas patrzyła na Min Hyuka, który lekko uśmiechnął się do niej po czym został gwałtownie uderzony przez ciężarówkę. Rozszedł się nagle pisk nagle hamujących opon, oraz dźwięk tłuczonego szkła. Auto zatrzymało się kilka metrów za pasami. Wysiadł z niego pijany mężczyzna, który zawracał się na boki.
Min Hyuk leżał na zimnej jezdni z lekko otwartymi oczami spoglądając na rozmazany obraz kwitnących drzew wokół ulicy.
- Czy ja umieram? - pomyślał zdezorientowany, ledwo oddychający chłopak.
- Już naprawdę... wolałbym się nigdy nie urodzić... skoro tak... skończyłem - pomyślał po raz ostatni Min Hyuk po czym przestał oddychać.
Se Kyung wciąż nie mogła uwierzyć w to co się stało, szybko podbiegła do leżącego, poturbowanego kolegi i zaczęło krzyczeć jego imię przez płacz. Jednak stan chłopaka nie był najlepszy. Jego rana na głowie bardzo krwawiła... Se Kyung spostrzegła, że chłopak nie oddycha, więc jak najszybciej zadzwoniła po karetkę i przystąpiła do pierwszej pomocy, którą robiła ze łzami w oczach. Nie miała nawet za dużo siły w rękach, gdyż cała drżała ze strachu, że Min Hyuk umrze. Kiedy patrzyła na twarz chłopaka zaciskała zęby, gdyż wiedziała, że jeśli byłaby bardziej uważna to nic by się nie stało. Po kilkunastu minutach licealista był już w szpitalu, a jego rodzice zostali szybko zawiadomieni.
Min Hyuk obudził się z ciemności i pojawił się koło drzwi na SOR. Był on ubrany tak samo jak przedtem, czyli w swój mundurek. Skołowany nie wiedział o co chodzi, ani nawet co tutaj robi, lecz nagle usłyszał głos swojego ojca "Pośpieszmy się!" Po chwili obydwoje pojawili się metr od niego. Biegli. Min Hyuk zobaczył, że jego rodzice pędzili w stronę oddziału ratunkowego i nie mógł zrozumieć dlaczego...
- Co wy tu robicie?- zapytał ich zdziwiony chłopak.
Jednak oni tego nie usłyszeli tylko przebiegli przez niego jakby był powietrzem. Min Hyuk stał jak wryty nie wiedział co się stało, ani jak to właściwie możliwe. Szybko więc pobiegł w stronę, gdzie pobiegli jego rodzice.
- Mamo? Tato?- spytał już ciszej stojąc za nimi bardziej zaniepokojony.
Nagle jednak jego mama upadła na kolana i zaczęła szlochać z rozpaczy. Jej płacz było można usłyszeć na całym oddziale. Ojciec chłopaka trzymał kobietę za ramiona by nie zemdlała, lecz on również płakał i ledwo trzymał się na nogach. Ojciec chłopaka był wysoką osobą o czarnych włosach, był ubrany w garnitur, gdyż przyjechał prosto ze spotkania biznesowego. Mężczyzna prowadził przedsiębiorstwo jubilerskie Jupiter, które w przyszłości brat chłopaka Jae Min miał przejąć. Min Hyuk zdziwiony zachowaniem rodziców podbiegł szybko do nich. Chciał wziąć swojego ojca za ramię i potrząsnąć nim, lecz mężczyzna nic nie poczuł, a ręce chłopaka przeszły przez ciało mężczyzny. Nie mógł go dotknąć...  Licealista przerażony tym co się dzieję przez łzy spojrzał w stronę swojej mamy, która patrzyła naprzeciw siebie nadal szlochając. Chłopak niepewny powoli się odwrócił by sprawdzić na co patrzą tak jego rodzice. To co ujrzał zamurowało go... 
To był on. Leżał w łóżku, a wszystkie urządzenia pokazywały jedną długą kreskę. Jego serce nie biło. Ciało chłopaka było całe zakrwawione, a lekarz powiedział opiekunom, że ich syn został potrącony przez auto wskutek czego złamał cztery żebra, a jedno z nich przebiło jego płuco... Matka Min Hyuka dalej płacząc podeszła do ciała swojego syna i dotknęła jego policzka z żalem. Jego ciało było jeszcze ciepłe, więc matka chłopaka nie chciała uwierzyć, że jej syn odszedł.
- Synku, przepraszam, nie powinnam ci nie wierzyć...- powiedziała kobieta.- Wstań, nie wygłupiaj się, błagam, obudź się...
- Mamo jestem tutaj, błagam, spójrz tutaj! - krzyczał na cały głos machając rękami ze łzami w oczach Min Hyuk stojący koło niej, lecz widząc, że nic się nie dzieję podbiegł do swojego taty.- Tato, ja żyję, tutaj jestem!!!
Chłopak zaczął rozpaczać jeszcze bardziej, sam już padł na kolana z bezradności. Nie wiedział co ma zrobić by w końcu go zauważyli. Nagle przed jego oczami ukazało się dziwne niebieskie światło i biała mgła z której wyłonił się wysoki chłopak mający 25 lat. Miał on krótkie, jasnobrązowe włosy z grzywką, a ubrany był w białą koszulę i granatową kurtkę skórzaną oraz czarne rurki.
- Kim jesteś?- zapytał zdziwiony chłopak cofając się trochę do tył.
Przybysz wbił swoje spojrzenie w niego i przez chwilę się nie odzywał. Min Hyuk w tamtej chwili mógł się doskonale przyjrzeć twarzy chłopaka. Była ona smukła i bardzo blada. Chłopak jednak najbardziej przypatrzył się oczom przybysza, gdyż był one aż dziwnie niebieskie, jego tęczówki były jak dwie niebieskie lampki ledowe.
- Imię?- zapytał niebieskooki.
- Kang Min Hyuk...
- 18 lat, ostatnia klasa liceum Hainan, przyczyna śmierci to uderzenie samochodu, a czas to około godziny 21.20?- zapytał wysoki chłopak Min Hyuka.
- Śmierci?! O czym ty mówisz, przecież żyję! - zaprzeczył licealista.
Chłopak w granatowej kurtce od razu pomyślał, że ktoś kolejny uciążliwy się trafił, więc szybko postanowił mu wyjaśnić o co chodzi.
- Tam leży twoje ciało, a to twój duch- pokazał dotykając palcem klatkę piersiową Min Hyuka.- Umarłeś dzisiaj potrącony przez auto...
Min Hyuk nie mógł pojąć tego co mówi do niego nieznajomy, jednak jego wyjaśnienie najlepiej opisywało co się takiego mogło stać.
- Więc co teraz będzie ze mną?- zapytał nadal drżąc chłopak.
- Normalnie to poszedłbyś do nieba, gdybym ja się tu nie zjawił, lecz jednak tak się nie stanie, skoro się pojawiłem... - wytłumaczył nieznajomy rozglądając się po oddziale.
- Dlaczego?!
- Gdyż nie jestem aniołem żeby mieć uprawnienie by cie tam zabrać - uśmiechnął się kpiąco tajemniczy przybysz po czym zniknął znowu we mgle. Licealista podniósł się z ziemi i podszedł do łóżka, gdzie leżało jego ciało. Przypatrzył się, lecz to naprawdę był on. Teraz wszystko zaczynało być dla niego prawdą. Naprawdę umarł. Teraz jest duchem, którego nikt z ludzi nie widzi...


Koniec Rozdziału III

Komentujcie jak wam się podoba nowa seria ;) 


                                                                                                                             Następny Rozdział 

Alternatywa Rozdział II





W ostatnim rozdziale~



W końcu jednak nadeszła godzina 18.00, więc zmiana Min Hyuka się skończyła. Chłopak szybko pobiegł do szatni i przebrał się w swój mundurek szkolny i zabierając szybko swój plecak szybko pobiegł w stronę wyjścia.
- Do zobaczenia jutro szefie! - krzyknął już wychodząc.
- Ten chłopak jest naprawdę niesamowity, tyle potrafi znieść - pomyślał starzec machając chłopakowi na pożegnanie.
Szef chłopaka wiedział, że Min Hyuk nie ma łatwo u siebie w domu, jak i w szkole, dlatego było mu bardzo żal licealisty. Chłopak już po kilkunastu minutach dotarł do sklepu Music Korean Record, najsłynniejszej sieci sklepów z muzyką koreańską, która nie ogranicza się tylko do sprzedaży płyt, lecz również w budynku znajdują się pomieszczenia do karaoke, gry komputerowe z zespołami, gadżety i wiele więcej. Można to nazwać rajem dla osób kochających koreańską muzykę.
Min Hyuk widząc już szyld sklepu uśmiechnął się i wszedł do środka. Chłopak niestety nie wiedział, że ktoś go śledził...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~



Jego oczom ukazały się srebrne ściany z czarnymi gwiazdami, a na nich wisiała gablota z figurkami różnych członków zespołów od Big Bang po Astro. Chłopak jednak nie przyglądał się długo tylko szybko skręcił do alejki z płytami.
- BTS, EXO, Super Junior, Twice... - wyczytywał po kolei albumy zespołów.
- Jest F.T.Island!- pomyślał uradowany chłopak.
Min Hyuk szybko wziął jeden z egzemplarzy i przeczytał spis piosenek znajdujących się na odwrocie. Nagle ktoś przerwał otaczającą go ciszę,
- Lubisz F.T Island?- zapytał kobiecy głos dobiegający z bliska.
Min Hyuk podniósł głowę by zobaczyć do kogo należy ten głos. Przed sobą zobaczył wysoką dziewczynę ze spiętymi częściowo w kok brązowo czarnymi włosami, ubraną w niebieską bluzę z gwieździstym wzorem oraz czarne rurki.
- Przepraszam, ale kim jesteś??- zapytał Min Hyuk zakładając rękę za szyję jak ma w zwyczaju gdy czegoś nie pamięta lub nie wie.
Widać było, że dziewczyna była dość urażona zachowaniem chłopaka, więc z irytowanym uśmiechem zacisnęła pięści i powiedziała przez zęby " SE KYUNG!!!!"
- Aaaaa to ty!
To jeszcze bardziej zirytowało dziewczynę, lecz nie dała tego po sobie poznać.
- Co tu robisz?- zapytał Min Hyuk zmieniając temat.
- Przyszłam kupić album EXO, jestem ich wieką fanką- zaśmiała się dziewczyna i w końcu uśmiechnęła.
- Ja akurat niezbyt lubię kpop, wolę koreański rock - stwierdził chłopak.
Licealista porozmawiał chwilę z koleżanką z klasy po czym trochę posmutniał, gdyż widząc ją przypomniało mu się , że został wyrzucony z klasy specjalnej.
- Widzę, że jesteś dzisiaj dosyć przygnębiony... Nie martw się tak wszystkim, raz są dni lepsze, a raz gorsze! - podsumowała wszystko Se Kyung po czym wpadła na pomysł.
- Już wiem co ci pomoże! Co powiesz na rundę w Dance Master?- zapytała uczennica.
Chłopak był trochę zdziwioną propozycją, ale nie chciał jeszcze wracać do domu, więc przystanął na propozycję dziewczyny. Obydwoje udali się na koniec sklepu, gdzie były dwie wielkie maszyny do tańczenia. Zasady są proste, jeśli na ekranie pojawia się strzałka w prawo to uczestnik musi stanąć na prawej strzałce na wielkiej macie, jednak gra przyśpiesza i robi się coraz trudniej i oczywiście zabawniej. Min Hyuk zostawił swój plecak w pobliżu regału, gdzie znajdowały się poduszki z idolami i wszedł na mate, a Se Kyung zajęła drugą obok niego. Gra się zaczęła na początku obydwoje świetnie dawali sobie radę, lecz z czasem Min Hyuk nie mógł wyrobić się z ruchami tak samo jak Se Kyung. W końcu ostatecznie obydwoje upadli na ziemię śmiejąc się z całej sytuacji. Obydwoje powoli zeszli z mat i zabrali swoje rzeczy i udali się do kas by zapłacić za płyty. Min Hyuk zadowolony z kupna albumu z płytą z uśmiechem wyszedł ze sklepu, lecz nagle kiedy przechodził przez drzwi w całym sklepie było można usłyszeć alarm. Min Hyuk zatrzymał się zdezorientowany, lecz szybko dwóch ochroniarzy wzięło go pod ręce i zaprowadziło na zaplecze sklepu. Se Kyung była zdziwiona całą tą sytuacją, lecz mimo to poczuła, że powinna pójść za nimi. Ochroniarze przepatrzyli cały plecak chłopaka, lecz nic nie znaleźli, jednak po chwili jeden z nich zauważył jedną ukrytą kieszeń i kiedy tam zajrzał zobaczył album GOT7.
- Skąd on się...- pomyślał chłopak po czym zrozumiał w jakiej sytuacji się znalazł.
- Nie ukradłem go! Nie wiem skąd on się tutaj wziął!
 Po kilkunastu minutach na zapleczu siedział Min Hyuk wraz ze swoją matką po którą zadzwonił właściciel sklepu. Wyglądała ona na kobietę bardzo dostojną. Miała średniej długości kasztanowe włosy i ciemne oczy, a ubrana była w fioletową sukienkę i biały żakiet. Kiedy ochroniarz pokazał matce chłopaka płytę którą podobno ukradł Min Hyuk to kobieta aż poderwała się z oburzenia. Nie mogła zrozumieć ile jeszcze problemów przysporzy jej nieszczęsny syn.
- Bardzo państwa przepraszam, że mój syn ukradł tą płytę... - przeprosiła kobieta z bezradną miną.
- Mamo, ja tego nie zrobiłem! - krzyknął zdenerwowany Min Hyuk.
- Przynajmniej miałbyś na tyle godności i byś się przyznał - powiedziała przez zęby jego matka z piorunującym wzrokiem.
Chłopak nie mógł uwierzyć w to co słyszy. Ona mu nie wierzyła i od razu założyła z góry, że on to ukradł pomimo temu, że zaprzecza temu. Min Hyuk w tym momencie stracił cała nadzieję na to, że może jednak jego matce na nim zależy.
- Jeszcze raz bardzo przepraszam, on zawsze przysparza tyle problemów, że aż sama już nie wytrzymuje tego- opowiedziała właścicielowi sklepu kobieta.
- W porządku nic się nie stało- odpowiedział mężczyzna widząc płacz bezradności matki chłopaka.
Nikt jednak nie wiedział oprócz Min Hyuka, że to nie był płacz bezradności tylko fałszywy płacz by załatwić problem. Jej następnym krokiem było danie właścicielowi koperty z pieniędzmi by zapomnieć o całej sytuacji. Min Hyuk już nie wytrzymał i wstał gwałtownie z krzesła.
- Czy ty chodź trochę traktujesz mnie jak syna?! - krzyknął.
- Nie wierzysz mi, nie ufasz, ani nawet nie interesujesz się tym co u mnie! - dodał.
- Jak śmiesz podnosić głos, masz się w tej chwili uspokoić! - krzyknęła oburzona kobieta.
- Naprawdę cię nienawidzę mamo!! Jesteś okrutna tylko i wyłącznie widzisz mojego brata, a mnie traktujesz jak jego niedoszły cień... Naprawdę żałuje, że jestem twoim synem, już wolałbym się nigdy nie urodzić! - mówił już przez zęby z łamiącym się głosem co jakiś czas przez płacz chłopak po czym wybiegł ze sklepu zostawiając wszystkie swoje rzeczy.
Matka chłopaka była bardzo zdziwiona tym co powiedział jej syn, nie mogła uwierzyć w jego słowa. Se Kyung natomiast również znajdowała się w pomieszczeniu, więc słysząc słowa kolegi z klasy zrobiło jej się bardzo go żal . Ona również wstała z krzesła i podeszła do stołu, gdzie siedziała matka chłopaka i właściciel z ochroniarzami.
- On tego nie ukradł! - powiedziała krótko dziewczyna.
- Powiedział mi, że nie lubi zbytnio kpop-u, więc po co miałby kraść płytę grupy kpopowej?!.. 
- A poza tym radziłabym wam sprawdzić kamery w sklepie, gdyż byłam z nim cały czas i nie widziałam by coś wsadzał do plecaka...- wytłumaczyła Se Kyung po czym wybiegła za Min Hyukiem ze sklepu.
Matka chłopaka była dosyć wstrząśnięta tym co obydwoje powiedzieli, więc grzecznie zmieniła zdanie i poprosiła o pokazanie jej nagrania z kamer. W tym czasie Se Kyung już biegła po chodniku szukając Min Hyuka, jednak nigdzie nie mogła go dostrzec. Skręciła do pobliskiego parku już zrezygnowana, lecz nagle zauważyła go na huśtawce na placu zabaw.
- Min Hyuk?
Chłopak podniósł opuszczoną głowę i zobaczył zdyszaną Se Kyung przed sobą. W tamtym momencie poczuł, że chodź jedna osoba się o niego martwiła, wiec lekko się do niej uśmiechnął i wstał z huśtawki, więc obydwoje przespacerowali się wzdłuż parku.
- Przykro mi, nie wiedziałam, że masz aż takie problemy z rodziną... - powiedziała po chwili ciszy.
- Jak widziałaś, to najlepiej nie jest...- odpowiedział smutnie chłopak.
Podczas gdy oni spacerowali to ochroniarze włączyli nagranie ze sklepu. Dokładnie było można zobaczyć, że Min Hyuk zostawił plecak koło regału, a wysoki mężczyzna ubrany w czarną bluzę i czapkę z daszkiem wsadził mu do plecaka album podczas oglądania poduszki. Matka licealisty widząc to poczuła się winna, teraz słowa które mówił jej syn wracały do niej. 
Wiedziała, że się myliła...


Koniec Rozdziału II


Alternatywa Rozdział I

Hejka~~!
Dzisiaj tak jak obiecałam startuje z nową serią "Alternatywa"
Mm nadzieję, że wam się spodoba i będziecie ją licznie komentować i czytać ^^ 
Podzielcie się waszymi wrażeniami ( polecam dopiero w 3 rozdziale, bo zapoznacie się jakby z takim wstępem w tych rozdziałach- każde opowiadanie musi mieć początek xD) Ale mile widziane komy w każdej części ;) 

Muzyczka do rozdziału jak zawsze :D




Trwała wiosna, słońce pięknie świeciło, a śpiew ptaków było można usłyszeć z każdej strony. Była godzina 13.00 lecz w szkole Hainan najstarsze klasy jeszcze miały lekcje. W klasie 3-A, gdzie znajdowały się same najmądrzejsze osoby z całej szkoły nadszedł czas na podanie wyników egzaminów. Uczniowie bardzo się denerwowali, gdyż wiedzieli, że jeśli egzaminy źle im poszły to będą musieli opuścić klasę "geniuszy" i dołączyć do normalnej. Do klasy otworzył się drzwi z charakterystycznym skrzypnięciem zawiasów. Wszyscy uczniowie skierowali swój wzrok na ich wychowawce Pana Kima. Nauczyciel rozdał wyniki egzaminów uczniom i podsumował ich wiedzę w kilku zdaniach. Jeden z licealistów siedzący koło okna nie mógł uwierzyć, że napisał wszystko na 50%. Miał on na imię Min Hyuk. Był chłopakiem z jasno brązowymi, farbowanymi włosami, który zawsze nosił białe słuchawki na szyi. Min Hyuk doskonale wiedział, że czeka go teraz przeniesienie do normalnej klasy, Nie mógł w to uwierzyć, poczuł jakby wszystkie jego zamiary związane ze studiowaniem na uniwersytecie Chung Ang legły w gruzach.
- Przykro mi Min Hyuk ale będziesz musiał opuścić klasę...- powiedział nauczyciel.
Chłopak doskonale o tym wiedział, lecz ze skwaszoną miną spakował się i wyszedł z pomieszczenia.
Min Hyuk skierował się w stronę pokoju nauczycielskiego. W drodze tam mijał kilkoro uczniów z normalnej klasy. Szeptali oni o nim, gdyż mógł usłyszeć " To ten niedoszły geniusz" Chłopak nie chcąc nic więcej usłyszeć założył na uszy swoje białe słuchawki i włączył muzykę . Nie chciał iść teraz spotkać się z nauczycielami, więc zatrzymał się i zerknął na drzwi pokoju nauczycielskiego znajdującego się kilkanaście metrów przed nim. Min Hyuk spuścił wzrok i zacisnął pięści po czym szybko pobiegł w przeciwną stronę. Udał się on w swoje ulubione miejsce, którym był ogród na dachu szkoły. Kiedy wybiegł po schodach jego oczom ukazały się białe, lekko uchylone drzwi. W przestrzeni pomiędzy nimi, a ścianą było można ujrzeć piękne kwiaty i małe krzewy rosnące w ogrodzie. Chłopak kiedy wszedł na dach odetchnął świeżym powietrzem i poszedł w kierunku największego krzewu który tam rósł. Przypominał on trochę drzewo z czerwonymi, małymi liśćmi. Min Hyuk podszedł do małego pnia krzewu, po czym usiadł opierając się o nie. Przez chwile słuchał muzyki wyobrażając sobie, że jest w wielkim lesie z dala od Seulu i wszystkich problemów, Po dłuższej chwili postanowił zadzwonić do swojej mamy i powiedzieć jej o tym, że został wyrzucony z klasy specjalnej. Chciał to zrobić przez telefon, gdyż wiedział, że zanim wróci do domu to złość jego matki w połowie minie, więc szybko wykonał telefon.
- Myślałam, że już się nie doczekam na twój telefon! Jesteś w pierwszej dziesiątce w specjalnej klasie?! - krzyknęła zniecierpliwiona matka chłopaka.
Min Hyuk podenerwowany szybko przełknął ślinę i pomyślał jak przekazać mamie tą beznadziejną wiadomość. Jednak zrozumiał, że najlepszym rozwiązaniem będzie powiedzenie tego prosto z mostu.
- Mamo tak właściwie to nie zdałem egzaminów... wyrzucono mnie z klasy specjalnej...- w końcu wydusił z siebie licealista.
- Żartujesz sobie, prawda?! Jak mogłeś tak poniżyć naszą rodzinę! Twój brat był najlepszy w tej klasie, dostał nagrodę dyrektora, a teraz studiuje w Ameryce, a ty nie potrafisz nawet zdać egzaminu?! - krzyczała oburzona matka Min Hyuka.
Chłopak słysząc, że jego mama znowu porównuje go do jego brata zacisnął pięści ze złości.
- Nikt wam nie kazał mieć drugiego syna! - wybuchł gniewem Min Hyuk po czym zakończył rozmowę.
Gniew i złość buchała od niego na kilometr. Szczerze nienawidził, kiedy ktoś go porównywał do brata. Co on mógł na to poradzić, że oni są kompletnie inni. Z biegiem czasu muzyka pomogła mu pozbyć się gniewu. Orzeźwiający wiatr pomierzwił jego włosy, a promienie słońca umilały mu czas. Min Hyuk odpoczywał w takim otoczeniu, lecz po chwili ktoś zablokował słońce, które oświetlało jego twarz..
- Przepraszam ale trochę podsłuchałam twoją rozmowę...- powiedziała dziewczyna o długich czarno brązowych włosach.
-Znamy się?- zapytał z irytacją Min Hyuk.
Dziewczyna zaśmiała się lekko po czym podała chłopakowi rękę mówiąc, że ma na imię Se Kyung. Chłopak podejrzliwie spojrzał na nią, widząc jej serdeczny uśmiech pomyślał, że on również chciałby być tak szczęśliwy jak ona. Z grzeczności odwzajemni uścisk ręki i również się przedstawił.
- A więc to jednak ty jesteś tym uciekinierem- znowu zaśmiała się dziewczyna.
Zdziwiona twarz chłopaka powiedziała dziewczynie, że do końca nie wie o co jej chodzi, więc dziewczyna postanowiła mu wyjaśnić.
- Jestem przewodniczącą klasy do której zostałeś przepisany. Nauczyciel Kim powiedział mi, że nie pojawiłeś się w pokoju nauczycielskim, więc poprosił mnie, żebym rozejrzała się za tobą i przyprowadziła na lekcję - wytłumaczyła Se Kyung.
Min Hyuk domyślił się, że tak łatwo nie pozbędzie się dziewczyny, więc zgodził się wrócić na lekcję. Los tak sprawił, że Min Hyuk siedział na środku klasy razem z Se Kyung. Po czterech lekcjach uczeń spakował swoje rzeczy i wyszedł z klasy. Za pół godziny miał zacząć swoją zmianę w kawiarni nieopodal swojego domu. Chłopak bardzo chciał zarobić swoje własne pieniądze żeby wyjechać za granicę i zwiedzić Amerykę Południową i starożytne cywilizację które się tam znajdują,
Min Hyuk po jakimś czasie dotarł do kawiarni, kiedy otworzył drzwi mógł poczuć charakterystyczny zapach ciasta jabłkowego rozchodzącego się w każdym zakątku kawiarni.
- O Min Hyuk jak tam w szkole? - zapytał starszy pan siedzący przy jednym ze stołów pijąc kawę i czytając gazetę.
- Niezbyt dobrze szefie...
- Nie martw się to nie koniec świata, następnym razem będzie lepiej- powiedział starszy pan o imieniu Han dopijając kawę.
Min Hyuk uśmiechnął się do swojego szefa w podzięce za pocieszenie go i poszedł na zaplecze żeby się przebrać. Spotkał tam swojego zmiennika Han Tae. On również był licealistą, lecz obydwoje mało się lubili i niezbyt często ze sobą rozmawiali, więc w ciszy się przebrali. Min Hyuk założył swój uniform, który składał się z białej koszuli i czarnych spodni oraz czarnego krawatu.
Po przebraniu się usiadł przy kasie i rozmawiał ze swoim szefem o wszystkim i o niczym jak dobrzy przyjaciele. W kawiarni po godzinie piątej zaczął się robić tłok i gwar, gdyż dużo licealistów po lekcjach dodatkowych przyszło na kawę i ciastko ze znajomymi, a jeszcze inni jak połowa dziewczyn przyszła po to by zobaczyć Min Hyuka, którego uważały za nadzwyczaj przystojnego.
Po chwili do kawiarni wszedł chłopak około 21 lat, ubrany w czarną bluzę i czapkę z daszkiem Było można od niego wyczuć, że jest pijany, więc Min Hyuk zwracał uwagę szczególnie na niego. Pijany chłopak usiadł koło grupki licealistek i zamówił herbatę. Podczas zaparzania jej Min Hyuk spostrzegł, że owy klient nie zachowuje się na miejscu, gdyż zaczął zaczepiać i przytulać dziewczyny siedzące koło niego, więc pisk licealistek było można usłyszeć nawet na drugim końcu kawiarni. Licealista szybko podbiegł do trochę starszego pijanego chłopaka i odciągnął go od innych gości
- Co ty do cholery robisz?! - krzyknął oburzony pijany klient.
- Proszę, żeby pan natychmiast opuścił to miejsce...
Wysoki 21-latek spojrzał na licealistę i widząc jego pogardliwe spojrzenie uderzył go prawym sierpowym prosto w lewy policzek. Min Hyuk był dość zdenerwowany zachowaniem klienta, więc szybko wygiął mu rękę w przeciwną stronę, by nie mógł nią poruszać i wyprowadził go z kawiarni na zewnątrz. Pijany student będąc już na chodniku szybko oswobodził się z uścisku Min Hyuka i uderzył go niespodziewanie w twarz. Cios był na tyle silny, że licealista upadł na ziemię, a koło jego oka pojawił się czerwony ślad. Wkurzony Min Hyuk nie dał rady już dalej panować nad sobą, więc szybko podskoczył i stanął naprzeciw przeciwnika. Student tym razem chciał go uderzyć nogą, lecz szybki unik licealisty pokrzyżował jego plany. Min Hyuk natomiast szybko i zdecydowanie uderzył 21-latka w szczękę. Przeciwnik chłopaka upadł na ziemię. Kiedy podniósł się było można ujrzeć krew w okolicach jego ust. Uczeń dość przeraził się tym, gdyż dopiero teraz zrozumiał to co zrobił. Wiedział, że jeśli jego szkoła lub rodzice się o tym dowiedzą to będzie już całkowicie skończony, więc szybko zacisnął pięści i wbiegł znowu do kawiarni znikając za drzwiami prowadzącymi na zaplecze. Napastnik nadal leżał na ziemi spoglądając na drogę, gdzie pobiegł Min Hyuk. Nagle lekko wyciągnął rękę ku kawiarni.

- Zapłacisz mi za to! - krzyknął grożąc palcem.
Licealista szybko zamknął drzwi od zaplecza i usiadł koło nich na podłodze. Oparł się plecami o nie, a ręce opierał na kolanach tak, że jego dłonie swobodnie zwisały z lego kolan. Chłopak miał już naprawdę dosyć dzisiejszego dnia. Czuł, że jest już przy krańcach swojej wytrzymałości, więc odprężając się zamknął oczy. Jednak zamiast widzieć ciemność zaczął sobie przypominać wszystkie słowa jego matki, obojętność ojca, problemy z nauką oraz wszystko złe co się mu ostatnio przydarzyło. Po jego policzkach popłynęły gorzkie łzy, lecz chłopak nie chciał by ktoś ujrzał jego słabość więc skulił się opierając się czołem o rękę. Po kilku sekundach do Min Hyuka przyszedł jego szef.
- Wszystko w porządku?- zapytał się starszy mężczyzna.
Min Hyuk szybko się poderwał do góry i udał, że nic się nie dzieję. Szybko przeprosił szefa i udał się na swoje stanowisko przy kasie. Jedyną rzeczą, która go wciąż cieszyła było to, że od razu po pracy będzie mógł udać się do sklepu z płytami. Wczoraj jego ulubiony zespół miał comeback i dzisiaj miała się ukazać ich najnowsza płyta. Nie mógł się wprost doczekać, szczególnie, że dzięki ich piosenką znajdował pocieszenie, gdyż większość tekstów opowiadała jakby o jego życiu, więc czuł jakby były one szczególnie mu dedykowane. Jego myślenie o najnowszej płycie przerwała mu grupka dziewczyn które podeszły do kasy.
- Bardo dziękujemy, że nam pomogłeś z tym pijanym chłopakiem- powiedziała dziewczyna o krótkich, farbowanych włosach i czarnych oczach uśmiechając się.
- Właśnie, bardzo dziękujemy!- zawtórowała koleżance reszta jej przyjaciółek.
Min Hyuk był dość zdziwiony tymi nagłymi podziękowaniami, lecz mimo to w zamian uśmiechnął się do nich mówiąc "Nie ma za co".
W końcu jednak nadeszła godzina 18.00, więc zmiana Min Hyuka się skończyła. Chłopak szybko pobiegł do szatni i przebrał się w swój mundurek szkolny i zabierając szybko swój plecak szybko pobiegł w stronę wyjścia.
- Do zobaczenia jutro szefie! - krzyknął już wychodząc.
- Ten chłopak jest naprawdę niesamowity, tyle potrafi znieść - pomyślał starzec machając chłopakowi na pożegnanie.
Szef chłopaka wiedział, że Min Hyuk nie ma łatwo u siebie w domu, jak i w szkole, dlatego było mu bardzo żal licealisty. Chłopak już po kilkunastu minutach dotarł do sklepu Music Korean Record, najsłynniejszej sieci sklepów z muzyką koreańską, która nie ogranicza się tylko do sprzedaży płyt, lecz również w budynku znajdują się pomieszczenia do karaoke, gry komputerowe z zespołami, gadżety i wiele więcej. Można to nazwać rajem dla osób kochających koreańską muzykę.
Min Hyuk widząc już szyld sklepu uśmiechnął się i wszedł do środka. Chłopak niestety nie wiedział, że ktoś go śledził...

Koniec Rozdziału 1 


sobota, 10 czerwca 2017

Info na dalsze plany na blogu ~!


Hejka wszystkim~! 


Dzisiaj dodaje bardziej taki opisowy post by zdać wam relacje co i jak byście nie myśleli, że blog się kończy czy coś XD

Na początek to pewnie jesteście ciekawi jak tam idzie moja praca nad opowiadaniami, prawda? 
Wiem, wiem strasznie opornie dodawałam te nowe rozdziały, ale nic na to nie poradzę. Jednego dnia mogłam pisać cały dzień, a drugiego nawet nie chciało mi się włączać komputera. 
Jednak ostatnio myślałam nad tym czy nie porzucić pisania bo chyba niezbyt mi to wychodzi skoro tak nikle komentujecie je. Ale jednak ostatnio wiele się wydarzyło i powiem, że zaczęłam doceniać więcej to co mam i stwierdziłam, że nawet jeśli coś jest bezsensu to będę to robić dopóki to lubię, bo nikt ani nic nie trwa wiecznie. Dlatego teraz mam takiego powera do pisania, oraz przyszło mi do głowy kilkanaście pomysłów. No wiecie nudne lekcje w szkole i te sprawy :D
Więc pierwsze info dla was to to, że startuje z nową serią która nosi tytuł "Alternatywa"

Znalezione obrazy dla zapytania k drama gif

Tutaj macie małe streszczenie fabuły ( dodałam to też w zakładce opowiadania, ale mam świadomość, że tam mało osób to tam przeczyta)

Alternatywa



Min Hyuk to licealista który pewnego dnia wypowiada życzenie by nigdy się nie urodzić przez to, że wszystko się zaczęło sypać w jego życiu. Na skutek życzenia Min Hyuk umiera, a wszystkie wspomnienia z nim związane zostają wymazane z innych ludzi. Wszystko to zostało zastąpione wspomnieniami z dziewczyną o imieniu Rae Mi, która 18 lat temu miała się urodzić zamiast Min Hyuka, lecz los odebrał jej tą szanse, a teraz postanawia ją zwrócić. Chłopak chcąc wrócić musi sprawić by Rae Mi sama zrezygnowała z życia wypowiadając te same słowa co on... Jednak nie jest to takie proste jak się może wydawać, gdyż na chłopaka czeka wiele wyzwań i niebezpieczeństw. 

Gatunek: Dramat, Romans, Fantasy



Rozdziały 1-3 już 11.06.2017 o godz 16.00 


Trochę kiepski opis, ale obiecuję, że fabuła pobije wszystko :D

Znalezione obrazy dla zapytania k drama gif

Co do innych serii to wygląda to tak, że pomysły mam na dalsze rozdziały, jednak miło jest też widzieć komy po postami ;) ;) ;) xD
Nie martwcie się też o recenzję, bo w kolejce czeka do recenzji chyba z 30 dram, więc jakoś muszę to podzielić. (Zamiast się uczyć to ja sobie dramy oglądałam, no ale czasem trzeba się odprężyć >-<) 
Smoczy Tron i Pretend Idol ukarzą się w tym tygodniu, planuję 2 rozdziały z każdego, ale jak coś to obiecuję min 1 ;) Bo jednak szkoła się już prawie skończyła i jest już po wystawianiu ocen, więc mam aż za dużo wolnego :D

Znalezione obrazy dla zapytania k drama gif

Więc już od jutra startujemy. Tak jak pisałam jutro ukarzą się pierwsze trzy rozdziały Alternatywy. Mam już je napisane i poprawione i lecę pisać teraz Idola. Więc bądźcie gotowi na nową dawkę komedii lub dramatu (zależy co czytacie ;))

Znalezione obrazy dla zapytania k drama gif

Piszcie czy jesteście zainteresowani nową serią, lub może lubicie już którąś z moich obecnych? 


wtorek, 6 czerwca 2017

Weightlifter fairy Kim Bok Joo


Znaleziony obraz

Streszczenie


Kim Bok Joo to dwudziestolatka, której kierunkiem studiów jest podnoszenie ciężarów. Daje ona z siebie wszystko i osiąga przez to wiele sukcesów, jednak jedyną rzeczą z którą sobie nie radzi jest miłość. Na jej drodze pojawia się Joon Hyung zawodnik drużyny pływackiej z jej uniwersytetu, który jak się okazuje zna główną bohaterkę z podstawówki. Życie Bok Joo przez to, że podnosi ciężary jest dość ciężkie, gdyż nie jest kobieca jak to określają inni, lecz pewnego dnia dziewczyna spotyka
Jae Yi (dietetyka), który nie wie, że Bok Joo jest sportowcem i traktuje ją jak bezbronną i niewinną dziewczynę. Dzięki temu zachowaniu Bok Joo zakochuje się i postanawia ukryć przed nim to, że należy do drużyny osób podnoszących ciężary. 

Czy Jae Yi odwzajemni uczucia głównej bohaterki? Czy Joon Hyung również zauważy wdzięk Bok Joo? Czy Bok Joo zazna smak prawdziwej miłości?

Znalezione obrazy dla zapytania Weightlifter fairy Kim Bok Joo

Kadry z dramy:


Podobny obraz

Podobny obraz

Podobny obraz

Podobny obraz

Znalezione obrazy dla zapytania Weightlifter fairy Kim Bok Joo

Znalezione obrazy dla zapytania Weightlifter fairy Kim Bok Joo

Znalezione obrazy dla zapytania Weightlifter fairy Kim Bok Joo  Shi Ho

Podobny obraz

Znalezione obrazy dla zapytania Weightlifter fairy Kim Bok Joo

Znalezione obrazy dla zapytania Weightlifter fairy Kim Bok Joo

Znalezione obrazy dla zapytania Weightlifter fairy Kim Bok Joo  Shi Ho

Podobny obraz

Znalezione obrazy dla zapytania Weightlifter fairy Kim Bok Joo


Moja opinia:


Według mnie jest to jedna z lepszych dram tego roku. Po prostu zakochałam się w niej. Ta lekkość fabuły, zabawne momenty i czarujący aktorzy sprawiali, że z odcinka na odcinek drama stawała się coraz bardziej interesująca. Fabuła może nie jest czymś nadzwyczajnym, nie ma tu smoków, walk, strzelanin ani nic tego typu, lecz to jak przedstawili historię miłosną studentki jest czymś niewyobrażalnym. Szczerze powiem, że produkcję można obejrzeć jednym tchem. Przez fabułę widz zaczyna sam sobie wyobrażać jakby był na miejscu Bok Joo xD ( Ja bym bardzo chciała :D)

Podobny obraz

Jednym z atutów tej dramy sa oczywiście widoki na basenie ;D
A tak na serio to scenografia bardzo mi się podobała. Sceny na plaży,  w parku, czy na uczelni naprawdę mnie urzekły. Poza tym jeśli chodzi o grę aktorską, to w dramie moje uznanie zyskał Joo Hyuk i Sung Kyung, którzy grali tu główne role. Muszę przyznać, że świetnie zagrali, a ich sceny romantyczne chwytały mnie za serce. Sung Kyung miała ciężki orzech do zgryzienia, gdyż z kruchej modelki musiała przemienić się w osobę podnoszącą ciężary, a poza tym jej postać Bok Joo z zewnątrz wydawała się twarda, lecz w głębi była bardzo delikatną dziewczyną. Tego faktu podczas grania Sug Kyung nie ominęła, wręcz przeciwnie pokazała to perfekcyjnie!
Co do Nam Joo Hyuka to grał on chłopaka z rozbitej rodziny z dość trudną przeszłością, który mimo wszystko szuka pozytywów w świecie. Jego marzeniem było bycie w reprezentacji, więc pokładał wiele siły w treningi i dążył do swojego celu. Joo Hyuk podczas odgrywania roli również nie zapomniał przekazać widzą, że jego postać jest pewna siebie i bardzo energiczna. 

Podobny obraz

Co do innych aspektów dramy to postacie poboczne były również przezabawne, tworzyły świetne tło dorównując czasami głównym bohaterom. Co do ciekawostek to aktorka grająca postać Nan Hee
 (tą po prawej) musiała przytyć wiele kilogramów by idealnie odwzorować charakter swojej postaci. Rola ta wymagała poświęcenia pięknej figury, więc wiele aktorek odmówiło.

Znalezione obrazy dla zapytania Weightlifter fairy Kim Bok Joo gif

OST były bardzo klimatyczne i świetnie wprawiały w wesoły i uroczy nastrój jaki posiada ta drama. Bardzo polecam tą produkcję, gdyż uważam, że jest ona jedną z lepszych jeśli chodzi o produkcje z tego rocznika. Oprócz tego fabuła, jak i same postacie potrafią uzależnić. Nie wiedzieć czemu pomimo takiej zwykłości drama jest idealna pod każdym względem.
Oglądnijcie na pewno ~! ;)

Ocena: 10/10
Gatunek: Romans, Szkoła, Komedia
Liczba odcinków: 16
Lata emisji: 2016-2017


Muzyka z dramy:


"Permeate"


"I'll pick you up"


"Dreaming"


"You & I"


"From now on"


Zdjęcia z planu:



Znalezione obrazy dla zapytania Weightlifter fairy Kim Bok Joo

Znalezione obrazy dla zapytania Weightlifter fairy Kim Bok Joo

Znalezione obrazy dla zapytania Weightlifter fairy Kim Bok Joo

Znalezione obrazy dla zapytania Weightlifter fairy Kim Bok Joo cast

Podobny obraz

Trailer:



lub


W rolach głównych:


Znalezione obrazy dla zapytania Weightlifter fairy Kim Bok Joo

Lee Sung Kyung jako Kim Bok Joo

Znalezione obrazy dla zapytania Weightlifter fairy Kim Bok Joo Jae Yi

Nam Joo Hyuk jako Jung Joon Hyung

Znalezione obrazy dla zapytania Weightlifter fairy Kim Bok Joo Shi Ho

Kyung Soo Jin jako Song Shi Ho

Znalezione obrazy dla zapytania Weightlifter fairy Kim Bok Joo Jae Yi

Lee Jae Yoon jako Jung Jae Yi

sobota, 20 maja 2017

Smoczy Tron Rozdział IV







- Za późno, wasza cesarzowa już nie żyję! - zaśmiał się mężczyzna patrząc na Yi Hana.
- Nie bądź tego taki pewien, no chyba, że wróciłam z martwych - powiedział kobiecy głos wychodząc z cienia szafy stojącej w kącie po drugiej stronie pokoju.
Była to Ha Na. Cała i zdrowa.
- Jak to możliwe?! - powiedział mężczyzna szybko odkrywając pościel z łóżka władczyni.
Jego oczom ukazały się dwie wielkie poduszki z dziurą, którą zadał im jego sztylet.
- Skąd wiedzieliście o ataku? - zapytał zamaskowany mężczyzna w średnim wieku.
Ha Na podeszła ku niemu, a promienie księżyca oświetliły jej sylwetkę. Była ubrana w swój dawny strój do walki w kolorze czarno-fioletowym. Szybko wyjęła swój miecz i również skierowała go ku nieznajomemu.
- Dla kogo pracujesz?! - zapytała podnosząc głos dziewczyna.
Nagle drzwi do komnaty drastycznie się otworzyły.
- Dla mnie! - krzyknął jakiś kobiecy głos za cesarzową.
Zanim Ha Na się odwróciła mogła poczuć, że ktoś trzyma miecz koło jej szyi.
- Ten głos... Meiko, a więc to ty za tym stoisz....- powiedziała Ha Na zirytowana.
- Mówiłam ci, że pożałujesz odrzucenia sojuszu, a to dopiero początek....

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Ha Na próbowała jak najszybciej ułożyć jakiś plan, lecz ostrze koło jej szyi sprawiało, że nie mogła nic wymyślić. Japonka rozkazała Yi Hanowi rzucić broń bo w przeciwnym razie Ha Na umrze. Chłopak przeraził się, gdyż czuł, że Meiko jest aż zbyt poważna, więc jego decyzja była jednomyślna. Szybko rzucił na ziemię miecz, który wydał charakterystyczny dźwięk uderzającego o coś metalu. Po chwili do komnaty cesarzowej wbiegł jeden z sprzymierzeńców Meiko.
- Pani, zaczęliśmy atak, ale straż nas zaskoczyła na placu głównym... - zdał relacje mężczyzna.
- Pokonajcie ich jak najszybciej, a potem wiecie co macie robić - przypomniała Meiko.
Mężczyzna skinął głową i pobiegł w stronę walczących osób na placu. Premier Japonii postanowiła przekazać straży cesarzowej, że Ha Na jest teraz w jej rękach, więc żeby przestali walczyć. Meiko przybliżyła się za Ha Ną. Jedną ręką trzymała ja od tył za szatę, a drugą mierzyła mieczem koło jej gardła i tak pokierowała ją w stronę wyjścia z komnaty. Zabójca, który miał zabić cesarzową gdy spała wziął sobie za zakładnika Yi Hana mierząc w jego szyję swój sztylet. Na twarzy Ha Ny pojawiło się lekkie zadowolenie, gdyż lata które spędziła jako Saja (rozbójniczka) sprawiły, że doskonale wiedziała jak się teraz uwolnić. Meiko trzymała ją z tył za szatę, więc wyzbycie się z bycia zakładnikiem Japonki było czymś prostym, jednak dziewczyna postanowiła uwolnić się dopiero jak ujrzy swoją straż by dać im wiarę, że ona nadal walczy razem z nimi i się nie poddaje. Pani premier zrozumiała, że nie może udać się na plac główny, gdyż tam straż od razu będzie chciała uratować Ha Nę, a dostanie się do niej będzie za proste, więc Japonka wymyśliła, że uda się z nią i z Yi Hanem na balkon znajdujący się na drugim piętrze pałacu z którego był widok na cały plac główny jak i poboczne mniejsze budynki. Po kilku minutach znajdowali się już na drewnianym balkonie widokowym ozdobionym w pochodnie. Żar odbijający się na twarzach pojmanych, jak i lekko orzeźwiający wiaterek i dźwięk uderzających o siebie mieczy stworzył prawdziwą grozę sytuacji. Oczom Ha Ny stojącej na tarasie ukazała się wielka walka. Dużo strażników leżało we krwi na ziemi, to samo było można powiedzieć o najeźdźcach. Walka była wyrównana. Nagle jeden ze strażników zauważył pojmaną cesarzowa stojącą na tarasie.
- Cesarzowa została pojmana! - krzyknął po czym wszyscy zwrócili swój wzrok ku niej.
Kilkoro z nich szybko pobiegło jej na ratunek, lecz nie było w stanie dojść do niej ze względu na wciąż blokujących ich sprzymierzeńców Meiko. Nagle z dachu pałacu zostało wystrzelonych kilkanaście strzał, które wbiły się w ciała walczących strażników. Ha Na poczuła przeszywający ją strach. Zacisnęła swoje drżące pięści i postanowiła dać już spokój temu teatrzykowi.
- Nie pozwolę nikomu się panoszyć w moim pałacu!!!! - krzyknęła na cały głos cesarzowa po czym uderzyła łokciem od tył w żołądek Meiko, która automatycznie wypuściła miecz z ręki i chwyciła się dłonią za swoją szatę odczuwając przeszywający ból.
Ha Na szybko przejęła miecz od Japonki i podeszła do zabójcy trzymającego Yi Hana.
Mężczyzna przymrużył swoje oczy ze wściekłości i jeszcze mocniej zaczął trzymać swój sztylet.
- Nie podchodź, albo on zginie! - powiedział szybko zabójca.
Ha Na tylko się uśmiechnęła kpiąco i wymieniła z Yi Hanem tajemnicze spojrzenie. Nagle chłopak uderzył ręką o zewnętrzną część nadgarstka dłoni trzymającą broń, która automatycznie wygięła się w tą stronę odsuwając się od gardła uczonego wypuszczając sztylet z dłoni. Drugą ręką przechwycił broń i wymierzył nią w mężczyznę. Ani sekundy się nie zawahał, przeszył sztyletem jego klatkę piersiową. Po chwili mężczyzna padł wbrew sobie na kolana i opadł na deski ledwo żywy. Ha Na tym razem zwróciła się z powrotem do Meiko. Wzrok dziewczyny był pełen nienawiści, jednak cesarzowa się powstrzymała, gdyż jeśli zabije Meiko potwierdzi to, że i ona chce wojny, a tak nie było.
- Zajmij się nią, w skrajnym wypadku zabij...- rozkazała Yi Hanowi po czym sama pobiegła z mieczem na dach pałacu.
Ha Na wiedziała, że jeśli przeciwnicy zastosują drugi raz strzały z łuku to wybiją jej strażników do końca, więc jej zadaniem było zajęcie się nimi by już nie mogli nikogo zestrzelić. Szybko udała się na dach, gdzie wiatr był już trochę bardziej intensywny. Tam już niestety nie było pochodni, więc zasiek widzenia też był mniejszy. Ostrożnie i powoli posuwała się naprzód sprawdzając, czy nie ma gdzieś ukrytego wroga. Wiedziała dobrze, że nie wypada jej jako cesarzowej już walczyć, ale jeśli nic by nie zrobiła to później winiłaby się o samo siedzenie i czekanie na wynik walki. W końcu cesarstwo należało do niej, więc musi teraz udowodnić, że jest wartościową cesarzową kochającą swoje cesarstwo. Na horyzoncie pojawił się pierwszy przeciwnik, zmierzał on po cichu w stronę dziewczyny myśląc, że go nie usłyszała, lecz spadająca dachówka zdradziła jego lokalizację. Ha Na od razu skierowała swój wzrok na miejsce skąd usłyszała hałas i jednym ciosem miecza powaliła przeciwnika. Słysząc spadającą osobę inni łucznicy zaciekawili się tym co się dzieję. Cesarzowa domyślając się tego iż przyjdzie teraz ich więcej zeszła z czubka dachu i przykucnęła leżąc prawie na dachówkach ukrywając się w cieniu. Kiedy wrogowie przybiegli sprawdzić co się dzieję to Ha Na szybko wyskoczyła stamtąd raniąc mieczem ich nogi by nie mogli chodzić, a potem zrzucała każdego kopnięciem, jednak trochę przeceniła swoje możliwości, gdyż łuczników co chwile przybywało, a ona powoli traciła siły. W tym czasie Yi Han nie miał czasu by nawet pomyśleć o pomocy cesarzowej, gdyż aktualnie walczył z Furiko, która przyszła na ratunek Meiko. Kobieta była bardzo utalentowana w walce. Atakowała włócznią, więc zasięg ataków był większy niż w przypadku miecza Yi Hana, ale mimo wszystko chłopak walczył z całych sił. Jednak Furiko pokazała co potrafi i zraniła ostrzem włóczni Yi Hana w brzuch. Chłopak poczuł przeszywający ból po czym padł na ziemię. Furiko nie miała czasu by go dobić, gdyż jej zadaniem było zagwarantowanie bezpieczeństwa Meiko, więc szybko po zadanym ciosie zaprowadziła kobietę z tarasu do środka pałacu.
Walki toczyły się z każdej strony. Dźwięk uderzających o siebie mieczy, piski rannych nie dziwiły już nikogo. Yi Han chciał wstać i pójść pomóc Ha Nie, lecz jego ciało go nie słuchało, był jedynie w pół przytomny. Nagle przez mgłę ujrzał, że ktoś do niego podbiegł...
Ha Na nadal odpierała ataki nieprzyjaciela na dachu, lecz czuła, że nie pokona ich wszystkich. Kilkoro z wrogów schowało się w cieniu dachu tak jak przedtem Ha Na i podeszło ją od tył niepostrzeżenie. Cesarzowa odpierając ataki nie zauważyła, że za jej plecami trzech sprzymierzeńców Meiko podniosło na nią miecz. Kiedy odwróciła głowę ujrzała już tylko zamachy mieczem, a na jej twarzy pojawiło się przerażenie. Jednak ataki powstrzymał miecz, który pojawił się jakby znikąd. Trzymał nieznajomy w czarnej masce i czarno granatowym ubraniu. Zamaskowana osoba szybko odbiła te trzy ataki, a potem zerknęła na stojącą przy niej Ha Nę, po czy lekko odchyliła maskę.
- Hye Ri!!!
Siostra dziewczyny tylko się uśmiechnęła i wróciła z powrotem do walki. Ha Na nie wiedziała co się dzieję, czemu jej siostra tu jest skoro niedawno zniknęła i skąd wiedziała o ataku?
- Nie martw się nie jestem sama, Se Hyun i Jun Ho walczą koło głównego placu - powiedziała Hye Ri by Ha Na się nie martwiła.
- Jun Ho? Kto to? - zapytała zdziwiona dziewczyna odpierając jeden z ataków.
- Poznasz go niedługo - odpowiedziała tajemniczo siostra cesarzowej wykańczając ostatniego przeciwnika.
Na twarzy Ha Ny pojawiło się nie małe zdziwienie. Była bardzo ciekawa tego co Hye Ri robiła przez ten czas jak się nie widziały. Po pokonaniu wszystkich na dachu obydwie zbiegły z niego i przeskoczyły na sąsiedni budynek. Stamtąd zeszły na boczny taras, który był cały oświetlony pochodniami tak jak i ten przy głównym placu. Na wprost mogły zobaczyć owy plac główny, kiedy Ha Na zdziwiła się po spojrzeniu w stronę, gdzie powinien być Yi Han i Meiko. Nikogo tam nie było. Cesarzowa zaniepokojona wraz z Hye Ri pobiegła do najbliższych drzwi z tarasu prowadzących do środka pałacu. Biegnąc po drewnianych schodach spotkały dwóch przeciwników w czarnych strojach, których od razu załatwiły. Nagle im oczom ukazała się osoba ubrana tak jak Hye Ri na której barkach opierał się ranny Yi Han. Kiedy Ha Na zrozumiała, że chłopak jest ranny od razu do niego podbiegła.
- Dawno się nie widzieliśmy cesarzowo - powiedział mężczyzna w czarnej masce odchylając ją.
- Se Hyun! - krzyknęła uradowana dziewczyna.
Jednak radość nie trwała długo. Cichy jęk z bólu Yi Hana zwrócił wszystkich uwagę.
- Wyprowadź go natychmiast z pałacu bo w tym stanie nie przetrwa tu długo - stwierdziła Hye Ri.
- Furiko jest teraz z Meiko... - ledwo wypowiedział ze swoich ust Yi Han.
Ha Na spoważniała jeszcze bardziej.
- W takim razie wiem, gdzie je znajdziemy...
Hye Ri popatrzyła na siostrę pytającym spojrzeniem.
- Jeśli chcą przejąć pałac to muszą teraz zdobyć pieczęć cesarską, więc będą w sali tronowej - wyjaśniła cesarzowa.
Hye Ri i Ha Na szybko pobiegły w tym kierunku, a Se Hyun przeniósł Yi Hana w bezpieczne miejsce. Ha Na biegła najszybciej jak mogła, nie patrzyła czy są przeszkody na jej drodze, po prostu skakała nad nimi albo przeszła przez nie jak huragan. Obydwie w kilka minut dotarły do sali tronowej. Wielkie pozłacane drzwi były otwarte, jednak dziewczyny nawet nie musiały wchodzić do środka, gdyż nagle z sali wybiegło ponad dziesięć mężczyzna uzbrojonych w miecze. Szybko okrążyły cesarzową i księżniczkę. By zapobiec zranienia w plecy obydwie siostry obróciły się do siebie tyłem, jedna miała osłaniać drugą. Walcząc nie wiedziały, że są obserwowane z małego tarasu spowitego w cień. Stała tam Meiko i przyglądała się całej walce. Za chwile do niej dołączyła Furiko.
- Nie rozkazałam by robić tam zasadzki. Twoim zadaniem było przynieść do mnie pieczęć cesarską - powiedziała ze skwaszoną miną Japonka.
- Pani zrobiłabym to jednak.... pieczęci tam nie było... - wyjaśniła całą sytuacje Furiko.
- Jak to nie było?! - krzyknęła obracając się w stronę kobiety.
Meiko po chwili zrozumiała wszystko. Kpiąco się zaśmiała kilka razy po czym znowu zwróciła swój wzrok ku walczącej Ha Nie.
- Nie powiem cesarzowo nie jesteś jednak taka głupia jak myślałam - pomyślała zła na całą sytuacje pani premier.
- Musimy złapać Ha Nę, tylko ona wie gdzie jest pieczęć! - rozkazała Meiko.
Furiko słuchając rozkazu wyciągnęła przymocowany na uprzęży łuk i strzały zza jej pleców.
- Nie ucieknie nam nigdzie jeśli nie będzie mogła chodzić - stwierdziła Furiko mierząc strzałą w nogę dziewczyny.
Po sekundzie kobieta wystrzeliła strzałę, która przeszyła całą ciemność w pałacu, jednak kiedy leciała przez krótkie oświetlone przez Księżyc pasmo Hye Ri zauważyła mały błysk w ostrzu strzały dzięki czemu szybko odepchnęła siostrę na bok. Jednak sama niestety nie uniknęła strzały. Wbiła się ona prosto w udo dziewczyny. Ha Na odepchnięta na bok zrozumiała dopiero co się stało po spojrzeniu na krwawiącą siostrę. Cesarzowa podbiegła szybko do Hye Ri i spojrzała na jej ranę, szybko złamała strzałę niedaleko ciała siostry. Odepchnęła jeden atak mieczem bo czym zraniła strażnika Meiko w brzuch, Teraz cesarzowa wiedziała, że już nie ma wyboru, nie da radę walczyć i ochraniać rannej Hye Ri, więc zarzuciła rękę siostry na jej prawe ramię i jak najszybciej pobiegła przed siebie. Furiko chciała drugi raz strzelić do Ha Ny le
cz przez to, że się przemieszczała nierównomiernym tempem nie mogła jej uchwycić celując łukiem. Kilkanaście metrów dalej obydwie siostry skręciły w małe przejście pomiędzy dwoma budynkami, znalazły się niedaleko lasu i koszar. Za nimi było można już usłyszeć biegnących strażników Meiko. Ha Na nie miała wyboru szybko weszła do małego budynku koło koszar wraz z Hye Ri, gdzie znajdowało się trochę żywności dla strażników. Siostra Ha Ny usiadła w cieniu naprzeciw drzwi powstrzymując się od jęków z bólu. Cesarzowa wiedziała, że rana jej siostry nie wygląda za dobrze.
- Jeśli nas złapią to obydwie zginiemy... - pomyślała rozpaczliwie Ha Na.
Cesarzowa słysząc nadbiegających przeciwników podjęła decyzję.
- Przepraszam... - powiedziała do siostry.
Hye Ri popatrzyła na nią zagadkowo nie wiedząc co Ha Na ma na myśli.
- Kiedy mnie złapią ty ucieknij do tego lasu, tam będziesz bezpieczna, nawet jeśli ja zginę to nasi poddani wciąż będą mogli pokładać nadzieję w tobie na uratowanie cesarstwa - dodała Ha Na wybiegając z małego budynku.
Hye Ri widząc wybiegającą Ha Nę na pewną śmierć poczuła ból w sercu, a sama nie mogła przestać płakać. Przez lekko uchylone drzwi mogła ujrzeć jak jej siostra znajduje się kilkanaście metrów od niej. Została ona okrążona przez wrogich strażników, walczyła z całych sił, lecz co chwile przybywało na miejsce walki kolejnych przeciwników. W końcu Ha Na nie dawała rady odpierać ataków. Zmuszona padła na kolana, a z każdej strony były skierowane w jej stronę miecze, a dwa krzyżowały się koło jej gardła. Nagle zza budynku wyszła Meiko wraz z Furiko . Pani premier podeszła do Ha Ny i kucnęła koło niej.
- Czy nie mówiłam ci, że zapłacisz za wszystko? - szepnęła na ucho dziewczynie kobieta po czym zaśmiała się kpiąco.



Koniec Rozdziału IV

Komentarze zawsze mile widziane (przyśpieszaj opublikowanie nowego rozdziału.
Taka motywacja, że ktoś to czyta xD)

sobota, 13 maja 2017

Smoczy Tron Rozdział III





W ostatnim rozdziale~

Minęło kilka godzin, a posłaniec wrócił. Zastał cesarzową w sali audiencyjnej, gdzie podpisywała nowe prawa dla mieszkańców. Kiedy mężczyzna wszedł do sali, dziewczyna wyczuła, że coś jest nie tak po jego minie. Posłaniec uklęknął przed Ha Ną.
- Wasza Cesarska Mość, księżniczka Hye Ri wraz z Se Hyunem dopili statkiem do brzegu Joseon trzy dni temu, lecz po przybyciu od razu zniknęli jak mgła z powierzchni ziemi. Nikt nie widział ani nie słyszał dokąd poszli, a ich statek nadal stoi w porcie...
- Najdziwniejsze jest to, że kiedy rozmawiałem z osobą zarządzającą portem to powiedziała mi,
że księżniczka Hye Ri była tak podekscytowana twoim ślubem Pani, że od razu chciała iść do pałacu.... - dodał.
- Więc co się z nią stało? - zapytała przerażona.
- Nikt nie wie, po prostu zniknęła....
- Wasza Miłość... dodatkowo spotkałem w porcie jednego z żołnierzy generała Sung Sana... - dodał po zastanowieniu mężczyzna.
To zdanie trochę pocieszyło księżniczkę, gdyż oznaczało to, że Sung San dotrzymał obietnicy wrócenia na ich ślub. Nagle drzwi do sali audiencyjnej otworzyły się i przez wielkie wrota wszedł mężczyzna w stroju specjalnego oddziału Sung Sana, a za nim weszło czworo ludzi. Nieśli coś....
- Wasza Cesarska Mość! Wracam właśnie z zachodniego frontu...
- Generał Sung San.... nie żyje - powiedział smutnym głosem.
- O czym ty mówisz? Jak to nie żyję...- zapytała zdezorientowanym głosem.
Ha Na nie wierzyła w to co słyszy, albo nie chciała wierzyć....
- Goryeo połączyło swoje siły z Japonią, pokonali wszystkie oddziały i zabili dowódców...


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


Ha Na była wstrząśnięta tym co słyszy. Na wieść o stracie ukochanego jej ciało przestało się jej słuchać. Zaczęła cała drżeć, a jej nogi były jakby sparaliżowane. Zamknęła oczy i zacisnęła pięści by się uspokoić. Nie chciała okazać swojego bólu innym, lecz mimo to wszyscy zebrani w sali odczuli to co czuła cesarzowa. Minister Seo na wieść o śmierci syna również nie mógł nad sobą zapanować, lecz w głowie powtarzał sobie że musi zachować spokój i powagę mimo tej tragedii. Cesarzowa nie wiedziała jak ma się teraz zachować, co zrobić i co powiedzieć, lecz na widok wielkiej drewnianej skrzyni zaczęła iść ku niej jak zahipnotyzowana z łzami w oczach. Z każdym krokiem czuła rozszywający ból w sercu. Czuła, że nie powinna była puścić Sung Sana na tą misję. Wyciągnęła drżącą rękę ku wielkiej skrzyni i niepewnie otworzyła ją. Upadła na ziemię, a po jej policzkach znowu spłynęły łzy. Minister Seo również niepewny z bólem serca podszedł do skrzyni. Kiedy popatrzył do środka ujrzał ciało blade jak kartka papieru. Leżał tam Tae San, podwładny admirała i jeden z przyjaciół Ha Ny. Cesarzowa odetchnęła z nadzieją, że może strażnik się myli i Sung San przeżył skoro nie przywieźli jego ciała.
- Gdzie jest ciało generała Sung Sana?- zapytał zdziwiony ojciec chłopaka widząc Tae Sana.
Strażnik uklęknął na jednym kolanie i pokłonił się Ha Nie i ministrowi.
- Wybacz mi Wasza Wysokość, niestety nie odnaleźliśmy jego ciała... ale widziałem jak zostaje trafiony mieczem .
Nagle Ha Na wyjęła miecz od jednego ze strażników i skierowała jego ostrze ku szyi klęczącego mężczyzny. Przerażony popatrzył na cesarzową.
- Skoro wszyscy zginęli to jak to możliwe, że ty wciąż żyjesz?! - zapytała podejrzliwie Ha Na.
- Błagam nie zabijaj mnie, puścili mnie wolno, żebym przekazał ci wiadomość od tamtejszych najeźdźców.
- Jaką wiadomość? - zapytała dziewczyna zbliżając jeszcze bardziej miecz do gardła strażnika.
- "Nadszedł czas by to Goryeo władało Joseon" - zacytował słowa tamtejszego najeźdźcy.
Ha Na odsunęła miecz od strażnika i skierowała się ku swojemu tronowi myśląc nad tymi słowami. Według niej wkrótce stoczy się bardzo interesująca walka.
- Nie wybaczę nikomu tego co zrobił mojemu narzeczonemu! Na swoje życie przysięgam, że zabiję wszystkich co chcą zakłócić pokój w moim cesarstwie! - powiedziała donośnie cesarzowa przecinając sobie dłoń od środka brzytwą miecza.
- Przysięgam! - krzyknęła podnosząc krwawiącą rękę ku górze.
Rozkazała pochować wszystkich zmarłych jak najszybciej by przynajmniej oni zaznali spokoju w życiu po śmierci. Wszyscy wyszli z sali audiencyjnej, a Ha Na usiadła na swoim tronie.
- Błagam żeby Sung San nadal żył... - pomyślała smutna dziewczyna.
Minęło kilka godzin, a Ha Na nadal była w sali audiencyjnej i próbowała zrozumieć czemu jej siostra nagle zniknęła, a co do sprawy śmierci Sung Sana to Ha Na chciała jak najszybciej pojechać na front i sama o wszystkim się przekonać, jednak jej status nie pozwalał jej na to...
Po chwili drzwi do pomieszczenia otworzyły się i do środka wszedł Yi Han.
- Wasza Cesarska Mość muszę cię o czymś niezwłocznie poinformować! - powiedział mężczyzna.
- Ktoś otruł konie w cesarskiej stajni... - dodał po chwili.
- Co takiego?! Namierzyłeś już sprawcę? - krzyknęła oburzona cesarzowa.
- Wraz z kilkoma zaufanymi osobami ze straży zbadaliśmy to, ale nie znaleźliśmy żadnego sprawcę, jednak mimo wszystko konie zostały otrute, czy nie sądzisz...
- Że coś się szykuję? - skończyła zdanie Ha Na.
Yi Han w odpowiedzi jedynie skinął głową. Ha Na była pewna, że ta sytuacja nie jest czymś wyjątkowym, uważała, że jest to czyjś większy plan... Nie sądzisz, że może się to wiązać z sojuszem między Japonią i Goryeo? - zapytała zaciekawiona opinią Yi Hana dziewczyna.
- Tak sądzę, po tym co się stało w pałacu oraz na froncie z generałem....- nagle chłopak przycichł nie chcąc zasmucać cesarzowej jeszcze bardziej wspominając o śmierci Sung Sana.
- Rozkaż by wzmocnili straż dwukrotnie oraz niech nikogo nie wpuszczają, ani nie wypuszczają z pałacu - rozkazała cesarzowa po czym poszła do stajni przyglądnąć się jak zostały otrute konie.
Kiedy już dotarła do stajni nie mogła uwierzyć własnym oczom. Przed nią leżało około 30 koni, a każdy z nich był nieżywy. Ha Na podeszła do pierwszego z nich, który był cały brązowy z czarną grzywą. Cesarzowa rozglądnęła się wokół i sprawdziła wodę konia, lecz nic tam nie znalazła, a poza tym była ona całkowicie czysta. Zapach też nie wykazywał na nic. Chwile później zaglądnęła do jedzenia. Wzięła go trochę na swoją rękę i powąchała, lecz i tam nie wyczuła żadnego obcego zapachu. Wtedy ujrzała, że coś dziwnego jednak znajduje się w jedzeniu. Były to jakieś malutkie przeźroczyste kryształki.
- Niemożliwe... - powiedziała nie dowierzając, lecz po chwili była już pewna co to jest.
- Przecież to Strychnina! - pomyślała gwałtownie.
Jak najszybciej udała się do gabinetu Yi Hana by to potwierdzić. Kiedy tam dotarła Yi Han nie ukrył zdziwienia widząc to co przyniosła do niego cesarzowa.
- Masz rację to Strychnina..., a więc dlatego konie udusiły się... - powiedział myśląc nad tym chłopak.
Ha Na obawiała się najbardziej tego, że jeśli ktoś użył takiej trucizny raz w pałacu to będzie próbował kolejny raz. Cesarzowa rozkazała znowu by wszyscy byli bardzo ostrożni, po czym wyszła z gabinetu przyjaciela. Idąc do swojej komnaty zatrzymała się nad małym jeziorkiem w pałacu, dzięki któremu kiedyś mogła uciec. Wpatrywała się w tafle wody. Było już późno, więc w wodzie odbijał się Księżyc, który był dzisiaj bardzo wyjątkowy. Miał czerwony kolor.
- Krwisty Księżyc... on zawsze przynosi kłopoty... - pomyślała cesarzowa.
Po chwili błogą ciszę przerwał świst strzały, która wbiła się w drewniany słup koło ściany. 
Oczy Ha Ny rozszerzyły się z przerażenia, szybko rozglądnęła się wokoło i w oddali zauważyła zeskakującą osobę z drzewa za murami pałacu. Jedyne co mogła ujrzeć w ciemności to była ciemnoczerwona peleryna nieznajomego. Cesarzowa już chciała wezwać strażników, gdy nagle zauważyła, że do strzały była przywiązana wiadomość czerwonym materiałem. Ha Na odwiązała ją i z niepokojem przeczytała. Udała się od razu do swojej komnaty. Kilkanaście minut potem światła zgasły. Minęło dwie godziny, a do pałacu wśliznęło się kilkanaście osób w czarnych ubraniach z maskami na twarzach. Po kolei cięciem noży zamordowali kilku strażników. Cała grupa się rozproszyła na cztery mniejsze oddziały by szybciej przejąć pałac. Jeden z ich dowódców skierował się prosto do komnaty cesarzowej. Stojąc przed wielkimi drzwiami do komnaty lekko się uśmiechnął z pogardą i niepostrzeżenie w ciszy wszedł do środka. W środku zobaczył wielkie okrągłe łóżko w którym leżała skulona Ha Na pod jedwabną kołdrą. Podchodził do niej powoli by przez przypadek jej nie obudzić. Kiedy był już metr od niej podniósł na wysokość ramion sztylet by przygotować się do ataku. Po kilku sekundach stał już koło śpiącej władczyni. Zamachnął się i wbił sztylet prosto w osobę pod kołdrą. Z ucieszoną miną odwrócił się, lecz ku jego zdziwieniu ktoś wycelował swój miecz w jego gardło. Był to Yi Han stojący w cieniu łóżka dziewczyny trzymający miecz koło szyi wroga. 
- Za późno, wasza cesarzowa już nie żyję! - zaśmiał się mężczyzna patrząc na Yi Hana.
- Nie bądź tego taki pewien, no chyba, że wróciłam z martwych - powiedział kobiecy głos wychodząc z cienia szafy stojącej w kącie po drugiej stronie pokoju.
Była to Ha Na. Cała i zdrowa.
- Jak to możliwe?! - powiedział mężczyzna szybko odkrywając pościel z łóżka władczyni.
Jego oczom ukazały się dwie wielkie poduszki z dziurą, którą zadał im jego sztylet.
- Skąd wiedzieliście o ataku? - zapytał zamaskowany mężczyzna w średnim wieku.
Ha Na podeszła ku niemu, a promienie księżyca oświetliły jej sylwetkę. Była ubrana w swój dawny strój do walki w kolorze czarno-fioletowym. Szybko wyjęła swój miecz i również skierowała go ku nieznajomemu.
- Dla kogo pracujesz?! - zapytała podnosząc głos dziewczyna.
Nagle drzwi do komnaty drastycznie się otworzyły.
- Dla mnie! - krzyknął jakiś kobiecy głos za cesarzową.
Zanim Ha Na się odwróciła mogła poczuć, że ktoś trzyma miecz koło jej szyi.
- Ten głos... Meiko, a więc to ty za tym stoisz....- powiedziała Ha Na zirytowana.
- Mówiłam ci, że pożałujesz odrzucenia sojuszu, a to dopiero początek....




Koniec Rozdziału III