czwartek, 10 sierpnia 2023

Now or Never [Rozdział XLII] - FINAŁ

 




Odebrałam od brata kojec z kotem, a Jordan spakował walizkę do bagażnika. Miał rację. Nie potrafiłabym wrócić teraz do domu po tym wszystkim. Zamieszkanie przez jakiś czas w ich domu było dobrym rozwiązaniem. Musiałam zapomnieć. Teraz bałabym się, że z każdego kąta w domu mogłabym zostać dźgnięta nożem.

– Uważaj na siebie Kayla, dzwoń codziennie – poprosił tata gładząc mnie po zdrowym ramieniu.

Uśmiechnęłam się do niego, lecz na sam jego widok myślałam o mamie, której obłęd całkiem ją przerósł. Bałam się jej. Przerażała mnie już całkowicie.

Wsiedliśmy do auta i odpalając silnik zerknęłam przez szybę dostrzegając tatę i skrzata. Machali do mnie. Odwzajemniłam gest zastanawiając się nad tym wszystkim. Chciałam jechać w pewne miejsce. Nie wiedziałam dlaczego, ale od usłyszenia imienia Clarrie z ust mamy ta myśl nie chciała zniknąć.

– Jordan...

– Tak?

– Mogę mieć prośbę? – Spojrzałam na niego nieobecnym wzrokiem.

– O co chodzi Kiki? – Uśmiechnął się do mnie.

Now or Never [Rozdział XLI]

 



Zeszłam na dół i zaglądając do lodówki myślałam nad dzisiejszym śniadaniem. Nigdy nie musiałam narzekać na brak jedzenia w środku, lecz bardziej na małą wyobraźnię. Zazwyczaj jadłam te same rzeczy, lecz dzisiaj chwyciłam za jogurt i musli z szafki. Postanowiłam zjeść bardziej zdrowo. Odwrócona tyłem do blatu przyszykowałam jedzenie, gdy nagle usłyszałam czyjeś kroki. Stwierdziłam, że musi być to skrzat, więc nawet się nie odwracałam.

– Clarrie? – usłyszałam za sobą głos mamy.

– Odwróciłam się i widząc jej zaspane spojrzenie stwierdziłam, że majaczy.

– Czy to dzisiaj jakiś dzień omam, czy co się tu dzieje?! – pomyślałam podirytowana.

Now or Never [Rozdział XL]




Nie mogłam spać przez całą noc. Po tym, czego się wczoraj dowiedziałam, nie mogłam nawet zmrużyć oka. Nie chciałam uwierzyć, że Ethan pokochał inną. Było to dla mnie tak absurdalne jak umówienie Liz z Bell. Bliżej świtu zaczęły kleić mi się oczy, lecz nie miałam ochoty zasnąć. Wstałam i zasiadając przy biurku w szlafroku wyjęłam swój dziennik. Chciałam nadrobić parę dni w nim, więc chwyciłam za długopis zapisując swoje uczucia z obozu i z poprzedniego dnia. Chciałam dać upust emocją, które zbytnio brały nade mną górę.

Po godzinie pisania nagle usłyszałam ciche zgrzytnięcie w pokoju obok. Zdziwiłam się pierwsze, lecz stwierdziłam, że to pewnie przeciąg. Wróciłam do pisania. Po około pięciu minutach wystąpił ten sam dźwięk, a dodatkowo usłyszałam kroki. Spojrzałam na drzwi od swojego pokoju i dość zaciekawiona odłożyłam długopis przysłuchując się czy wciąż słyszę ten głos czy to tylko omamy.

Now or Never [Rozdział XXXIX]

 




Szybkim krokiem szłam za chłopakiem nie chcąc by zniknął mi z oczu podczas przechodzenia przez las, który z każdą minutą robił się coraz ciemniejszy. W pewnej chwili idąc szybkim tempem, stukając butami o chodnik rozglądałam się wokoło wciąż pewna obaw, gdy nagle Ethan gwałtownie się zatrzymał i odwrócił w moją stronę. Uderzyłam czołem o jego klatkę piersiową. Niezadowolona podniosłam wzrok z wyrzutami.

– Uważaj trochę!

– Ty leziesz jak kaczka za swoją matką, nie ja.

Westchnęłam głośno lekko zaczerwieniona odwracając wzrok. Nie chciałam tego komentować. Wiedziałam, że miał rację.

– Dokąd mnie prowadzisz? – zapytałam chcąc wreszcie usłyszeć odpowiedź.

Now or Never [Rozdział XXXVIII]

 



Nagle usłyszałam swój telefon. Wyjęłam go z kieszeni spodni i widząc imię Jordana wstrzymałam się z odebraniem.

– Coś nie tak? – zapytała Bell zauważając, że telefon wciąż dzwoni. – Nie odbierasz?

Po drugim pytaniu od niej przełknęłam głośniej ślinę. Nacisnęłam zieloną słuchawkę przyglądając się jak przede mną pojawia się wysportowana sylwetka Jordana. Siedząc w żółtej koszulce na łóżku od razu się uśmiechnął po zobaczeniu mnie.

– Kayla, jak tam na obozie? – Od razu padło pierwsze znienawidzone pytanie.

– Jak widzisz? – Pokazałam do kamerki zawiniętą dłoń.

– Co ci się stało? – Aż podskoczył widząc bandaż.

Now or Never [Rozdział XXXVII]

 



Mijały nas tłumy ludzi, łącznie rodziny z dziećmi, na których widok za każdym razem posmutniałam. Byłam ciekawa czy jeszcze kiedyś będę mieć taką rodzinę, czy już do końca życia będę musiała być skazana na to co mam teraz, a raczej to coś czego nie mam. Westchnęłam spuszczając wzrok na płytę.

– Wszystko w porządku?

– Tak… – wydusiłam z siebie. – To nic takiego.

– Jesteś pewna?

– To sprawy osobiste…

– Rozumiem, nie chciałam się mieszać, ale wyglądasz na przybitą.

Now or Never [Rozdział XXXVI]

 



Obudziłam się już w swoim łóżku w San Diego. Nie sądziłam, że materac, na który narzekałam przez ostatnie trzy lata może być tak wygodny. W porównaniu z łóżkami na barce to jednak był prawdziwy luksus.

Przewróciłam się na bok i chwytając za telefon zobaczyłam, która godzina. Oczywiście od razu dojrzałam również wiadomość od Bell.

– „Zobaczymy się dzisiaj?” – przeczytałam zaspana opierając się o poduszkę.

– „Tak, ale po południu, muszę coś załatwić…”

Zaczęłam grzebać w kontaktach w komórce. Zjechałam palcem prawie na sam dół i po dostrzeżeniu imienia Liz szybko wcisnęłam zieloną słuchawkę. Słyszą po kolei dwa sygnały ze skulonymi nogami przykrytymi kołdrą nie mogłam się doczekać aż odbiorę mojego Szafira.