sobota, 7 lipca 2018

Moja Przygoda w Korei Rozdział VII




W ostatnim rozdziale~

Jong Suk w głębi serca ucieszył się słysząc słowa dziewczyny. Nagle jednak widząc, że wróciła ona do pisania wiadomości zaniepokojony spojrzał na swój telefon w którym miał włączone dostawanie powiadomień ze strony z którą rozmawiał z So Ah. Szatynka wysłała wiadomość i po chwili w pomieszczeniu rozległ się doniosły dźwięk.
- Bo co ja naładowałem telefon w aucie! - pomyślał zły na siebie aktor.
- Oh to dźiwęk powiadomienia z tej strony! - odparła zaskoczona.
- Ale czemu nie mam nowej wiadomości? - dodała. - Powinna być skoro usłyszałam ten dźwięk.
Nagle Jong Suk szybko chwycił za telefon i odwrócił się by go wyciszyć, jednak zaciekawiona tym So Ah podeszła do niego co wyprowadziło go z równowagi i i sprawiło, że upuścił telefon na ziemię.
- Przepraszam! - przeprosiła widząc jak zaskoczony chłopak wypuszcza telefon.
Szybko podniosła go. I przez przypadek spojrzała na wyświetlacz, gdzie była nazwa użytkownika.
- Kotek134? - przeczytała niepewnie.
- Ty nim jesteś?!


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


So Ah nie mogła uwierzyć w to co widzi. Tajemniczy użytkownik z którym rozmawiała od dłuższego czasu, osoba, która motywowała ją do tworzenia opowiadań okazała się być znanym aktorem przez którego zaczęła tak naprawdę pisać. Jong Suk wiedział, że to koniec tajemnicy, więc spoważniał i poprosił żeby usiadła by porozmawiać na spokojnie. Usiedli na miękkiej kanapie nie wiedząc dokładnie co powiedzieć. Panowała cisza. Wszystko było tak niezręczne, że żadne z nich nie chciało zacząć rozmowy. Jednak So Ah w końcu przerwała tą ciszę.
- Cieszę się, że w końcu poznałam tożsamość kotka134- wyjaśniła z lekkim zakłopotanym uśmiechem.
- Przepraszam, że nie powiedziałem ci od razu jak się spotkaliśmy...- przeprosił strapiony tym aktor.
- Ale skąd wiedziałeś, że to byłam ja, dużo osób może mieć takie samo imię...
- Szczerze mówiąc pokazałem twoje prace mojemu szefowi i to on postanowił, żeby cię ściągnąć do Resin Star. Byłem bardzo ciekawy ciebie, więc szef udostępnił mi informacje jakie znalazł na twój temat. Było tam twoje zdjęcie i podstawowe informacje o tobie - wytłumaczył nie wiedząc czy dziewczyna nie będzie na niego zła za to, że sprawdził ją wcześniej.
- Później jednak niespodziewanie spotkaliśmy się jak pomyliłaś moje auto z taksówką i potem co chwile nasze drogi się krzyżowały - dodał.
So Ah słuchała wszystkiego ze spokojem ducha. Nie była zła na chłopaka, bo pewnie ona by podobnie postąpiła. Postanowiła, żeby już o tym nie wspominać, gdyż to przeszłość. Ważne, że w końcu obydwoje znają swoje prawdziwe tożsamości. Nagle na całe pomieszczenie rozszedł się dźwięk powiadomienia z telefonu So Ah. Zaskoczona szatynka spojrzała na wyświetlacz i ujrzała wiadomość od Hwan Kiego.
- So Ah jutro mamy oddać historię tej babie "Imagination!"- przeczytała cicho dziewczyna.
- O rany zapomniałam o zadaniu! - krzyknęła przerażona już wyobrażając sobie minę tej nauczycielki, która ogłosi, że wylatuje ze szkoły.
So Ah nie mogła do tego dopuścić w żadnym wypadu, więc szybko wzięła rzeczy, przeprosiła Jong Suka za to, że jednak nie zostanie i skierowała się ku drzwi. Ubierając swoje buty odwróciła się ku chłopakowi i z dość niepewną miną zapytała:
- Czy mogłabym jutro wpaść?
- Jasne - odparł aktor ciesząc się, że ich relacje się nie popsuły.
Nie minęła godzina, a So Ah wbiegła na boisko szkolne, gdzie na trybunach czekał znudzony Hwan Ki obmyślając historię, którą napiszą.
- Przepraszam za spóźnienie! - krzyknęła zdyszana licealistka ledwo łapiąc oddech.
Hwan Ki poinformował ją, że mają wielki problem i to akurat nie jest to, że mają tylko dwanaście godzin na napisanie tych 10 stron, bo raczej każdy by zdążył, lecz problem tkwi w tym, że nie mają gdzie. Nie mogą iść do swoich pokoi, gdyż dziewczyny nie mogą być w męskiej części i vice versa.
- Kawiarnie są raczej zamknięte, a na boisku nie możemy dłużej zostać bo krąży tu w nocy patrol - wyjaśnił chłopak.
- No to co zrobimy? - zapytała zmartwiona.
- Wziąłem laptop, więc jak na razie chodźmy rozejrzeć się po okolicy, może znajdziemy jakieś miejsce - zaproponował Hwan Ki ubrany w szarą bluzę i jeansy.
Chłopak zrzucił swój plecak na plecy i zeskoczył z trybun tuż koło dziewczyny. Obydwoje postanowili już zacząć planować historię, gdyż fabuła była najważniejsza. Hwan Ki miał wcześniej już zaplanowane niektóre wątki, jednak brakowało takiego, który by je wszystkie połączył.
- No dobra, ale jak połączyć zabójce i anioła? - zadała pytanie So Ah czochrając z bezradności włosy.
- Mam pomysł! A jakby sprawić, żeby anioł zakochał się w człowieku i przez to zabił innego by być ze swoją miłością? - zapytał czy w dobrym kierunku kombinuje. - Jest anioł i zabójca plus romans, który można wziąć z twojego pomysły.
Wszystko wydawało się perfekcyjnie. Nieziemska historia anioła, który stracił głowę dla kobiety i dla niej zabił. Obydwojgu wydawała się ona dostatecznie krótka, więc postanowili pozostać przy tym. Chodząc tak przez miasto nie mogli znaleźć żadnego miejsca by spisać to wszystko, w końcu jednak ujrzeli mały sklepik całodobowy, gdzie znajdowały się blaty dla tych co chcieli zjeść ramen. Postanowili tam pobiec i zacząć spisywać swój genialny pomysł. Hwan Ki siedząc na krześle bez oparcia spisywał to co dyktowała So Ah a do tego sam podsuwał jej pomysły. Taka wymiana zdań i poprawianie tekstu trwało aż do trzeciej nad ranem. W końcu udało im się postawić ostatnią kropkę. Tekst był poprawiony i zapisany, więc uradowani zwycięstwem przybili sobie piątki. Chłopak postanowił zgrać ich projekt na wszelki wypadek. W międzyczasie So Ah zniknęła za półkami w sklepie. Po paru minutach Hwan Ki gotowy już ze wszystkim zaczął szukać jej swoimi czarnymi oczami, jednak bez skutku. Dopiero po chwili poczuł coś zimnego na policzku. Kiedy się odwrócił zobaczył licealistkę trzymającą zimny sok owocowy.
- Należy nam się nagroda - odparła pokazując machaniem butelki, że sobie też kupiła.
Przysiadła koło niego na krześle i wyjrzała przez wielką witrynę sklepową skierowaną na nocną ulicę. Mnóstwo świateł i podświetlanych reklam. Szum samochodów i to inne powietrze. Odświeżające, lecz i całkiem inne zarazem.
- Dlatego właśnie kocham noc! - nagle przerwała cisze dziewczyna. - Miasta nocą są przepiękne.
- Masz zadatki na wampira - zaśmiał się Hwan Ki próbując zrozumieć punkt widzenia koleżanki.
- Nigdy wcześniej nie patrzyłem w ten sposób na noc. Wydawała mi się ona niebezpieczna i ponura, jednak po tym co powiedziałaś mogę dostrzec jej magię - odparł głosem pełnym melancholii.
- Brzmisz trochę jak Roszpunka, która była uwięziona na wieży i nie znała świata- wybuchła śmiechem So Ah.
Hwan Ki lekko się uśmiechnął co zdziwiło dziewczynę. Myślała, że będzie śmiać się i to bardzo, a jego dość smutna reakcja dała jej do myślenia.
- Pamiętasz nasze pierwsze spotkanie? - zapytała niepewnie.
- To na lotnisku jak mnie poturbowałaś, czy to przy moście jak chciałaś mnie powystrzelać? - zapytał dość rozbawiony przypominając sobie te sytuacje.
- Jak widać pozostawiłam mocne pierwsze wrażenie - westchnęła z lekkim śmiechem.
- Chodzi mi o twoją walizkę i o ten pistolet... - zagadnęła.
Od razu zauważyła, że chłopak spochmurniał. Jego spokój też został naruszony. Było można dostrzec, że był trochę podenerwowany pytaniem dziewczyny, gdyż próbował nie utrzymywać z nią kontaktu wzrokowego. Wiedział on jednak, że kiedyś i tak prawda wyjdzie na jaw, więc postanowił zaufać dziewczynie, szczególnie, że to właśnie z nią jako pierwsze się zaprzyjaźnił.
- Pistolet należał do mojego ojca, tak jak i te pieniądze - wyjaśnił. - Kiedy uciekłem z domu potrzebowałem jakiegoś zabezpieczenia na przyszłość jak i broni w razie, gdyby chcieli mnie siłą zabrać do domu.
- Moja rodzina jest dość oryginalna...- dodał nie wiedząc jak dokładnie to ująć. - Jest jedną z największych yakuz (gangów) w Japonii...
So Ah o mało nie opadła szczęka. Nigdy nie sądziła, że spotka spadkobierce jakiejś yakuzy. Próbowała sobie to jakoś poukładać. Teraz już wiedziała czemu pistolet był w jego walizce. Miała wtedy rację, że jest gangsterem. Jednak kiedy na niego spojrzała nie przypominał on w niczym kogoś takiego. Był miłym i niewinnym chłopakiem, który też ma problemy w życiu jak każdy. Nie chciała go oceniać po rodzinie, gdyż nie każdy musi się w nią wdawać, dlatego też postanowiła zmienić temat by nie przytłaczać chłopaka pytaniami.
- Może chodźmy się przejść, przecież nie będziemy tu siedzieć bezczynnie przez cztery godziny - zaproponowała chcąc odciągnąć go od myśli o rodzicach.
Hwan Ki od razu pokazał swoje zainteresowanie pomysłem dziewczyny, spakował rzeczy do plecaka po czym wyszedł za wciąż pełną energii So Ah.
Brązowowłosa wydawała mu się dzisiaj inna. Bardzo wesoła i optymistyczna.
- Stało się coś dobrego? - zapytał zaciekawiony.
- Można powiedzieć, że wreszcie moje marzenia i życie się połączyły - zaśmiała się nie zdradzając szczegółów jej dobrego humoru.
Orzeźwiające powietrze od razu po wyjściu ze sklepu roztrzepało jej włosy na boki. Poczuła miłe muśnięcia wiatru na swoich policzkach. Nagle wpadła na pomysł tego co mogą dalej robić. Kiedy spojrzała na zegarek mały grymas pojawił się na jej twarzy.
- Trochę za wcześnie na to... trudno poczekamy - odparła dziewczyna chcąc iść w miejsce w którym jeszcze nie była w Seulu.
- Skoro masz plany już na potem, to może pierwsze chodźmy w bliższe miejsce - powiedział wskazując na dróżkę wokół lampek w kształcie róż.
W Seulu niestety nie było zbyt dużo zieleni, jednak architekci próbowali to jakoś wynagrodzić mieszkańcom tworząc interesujące miejsca na spacery, takie właśnie jak aleja róż, czy grająca fontanna. So Ah ucieszyła się na propozycję chłopaka i od razu ruszyła w stronę oświetlonej alejki. Ich temat rozmów zszedł na pracę dziewczyny nad dramą. Wyjaśniła, że wszystko jest w fazie przygotować i jak na razie wybrała tylko aktorów i z tego co wie to zaakceptowali propozycję.
- Kiedy w takim razie można się podziewać twojego debiutu?
- Wydaję mi się, że spokojnie za trzy miesiące nakręcimy dramę i potem będzie emitowana. To nie jest nic z wątkami nadprzyrodzonymi, więc ekipa od efektów będzie miała mniej roboty - wyjaśniła dumna z siebie.
- A ty kiedy planujesz zacząć rozsyłać propozycję swoich prac? - zapytała będąc ciekawa co planuje dalej Hwan Ki.
- Jak na razie to męczę się z pisaniem. Chcę by wszystko było idealnie, ale pewnie wiesz, że trudno jest zespoić całą historię razem...
- Może ty pierwsza wydasz swoją dramę, jednak obiecuję ci, że na pewno cię dogonię- powiedział wystawiając rękę ku niej. - To obietnica!
- Nie mogę się doczekać! Może kiedyś strwożymy coś razem! - odpowiedziała pełna optymizmu.
Po godzinie chodzenia po alejkach So Ah stwierdziła, że przyszedł czas na główną atrakcję, czyli Namsan Tower. Chciała tam zobaczyć wschód słońca. Podczas jazdy windą na samą górę powiedziała Hwan Kiemu, że myślała nad tym by w swojej dramie umieścić scenę ze wschodem słońca. Po dotarciu na samą górę, weszli do oszklonego pomieszczenia, gdzie wbrew wczesnej godzinie było już trochę osób. Obydwoje podeszli do szyby podziwiając widok jeszcze nocnego miasta.
- Tutaj jest naprawdę pięknie...- westchnęła z melancholią So Ah przypominając sobie, że podobny widok miała w Tokyo.
- Patrz! Słońce wschodzi! - powiedział gwałtownie pokazując na jasny punkt nad horyzontem.
- Teraz widząc wschód dopiero czuję jak zmęczony jestem - zaśmiał się naciągając ręce nad głową.
- W końcu ciężko pracowaliśmy - uśmiechnęła się radośnie dziewczyna.
Po paru godzinach wrócili już do akademika w którym na szczęście nie było zamieszania przez to, że się nie zjawili wcześniej. Po przebraniu się w swoich pokojach i zabraniu rzeczy na lekcję poszli pod salę, gdzie mieli mieć zajęcia z nauczycielką Kim.
- Ta rzeź zaraz się zacznie - westchnął jeden ze studentów.
- Nawet mi nie mów, ta wariatka wszystkich obleje!
Nagle ktoś za nimi chrząknął. Kiedy się odwrócili poczuli jakby piorun w nich uderzył. Ich miny stały się mętne, ledwo mogli oddychać.
- Pppaaani Kiiiiimmmm- wydukali z siebie.
- Jak widzę macie dużo wolnego czasu, oby wasz projekt był dobry bo spotka was nędzny los! - wrzasnęła tak głośno, że wszyscy uczniowie stanęli na baczność.
Po otworzeniu klasy wszyscy zajęli swoje miejsca. So Ah i Hwan Ki siedzieli koło siebie i byli dość podenerwowani tym projektem. Bardziej obawiali się nauczycielki niż błędów, gdyż byli pewni, że ich pomysł był dobry. Ocenianie zaczęło się.
- Czy wy w ogóle wiecie co to znaczy "Imaginaton!" Oh My God! - krzyknęła rzucając jednym z projektów o ścianę. - Następny!
- Człowieku, czy ty nie znasz podstawy pisarskiej, ciekawa fabuła! - podniosła głos nauczycielka. - U ciebie jest ona tak denna, że usnęłam w połowie!
- So Ah, Hwan Ki następni!
So Ah słysząc wszystkie te złe opinie nauczycielki z wcześniej bała się trochę do niej podejść, więc wyręczył ją Hwan Ki podając potworowi liceum Risin Star plik kartek z ich historią. Wściekły wzrok nauczycielki znikał z każdą następną stroną opowieści. Na sam koniec machała tak szybko oczami, że So Ah czuła, że zaraz straci przytomność od nienadążania za nią.
- Excellent! - krzyknęła wstając z krzesła nauczycielka Kim. - Wreszcie ktoś godny tej szkoły! Macie stu procentowe szóstki!
Obydwoje słysząc pozytywną opinię nauczycielki odetchnęli z ulgą. Byli w niebo wzięci słysząc te pochwały. Przez resztę dnia So Ah nie przejmowała się już wcale szkołą tylko myślała o tym, że idzie odwiedzić Jong Suka w jego domu. Po lekcjach wybiegła ze szkoły. Udała się na przystanek autobusowy, skąd miała dojechać do Gangnam. Po wyjściu z pojazdu zobaczyła mały placek na wystawie w cukierni. Podeszła do witryny i przyjrzała się mu. Był on cały w białym kremie, ozdobiony truskawkami i malinami. Były to ulubione owoce Jong Suka, czego dowiedziała się podczas rozmowy z nim na stronie, gdy jeszcze nie znała jego prawdziwej tożsamości. Postanowiła, że zrobi mu niespodziankę i kupi go dla niego. No bo w końcu kto nie lubi trochę słodyczy. Po chwili wyszła ze sklepu ze staranie zapakowanym torcikiem w pudełeczko. Z uśmiechem na twarzy poszła pod górę, gdzie znajdował się dom aktora. Po chwili dotarła do furtki. Była dość zdziwiona, gdyż była otwarta. Zaskoczona weszła do środka ogrodu. Jej oczom ukazał się Jong Suk stojący do niej tyłem oraz jakaś wysoka farbowana blondynka. Tuliła się ona do Jong Suka, pomimo braku reakcji chłopaka ona wciąż chodziła wokół niego. To chwytała go za rękę lub za koszulę by zwrócić na siebie uwagę. So Ah była zaskoczona tym co zobaczyła, nie wiedziała, że chłopak miał dziewczynę.
- O kogo my tu mamy - powiedział głos za jej plecami.
Licealistka gwałtownie się odwróciła i zobaczyła wysoką dziewczynę o czerwonych włosach noszącą czarne, duże okulary przeciwsłoneczne.
- Chyba zabłądziłaś - dodała uszczypliwie widząc zmieszanie So Ah.
- Ja...przyszłam do Jong Suka... - wyjaśniła dość niepewnie.
- Jak widzisz jest zajęty ze swoją narzeczoną - odparła żując gumę czerwonowłosa, która mogła mieć z dwadzieścia dwa lata.
- Narzeczoną?! - zapytała zszokowana upuszczając tort na ziemię.
Wzrok kobiety opadł na zniszczonym torciku. Widząc reakcję uczennicy uśmiechnęła się z aprobatą.
- Mała lepiej daj sobie spokój i idź do domu, zamiast przeszkadzać - szepnęła przybliżając się do ucha dziewczyny, która była zszokowana tym co się dowiedziała.

Koniec Rozdziału VII

Jak wam się podoba? Komentujcie - możecie tutaj też jako anonimy ;) 

wtorek, 3 lipca 2018

The Watcher Rozdział V


Zapraszam wszystkich do czytania ^^



W ostatnim rozdziale~

Eun Woo widząc, ze zauważyłam notatnik zażenowany podbiegł by mi go odebrać. Niestety przez swój stan zakręciło się mu w głowie, gdy zabrał mi zeszyt i sam tracąc panowanie w nogach upadł na mnie. A ja zszokowana pod nagłym ciężarem spadłam na ziemię. Kiedy otworzyłam oczy zobaczyłam leżącego na sobie chłopaka. Leżeliśmy obydwoje na futrzanym dywanie bruneta. Próbowałam wstać. Nie czułam się dość komfortowo, jednak on odwrócił twarz w moim kierunku i wtedy przez przypadek stało się to.  Pocałowaliśmy się...
Nigdy nie sądziłam, że to się stanie nawet przez przypadek. Pierwsze Se Hun teraz on... Chodź pomimo tego, że wiedziałam, że był to wypadek to jakoś poczułam ciepło w sercu.
-Czyżbym się w nim zakochała? - pomyślałam nie dowierzając.
- Nie...przecież od zawsze lubiłam Se Huna...- próbowałam wbić sobie do głowy. - Eun Woo to tylko przyjaciel...przyjaciel... nic więcej...- wciąż biłam się z myślami.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


Eun Woo po chwili zrozumiawszy co się stało wstał i mnie przeprosił. Byłam dość zmieszana tą sytuacją, więc zmieniłam temat przypominając sobie, że widziałam dziwny notatnik chłopaka.
- Plan ujawnienia mojej prawdziwej twarzy? - zapytałam pokazując na notes.
Było widać, że Eun Woo wstydził się trochę tego, że odkryłam jego niecny plan. Wyjaśnił mi, że od wydarzenia na stołówce widzi we mnie dwie osobowości. Powiedział mi, że nawet mówił do mnie tak słodkimi tekstami jak z filmów bym w końcu pokazała tą złą twarz i kazała mu przestać. Jedna twarz niewinna i bezradna, która jest tylko przykrywką dla pogardliwej i niebezpiecznej mnie- to właśnie było moje życie, więc jak mogłam coś ujawnić na jakieś głupie teksty. Po usłyszeniu, że zauważył on mój żądny zemsty wzrok tamtego dnia poczułam niepokój. Moja maska całkiem zniknęła. Nie wiedziałam co mam teraz zrobić.
- Żartujesz? Nic takiego nie miało nigdy miejsca - próbowałam jakoś zbyć chłopaka.
- Nie kłam...obydwoje wiemy co jest prawdą- odparł brunet przeczesując włosy ręką.
- I co ci da pokazanie mojej prawdziwej twarzy? - zapytałam zmienionym tonem, jakbym próbowała mu grozić.
Błysk i szczerość w moim spojrzeniu zniknęły. Cała beztroska aura wokół mnie zniknęła. Usiadłam na krześle obrotowym zakładając nogę za nogę. Spojrzałam na niego z wyższością po czym oznajmiłam, że mam dla niego propozycję.
- Dobijmy targu - zaczęłam. - Nie powiesz nikomu o mojej drugiej twarzy, a ja ci powiem jak możesz odegrać się na Woo Hyunie i całej tej bandzie.
Eun Woo był pod wrażeniem. Widziałam w jego oczach zachwyt zmieszany ze strachem. Raczej nie spodziewał się, że odkryję przed nim wszystkie moje karty. Co poradzić, on to zaczął. To on chciał odkryć moje prawdziwe ja, więc teraz ma co chciał.
- Nie uważasz, że jeśli pokazałabyś swoją prawdziwą osobowość innym to wtedy bardziej by się z tobą liczyli, zamiast traktować cię jak kogoś niewidzialnego.
- Kiedyś byłam inna. Miła, opiekuńcza i niewinna dziewczyna chcąca mieć przyjaciół. Jednak to ci "przyjaciele" mnie taką stworzyli. Ich kłamstwa i intrygi doprowadziły mnie do miejsca gdzie jestem teraz. Dzięki nim odkryłam jak ich bardzo nienawidzę.

~ następnego dnia~

Eun Woo po naszej rozmowie nie dał mi jeszcze żadnej odpowiedzi, jednak w środku czułam, że udało mi się go przekonać. Zemsta w zamian za milczenie to idealny biznes dla nas oboje. Został niecały miesiąc do wakacji. Na godzinie wychowawczej poruszyliśmy temat wycieczki szkolnej na którą szykowaliśmy się od września. Termin wyjazdu zbliżał się wielkimi krokami, gdyż zostały tylko dwa dni. Niestety dzisiaj w szkole był bardzo ważny dzień. Ostatni sprawdzian z matematyki. Czekając na zaczęcie się lekcji usiadłam sobie na ławce koło okna. Ku mojemu nieszczęściu So Ra i Yu Ri siedziały na wyciągnięcie ręki, więc mogłam usłyszeć ich rozmowę. Już miałam założyć słuchawki bo nie chciałam słuchać o nowych butach Yu Ri, gdy nagle usłyszałam coś interesującego.
- Nauczyłaś się odpowiedzi na pamięć? - zapytała cicho So Ra koleżanki.
- Jasne, dzięki temu, że Woo Hyun ukradł swojej mamie jeden egzemplarz sprawdzianów i odpowiedzi to na pewno zaliczymy śpiewająco tą matmę.
Nie mogłam uwierzyć w to co słyszę. Ukradły odpowiedzi dla swojej własnej wygody. Inni uczniowie ciężko się uczą by dostać dobre oceny, a one idą na taką łatwiznę. Zresztą co się mogłam spodziewać po tych pustakach... Po chwili zaczęła się lekcja i nauczycielka rozdała nam arkusze z pytaniami. Siedzący koło mnie Eun Woo widząc te wszystkie pytania westchnął. Najprawdopodobniej nic nie wiedział. Po godzinie oddaliśmy kartki. Widziałam te zadowolone uśmieszki tych dziewczyn.
- Eun Woo, Se Na czy moglibyście zanieść te książki i sprawdziany na drugie piętro? - poprosiła nas nauczycielka.
Przystałam na to, gdyż zawsze była dla mnie miła, więc nie widziałam przeciwwskazań by się z tego wywinąć. Eun Woo wziął kilka cięższych książek, a mi pozostały sprawdziany. Wolnym krokiem poszliśmy do gabinetu pani pedagog, która była naszą matematyczką. Dziwne trochę połączenie specjalności, no ale dopóki dobrze uczyła to czemu nie. Gabinet znajdował się na drugim piętrze, więc będąc przy drzwiach Eun Woo wyjął klucze, które podała nam wcześniej nauczycielka. Otworzyliśmy drzwi i weszliśmy do środka. Był to nieduży pokój z biurkiem na środku oraz trzema fotelami i stolikiem na kawę. Eun Woo jako pierwszy postawił książki na drewnianym blacie biurka. Jednak nie miałam zamiaru brać z niego przykładu. Szybko usiadłam na obracanym krześle i chwyciłam długopis do ręki mówiąc chłopakowi by stanął na straży.
- Co robisz? - krzyknął widząc jak coś piszę po kartce wygrzebanej ze stosów sprawdzianów.
- Bądź cicho i patrz czy nikt nie idzie- odparłam szybko.
W między czasie pisania wyjaśniłam chłopakowi, że czas zacząć naszą zemstę. Na początku widziałam, że nie był on zbyt pewny, jednak zmienił swoje nastawienie, gdy przypomniałam mu co jemu zrobiła ta banda pustaków.
- W porządku, ale pośpiesz się! - odpowiedział pilnując drzwi.
Po ostatnim ruchu długopisu poczułam ulgę i satysfakcję. Nie mogłam się doczekać, aż cała kara spadnie na Yu Ri. Jednak to nie było wszystko na co mnie było stać. Mój gniew bardzo powoli ze mnie uchodził. Chciałam więcej i więcej. Nie wiedziałam co się z mną dzieję. Wcześniej robiłam małe, złe rzeczy, jednak teraz poczułam, że chcę iść na całość. Postanowiłam udowodnić tej pustej blondynce, że nie wie z kim zadarła, a Eun Woo był perfekcyjną osobą by mi w tym pomóc. W końcu łączył nas ten sam cel- upadek pustaka.
Następnego dnia przed lekcją matematyki Eun Woo od razu przyszedł do mnie by porozmawiać. Czuł się on dość winny i chciał wiedzieć co takiego zrobiłam, gdyż mu nie powiedziałam nic później.
- Chyba nie zmieniłaś odpowiedzi? - dopytał nie widząc już co o tym myśleć.
- Nie martw się, zrobiłam coś lepszego! - odparłam z szyderczym uśmiechem.
- Będzie się nieźle tłumaczyć - dodałam.
Po kilku minutach nauczycielka z dość srogą miną przyszła na lekcję. Trzymała w ręce sprawdziany. Położyła je na biurku wybierając jeden z nich. Trzasnęła nim o ławkę, gdzie siedziała uśmiechnięta i rozmawiająca z Yooną, Yu Ri. Blondynka spojrzała zagadkowym spojrzeniem na nauczycielkę, a potem przeniosła swój wzrok na kartkę.
- Tego po tobie się nie spodziewałam! - burknęła nauczycielka oburzona.
Yu Ri przyjrzała się kartce i wprost nie mogła uwierzyć, na jej odwrocie była narysowana koślawa postać z rogami i ogonem diabła. W ręku miała sztylety, a z jej oczu szły błyskawice. Do tego z ust wychodził wężowy język. Dookoła rysunku było mnóstwo przekleństw jak i obelg na temat nauczycielki napisanych drukowanymi literami.
- Skąd....to....- wyszeptała zdruzgotana dziewczyna. - To nie jest moje!
- Z tego co widzę to podpisałaś się na tej kartce, więc nie udawaj głupka! - odpowiedziała stanowczo kobieta mówiąc, że porozmawiają potem na osobności.
Myślałam, że pęknę ze śmiechu. Ta sytuacja była dla mnie przezabawna. Miałam nadzieję, że Yu Ri się nauczy by nie wrabiać już nikogo w cokolwiek jak to zrobiła z alkoholem i Eun Woo na dyskotece.
- Prawdziwy Picasso z ciebie - zaśmiał się cicho Eun Woo do mnie.
- Nie mogłam odmówić sobie tej przyjemności - powiedziałam po czym mrugnęłam do niego.
Kiedy wszyscy byli skupieni na Yu Ri nikt nawet nie zauważył nas przybijających sobie żółwika pod biurkiem za dobrze wykonaną robotę.



Koniec Rozdziału 5

Co myślicie? Podzielcie się w komentarzach. Jaką postać najbardziej lubicie? ;)

piątek, 29 czerwca 2018

Gomen, Aishiteru [RECENZJA]


Podobny obraz

Opis fabuły:


Ritsu to sierota, który od dziesiątego roku życia mieszka w Korei. Pracuje on dla tamtejszej mafii. Pewnego dnia by chronić przyjaciela zostaje trafiony w głowę. Lekarze dają mu tylko kilka miesięcy życia. W Korei spotyka bezbronną i opiekuńczą Rinkę, która nakłania go na powrót do Japonii i do odnalezienie jego biologicznej matki. Mężczyzna jest pewny, że kobieta porzuciła go przez złą sytuację materialną, jednak po odnalezieniu jej w Japonii widzi jak wiedzie dogodne życie ze swoim synem Satoru- sławnym pianistą. Rozgoryczony Ritsu poprzysięga zemstę. 


Kadry z dramy:


Znalezione obrazy dla zapytania Gomen Aishiteru

Znalezione obrazy dla zapytania Gomen Aishiteru

Znalezione obrazy dla zapytania Gomen Aishiteru

Znalezione obrazy dla zapytania Gomen Aishiteru

Znalezione obrazy dla zapytania Gomen Aishiteru

Znalezione obrazy dla zapytania Gomen Aishiteru

Moja opinia:


Na początku średnio byłam ciekawa jak przeczytałam opis fabuły. Wydawało mi się, że nie będzie to wcale ciekawe, szczególnie, że od razu dowiadujemy się o tragicznym losie głównego bohatera. Chodź powiedzmy sobie szczerze drama, gdzie nie ma happy endu jest czymś interesującym, gdyż jest mało spotykana. Myślę, że po tym jak Ritsu wrócił do Japonii zaczęła się prawdziwa zabawa. Ponowne spotkanie Rinki, jak i odszukanie matki w pierwszym odcinku było dość na niskim poziomie. Wydawało się to dość nudne. Wydawało się! Następne odcinki bardzo mnie zszokowały. Fabuła tak nabrała tępa, nowe wątki zaczęły się pojawiać tak szybko, że zanim się obejrzałam był już koniec odcinka. 


Znalezione obrazy dla zapytania Gomen Aishiteru  gif

Jeśli chodzi o grę aktorską to główny bohater odwalił kawał dobrej roboty. Bardzo lubiłam jego styl grania, idealnie pasował do postaci Ritsu. Co do Rinki o dziwno jak to już bywa w japońskich dramach nie była wkurzająca. Niestety nie mogę tego powiedzieć o Satoru, którego głupota pobiła na pewno rekord świata. Było mi szkoda przez pierwsze odcinki tego aktora szczególnie, że pokochałam go przez film "Heroine Shikaku". Tutaj niestety dostał rolę głupkowatego pianisty... na szczęście ta postać wyrobiła się w ostatnich odcinkach, gdzie aż było za dużo dramatycznych sytuacji, więc miał pole do popisu. Skoro już o tym wspomniałam to muszę wam powiedzieć, że w dwóch ostatnich odcinkach chciało mi się płakać. Było to tak wzruszające, nie czułam takich uczuć podczas dramy od czasu "49 Days" 

Podobny obraz

W tej produkcji uwielbiałam wątek romantyczny pomiędzy Ritsu i Rinką. Oni byli stworzeni dla siebie. Wszystkie sceny były naprawdę oryginalne tak jak i sceneria. ( Nie tak jak w niektórych dramach powtarzają te same sceny co były w innych...) Ich związek potrafił chwycić za serce. Wszystko byłoby piękne, jednak zepsuli mi to na co najbardziej czekałam. Chciałam by pokazali jak jego matka dowiaduje się o tym, że on jest jej synem. Niestety wcale tego nie było. Przynajmniej nie bezpośrednio! Brakowało mi tego dramatyzmy podczas odkrycia prawdy, na który czekałam od początku. Myślę, że sens tej dramy zniknął. Oczywiście potem przedstawili to jakoś okrężnie, jednak to już nie było to. Wielki minus za to! Pomimo tego polecam tą produkcję. Myślę, że każdy zakocha się w OST do tej dramy <3 Miło z nią spędziłam czas. Jest to na pewno wyciskacz łez ;) 

Ocena: 8/10 
Gatunek: Romans, Dramat
Liczba odcinków: 10 
Rok emisji: 2017


Trailer:




Muzyka: 


"Forevermore"


W rolach głównych:


Znalezione obrazy dla zapytania Gomen Aishiteru ritsu

Nagase Tomoya jako Okazaki Ritsu

Znalezione obrazy dla zapytania Gomen Aishiteru drama rinka

Yoshioka Riho jako Mita Rinka


Sakaguchi Kentaro jako Hyuga Satoru





Wywiad z Koreanką~!



Cześć, dzisiaj coś nowego. Ostatnio wpadłam na pomysł, żeby przeprowadzić krótki wywiad z moją przyjaciółką Ye Jin. Wiem, że na pewno macie dużo pytań odnośnie Korei i najprawdopodobniej szukacie odpowiedzi w internecie. Chodź nigdy nie wiadomo czy te informacje są prawdziwe. Dlatego właśnie wpadłam na pomysł by przeprowadzić ten wywiad i przybliżyć wam trochę prawdziwe życie w Korei ^^

Korea it's my life: Słyszałam, że Koreańczycy muszą słuchać wszystkiego co powiedzą im rodzice, gdyż jeśli tego nie zrobią to oznacza brak szacunku. Czy to prawda?

Ye Jin: To wszystko zależy od rodziny, jednak musimy podążać za tym co powiedzą nam rodzice. Czasem jest nawet tak, że jeśli mężczyzna chce się ożenić z jakąś kobietą, a jego rodzice jej nie akceptują to wtedy on jest zmuszony zrezygnować z małżeństwa.

Znalezione obrazy dla zapytania kdrama gif

Korea it's my life:  Co myślisz o swoim kraju. Co jest najlepszą rzeczą a co najgorszą w nim? 

Ye Jin: Według mnie trudno jest żyć w Korei, a już szczególnie trudno jest być tutaj uczniem. Rzeczy których się uczymy są naprawdę trudne. Najgorszą rzeczą jest właśnie tutejsza szkoła. Zajęcia zaczynają się o 8 rano, a kończą popołudniu. Następnie od razu musimy biec na inne lekcje, które trwają do 10 lub 11 w nocy. Większość uczniów wraca do domu około północy i zaczyna się uczyć na drugi dzień. Sama chodzę spać po 2 w nocy chodź muszę wstać następnego dnia przed siódmą. 

Znalezione obrazy dla zapytania drama gif study

Ye Jin: Kolejną złą rzeczą według mnie jest szerząca się moda na operacje plastyczne. Wiele osób nie akceptuje siebie i przez to prosi rodziców by ich prezentem na zakończenie szkoły była operacja oczu lub nosa. Trudno jest mi jednak znaleźć pozytywy, chodź z tego co słyszałam to Korea ma podobno szybkie wifi? haha Poza tym popularny jest tutaj bufet szwedzki i wiele osób idzie do takich restauracji żeby się najeść za jak najmniejsze pieniądze. 

Korea it's my life: Skoro zaczęłaś już mówić o tych dodatkowych zajęciach to czy mogłabyś powiedzieć coś więcej na ten temat? 

Ye Jin: Po skończeniu lekcji zazwyczaj mamy dwie rzeczy do wyboru, albo zostać w szkolę na tak zwane self-study. Czyli uczymy się sami w klasie aż do dziesiątej lub druga opcja idziemy do instytutów, gdzie przez kilka godzin uczymy się angielskiego czy matmy. Wszystko zależy od  naszych wyborów przedmiotów. Takie instytuty można spotkać tu na każdym zakręcie, gdyż z tego jest najlepsza kasa, bo w końcu każdy Koreańczyk musi zdać dobrze maturę i dostać się na najlepsze uniwersytety żeby być kimś. Urząd Korei wie, że nasze państwo nie ma tak dużo do zaoferowania jak inne kraje, więc postanowili wykształcić nasze społeczeństwo, dzięki czemu możemy być na równi z innymi wielkimi państwami. 

Korea it's my life: My w szkolę najczęściej uczymy się angielskiego i niemieckiego, jak to jest z tym trzecim językiem w koreańskich szkołach?

Ye Jin: To zależy od szkoły. Ja na przykład w gimnazjum miałam jako następny język po angielskim język chiński. W szkole średniej miałam wybór francuski albo japoński. Ale najczęściej spotyka się chiński i japoński. Z tego co wiem francuski jest popularny wśród studentów uniwersytetów. 

Znalezione obrazy dla zapytania drama gif learn


Korea it's my life: Co myślisz  o koreańskich dramach i aktorach? Są oni rozchwytywani tak samo jak amerykańscy aktorzy? 

Ye Jin: Korea produkuje naprawdę mnóstwo dram co za tym idzie wiele osób chce zacząć karierę aktorską. Często mogę zobaczyć popularnych aktorów takich jak np Lee Min Ho czy Kim Woo Bin na różnych telebimach lub w reklamach. Szczerze mówiąc nie oglądam koreańskich dram, ale wiem, że są popularne zagranicą. Nie wiem czy wiesz, że w Korei nawet powstał szlak turystyczny "Śladami koreańskich dram". prowadzi on przez większość miejsc, gdzie były nagrywane świetne produkcje. Jednak muszę podkreślić, że wiele Koreańczyków nie lubi kdram, ani kpopu, więc najlepiej przy takich osobach się o tym nie rozgadywać haha

Podobny obraz

Korea it's my life: Ile musicie mieć lat by legalnie jeździć autem i pić alkohol?

Ye Jin: Z tego co wiem to u was jest to 18 lat. My niestety musimy skończyć 20 lat...

Znalezione obrazy dla zapytania drama gif study



Jeśli chcielibyście o coś zapytać Koreańczyka śmiało zostawcie komentarz. Ja o to spytam
Ye Jin i wrócę do was z drugim wywiadem ;) Mam nadzieję, że się wam podobało ^^

wtorek, 26 czerwca 2018

Smoczy Tron Rozdział XIII




W ostatnim rozdziale~

Su Jin słysząc imię Jong Min nie mogła uwierzyć. Była w pałacu Ha Ny i na wyciągnięcie ręki miała brata Se Hyuna, który podpisał sojusz z Meiko.
Po chwili przypomniała również sobie wszystko co stało się w jaskini. Posmutniała wtedy, gdyż wiedziała, że prawdopodobnie jej przyjaciele myślą, że nie żyje. Jednak postanowiła wykorzystać tą szansę gdy już była w pałacu. Nagle jej rozmyślania przerwały otwierające się drzwi. Do komnaty dziewczyny wszedł Jong Min we własnej osobie.
- Lepiej się czujesz? - zapytał.
- Tak, dziękuję, że mnie uratowałeś.
- To mój obowiązek jako przyszłego cesarza- odparł radośnie chłopak.
- Ta jasne...zobaczymy kto tu niby będzie cesarzem - pomyślała lekceważąc bruneta.
- Pamiętasz może co się stało? - zapytał zmartwiony.
- Nie, nie wiem nawet co tam robiłam, wiem tylko, że mam na imię Surin...- wyjaśniła kłamiąc o utracie pamięci.
Wiedziała, że musi pozostać w pałacu i uwieść Jong Mina by zerwał sojusz z Meiko. Miała zamiar postępować według planu Ha Ny i nie dopuścić by ktoś odkrył jej prawdziwe zamiary.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Jun Ho przez to, że powiedział o możliwym przeżyciu Su Jin ucieszył wszystkich znajomych. Ha Na była pełna nadziei. Chciała sprawdzić, czy jej przyjaciółka przeżyła.Wciąż miała przed oczami rozżalony wzrok, jak i łzy cyrkówki. Nikt z obecnych nie chciał tracić czasu, więc po huraganie wyruszyli na koniach w stronę, gdzie prawdopodobnie było ujście rzeki na powierzchnię. Niestety niezależnie od tego jak długo jechali nie mogli nic znaleźć.
- Ha Na zróbmy postój - poprosił Sung San, widząc, że konie są zmęczone chodzeniem po kamieniach.
Cesarzowa przystała na propozycję, jednak nie było to coś co ją zadowalało. Z dość ponurą miną zeszła z konia i przywiązała go do pobliskiego drzewa, a sama zeszła do rzeki. Rozglądnęła się wokół z nadzieją, że może gdzieś ujrzy przyjaciółkę. Jednak uświadomiła sobie, że naprawdę jej tam nie ma. Będąc cała w rozpaczy usiadła na jednym z wielkich kamieni, które były tak ogromne, że dochodziły prawie do połowy górskiej rzeki. Spuściła głowę podtrzymując czoło jedną z rąk będących opartych o kolana. Przygryzła wargi i zmrużyła oczy z których po chwili uroniła łzy. Zacisnęła zęby z bezradności. Nie wiedziała już co robić. To co się stało w jaskini było dla niej ciosem. Wiedziała, że jeśli Su Jin tego nie przeżyła to ona będzie się obwiniać do końca życia.
Jej przemyślenia przerwał Sung San, który zauważył smutek towarzyszący jego ukochanej. Usiadł koło niej na kamieniu. Był ubrany w swoją czarną zbroję, która świeciła się w promieniach słońca.
- Nie martw się tak...- powiedział głosem pełnym troski. - Moja siostra jest na tyle silna, że na pewno udało jej się przeżyć...
- Zresztą potrafi świetnie pływać, więc musimy być dobrej myśli- wyjaśnił chłopak po czym delikatnie podniósł podbródek osowiałej dziewczynie by spojrzała na niego. Ujrzał wtedy szkliste oczy, które sprawiły, że od razu mocno ją przytulił do siebie.
- Nawet nie wiesz jak za tobą tęskniłem! - zmienił temat, by Ha Na oderwała się od tematu Su Jin.
- Przepraszam, że nie udało mi się spełnić mojej obietnicy...nie zdążyłem się pojawić w dniu ślubu...- dodał z ciężkością w głosie.
Ha Na przecząco pokiwała na boki głową.
- Nie, to nie twoja wina - odparła wtulając się niego.
Po chwili kiedy otwarła oczy będąc wciąż w jego objęciach zobaczyła Hye Ri. Stała ona kilka metrów dalej i wydawałoby się, że słyszała całą ich rozmowę. Starsza siostra dziewczyny pokazała gestem na swój brzuch robiąc półkole po czym rozłożyła ręce na boki. Miało to oznaczać by powiedziała o dziecku, skoro w końcu ma okazję. Ha Na trochę speszona spojrzała na brązowe oczy Sung Sana po czym oznajmiła, że musi mu o czymś powiedzieć.
- Wiem, że to niezbyt dobra pora, kiedy ryzykujemy naszymi życiami każdego dnia, jednak muszę ci powiedzieć, że jestem w ciąży...- odparła dość niepewnie na to co odpowie generał.
Sung San słysząc to cały znieruchomiał. Był niezmiernie zaskoczony tą wiadomością. Nigdy czegoś takiego się nie spodziewał. Jednak na szczęście szybko wrócił do siebie i z uśmiechem na twarzy mocno przytulił dziewczynę.
- Naprawdę?! - zapytał dla pewności z radością w głosie.
Ha Na była szczęśliwa widząc reakcję Sung Sana. Jednak chciała mu jeszcze coś powiedzieć.
- Dlatego też postanowiłam, żeby zapewnić temu dziecko bezpieczeństwo wyślę go z dala od tego co dzieje się w pałacu - dodała. - Co o tym myślisz?
- Co masz dokładnie przez to na myśli?- dopytał poważnym głosem.
- Muszę odzyskać tron, więc nie mogę skupić się obecnie na dziecku, chcę by do czasu aż nie wygramy w starciu z Meiko pozostało ono u Admirała. Poproszę go by je przygarnął i zajął się nim do czasu aż zakończą się walki, a my będziemy mogli je w pełni chronić. Teraz nie zdołalibyśmy tego zrobić, jeśli by było przy naszym boku...
Sung San uważnie słuchał tego co ma do powiedzenia cesarzowa. Wydawało mu się jednak, że wszystko już zostało przez nią podjęte. Chodź jak się dłużej nad tym zastanowił to wydawało mu się to sensowne wyjście, gdyż Ha Na i on nie mogą w pełni zaangażować się w odzyskanie tronu jeśli będą musieli się zajmować dzieckiem. Pomimo tego dla obydwojgu przyszłych rodziców było to dość smutne wyjście. Oddanie dziecka innej osobie. Jednak wiedzieli, że to na krótki czas, więc zgodzili się na ten pomysł. Po tym jak jeszcze chwilę ze sobą porozmawiali na ten temat Ha Na zawołała innych by dołączyli do nich gdyż chciała wyjaśnić co dalej mają w planach. Po kilku minutach wszyscy siedzieli już na ogromnych kamieniach słuchając planu cesarzowej.
- Na początek wydaje mi się, że skoro połączyliśmy siły z Seung Ho to powinniśmy iść do Plemienia i spróbować zjednoczyć je jakoś znowu ze sobą - wyjaśniła stanowczo.- W końcu mamy jednego wroga i nie jesteśmy nim my tylko Meiko!
- Z tym nie ma problemu, porozmawiam z Oh Mi Ran i na pewno przyłączy się do nas - odparł brat dziewczyny.
- Jednak pierwsze musimy połączyć nasz oddział z Yi Hanem i Se Hyunem, którzy wyruszyli szukać Kikyo... - westchnęła Hye Ri wiedząc, że najlepiej jechać do Plemienia z synem Oh Mi Ran.
- Masz rację. Myślę, że Yi Han również dużo by tam pomógł, a do tego obecność Kikyo była by dla nas przewagą podczas układania planu najazdu na pałac - przyznała rację siostrze. - Ciekawe czy znaleźli ją...
- No dobra a co dalej? - zapytał Jun Ho próbując zrozumieć plan.
- Chcę pojechać na granicę i zbadać sprawę fałszywej soli, a potem zniknę na parę miesięcy... - wyjaśniła Ha Na.
- Znikniesz?!- dopytali wszyscy zaskoczeni oprócz Sung Sana.
- Muszę ochronić dziecko, więc postanowiliśmy, że udam się do Admirała i tam urodzę, jak i pozostawię je tam. Tylko jemu mogę ufać, a poza tym to będzie dla tego malucha też dobra przykrywka. Będzie wtedy bezpieczny.
Po wysłuchaniu tego wszyscy zrozumieli jak dużo Ha Na musi poświęcić dla cesarstwa.
- Dlatego mam nadzieję, że w czasie mojej nieobecności będę mogła na was liczyć!  - dodała rozładowując trochę tą spiętą atmosferę.
Tym czasem w pałacu cesarskim Su Jin powoli nabierała sił. Będąc sama w wielkiej komnacie usiadła na okrągłym łóżku i rozglądnęła się wokół. Pokój wyglądał podobnie do tego w którym zatrzymywała się w pałacu, gdy jeszcze rządziła Ha Na. Nagle wielkie drzwi do jej komnaty otworzyły się i do środka weszła młoda służąca niosąca herbatę oraz jakieś jedzenie.
- Czas na obiad - zakomunikowała rozkładając talerze na stoliku znajdującym się na środku pomieszczenia.
Su Jin niepewnie wstała i podeszła do stołu penetrując go swoim wzrokiem. Była naprawdę głodna, więc szybko usiadła i zaczęła jeść. Podczas posiłku służąca ubrana w niebieską,roboczą sukienkę z długim rękawem stała koło stołu na wypadek, gdyby cyrkówka czegoś potrzebowała. Była ona dość młodą dziewczyną. Mogła mieć około szesnastu lat. Miała brązowe włosy i troszkę ciemniejszą karnację niż wszyscy inni służący. Su Jin co jakiś czas na nią zerkała po czym postanowiła jej podziękować.
- Dziękuję, to ty się mną wcześniej zajęłaś...
Dziewczyna otworzyła oczy ze zdziwienia i szybko zaprzeczyła kłaniając się z szacunkiem.
- Pani nic nie zrobiłam, jesteś gościem przyszłego władcy, to mój obowiązek - odparła zmieszanym dość tonem.
Dziwnie się czuła z tym, że ktoś jej podziękował. Parę miesięcy temu została sprzedana na rynku niewolników w Goryeo Królowi. Miała zostać jego jedną z kilkuset sług. Zawsze była traktowana jak nic nie znacząca osoba, więc słysząc nagle słowa podziękowania za jej gest poczuła się dziwnie. Było to dla niej naprawdę miłe.
- Chyba nie jesteś stąd... - zagadnęła siostra Sung Sana przyglądając się ciemniejszej skórze szatynki.
- Nie...pochodzę z kraju położonego za Mongolskim Imperium... - wyjaśniła.
-Jak masz na imię?
- Ahena Pani...
- Już daj spokój z tą Panią, jestem Su Jin!
W tamtym momencie na twarzy szatynki pojawił się uśmiech. Po zjedzeniu obiadu cyrkówka postanowiła się przejść i wypytać trochę Ahenę o to co się stało. Podczas przechadzki po ogrodzenie na krańcu pałacu Su Jin przysiadła na pobliskim mostku przechodzącym przez jeziorko z pomarańczowymi rybkami. Most z drewna był półokrągły, więc kiedy Su Jin przysiadła na jego środku i spuściła nogi to była kilkanaście centymetrów nad wodą.
- Mówiłaś wcześniej, że jestem gościem Jong Mina...jak to się stało?
- To on uratował cię w lesie i przyprowadził do pałacu. Kazał się tobą zająć... - wyjaśniła najlepiej jak mogła szatynka.
Cyrkówka jednak wolała usłyszeć coś więcej. Z lekkim grymasem spojrzała na wodę które oświetlało Słońce. Wyglądała jak ciekłe złoto, co bardzo się jej spodobało.
- Hej no daj spokój, jak to tego nie umiesz! - krzyknął ktoś tak głośno, że Su Jin aż się poderwała z miejsca.
Zaskoczona tym trochę rozejrzała się wokół po czym spytała służącej kto to był.
Ona z dość zirytowanym spojrzeniem odparła, że to znajomi Jong Mina. Czwórka chłopaków z Goryeo, którzy prawdopodobnie w przeciągu tygodnia rozsadzą cały ten pałac, bo gdziekolwiek się do teraz nie pokazali to zawsze coś zepsuli. Su Jin zaśmiała się słysząc Ahene po czym postanowiła zobaczyć tych sławnych znajomych Jong Mina. Miała nadzieję, że dzięki nim uda jej się jakoś zbliżyć do przyszłego władcy i wypełnić plan Ha Ny. Wolnym krokiem podreptała na plac główny skąd dochodziły dźwięki, które wcześniej słyszała. Ku jej zdziwieniu kiedy wyszła zza budynku ujrzała dwa wielkie słupy na około cztery metry oraz linę przymocowaną do obydwu z nich. Była ona bardzo napięta, żeby było można po niej przejść. Ukryta w cieniu budynku przyglądała się temu co się tam wyprawia. Jong Min ubrany w biały płaszcz i niebieską szatę królewską siedział na przyszykowanym tronie na uboczu placu i przyglądał się z dwoma przyjaciółmi trzeciemu, który próbował chodzić po linie. Niestety robił to tak nieudolnie, że od razu spadał do asekuracyjnej siatki na dole. Przyszedł czas na samego Jong Mina. Dumnie wstał z tronu i wyszedł na słup skąd miał zacząć swój niebezpieczny spacer. Rozłożył ręce na boki po czym postawił pierwszy krok. Lina zaczęła się tak kołysać na boki pod ciężarem mężczyzny, że wykręcała go w każdy możliwy sposób. W końcu już nie udało mu się utrzymać równowagi i runął na siatkę. Su Jin cicho się zaśmiała widząc jak są oni nieudolni. Nagle poczuła czyjś chwyt rąk na ramionach. Kiedy się odwróciła zobaczyła mężczyznę o czarnych włosach związanych w kucyk.
- Podglądamy? - zapytał męski głos po czym wyciągnął na siłę ją z ukrycia.
- Patrzcie kogo my tu mamy, śmiała się z was! - zakomunikował chłopak urażony postawą dziewczyny.
Jong Min oraz trzech pozostałych jego znajomych spojrzała na niską dziewczynę uczesaną w lekki kucyk.
- No serio... - westchnęła.
- W takim razie niech może nasz gość pokaże nam co potrafi? - zaproponował Jong Min.
Pomysł od razu poparli jego znajomi.
- A co jeśli tego nie zrobię? - zapytała próbując grać twardą.
- To wtedy cię zetniemy o głowę - odparł z przelotnym uśmieszkiem.
Su Jin z niepokojem chwyciła się za szyję. Ledwo mogła przełknąć ślinę przez tą sytuację.
- Tak traktujesz swojego gościa?
- Często zmieniam zdanie - odparł pokazując gestem by weszła na słup.
- Co za głupcy, nawet nie wiedzą, że chodzenie po linie to część mojego życia... - pomyślała z lekką pogardą wchodząc po drewnianej drabinie. Kiedy znalazła się już na górze mogła ujrzeć pewne siebie miny Jong Mina i jego znajomych.
- W takim razie to specjalnie dla ciebie - odpowiedziała Su Jin mrugając do chłopaka.
Po tym wzięła głęboki wdech, weszła na linę jakby nigdy nic . Podskoczyła do góry robiąc przy tym szpagat bezpiecznie potem lądując. Następnie schyliła się i zrobiła fikołka po czym usiadła na linię i rozbujała ją jak huśtawkę. Po chwili z satysfakcją uśmiechnęła się i zeskoczyła na sam dół wykonując w powietrzu jeszcze jeden obrót bezpiecznie lądując przed Jong Minem wciąż mającym otwartą buzię z wrażenia.
- Chyba dzisiaj mnie nie zetniesz o głowę - szepnęła mu na ucho.

Koniec Rozdziału XIII

czwartek, 21 czerwca 2018

The Watcher Rozdział IV




W ostatnim rozdziale~

Sama nie mogłam uwierzyć w to co robię. Zostawiłam chłopaka moich marzeń i biegnę pomóc Eun Woo. To chyba ja musiałam być pijana... Jednak jak by na to nie patrzyć Eun Woo był pierwszą osobą w klasie z którą mogłam normalnie porozmawiać i nie oceniał mnie z tego jaka jestem. Pomagał mi i nawet chronił przed tymi wiedźmami wcześniej. Czułam, że powinnam mu pomóc. Chciałam to zrobić. Po wyjściu na antresole zobaczyłam mnóstwo osób z mojej szkoły. Rozmawiali i pili napoje. Zaniepokojona przeleciałam po wszystkich wzrokiem w poszukiwaniu chłopaka, jednak nigdzie go nie dostrzegłam. W końcu zeszłam na dół do swojej szafki i postanowiłam do niego zadzwonić. Wpisałam mój kod  i wyjęłam telefon wybierając numer Eun Woo. Za drugim razem w końcu odebrał. 
- Gdzie jesteś?! 
-  Skła... - odparł głos po czym połączenie się zakończyło. 
Byłam wściekła na to, że się rozłączył, jednak wiedziałam, że jeśli nauczyciele znajdą go wcześniej ode mnie to na pewno zostanie wyrzucony ze szkoły. Jego los leżał w moich rękach...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wiedziałam, że czas mnie goni, więc jak najszybciej chciałam odnaleźć Eun Woo. Wciąż miałam w głowie słowa, które wypowiedział
- Skła...- powtórzyłam zniecierpliwiona.
- No właśnie!
Od razu wpadłam na pomysł, gdzie może być. Niedaleko sali gimnastycznej był składzik na piłki i inne przyrządy sportowe. Podczas dyskotek zawsze stał pusty i nikt ta nie zaglądał, więc to było idealne miejsce by się schować. Od razu zatrzasnęłam szafkę i pobiegłam do składzika. Na schodach na antresole ujrzałam Yu Ri, która wraz z Woo Hyunem prowadzili nauczyciela dyżurującego na górę, żeby wpakować Eun Woo w tarapaty. Na szczęście nie wiedzieli, że ukrył się. Miałam nadzieję, że jednak nie pomyliłam się i znajdę go w składziku, gdyż nauczyciel na pewno przepatrzy większość pomieszczeń. Biegnąc przez korytarz koło szatni na horyzoncie zobaczyłam lekko uchylone, białe drwi na wprost mnie. Szybko podbiegłam i niepostrzeżenie weszłam do środka. Panowała tam ciemność, więc chciałam znaleźć jakiś włącznik przy okazji wołając Eun Woo. Włącznik znalazłam, jednak po naciśnięciu go żarówka się nie zaświeciła.
- Tej szkoły nawet na to nie stać - warknęłam wkurzona całą tą sytuacją.
Postanowiłam dać sobie spokój z tą nieszczęsną lampą i zamiast tego weszłam głębiej składzika. Mijając kozła przez którego niedawno skakaliśmy skierowałam się na sam koniec pomieszczenia szukając wszędzie chłopaka. Mijałam piłki, kije jak i różne siatki. W końcu ujrzałam go siedzącego koło kosza z piłkami do siatki. Wyglądał on naprawdę koszmarnie. Miał zmęczone oczy, był cały czerwony, nawet nie mógł utrzymać równowagi!
- Eun Woo co z tobą? - zapytałam podbiegając do niego.
Chłopak odpowiedział mi coś niezrozumiałego, więc chwyciłam go za ramiona i potrząsnęłam nim.
- Weź wróć do życia! Nie ma czasu na twoje mamrotanie do siebie - powiedziałam martwiąc się, że za niedługo nas nakryją.
Po kilkakrotnym potrząśnięciu nim w końcu wydawało mi się, że wracał do zmysłów. Jednak to co ktoś mu dolał było naprawdę mocne, więc wiedziałam, że musimy się wynosić ze szkoły i to jak najszybciej. Niestety zdarzył się najgorszy scenariusz. Usłyszałam głos nauczyciela i Yu Ri niedaleko wejścia. Szli do składzika! Słysząc dochodzące z zewnątrz dźwięki myślałam, że moje serce się zatrzyma. Szybko popchnęłam chłopaka na stertę materaców poukładanych jeden na drugim.
- Co robisz? - szepnął skołowany odzyskując powoli przytomność.
- Bądź cicho jeśli chcesz wyjść z tego cało! - warknęłam wchodząc na materac za nim.
Sterta materaców do gimnastyki artystycznej stała na samym końcu magazynu w samym rogu. Do tego były one zakryte szafką z kijami do hokeja, więc miałam nadzieję, że tak daleko nauczyciel nie przyjdzie go szukać. Dla pewności jeszcze kazałam przesunąć się Eun Woo pod samą szafkę. A sama przyczołgałam się do niego kładąc na nas jeden z mniejszych materaców będących obok. Chciałam być pewna, że na pewno nas nie zobaczy. Byłam kilka centymetrów od niego. Prawie przytuleni do siebie czekaliśmy na rozwój wydarzeń.
- I gdzie jest ten Eun Woo? - zapytał nauczyciel Yu Ri wchodząc do środka.
- Widziałam go, na pewno jest gdzieś niedaleko!
Nauczyciel przewrócił oczami i przeszedł przez cały składzik w poszukiwaniu chłopaka. Będąc niedaleko nas Eun Woo nagle otworzył usta by coś powiedzieć. Widząc to szybko zakryłam mu je dłonią i pokazałam by był cicho. Cały czas obserwowałam nauczyciela przez małą szczelinę, więc zauważyłam jak mężczyzna mając dość kłamstw Yu Ri podrapał się po głowie widząc, że nigdzie nie ma Eun Woo po czym wyszedł na zewnątrz wyprowadzając za sobą żalącą się Yu Ri. Po ich wyjściu odetchnęłam z ulgą. Spojrzałam na Eun Woo, który był wpatrzony we mnie. Kiedy patrzyliśmy sobie w oczy uśmiechnął się do mnie. Odwzajemniłam uśmiech po czym wygrzebałam się z tej sterty materaców. Zobaczyłam, że wciąż się zawracał co dość mnie zmartwiło, więc zaproponowałam mu, żeby już lepiej wracać. Cały jeszcze kiwał się na boki, więc wzięłam go pod ramię i pomogłam mu iść. Na szczęście obok składzika było awaryjne wyjście ze szkoły, więc gdy wszyscy byli na sali gimnastycznej lub na antresoli my niepostrzeżenie wyszliśmy na zewnątrz. Świeże powietrze trochę mu pomogło, więc już normalnie zaczął mówić, jednak wciąż był na tyle słaby, że nie mógł samodzielnie iść. Wiedziałam, że nie doniosę go sama do jego domu, więc postanowiłam wezwać taksówkę. Po półgodzinie byliśmy już pod jego drzwiami do domu. Trzymałam go w pasie, jego głowa lekko opadała na moje ramię, a ja już w pełni wykończona zadzwoniłam dzwonkiem. Ku mojemu zdziwieniu drzwi otworzył mi Chang Min, który widząc nas obydwoje wytrzeszczył oczy.
- Co się mu stało? - zapytał zaskoczony widząc w jakim stanie jest jego brat.
- Długa historia, jest twoja mama? - zapytałam.
- Nie... miała dzisiaj wieczorem pojechać w podróż służbową i wróci dopiero za dwa dni - powiedział pomagając mi jakoś zaprowadzić Eun Woo do jego pokoju na górze.
Po długiej męczarni wyciągania go po schodach w końcu po dojściu do pokoju puściłam go by mógł położyć się i odpocząć. Po wyprostowaniu się poczułam, że ledwo żyję. Byłam strasznie wykończona. Spojrzałam na twarz Eun Woo. Wyglądał on naprawdę delikatnie i bezbronnie. To co zrobiły te wiedźmy było nie do usprawiedliwienia. Martwiłam się o niego. Jednak teraz byliśmy bezpieczni, więc odetchnęłam z ulgą. Cieszyłam się, że znowu pokrzyżowałam plany Yu Ri. Z lekkim uśmiechem chwyciłam za kołdrę która leżała obok chłopaka i przykryłam go mówiąc, żeby wypoczął.Wiedząc, że czas już na mnie postanowiłam się pożegnać. Kiedy już miałam odejść nagle chwycił mnie za nadgarstek zatrzymując mnie. Usiadł na łóżku i spojrzał na mnie.
- Dziękuję za dzisiaj...- powiedział miłym głosem patrząc na mnie tymi swoimi brązowymi oczami.
Jego lekko roztrzepane, czarne włosy, jak i głębokie oczy wpatrzone we mnie sprawiły, że poczułam delikatne motyle w brzuchu. Z lekkimi rumieńcami na twarzy i dziwnym uczuciem w środku szybko odwróciłam wzrok by zniwelować to co robiło ze mną jego spojrzenie. Mój wzrok osiadł na jego biurku, które stało obok. Był tam rozłożony notatnik w którym było zapisane moje imię. Zdziwiłam się. Podeszłam bliżej by się temu przyjrzeć.
- Plan ujawnienia prawdziwej twarzy Se Ny...- przeczytałam zszokowana.
Eun Woo widząc, ze zauważyłam notatnik zażenowany podbiegł by mi go odebrać. Niestety przez swój stan zakręciło się mu w głowie, gdy zabrał mi zeszyt i sam tracąc panowanie w nogach upadł na mnie. A ja zszokowana pod nagłym ciężarem spadłam na ziemię. Kiedy otworzyłam oczy zobaczyłam leżącego na sobie chłopaka. Leżeliśmy obydwoje na futrzanym dywanie bruneta. Próbowałam wstać. Nie czułam się dość komfortowo, jednak on odwrócił twarz w moim kierunku i wtedy przez przypadek stało się to.  Pocałowaliśmy się...
Nigdy nie sądziłam, że to się stanie nawet przez przypadek. Pierwsze Se Hun teraz on... Chodź pomimo tego, że wiedziałam, że był to wypadek to jakoś poczułam ciepło w sercu.
-Czyżbym się w nim zakochała? - pomyślałam nie dowierzając.
- Nie...przecież od zawsze lubiłam Se Huna...- próbowałam wbić sobie do głowy. - Eun Woo to tylko przyjaciel...przyjaciel... nic więcej...- wciąż biłam się z myślami.

Koniec Rozdziału IV

środa, 20 czerwca 2018

The Watcher Rozdział III



W ostatnim rozdziale~

Po chwili z kuchni wyszła czterdziestolatka z filiżanką herbaty dla mnie, po czym usiadła naprzeciwko mnie.
- Mam nadzieję, że uda ci się skłonić Chang Mina do nauki angielskiego... - zaczęła.
- Chciałabym, żeby opanował ten język, jednak trudno go czegoś nauczyć...
- Niech się Pani nie martwi, zrobię co w mojej mocy by Pani jak i on byli zadowoleni.
- Cieszę się, w takim razie czy możesz przychodzić do nas dwa razy w tygodniu po szkole? - zapytała łagodnym tonem. - Możesz wracać razem z Eun Woo skoro jesteście kolegami z klasy...
- Oczywiście, nie ma problemu - odpowiedziałam z uśmiechem na ustach.
Dopiero po dopiciu herbaty uświadomiłam sobie co to znaczyło. Dwa razy w tygodniu miałam przychodzić tutaj i widywać Eun Woo poza szkołą... Ten dzień nie mógł być bardziej zwariowany...


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Następnego dnia w szkolę nie miałam ochotę na nic. Wszystko wydawało mi się ponure, może to przez to, że padało cały dzień. Nagle z zamyślenia wyrwał mnie na lekcji Eun Woo, który trącił mnie łokciem. 
- Co? - wzburzyłam się. 
- Twoja kolej na rozwiązanie zadania na tablicy! - odparł chłopak sprawiając, że poczułam się zażenowana tą przesadzoną reakcją. 
Przeprosiłam go za to. Podeszłam do tablicy trzymając niebieski zbiór do matematyki i przepisałam przykład na tablicy. Znowu pojawiły się tam pierwiastki, dziwne wzory, jednak na szczęście pani widząc moje zmieszanie pomogła mi to rozwiązać. Zadowolona usiadłam w ławce koło Eun Woo. Od wczorajszego dnia kiedy chłopak usiadł ze mną żadne z nas nie wróciło już na swoje miejsce. Nie miałam zamiaru znowu siedzieć koło tych trzech wiedźm. Z Eun Woo natomiast siedziało mi się całkiem dobrze. Często rozmawialiśmy na przerwach, jednak wciąż nie dawało mi spokoju to jak narzekał do swojej mamy o to, że pojawiłam się w jego domu. Wydawało mi się to dość dziwne, szczególnie, że dobrze się dogadywaliśmy w szkolę. 
Dzisiaj jednak byłam naprawdę podekscytowana dyskoteką. Miałam nadzieję, że Se Hun zaprosi mnie do tańca sądząc po jego wczorajszym zachowaniu, chodź z drugiej strony wydawało mi się to za piękne. Skończyłam lekcję około drugiej i po zabraniu rzeczy z mojej szafki ruszyłam w stronę wyjścia ze szkoły rozglądając się za Eun Woo z którym miałam dzisiaj iść do jego domu. Idąc przez korytarz słyszałam jak wszyscy rozmawiali o dyskotece. Co ubiorą, kogo zabierają i tak dalej. Stek mało znaczących bzdur. Widząc na horyzoncie So Rę i Yu Ri od razu założyłam słuchawki mając nadzieję, że przejdę obok nich bez wdawania się z nimi w rozmowę. Ruszyłam pewnym krokiem naprzód, gdy mijając je poczułam czyjś dotyk na ramieniu. Odwróciłam wzrok ku stojącej obok Yu Ri. Od razu pomyślałam czego znowu chcą te wiedźmy. 
- Widzę, że nieźle się dogadujesz z Eun Woo...- zaczęła. - Płacisz mu, żeby się z tobą zadawał? 
Myślałam, że coś mnie trafi. Przewróciłam oczami i już miałam odejść i to zignorować, gdy wtrąciła się So Ra. 
- Nie musi, są przecież teraz na tym samym poziomie - zaśmiała się blondynka. 
- Całe szczęście, że w końcu dał nam już spokój był taki irytujący...- dodała Yu Ri. - Już dawno byśmy się go pozbyły z paczki, gdyby nie to, że fajnie było z niego robić głupka wmawiając mu, że jesteśmy jego przyjaciółmi! 
- Racja, raz nawet gdy zrobił imprezę nikt na nią nie przyszedł bo wysłaliśmy wiadomości do wszystkich oprócz niego, że impreza została odwołana. A ten biedny czekał - zakpiła znowu. 
- Nawet Woo Hyun nagrał go wtedy! Do teraz jak widzę ten filmik to śmiać mi się chce - powiedziała pełna satysfakcji Yu Ri. 
Wtedy dopiero mogłam zobaczyć ich prawdziwe twarze. Obydwie były zepsute aż do szpiku kości. Było mi coraz bardziej żal chłopaka. Chodź w sumie ja byłam w takiej samej sytuacji co on... Nagle ni stąd ni zowąd z drugiego piętra ze schodów ktoś wylał wodę prosto na te dwie blondynki. Cieknąca woda po ich włosach jak i zniszczony makijaż sprawił, że pisnęły i ze wściekłością w oczach rozejrzały się wokół. Zobaczyły czarnowłosego chłopaka stojącego na drugim piętrze koło balustrady schodów. Był to Eun Woo. Do mnie dopiero po chwili doszło to co się przed chwilą stało. Spojrzałam na chłopaka, a on udając zmartwioną minę odezwał się do Yu Ri. 
- Yu Rciu tak bardzo przepraszam, podlewałem kwiaty i jakoś tak mi się wymsknęła cała butelka na was...- odparł dumny z tego co zrobił. 
Krótkowłosa blondynka słysząc takie zdrobnienie swojego imienia jak i postawę Eun Woo była cała czerwona ze wściekłości. Spojrzała na chłopaka tak jakby miała go zabić. 
- Yu Ri twoja torebka, musisz ją szybko wysuszyć! - powiedziała So Ra zaniepokojona o firmową rzecz. 
- Lepiej biegnij po ręcznik bo Gucci nie trawi wody- zaśmiał się Eun Woo. 
Wybuchłam śmiechem. Ta sytuacja była tak komiczna, że nie wytrzymałam. Po chwili brunet zszedł do mnie i spytał się czy wszystko w porządku. Byłam trochę zaskoczona tym, gdyż w sumie rozmawiały one w większości o nim. Nie rozwijaliśmy jednak tego temu, gdyż czas nas gonił. Za pół godziny miałam już zacząć uczyć jego brata, więc szybko wyszliśmy ze szkoły i skierowaliśmy się na jego osiedle. Szliśmy powoli rozmawiając na temat nowego comebacku naszej ulubionej grupy. Zanim się spostrzegliśmy byliśmy już przy bramce do domu chłopaka. Jak gentleman przytrzymał ją bym mogła wejść do środka. Widząc jego zmienione nastawienie co do mojego przychodzenia i uczenia jego brata postanowiłam zapytać dlaczego wcześniej tak zareagował. 
- A więc słyszałaś? - dopytał zażenowany. - Chodziło mi o to, że może być to trochę dla ciebie niezręczne...
Byłam trochę zaskoczona jednak zrozumiałam, że nie ma sensu ciągnąć tego tematu więc jedynie się uśmiechnęłam i weszłam do środka. Po zamknięciu drzwi z kuchni usłyszałam głos mamy Eun Woo. Powiedziała mi, żebym się rozgościła i chwilę zaczekała, bo Chang Min kończy jeść obiad. Po chwili młodszy klon Eun Woo podszedł do mnie i zaprowadził mnie do swojego pokoju, gdzie miałam go uczyć. Po wejściu do środka zobaczyłam niebieski pokój z brązowymi meblami. Pod oknem stało biurko z przyszykowanymi kartkami i zeszytami. Usiadłam na jednym z krzeseł. Za moim przykładem poszedł Chang Min, który spytał od czego zaczniemy. Na początek jak zawsze postanowiłam pierwsze porozmawiać z nim chwilę po angielsku. Chciałam by mi się przedstawił i odpowiedział na kilka pytań bym mogła zauważyć jaki jest jego poziom języka. Po paru minutach wypisałam na kartce to nad czym trzeba popracować, więc zaczęliśmy pierwsze od zadania ze szkoły, po czym zadałam mu parę przykładów z książki którą przyniosłam ze sobą. Zauważyłam, że szybko wszystko łapał więc cieszyłam się, gdyż nie lubię zbytnio uczyć osób, które są zmuszane jedynie przez rodziców. Widać było, że on sam również chciał zrozumieć ten język. Zanim się obejrzałam minęło półtorej godziny, czyli mój czas uczenia. Wyszłam z pokoju chłopaka pozostawiając mu jeszcze stertę zadań domowych. Wiem, że mogłam wyglądać na surową nauczycielkę, jednak nie chciałam żeby ktoś pomyślał, że płaci mi na darmo. Więc na pożegnanie uśmiechnęłam się i zamknęłam drzwi do jego pokoju. Byłam na pierwszym piętrze, gdzie znajdował się jeszcze jeden pokój. Najprawdopodobniej należał on do Eun Woo. Drzwi były uchylone, jednak panowała tam ciemność, więc zeszłam na dół szukając wzrokiem bruneta. Zobaczyłam go na kanapie w salonie oglądającego telewizję. 
- Skończyliśmy już na dzisiaj - powiedziałam widząc, że jego mama weszła do salonu. 
Uśmiechnięta poprosiła bym na chwilę jeszcze usiadła na kanapie i opowiedziała jej jak widzę jego poziom. Pewna siebie przysiadłam na wygodnej sofie i opowiedziałam w czym Chang Min ma braki i co trzeba poćwiczyć. Po jej minie zrozumiałam, że najwidoczniej jest zadowolona ze mnie, więc widząc już która jest godzina pożegnałam się i już miałam iść gdy usłyszałam głos Eun Woo za mną, 
- Idziesz na dyskotekę? - zapytał stojąc przy wejściu do salonu. 
- Mam taki zamiar, a ty? 
- Może wpadnę, chociaż dla posłuchania muzyki.
Nie byłam pewna co odpowiedzieć, więc uśmiechnęłam się i po pożegnaniu się wyszłam. Powietrze na zewnątrz było nadzwyczaj orzeźwiające, więc zrelaksowana poszłam do domu. Trzy godziny później ubrana już w błyszczącą sukienkę i baletki widząc która już godzina wyszłam z domu. Postanowiłam rozpuścić włosy, gdyż nigdy nie lubiłam ich spinać. Po kilkunastu minutach doszłam już do szkoły w wprost perfekcyjnym nastroju. Chciałam spotkać Se Huna, znowu z nim porozmawiać! Wchodząc przez główną bramę szkoły mogłam ujrzeć wiele wystrojonych dziewczyn. Czułam się naprawdę mała wśród nich, jednak mimo to pewny krokiem podeszłam do swojej szafki by zostawić torebkę, żeby mi nie przeszkadzała podczas tańca. Miałam tam przyczepione lusterko, więc poprawiłam makijaż po czym zamknęłam szafkę i o mało nie odskoczyłam z zaskoczenia. 
- Róż? - zapytał Eun Woo opierający się o szafkę obok mojej.
 - Bardziej pasowałaby ci czerwień - dodał komentując kolor mojej szminki. 
Przemilczałam to jednak bo podobał mi się róż. Skierowałam się na salę gimnastyczną, gdzie odbywała się dyskoteka, a za mną podążył Eun Woo. Rozdzieliliśmy się jednak, gdyż on poszedł na antresole znajdującą się nad salą gimnastyczną napić się czegoś. Idąc przez tłum tańczących ludzi wirujące światła sprawiały, że czułam się jakbym była na innej planecie. W oddali dostrzegłam moją znajomą z innej klasy, więc podeszłam do niej i razem chwilę potańczyłyśmy. Muzyka huczała najgłośniej jak mogła. Nogi powoli już bolały mnie od ciągłego tańca miałam iść usiąść, gdy nagle poczułam czyjś dotyk na ramieniu. Zaskoczona odwróciłam się i ujrzałam wysokiego szatyna. 
- Zatańczysz? - zapytał delikatnym głosem Se Hun. 
W tym momencie myślałam, że zejdę na zawał. Byłam w siódmym niebie. Od razu odpowiedziałam, że tak i chwyciłam jego dłoń. Tańczyliśmy ze sobą przez dwie piosenki raz przytuleni do siebie, a drugi raz tańcząc obok siebie. 
- Ładnie wyglądasz...- szepnął mi do ucha podczas wolnego tańca. 
Już czułam jak na mojej twarzy pojawia się rumieniec. Byłam pewna, że Se Hun to zauważył, więc ukryłam swoją twarz na chwilę w jego objęciach. Jednak kiedy piosenka się skończyła postanowiłam pójść się czegoś napić. Se Hun potowarzyszył mi w drodze na antresole, gdzie znajdowały się napoje. Koło wejścia na schody zauważyłam śmiejącą się do Woo Hyuna Yu Ri. Wydawało mi się, że coś kombinowali. Nie podobało mi się to, więc zwolniłam by usłyszeć o czym rozmawiali. 
- Eun Woo zapłaci mi za wylanie na mnie wody. Teraz na pewno go wyrzucą ze szkoły za bycie pijanym na dyskotece - powiedziała złośliwie Yu Ri do chłopaka. 
Nie mogłam w to uwierzyć. Jak to Eun Woo był pijany skoro widziałam go niedawno i wszystko było z nim w porządku. Jednak po krótkim zastanowieniu domyśliłam się, że to wszystko zostało ukartowane przez Yu Ri i jej bandę. Czułam, że muszę odszukać Eun Woo i mu jakoś pomóc. 
- Se Na wszystko w porządku? - zapytał Se Hun widząc moją zaskoczoną minę. 
- Przepraszam cię, ale muszę coś załatwić! - przeprosiłam go biegnąc na górę. 
Sama nie mogłam uwierzyć w to co robię. Zostawiłam chłopaka moich marzeń i biegnę pomóc Eun Woo. To chyba ja musiałam być pijana... Jednak jak by na to nie patrzyć Eun Woo był pierwszą osobą w klasie z którą mogłam normalnie porozmawiać i nie oceniał mnie z tego jaka jestem. Pomagał mi i nawet chronił przed tymi wiedźmami wcześniej. Czułam, że powinnam mu pomóc. Chciałam to zrobić. Po wyjściu na antresole zobaczyłam mnóstwo osób z mojej szkoły. Rozmawiali i pili napoje. Zaniepokojona przeleciałam po wszystkich wzrokiem w poszukiwaniu chłopaka, jednak nigdzie go nie dostrzegłam. W końcu zeszłam na dół do swojej szafki i postanowiłam do niego zadzwonić. Wpisałam mój kod  i wyjęłam telefon wybierając numer Eun Woo. Za drugim razem w końcu odebrał. 
- Gdzie jesteś?! 
-  Skła... - odparł głos po czym połączenie się zakończyło. 
Byłam wściekła na to, że się rozłączył, jednak wiedziałam, że jeśli nauczyciele znajdą go wcześniej ode mnie to na pewno zostanie wyrzucony ze szkoły. Jego los leżał w moich rękach...

Koniec Rozdziału 3 

Jak wam się podoba? ^^