niedziela, 5 marca 2017

Smoczy Tron Rozdział I


Smoczy tron to druga seria przygód księżniczki Ha Ny. Mam nadzieję, że wam się spodoba tak samo jak pierwsza część, może i nawet bardziej ;)  Podzielcie się w komentarzach o tym co myślicie o pierwszym rozdziale ^^

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~



Minęło pół roku od kiedy Ha Na została cesarzową. Wszystkie obowiązki spadły na nią jako głowę państwa. Natomiast jej siostra Hye Ri żeglowała w przeciągu tych miesięcy po sąsiednich morzach przeżywając coraz to nowsze przygody na morzu wraz ze swoim przyjacielem Se Hyunem. Obydwoje jednak mieli wrócić na dniach, ponieważ za niedługo miało mieć miejsce wielkie wydarzenie - ślub cesarzowej. Wszyscy w Joseon byli uradowani wieściami o ślubie. Trwała wiosna, więc na cześć cesarzowej szlachcice zorganizowali festiwal świateł który miał się odbyć wieczorem. Ha Na była niezmiernie szczęśliwa, gdyż miał wrócić Sung San ze wschodniego frontu, gdzie zakończył spory między mieszkającą tam ludnością. Spędził tam dwa miesiące, więc Ha Na bardzo się za nim stęskniła...
Było południe, kwiaty wiśni ozdabiały ogrody cesarskie pięknymi różowymi kwiatami. Na gałęziach drzew siedziały ptaki, które już od rana śpiewały umilając służbie i Ha Nie dzień.
- Ile jeszcze mam papierów do podpisania i rozpatrzenia? - zapytała Ha Na znudzona już czytaniem.
- Jeszcze tylko te dwa Wasza Wysokość... - powiedział minister Seo po czym podał Ha Nie papier.
- Obniżenie ceny soli? Kto o to prosił? - zdziwiona zapytała dziewczyna.
- Wydaje mi się, że prośba pochodzi od zarządcy wschodniej części Joseon graniczącego z Goryeo. Podobno ktoś wpuścił na rynek fałszywą sól, więc chcą by zysk z fałszywej soli również nie przyniosła zysku...
- To jakiś absurd! Sól jest bardzo cennym dla nas minerałem i bardzo wiele osób pracuje by ją wydobyć. Jeśli obniżę ceny soli to pensja pracowników również spadnie co przyniesie im wielkie szkody, a nawet śmierć z głodu! - krzyknęła oburzona dziewczyna wyrzucając prośbę o obniżenie cen.
- Jest już gotowa lista gości potwierdzonych na ślubie? - dopytywała się po raz kolejny od rana.
- Tak, niedawno uczeni już ją spisali, w sumie ponad 500 osób, również swoją obecność potwierdziły rodziny cesarskie z Japonii i Tajlandii - odpowiedział pełny powagi minister.
Ha Na słysząc to była bardzo szczęśliwa. Teraz jedynie nie mogła się doczekać na przyjazd jej dwóch najdroższych osób. Cesarzowa podpisała ostatnią prośbę o przedłużeniu terminu płacenia podatków i skierowała się ku wyjściu z sali audiencyjnej. Otwarła ogromne drzwi obiema rękami i wyjrzała na dwór. Świeże powietrze od razu poprawiło jej samopoczucie po ciężkiej pracy. Lekki wiaterek był bardzo orzeźwiający. Dziewczyna była ubrana w czarną szatę z czerwono złotymi zdobieniami, a włosy miała spięte i udekorowane złotą koroną.
- Skończyłaś już? - zapytał się znajomy głos po prawej stronie.
- Tak, nareszcie mam już czas wolny - potwierdziła radośnie Ha Na.
Naprzeciwko cesarzowej stała Su Ji ubrana w fioletowo-białą szatę. Obydwie miały zamiar iść teraz obejrzeć komnatę, którą Ha Na przyrządziła dla siostry na czas pozostania jej w pałacu.
Su Ji wraz z cesarzową mimo różnicy statusów swobodnie ze sobą rozmawiały jako przyszłe siostry.
W drodze do komnaty natrafiły na Yi Hana, który widząc cesarzową od razu się ukłonił oddając jej szacunek jako głowie państwa. Chłopak zapytał się czy wybierają się w jakieś konkretne miejsce. Kiedy usłyszał, że idą do komnaty Hye Ri poszedł wraz z nimi, gdyż on również szedł w tamtą stronę, więc poszli razem. Su Ji była zachwycona tym, że Yi Han z ulicznego rozbójnika został prawą ręką cesarzowej. Atmosfera w pałacu całkowicie się zmieniła od kiedy wróciła Ha Na. Cała służba, jak i szlachcice chcieli z nią rozmawiać i słyszeć o jej przygodach z poprzednich lat jak i uwielbiali przebywać w towarzystwie dziewczyny ze względu na jej osobowość. Każdego traktowała na równi, nieważne, że była cesarzową ona i tak traktowała każdego z szacunkiem. Po kilku minutach doszli już do komnaty siostry dziewczyny. Su Ji i Ha Na pożegnały się z Yi Hanem który szedł do swojej komnaty przejrzeć pozostałe dokumenty dotyczące skarbu państwa. Ha Na otworzyła wielkie drewniane drzwi i wpuściła świeże powietrze do pomieszczenia. Pokój był ogromny, składał się z dwóch części. W jednej z nich znajdowała się sypialnia, a w drugiej stół i całe regały książek, było to idealne miejsce do przyjmowania gości. Z sufitu pokoju zwisały turkusowe, cienkie materiały ozdobione czarno-białymi zdobieniami dekorujące całe miejsce. Łóżko było okrągłe z również turkusowym baldachimem. Ha Na doskonale wiedziała, że ten odcień niebieskiego jest ulubionym kolorem jej siostry, było tak pewnie ze względu na to, że ten sam kolor miały wody oceanów. Ha Na usiadła przy stole wraz z Su Ji. 
- Jestem ciekawa czy Hye Ri się spodoba... - powiedziała radośnie cesarzowa. 
- Na pewno! A tak właściwie to kiedy ma wrócić? - zapytała cyrkówka. 
- W liście od niej pisała, że będzie kilka dni przed moim ślubem - wytłumaczyła dziewczyna. 
- Rozumiem... Więc jeszcze jest trochę czasu, skoro twój ślub ma być za dwa tygodnie. Ale dzisiaj jest dla ciebie jeszcze ważniejszy dzień, prawda? - dodała. - W końcu przyjeżdża mój brat, Sung San. 
Ha Na jedynie uśmiechnęła się zakłopotana. Dzisiaj miał wrócić Sung San, więc dziewczyna czekała z niecierpliwością. Nagle do komnaty przyszedł minister Seo z przerażoną miną przerywając rozmowę. 
- Wasza Wysokość mamy wielki problem! - krzyknął. 
Ha Na nie ukryła swojego zdziwienia od razu zmartwiona spytała się o co chodzi. 
- Cesarzowo statek pani premier Japonii właśnie dobił do port niedaleko stolicy! 
- Czemu?! Przecież odnowienie sojuszy mieliśmy podpisać za miesiąc...- pomyślała dziewczyna po czym wybiegła z pomieszczenia. 
Od razu rozkazała szefowi gwardii cesarskiej wyznaczyć ludzi do eskorty przybyłym gościom. Również kazała jak najszybciej zjawić się im w porcie wraz z tłumaczem języka japońskiego. Nie minęło ani kilka minut, a część gwardii cesarskiej wyjechała z pałacu ku portowi zgodnie z rozkazem cesarzowej. Ha Na była bardzo zdziwiona przyjazdem gości z Japonii, ciekawość czemu przyjechali tak wcześnie nie dawała jej spokoju. Dziewczyna od razu zwołała radę ministrów i podzieliła się z nimi tym, że sprawy sojuszu pewnie trzeba będzie przyśpieszyć. Nie minęła godzina, a powóz cesarski wraz z gwardią wróciły do pałacu. Ministrowie, Ha Na i Su Ji wyszły na plac główny by przywitać Japończyków. Jako pierwsza z powozu wysiadła premier Japonii Kazekawa Meiko. Była ona obrana w czerwono czarne kimono. Miała ona owalną twarz, średniej długości czarne włosy upięte w kok. Jednak nie wyglądała na swoje 35 lat. Zaraz po niej wysiadła druga kobieta, Mikazuki Furiko, była ona trochę młodsza od pani premier, lecz również ubrana w czerwone kimono. Ha Na od razu podeszła i przywitała przybyłych gości. Meiko zaskoczyła biegła znajomość  języka japońskiego Ha Ny 
- Świetnie mówisz po japońsku- stwierdziła Meiko. 
Ha Na nie zdążyła odpowiedzieć, ponieważ z powozu wysiadła trzecia osoba. 
- Sung San...- powiedziała cicho pod nosem Ha Na. 
Przed oczami dziewczyny pojawił się jej narzeczony w pozłacanej zbroi. On również ukłonił się Ha Nie, lecz po tym szeroko się uśmiechnął na widok ukochanej. Szybko jednak się obydwoje opamiętali i ich uwaga wróciła z powrotem do gości. Cesarzowa nakazała służbie zaprowadzić gości do ich komnat. Po chwili w bramie cesarskiej również pojawiła się dość duża grupa Japończyków. 
- To moja straż oraz ważniejsi podwładni - powiedziała Meiko pokazując ręką na zebranych ludzi. 
- Rozumiem pani premier, nimi też się zajmiemy - odpowiedział dumnie Ha Na pokazując by i podwładnym Meiko służba pokazała komnaty. 
- Mam nadzieję, że będziecie się tu czuły jak u siebie w domu... - powiedziała radośnie cesarzowa. 
- Pewnie zdziwiliśmy was, że przybyliśmy tak wcześnie, jednak Cesarz Japonii nie chciał zwlekać z odnowieniem sojuszu aż do ostatniej chwili z powodu ostatniego ataku na stolice mojego kraju. 
- Ataku? 
- Tak, więc mamy nadzieję, że w podobnych sytuacjach będziemy mogli wciąż pomagać sobie nawzajem jak to było za czasów rządów Cesarza Ayushidary...- wytłumaczyła Japonka. 
Porozmawiali jeszcze przez chwile po czym goście poszli odpocząć do swoich pokoi. Sung San i Ha na zostali w końcu sami. Dziewczyna mocno przytuliła chłopaka wciąż się uśmiechając. 
- Tęskniłam za tobą - szepnęła. 
- Ja też - odpowiedział generał po czym odwzajemnił uścisk. 
Sung San opowiadał Ha Nie o wszystkich jego walkach, jak i o sytuacji na granicy, w końcu jednak zmienili temat na ich ślub. Generał również był bardzo szczęśliwy słysząc od Ha Ny, że Hye Ri wraz z Se Hyunem przybędą na ich ślub. Obydwoje jeszcze omówili kilka spraw dotyczących wesela i zorientowali się, że już nadszedł wieczór. 
- Musimy zająć jakoś Meiko i Furiko, bardzo wszystkich zdziwiły tym nieoczekiwanym przyjazdem. 
- Słyszałem, że w stolicy szlachcice wyprawiają festiwal świateł na cześć naszego ślubu, więc może poszlibyśmy tam z nimi? Jestem pewny, że nie zapomną tego widoku lampionów na nocnym niebie - zaproponował pewny siebie chłopak. 
- Świetny pomysł! A właśnie, jak to się stało, że byłeś w ich powozie? - zapytała wspominając poprzednią sytuacje z placu. 
- W porcie zobaczyłem gwardie cesarską, więc podszedłem i spytałem się co tutaj robią i wtedy dowiedziałem się o Meiko i Furiko, więc pomyślałem, że ja również je przywitam razem ze strażą - opowiedział generał. 
Teraz Ha Na wszystko zrozumiała. Od razu podziękowała narzeczonemu za to, że przywitał gości jako pierwszy. Jednak nie było już czasu, gdyż festiwal się miał zacząć za chwilę, więc czym prędzej opuścili komnatę dziewczyny i skierowali się ku komnatą gości by ich zaprosić na spacer po Joseon. 


*** 

Festiwal był naprawdę bardzo interesującym wydarzeniem, które polegało na wypuszczenie w niebo lampionu ze swoim imieniem oraz imieniem ukochanej osoby. Ludzie uważali, że jeśli łączy ich prawdziwa miłość to ten lampion będzie jej symbolem, który mimo wiatrów się nie zniszczy. Furiko wraz z Meiko oglądały rzeczy na straganach, które podczas festiwalu robiły całkiem niezły interes. Na niebie było można zobaczyć mnóstwo lampionów, które oświetlały nocne uliczki Joseon. Cesarzowa podeszła do jednego ze straganów oglądając wyrzeźbione w drewnie różne zwierzęta. Nagle usłyszała cichy głos "Ha Na?" za plecami. Był to Sung San trzymający jeden z lampionów.
Ha Na w odpowiedzi szeroko się uśmiechnęła i razem z chłopakiem napisała ich imiona na lampionie. Trzymali go obydwoje zaświeconego w rękach, aż podrzucili go lekko, a wiatr podniósł go wysoko ku niebu. Twarz Ha Ny była cała oświetlona światłem lampionów. Wpatrywała się ona głęboko w niebo śledząc drogę jej lampionu. Sung San znowu cicho zawołał Ha Ne po czym niespodziewanie pocałował ją w usta. Sylwetki obydwojgu były czarne, lecz wokół nich była złota łuna powstała od świateł. Cesarzowa i Sung San dołączyli potem do swoich japońskich gości, którzy znajdowali się w gospodzie chcąc spróbować tradycyjnych dań. 
- To niecodzienne, że ktoś tak ważny jak pani premier je w gospodzie - powiedziała nie dowierzając dziewczyna. 
Kobieta zignorowała uwagę cesarzowej i kończyła swój posiłek. 
- To przez to, że Meiko bardzo lubi poznawać kulturę krajów, jak i próbować tradycyjnego jedzenia przez ludzi z niższych szczebli społecznych, gdyż oni są bardziej "prawdziwi" - wytłumaczyła Furiko
Cała czwórka spędziła razem miło cały wieczór po czym wróciła do pałacu. 
Do komnaty Meiko zapukała Furiko, która chciała z nią omówić sprawę sojuszu. 
- Wygląda na to, że połowa planu już za nami - stwierdziła Furiko siadając przy stole obok Meiko. 
- To prawda. Teraz musimy podtrzymać ich dobre zdanie o nas, oraz wzbudzić w nich większe zaufanie... - potwierdza pani premier ze splecionymi rekami i podejrzanym uśmiechem. 
- A wtedy nie będą wiedzieli kiedy wbijemy im nóż w plecy... - skończyła zdanie Furiko. 
W tym czasie Ha Na była w swojej komnacie wraz z Sung Sanem. Jej pokój był identyczny do tego co przygotowała dla siostry, lecz różniły się tylko kolory materiałów zwisających z sufitu.W jej przypadku były czerwone. 
- Na szczęście jakoś udało się dzisiaj zająć naszych gości - stwierdziła z ulgą cesarzowa. 
- To prawda. Ale to trochę dziwne, że tak wcześnie przyjechały tylko po to by odnowić sojusz... - opowiada chłopak. 
- Nie słyszałeś? Mówiły, że podobno jakiś atak miał miejsce na rodzinę cesarską w Japonii, więc po prostu chcą mieć zabezpieczone i potwierdzone wsparcie jeśli coś by się wydarzyło - wytłumaczyła Ha Na.
- Atak w Japonii? O czym ty mówisz, przecież niczego takie tam nie było.... Wiedziałbym o tym, skoro byłem niedaleko tamtej granicy... - powiedział zdziwiony Sung San. 
Było już późno, więc generał miał zamiar już pożegnać się z ukochaną i udać się do swojej komnaty. Mocno ja przytulił i powiedział "Nawet nie wiesz jak za tobą tęskniłem. Każda chwila bez ciebie była dla mnie bardzo trudna do zniesienia." Ha Na odwzajemniła uścisk po czym spojrzała na Sung Sana kochającym i stęsknionym wzrokiem. 
- Zostaniesz dzisiaj ze mną? - zapytała niepewnie dziewczyna nie spuszczając wzroku z chłopaka. 


Koniec Rozdziału I 

Mam nadzieję, że wam się podobał ;)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz